7
Miłosne czary na Noc Kupały

Zwyczaj wicia wianków z kwiatów polnych i ziół oraz ich puszczania po wodzie przetrwał do naszych czasów Fot. archiwum

Noc świętojańska, Noc Kupały, sobótka – czyli najkrótsza noc w roku, podczas przesilenia letniego. Kiedyś obchodzona była jako święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. Noc świętojańska przypada na noc z 23 na 24 czerwca, czyli w wigilię świętego Jana.

Według Jana Kochanowskiego i jego „Pieśni świętojańskiej o sobótce” w XVI wieku tak obchodzono wigilię św. Jana: „Tam już pieśni rozmaite,/Tam będą gadki pokryte,/Tam trefne plęsy z ukłony,/Tam cenar, [tam] i goniony”.
Jak można wywnioskować z wiersza Kochanowskiego, noc świętojańska była niezwykle radosnym świętem, podczas którego tańczono, śpiewano oraz odprawiano tradycyjne obrzędy.
─ Kiedyś to było bardzo ważne święto, zwłaszcza dla rolników. W noc świętojańską nikt nie spał, nieważne, czy to była młoda czy stara osoba. Wierzono, że tej nocy można zapewnić dobry urodzaj, zdrowie dla siebie i bydła.
Tej nocy najważniejsze było ognisko. Palono go przez całą noc i nie pozwalano, żeby zagasło. Wierzono, że płomienie ogniska mają moc oczyszczającą, uzdrawiającą oraz moc zasilania dobrem, że właśnie te płomienie niosą miłość, zdrowie, bogactwo, spokój i chronią od wszelkiego nieszczęścia. Świąteczne ognisko starano się rozpalić jak najwyżej, na pagórku, żeby oświetlało jak największy obszar pola. Tej nocy wróżono, gdyż wierzono, że te wróżby powiedzą prawdę – opowiada Jonas Vaiškūnas, etolog.
Chłopcy skakali nad ogniem, starali się skoczyć jak najwyżej, żeby zaimponować pannom. Skakano także parami – chłopak z dziewczyną, trzymający się mocno za ręce – udany skok wróżył im szczęśliwą, małżeńską przyszłość.

Do ważnych zwyczajów świętojańskich należało puszczanie wianków na wodę Fot. archiwum

– W wielu zwyczajach świętojańskich wykorzystywano magiczną moc ziół. Do ogniska wrzucano pachnące rośliny: tymianek, lebiodkę, rutę, koper włoski, rumianek, geranium, rozsiewające bardzo silną woń, która miała oddalić czy odczarować wszelkie uroki.
Większość tych ziół nazywano ziołami świętojańskimi, co oznacza, że należało je zerwać właśnie tej nocy. Nasi przodkowie nie mieli możliwości, tak jak my dzisiaj, pójść do apteki i kupić potrzebne leki. Leczyli się ziołami. Wierzyli, że zebrane zioła w noc świętojańską mają większą moc uzdrowicielską. Zebrane zioła tej nocy przez cały rok używano jako lekarstwo. Dawano je krowom, cielakom, żeby dobrze rosły i dawały dużo mleka ─ tłumaczy Jonas Vaiškūnas.
Do ważnych zwyczajów świętojańskich należało puszczanie wianków na wodę. Wianki przygotowywały panny na wydaniu. Uwite zioła i kwiaty kładziono na deseczce, stawiono świecę i puszczano na wodę. To, jak wianek płynie, świadczyło o przyszłości dziewczyny. Jeśli wirował, zatonął, plątał się, świeczka zgasła – wówczas oznaczało, że tego roku na zamążpójście nadziei nie ma. Dobrym znakiem było, gdy wianek płynął spokojnie, a już najlepiej, kiedy wyłowił go chłopiec, w ten sposób oznajmujący swoje zamiary.

