1
Kościół prześladowany

Jedną z form represji było nacjonalizowanie kościołów i budynków zakonnych, które – zwykle w opłakanym stanie – Kościół odzyskał w niepodległej Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Kościół przeżywa beatyfikację abp. Teofiliusa Matulionisa – kapłana, męczennika czasów komunizmu. Jest to pierwszy błogosławiony Litwy tego okresu. Prześladowanie Kościoła w czasach sowieckich miało jednak wymiar o wiele szerszy.

– Będziemy mieli pierwszego błogosławionego, jednak w tym okresie na Litwie na pewno było więcej męczenników. Wielu z nich prawdopodobnie nigdy nie zostanie ogłoszonych przez Kościół świętymi, jednak pamięć o nich trwa w środowisku, gdzie pracowali. Mogłam się o tym przekonać zbierając materiały do mojej książki. Księża, którzy nie godzili się na postępowanie władzy sowieckiej, nie zaprzestali pracy duszpasterskiej, byli ogromnym autorytetem dla wiernych. Oczywiście, nieraz musieli płacić za to ogromną cenę – wyjaśnia dr Alina Zawadzka, autorka książki „Duszpasterstwo polskie na Wileńszczyźnie w okresie sowieckim (1944–1990)”.

Ideologia komunistyczna w swoich podstawowych założeniach nastawiona była na walkę z religią. Oczywiste więc było, że włączenie Litwy do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich wiązało się z ograniczeniem działalności Kościoła Katolickiego oraz walką ze wszelkimi przejawami wiary.

Represje wobec Kościoła rozpoczęły się już w 1940 r., a nasiliły po 1944 r. Władze używały bardzo różnych środków, aby utrudnić pracę duszpasterską. Bardzo dobrze temu celowi służyła administracja. Kościołowi zabroniono prowadzenia ksiąg metrykalnych, wydawania zaświadczeń, a także wykonywania obrzędów chrztu, małżeństwa czy pogrzebu, dopóki interesanci nie przedstawią odpowiednich państwowych dokumentów.
Ostatecznie sprawa zakończyła się pozbawieniem aktów kościelnych mocy prawnej, a katolicy nadal chrzcili dzieci, brali śluby i grzebali zmarłych w obrządku kościelnym, nie ograniczając się do zachowania przepisów prawa cywilnego.
Inną dotkliwą formą nacisku były podatki. Kościoły miały płacić podatek w wysokości 1 proc. wartości budynku, co oczywiście w przypadku klasztorów czy kościołów stanowiło ogromną, niemożliwą do wyegzekwowania sumę.
Ograniczano także katechezę. Już w 1944 r., na mocy przepisu o rozdziale Kościoła od szkoły, wprowadzono zakaz nauczania w szkołach religii.

Arcybiskup Mečislovas Reinys, próbował interweniować w tej sprawie u władz sowieckich, jednak nie dostał żadnej odpowiedzi. Podczas narady biskupów w Wiłkomierzu została sformułowana wspólna prośba o przywrócenie nauczania religii w szkołach, która została przekazana przewodniczącemu Rady Najwyższej LSRR, a podpisali się pod nią biskupi: koszedarski, poniewieżski, wiłkowyski oraz zarządzający archidiecezją kowieńską ks. prałat Stanislovas Jokūbauskas.

Abp Romuald Jałbrzykowski i abp Mečislovas Reinys wystosowali w tej sprawie osobne pisma. W związku z brakiem odpowiedzi biskupi polecili przenieść nauczanie religii do kościołów i na plebanie, według praktyki z lat 1940-1941. Jednak i tam katechizacja została wkrótce zakazana, a prowadzący ją musieli liczyć się z represjami ze strony władz.
Od 1948 za katechizację w kościele czy nawet domach prywatnych groziły łagry.
Zarzewiem największych konfliktów między Kościołem a państwem okazała się sprawa rejestracji wspólnot wyznaniowych.
Według planów władz państwowych miało to zdecentralizować władzę w Kościele i uzależnić księży od społecznych komitetów. O rejestrację miały się starać komitety złożone z 20 osób, które występowały jako reprezentanci wspólnoty i niejako „zatrudniały” pracownika kultu. Oczywiście, w katolickim społeczeństwie takie plany nie mogły przynieść spodziewanych efektów, ze względu na lojalność wiernych i duchownych względem hierarchii kościelnej. „Dwudziestki” zaczęły formować się dopiero na polecenie proboszczów, którzy także czekali na głos swoich biskupów.

