0
Arcybiskup Teofilius Matulionis uroczyście wyniesiony na ołtarze

image-83634

Uroczysta asysta duchownych przy sarkofagu arcybiskupa Fot. ELTA

W minioną niedzielę, 25 czerwca, na placu Katedralnym w Wilnie odbyło się uroczyste wyniesienie na ołtarze abp. Teofiliusa Matulionisa. Jest on drugim beatyfikowanym, po Jerzym Matulewiczu, w historii Litwy.

Na placu Katedralnym podczas uroczystej Mszy św., upoważniony przez papieża Franciszka kardynał, Andelo Amato z Watykanu, odczytał uroczysty akt o beatyfikacji Teofiliusa Matulionisa. Dużo też mówił o jego zasługach dla Kościoła i dla wiernych. Niektórzy nazywają go znanym i nieznanym. Znany był w gronie księży, sióstr zakonnych i tylko niewielu wiernym. Dla szerszego grona była to całkiem nowa postać, w wielu przypadkach mylona z Jerzym Matulewiczem.

image-83635

Prawie 30-tysięczny tłum na Placu Katedralnym Fot. ELTA

Były ambasador przy Stolicy Apostolskiej, filozof Vytautas Ališauskas, powiedział, że był on dobrze znany w Watykanie jako człowiek nieugięty, zawsze stojący na straży obrony wiary i Kościoła. Jego dewizą były słowa „Prawda Was wyzwoli”. Nigdy nie oglądał się na osobistości, a tylko na własne sumienie.
Miał możliwość wrócić z zesłania na Litwę. Nie skorzystał jednak z tego, bo jak sam stwierdził w swoich zapiskach: „Sumienie mi nie pozwalało opuścić swojej owczarni, z którą byłem tak bardzo zżyty, owczarni, która tak bardzo potrzebowała mego wsparcia i posługi kapłańskiej, ludzi, których tak bardzo kochałem.”

Papież Benedykt XVI, pisząc o świętych, tak się kiedyś wyraził: „Święci prawie nigdy nie stawali na trybunach, nie głosili patetycznych przemówień i kazań. Oni najczęściej w ciszy, w swojej „izdebce” modlili się i wypełniali wolę Bożą. Nie znaczy to jednak, że koncentrują się tylko na modlitwie. Święci biorą czynny udział w życiu społecznym, ale zawsze na uwadze mają wolę Boga”.

Uroczyste obchody beatyfikacji Teofiliusa rozpoczęły się w Katedrze Wileńskiej 24 czerwca nocnym czuwaniem. W niedzielę rano, już od godz. 10.00, pielgrzymi powoli zaczęli się zbierać i zajmować miejsca w sektorach. Przybyli pielgrzymi z całej Litwy, ale także z Polski, Białorusi, Łotwy i nawet z Sankt Petersburga, gdzie Teofilius dość długo pełnił posługę kapłańską.

image-83636

Wierni przybywający na adorację przy sarkofagu
Fot. ELTA

Traf chciał, że pod koniec uroczystości spotkałam na placu mieszkańca Petersburga, Wiktora, który znał ks. Teofiliusa:
– Byłem wówczas młodym chłopcem, nic nie wiedziałem o Bogu, nie mówiąc już o Kościele i sakramentach. Przypadkowo zaprzyjaźniliśmy się i to on mnie doprowadził do wiary. Najbardziej zadziwiał mnie fakt, że nigdy nie mówił źle o swoich prześladowcach, wręcz odwrotnie, modlił za nich. Nie mogłem dziś tu nie przyjechać, żeby oddać mu ostatnią przysługę.

Litwa spodziewała się około 50 tysięcy wiernych, jednak niepewna pogoda, a może nawet obchody nocy świętojańskiej, najprawdopodobniej wpłynęły na niższą frekwencję. Według szacunku funkcjonariuszy policji w uroczystości wzięło udział około 30 tysięcy wiernych i pielgrzymów. Było to i tak dostatecznie dużo, żeby cały plac był zapełniony.

image-83637

Orszak biskupi wraz z kardynałem Angelo Amato Fot. ELTA

Jak twierdzą hierarchowie Kościoła, Litwa nie ma głębokich tradycji kultu świętych, dlatego ta uroczystość miała bardzo duże znaczenie i wymiar duchowy dla wiernych. A jak naucza papież Franciszek, dzięki obcowaniu ze świętymi ludzie stają się lepsi. Święci służą jako wzór do naśladowania, to oni często przed Bogiem orędują za nimi.