W noc świętojańską szukano też kwiatu paproci. Miał on przynieść znalazcy wielkie szczęście, mądrość, bogactwo, zdolność widzenia ukrytych w ziemi skarbów

─ Wierzono, że tej nocy rzeczywiście kwitnie paproć, ale bardzo krótko. Teraz już każdy wie, że paproć nigdy nie zakwitnie. Ale nadal w noc świętojańską idą szukać kwiatu paproci. Jest to metafora. Kwiat paproci jest w rzeczywistości duchowym oświeceniem, człowiek przecież stale siebie poszukuje. To metafora ─ uważa etnolog.
Jak zaznaczył, noc świętojańska jest świętem wszystkich ludzi, a nie Janów.
– Dawniej to święto należało do wszystkich i nikt nie pozdrawiał żadnych Janów. Sam mam na imię Jan i bardzo denerwuję się, gdy ktoś mnie tego dnia pozdrawia. To nie jest święto Janów! – podkreśla Jonas Vaiškūnas, etolog.

Zwyczaj wicia wianków z kwiatów polnych i ziół oraz ich puszczania po wodzie przetrwał do naszych czasów. Świecą one w noc świętojańską, odbite w wodzie, w wielu miejscowościach i przydają szczególnego uroku także i współczesnym spotkaniom i zabawom młodzieży.
– Dzisiaj w naszym kraju te tradycje też powoli odchodzą w niepamięć. Niestety, ale dla większości osób obecnie najważniejsza jest zabawa i napoje. Oczywiście są jeszcze miejscowości, gdzie obrzędy są nadal przestrzegane. Ja tej nocy będę się bawił też do rana ze swymi przyjaciółmi. Na pewno będzie olbrzymie ognisko, wianki, tańce! ─ opowiada Vaiškūnas.
Święto to jest obchodzone głównie na obszarach zamieszkałych przez ludy słowiańskie, bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część ludów ugrofińskich.
W Finlandii i Estonii np. jest to jedno z najważniejszych świąt.
Różne kraje inaczej nazywają to święto: noc świętojańska, noc kupały, sobótka. W Rosji jest to święto kupały, ale wbrew powszechnemu przekonaniu nie ma ono nic wspólnego z rosyjskim słowem „kąpiel”, bo prawdopodobnie pochodzi od indoeuropejskiego słowa „kump” i oznacza tyle co gromada, zbiorowość, grupa.
W Polsce natomiast najczęściej się mówi o nocy świętojańskiej.
Tradycja zabaw i obrzędów świętojańskich odżywa w nowych formach: w nocnych rejsach umajonymi statkami, występach artystów, koncertach, popisach różnych zespołów muzycznych i regionalnych, pokazach ogni sztucznych, muzyce i zabawach tanecznych urządzanych na przyrodzie.

 

7 odpowiedzi to Miłosne czary na Noc Kupały

  1. Marko mówi:

    To były cudowne czasy. Czasy całkowitej zgodności z nasz rodzimą naturą i naszą naturalną Kulturą. Wielką Kulturą, Kulturą zduszoną ogniem i mieczem przez zwolenników mitologii egipsko-semickiej – Krzyżaków i innych Niemców, bo stamtąd – do Polski i na Litwę – ta nowa religia przyszła. Przymusem wyrugowali oni z naszej pamięci wszystko to, co było dobre, zgodne z naszą naturą i z naszą przepiękną kulturą. Mściwi chrześcijanie nazwali naszą naturalną i rodzimą kulturę pogardliwym słowem “pogaństwo”, sugerując, że jest to kultura bezbożna. Kłamali! I kłamią do dzisiaj. Oni są zwolennikami kultury faryzejskiej, a naszą nadal poniewierają, uważają ją za zabobon, szydzą z naszej rodzimej kultury.