Na początku biskupi tłumaczyli odmowę rejestracji prawem kanonicznym i brakiem państwowych aktów prawnych regulujących proces rejestracji. Administrator apostolski archidiecezji wileńskiej, abp Reinys motywował odmowę rejestracji nieznajomością przez biskupów ustawodawstwa, na mocy którego żąda się rejestracji, żądał także przedstawienia konsekwencji rejestracji. Ordynariusz diecezji koszedarskiej, bp Teofilius Matulionis, oświadczył, że taki nakaz jest sprzeczny z prawem kanonicznym a biskup poniewieżski, Kazimieras Paltarokas, stwierdził, że rejestracja jest bezcelowa, bo wszystkie wymagane w czasie rejestracji dane można uzyskać w kurii.

– Te ograniczenia administracyjne spotkały się z od początku ze sprzeciwami ze strony Kościoła. Biskupi litewscy wspólnie podejmowali próby obrony stanowiska Kościoła, pozostając przy swoich wiernych. Dzięki temu katolicy na Litwie doskonale wiedzieli, w jaki sposób powinni się zachowywać względem władz i które zarządzenia państwa są faktycznie nie do przyjęcia dla kościoła. Te jasne wystąpienia pozwoliły utrzymanie autorytetu i znacznie Kościoła, choć oczywiście dla samych biskupów oznaczały one represje – wyjaśnia historyk.

Kościół przystąpił do rejestracji dopiero po wydaniu 19 czerwca 1948 r. przez Prezydium Rady Najwyższej LSRR dekretu o trybie nacjonalizacji domów modlitewnych, zabudowań klasztornych i domów mieszkalnych należących do wspólnot religijnych, a Rada Ministrów LSRR przyjęła uchwałę o trybie nacjonalizacji domów modlitewnych i budynków klasztornych. Na mocy tej uchwały miejskie i powiatowe komitety wykonawcze miały do 1 sierpnia 1948 r. dokonać nacjonalizacji kościołów i budynków klasztornych.
Hierarchowie wobec takiego nacisku nakazali rejestrację wspólnot. Oczywiście, wielu wspólnotom odmawiano rejestracji, co wiązało się z przejęciem majątku kościelnego. Z zajmowanych mieszkań wysiedlono 50 księży, bez przydzielenia im lokali zastępczych, wielu ograniczono zajmowaną dotąd przestrzeń. Podobny los spotkał pracowników kościelnych.

Za organizacje szczególnie niebezpieczne dla komunistycznego ustroju władze uważały zakony. Już w czasie pierwszej okupacji sowieckiej w latach 1940–1941 znacjonalizowano budynki zakonne i odebrano majątki. Od 1944 r. rozpoczął się nowy etap represji. Wojsko zajmowało klasztory, rekwirowało majątek i żywność na podstawie decyzji lokalnych władz wykonawczych. Mieszkańcom dawano na opuszczenie budynków od 1 do 7 dni, nie dając żadnych zastępczych lokali. W Wilnie w takim właśnie trybie został zajęty klasztor oo. Franciszkanów. W końcu wszystkie zakony uznano za organizacje działające nielegalne, a ich członkowie w przypadku kontynuowania działalności musieli się liczyć z więzieniem i latami łagrów.

Walka z Kościołem miała oczywiście nie tylko wymiar prawny, administracyjny i ekonomiczny. Bardzo istotną i szeroko stosowaną formą represji były aresztowania, więzienie, zsyłki na roboty i zesłanie. Duchownym groziła także kara śmierci.
Pod koniec 1946 r., za odmowę współpracy ze służbami bezpieczeństwa, w Wilnie rozstrzelany został bp Vincentas Borisevičius. Umierali także ci, których nigdy nie skazano na karę śmierci. W 1953 r. w więzieniu we Włodzimierzu zginął w niewyjaśnionych okolicznościach także abp. Mečislovas Reinys.
Oficjalnie w sowieckim państwie prześladowań religii nie było. Propaganda głosiła wolność religijną, dlatego osoby aresztowane faktycznie za prowadzenie działalności duszpasterskiej, katechizację, czy choćby własne dokształcanie religijne, oskarżano o działalność kontrrewolucyjną i antypaństwową.