Obecny na beatyfikacji ks. Mindaugas Sabonis (uczestniczący w tych dniach również w Simens arenie w obchodach Dni Młodzieży Litwy, gdzie przybyło około 5 tys. młodych ludzi i prawie 100 księży) mówił o nigdy niegasnącej iskrze w sercach, takiej iskrze, jaką zawsze miał w swym sercu Teofilius Matulionis.

Przypomniał też słowa papieża Franciszka, który podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie zachęcał młodych, aby „wstali z kanap” i ruszyli na podbój młodych serc całego świata.

I jeszcze kilka szczegółów z życiorysu błogosławionego. Do najważniejszych należy zaliczyć fakt, że w 1929 roku biskup Antoni Malecki potajemnie udzielił Teofiliusowi Matulionisowi sakry biskupiej. Pomimo wielu prześladowań i represji w 1934 roku udało się mu odwiedzić Rzym, gdzie osobiście był przyjęty na krótką rozmowę z papieżem Piusem XI. Wtedy też z grupką Litwinów uczestniczył w kanonizacji salezjanina, Jana Bosko. Był też w 1962 roku zaproszony na obrady II Soboru Watykańskiego, lecz z powodów zdrowotnych nie mógł już tam pojechać. Do godności arcybiskupa mianował go papież Jan XXIII w 1962 roku, zaledwie kilka miesięcy przed jego śmiercią.

Cała uroczystość trwała do godziny 17.00, ale tłumy rozeszły się jeszcze później, bo wiele osób pozostało jeszcze na krótką modlitwę i adorację przy sarkofagu błogosławionego.

Ostatnio wiele się pisało i mówiło na temat beatyfikacji arcybiskupa Teofiliusa Matulionisa i w ogóle na temat, czym ona jest w Kościele. Jak podają źródła kościelne, są trzy stopnie świętości: Sługa Boży, Beatyfikowany, czyli błogosławiony i Kanonizowany, czyli święty. Papież Aleksander III w 1181 r. dekretem Audivimus zarezerwował władzę kanonizacji Stolicy Apostolskiej, aby uniknąć pomyłek lub zbyt łatwego zaliczania w poczet świętych. Jego dekret wszedł w życie w 1234 r. W prawie kanonicznym kanonizacja jest ostatecznym aktem papieskim, przez który osoba zaliczona uprzednio do błogosławionych zostaje wpisana do katalogu świętych i której papież poleca oddawać kult publiczny kościelny, należny osobom świętym. Kanonizacja jako akt ostateczny jest obecnie zawsze poprzedzana beatyfikacją.

image-83638

Wojsko niesie trumnę ze zwłokami błogosławionego Fot. ELTA

Kościół, opierając się na słowach Chrystusa wypowiedzianych na krzyżu do Dobrego Łotra: „Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju” (Łk 23, 43), od początków swego istnienia dokonywał orzeczeń w kwestii uznania świętości osób, czyli o osiągnięciu przez nich królestwa Chrystusowego.
U starożytnych Greków i Rzymian znane „przebóstwienie” (apoteoza), dokonywana była przez cesarzy lub senat. W chrześcijaństwie uznanie za świętego nigdy nie oznaczało przebóstwienia i łączyło się zawsze z doskonałością moralną, wypływającą z miłości do Chrystusa (wyznawcy) lub oddaniem za Niego swego życia (męczennicy).
Podobnie jak po śmierci św. Szczepana gmina chrześcijańska urządziła mu uroczysty pogrzeb, tak pierwotny kult świętych męczenników i wyznawców rodził się spontanicznie, poprzez gromadzenie się na ich grobach, zwłaszcza w rocznicę śmierci, tj. w dniu ich narodzin dla nieba.

Tam wierni się modlili, sprawowali Eucharystię, czytali opisy męczeńskiej śmierci (akta męczenników) lub żywoty, czy zbiory cudów wyznawców. Ich imiona, wpisane były do kalendarza gminy, następnie przekazywane innym gminom. W ten sposób rozprzestrzeniał się ich kult. Aktualnie poprzez beatyfikację rozumie się akt papieski zezwalający na kult publiczny, ograniczony do jakiegoś kraju, miasta, diecezji lub rodziny zakonnej albo aktów (Mszy św., oficjum brewiarzowego).
Beatyfikacja w rozumieniu prawnym nie niesie nakazu, ale jedynie zezwolenie na kult lokalny i nie jest ostatecznym aktem papieskim. Ogłoszenie błogosławionym, to nie tylko uznanie cnót osobistych danej osoby, ale także wielki dar dla całego Kościoła. To także, a może przede wszystkim, zaproszenie wszystkich wiernych do odważnego życia zgodnie z Ewangelią.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.