    A przcież nasza rodzima kultura opierała się na umiłowaniu naszego pięknego kraju, naszego świata, naszej przyrody i dobrych duchów, których czciliśmy za to, że opiekowali się naszymi sprawami. To byli nasi Bogowie. Teraz zmuszeni jesteśmy udawać, że człowiek może stać się Bogiem, najlepiej jeśli przy tym jest ‘Zydem, i że jedynie semicka mitologia warta jest szacunku. A to jest wielkie łgarstwo!

  2. W.Litwin mówi:

    Pogańskie i antychrześcijańskie zabobony…

    Marko pisanie nasi bogowie wielką literą – to bluźnierstwo. Co do ostatnich zdań drugiego akapitu –
    zgadzam się.

  3. Marko mówi:

    W.Litwin, 26 czerwca 2017 o godz. 11:15
    Powiadasz, zabobony? Antychrześcijańskie? Przyjacielu, chyba używasz tego słowa – “zabobon” – w bardzo swoistym znaczeniu. Zabobon, to jest termin zaczerpnięty z tematyki związanej z religioznawstwem. Zabobon, to inaczej religijny przesąd. Zjawisko bardzo silnie związane z różnymi kulturami na świecie.
    W wielu krajach świata, zwłaszcza w Afryce i Azji, nadal obowiązuje przekonanie, że człowiek może czarować, czyli rzucać uroki. Czasami fenomen ten nazywa się “złym spojrzeniem”. Kto ma siłę “złego spojrzenia”, ten może zauroczyć, czyli sprowadzić nieszczęście na ludzi lub zwierzęta. I już krowa przestaje dawać mleko, albo wszystkie kury podechły. W dodatku gospodarz oślepł, albo dziecko umarło. Kto winien? Ktoś, kto rzuca czary!
    W tej sprawie orzekają szamani, uzdrowieciele, czarownicy, ludowi znachorzy czy “curanderos” w indiańskich społeczeństwach Ameryki Południowej. Ich zadaniem jest, za opłatą, wskazanie osoby rzucającej czary. Remedium na czary jest wyłącznie zabicie czarownicy. Bo – dziwnym trafem! – wszędzie panuje głęboka wiara, że uroki rzucają stare, brzydkie kobiety, najczęściiej mieszkające samotnie i na odludziu. Tak też postępowała watykaska Inkwizyja, dokładnie tak! Tylko zabicie takiej “wiedźmy” może odwrócić jej czary. Ale i to nie zawsze pomaga, ale spróbować należy.
    W Afryce Centralnej dwie kategorie ludzi podlegają zagrożeniu, o czym wszyscy wiedzą. Są to stare, brzydkie i samotne kobiety oraz, druga kategoria – albinosi. Zabicie kobiety uzdrawia, zabicie – i zjedzenie! – albinosa, zapewnie witalne siły i wyzdowienie. A choroby AIDS można się pozbyć wyłącznie przez gwałt dokonany na młodej dziewicy. Wiara w takie nadnaturalne zjawiska nazywa się zabobonami.
    Zabobonem jest wiara w niszczycielską (albo zbawczą) moc słów, czynów czy znaków. Wiara ta, i wynikające z niej czarodziejskie działania, są oparte na przekonaniu o ich skuteczności. Podobne znaczenie ma efekt placebo. Kto wierzy, to jakieś lekarstwo mu pomoże, to rzeczywiście to mu pomaga. Psychologia poucza, że ludzie w biednych krajach wierzą w amerykańskie lub niemieckie lekarstwa. Dowodem na to może być szykowne opakowanie, najlepiej ze złotym paseczkiem i z pięknym wydrukiem kolorowym pismem. I choćby to były tabletki ulepione z mąki kartoflanej i cukru, to one rzeczywiście pomagają. Ale tylko osobom wierzącym. Podobne zjawisko działa w drugim kierunku. Kto wierzy, że mięso barana śmierdzi, to mu to tak śmierdzi, że nie może tego jeść. Dla mzułmanina lub głęboko wierzącego ‘Zyda, choć danie mięsne bardzo mu smakowało, bo nie wiedział, co je, po poinformowaniu go, że to było mięso wieprzowe, człowiek ten doznaje prawdziwych torsji.
    Podane tu przykłady nazywają się zaboboami.
    Pisząc o “zabobonach antychrześcijańskich” chciałeś zapewne powiedzieć, że moja wypowiedź ma charakter podważający kulturę czy religię chrześcijańską. Religii chrześcijańskich jest bardzo dużo, zliczyć ich ja nie jestem w stanie. Jedną z nich jest też religia katolicka. Dla mnie wszystkie te religijne przekonania mają tę samą wartość. Wartość kulturotwórczą. W ten sposób tworzą się kultury obejmujące różne narody, zjednoczone tymi samymi przekonaniami religijnymi. Wg. socjologii, religia ma zaletę jednoczenia ludzi o tych samych przekonaniach. W tym sensie religia jest lepiszczem narodów. Ale też religia jest najczęstszym powodem i przyczyną wojen. Z przyczyn religijnych ludzkość popełniła wiele okropnych zbrodni. Nie ma inneego aspektu konfliktów, któryby był większą/częstsza przyczyną wojen niż religie. Warto o tym pamiętać.
    Myślę, że dla Ciebie kultura chrześcijańska jest wartością z najwyższego poziomu. Nasze rodzime przekonania słowiańsko-pogańskie, czy inaczej mówiąc – rodzime europejskie, nie zasługują na uznanie i uszanowanie. Są jedynie zabobonem. I to – wydaje mi się – chciałeć powiedzieć. Ale to nic złego. Masz swoje przekonania i ich bronisz. A tym samym – bardzo Cię proszę, nie obraź się – bronisz swoich zabobonów. Dlatego moją wypowiedź zakwalifikowałeś do kategorii “zabobonu antychrześcijańskiego”. Masz rację.