„Litwa okresu sowieckiego miała znacznie więcej męczenników za wiarę” – mówi dr Alina Zawadzka Fot. archiwum

W Kodeksie Karnym Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Sowieckiej Republiki obowiązującym także na Litwie, zamieszczony był paragraf 58, dotyczący przestępstw kontrrewolucyjnych. Głosił on m.in.: „Za kontrrewolucyjne uznaje się wszelkie działanie skierowane na obalenie, podkopywanie i osłabianie władzy rad robotniczo-chłopskich i wybranych przez nie na podstawie Konstytucji ZSSR i konstytucji republik związkowych – rządów robotniczo-chłopskich Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich, republik związkowych i autonomicznych lub podkopywanie i osłabianie bezpieczeństwa zewnętrznego ZSRR oraz podstawowych gospodarczych, politycznych i narodowościowych osiągnięć rewolucji proletariackiej”.
Doskonałym komentarzem tego artykułu, są słowa Aleksandra Sołżenicyna: „Zaiste, nie ma pod słońcem takiego wykroczenia, zamiaru, czynu ani rodzaju bezczynności, którego nie mogłaby dosięgnąć karząca ręka Pięćdziesiątego Ósmego artykułu”.

Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, z 1958 r. w latach 1944–1953 na Litwie było represjonowanych 280 duchownych katolickich, co stanowiło to ok. 37 proc. wszystkich księży. Znana jest wysokość wyroków w 173 sprawach. Najwyższe wyroki – 25 lat łagrów – otrzymało 35 osób. Zapadły one głównie w latach 1949–1952. Najwięcej, bo 110 wyroków miało wysokość 10 lat łagrów. Za okres najsilniejszych represji należy uznać lata 1949–1950. Aresztowano wówczas 76 księży, czyli średnio sześciu każdego miesiąca.
Mimo że metody walki z Kościołem się zmieniały, aż do końca okresu sowieckiego ludzie związani z kościołem poddawani byli represjom. Wszyscy, a szczególnie księża i siostry zakonne, byli nieustannie inwigilowani, w gronie ich współpracowników i przyjaciół starano się pozyskać agentów. Wszyscy też poddawani byli presji psychicznej i zastraszaniu. Aż do końca okresu sowieckiego duchowni, którzy prowadzili aktywną działalność, musieli się liczyć także z zagrożeniem życia, o czym przypomina pomnik ks. Broniusa Laurinavičiusa, zamordowanego w Wilnie w 1981 r.

– Oczywiście najgorszy okres to ten do 1953 r. Wtedy właśnie najwięcej księży czy działaczy katolickich znalazło się w więzieniach. Był to czas, w którym również rodziła się wielka nieufność, spowodowana wszechobecnością donosicieli. Księża nie mogli być pewni, że ich słowa nie zostaną wykorzystane w donosie, nie tylko chodziło o kazania, ale także o spowiedź. Stopniowo zmieniał się rodzaj represji, jednak nie ustały one aż do upadku Związku Sowieckiego. Każdy z duchownych był inwigilowany, a z punktu widzenia władz tylko niewielu księży uważanych było za lojalnych – wyjaśnia dr Alina Zawadzka.

 

Jedna odpowiedź do Kościół prześladowany

  1. Połaniec mówi:

    Dobrze, że ta książka powstała! To zapełnienie istotnej luki w powojennej, bardzo trudnej historii Wileńszczyzny. Ale trzeba pamiętać o bezimiennych, ofiarach zbrodniczego systemu oraz stratach ludzkich, intelektualnych które dotknęły duchowieństwo ale i wiernych. Książka ważna, poszerzająca moją wiedzę o Polakach z Wileńszczyzny i trudnych czasach. Może kiedyś poznamy kompletną listę kapłanów pracujących w tym czasie w tamtejszych parafiach. Ta przedstawiona zawiera pewne luki – z braku źródeł – to świadczy o skali prześladowań..
    PS. książkę kupiłem bezpośrednio w księgarni IPN po wykonaniu kilku telefonów – ale dla chcącego….

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.