  4. Marko mówi:

    Temat rodzimych wierzeń pogańskich uważam za niezwykle ciekawy. Wszystkich zapraszam do dyskusji na ten temat. Nie lękajcie się myśleć o naszej świętej kulturze religijnej! Naszej rodzimej! Nie lękajcie się! Piszcie!
    Tymczasem ja wybywam na letnią wyprawę. Do sprawy tej mogę powrócić dopiero w połowie sierpnia. Naturalnie, jeśli Redakcja “KW” zatrzyma ten temat na swoich stronach. Wszystkim, zwłaszcza Redaktorom “KW”, życzę też przyjemnego lata, wielu przygód na urlopowych szlakach oraz dobrego odpoczynku i zdrowia. Łada łada. Lelum!

  5. Marko mówi:

    Kochani, jeszcze raz zawracam Wam głowę, przepraszam. Każda religia stworzyła mnóstwo zabobonów, i to przeważnie bardzo śmiesznych zabobonów. Najgorsze jest to, że ludzie traktują je, te zabobony, bardzo poważnie. I się ich boją. Nie lękajcie się zabobonów! Z obcych zabobonów jest bardzo łatwo się nabijać. Gorzej z tymi własnymi. Tu strach nam gardło ściska.

    A dla rozrywki czytajcie. Najlepiej to, co śmieszne. A ludzka natura jest bardzo śmieszna! Poniżej link:

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/06/26/sad-ostateczny-w-czesciach-proza/?nocheck=1

    Proszę zwrócić uwagę, że opowiadanie to będzie miacło ciąg dalszy! Wszastkiego dobrego!

  6. Wereszko mówi:

    @ do Redakcji Kuriera Wileńskiego:
    usuńcie wpisy tego czubka Marko z waszych łamów, baaaaaaardzo proszę. Ten wariat znalazł tu sobie bezkarne miejsce do wypisywania swoich pop… nych bełkotów. Zewsząd go przegnali, przylepił się do Kuriera Wileńskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.