0
Wtorkowe ulewy na Litwie, czyli powódź na bis

We wtorek wieczorem i w nocy z wtorku na środę w Wilnie spadło 45 milimetrów deszczu na metr kwadratowy Fot. zw.lt

Wydaje się, że zielona Wileńszczyzna nie powinna być zaskoczona deszczem, a jednak… Po wieczornej, wtorkowej burzy, znów nieprzejezdne ulice, zalane parkingi i zatopione samochody. Wieża Giedymina nadal stoi, jednak niewątpliwie trudne przed nią lato. Synoptycy zapowiadają, że podobnych ulew możemy się jeszcze spodziewać w najbliższym czasie.

– Jechałam do Wilna z Warszawy i to oberwanie chmury towarzyszyło nam w zasadzie od Suwałk. Wilno, około godziny 21.00, przywitało nas niezbyt gościnnie. Deszcz, pioruny i zalane ulice. Po drodze kilka ekstremalnych widoków, jak widok dziecka próbującego wydostać się z pomocą ojca ze starej łady podtopionej gdzieś na obwodnicy. Dziś nie mogłam się nadziwić, że po tym wszystkim prawie nie ma śladu – mówi Iwona Jagiełka, turystka z Warszawy.

Śladów po wtorkowej ulewie rzeczywiście nie ma dużo, ale jej bilans w Wilnie z pewnością nie jest optymistyczny: 11 nieprzejezdnych ulic, 120 przerwanych kursów komunikacji miejskiej, osuwiska w mieście i przy obwodnicy – po prostu paraliż miasta na kilka godzin. Co więcej – synoptycy „obiecują” nam już niedługo kolejne tego rodzaju doświadczenia.

Najtrudniejsza sytuacja była w okolicach centrum handlowego „Panorama”, na ulicach Narbuto i Geležinio Vilko. Zalane zostało również skrzyżowanie ul. Žalgirio-Giedraičių.
Na ulicy Narbuto stało kilkadziesiąt unieruchomionych trolejbusów i autobusów. Ostatni został odholowany do zajezdni dopiero około godz. 3.30.
Trasy komunikacji miejskiej zostały zmienione, opóźnienia w rozkładach jazdy dochodziły do 50 minut. W Centrum Handlowym „Panorama” woda wypełniła parking podziemny, a w „Akropolisie” dostała się nawet do sklepów.

Nie znaczy to jednak, że inne części miasta były przejezdne. Właściwie wszędzie kierowcy musieli liczyć się z lokalnymi strumieniami. Trzeba przyznać, że pomimo bardzo skromnej aktywności policji, z kierowaniem ruchem według nowych, powodziowych zasad, radzili sobie całkiem dobrze. W wielu miejscach jazda po chodniku czy też pod prąd była jedynym wyjściem.

Smutne, że do tych, tradycyjnie już trudno przejezdnych miejsc w czasie ulewnych deszczów, doszło kolejne, czyli Zachodnia Obwodnica. Podobnie, jak w czasie poprzedniej ulewy, odcinek w okolicach zjazdu na Justyniszki był nieprzejezdny, a przed niebezpieczeństwem najlepiej ostrzegał widoczny z oddali dach podtopionego samochodu.

Wczoraj, w środę rano komunikacja miejska kursowała już zgodnie z rozkładem, a wszystkie ulice Wilna były przejezdne.
Strat jest jednak sporo. Spośród wileńskich ulic najbardziej ucierpiała Verkių, która może być czasowo wyłączona z ruchu. Ucierpiał także klasztor w Trynopolu.

Każda ulewa jest zagrożeniem dla wieży Giedymina. Od kiedy pojawiły się prognozy pogody zapowiadające ulewę, przez całą noc dyżurowała tam specjalna brygada, która w razie potrzeby miała prowadzić prace ratujące zbocza góry. Około 5.30 nad ranem zauważono pęknięcia na południowo-wschodniej i północnej częściach wzgórza. Prace nad wyrównaniem gruntu trwały przez prawie cztery godziny.

Tego rodzaju wydarzenia są nie tylko utrapieniem mieszkańców, ale także poważnym wyzwaniem dla władz miasta. Mer Wilna Remigijus Šimašius zwołał wczoraj rano naradę z udziałem przedstawicieli służb komunalnych. Znalezienie przyczyny problemów nie jest oczywiście trudne.
System odprowadzania deszczówki w stolicy ma już 50 lat i nie jest w stanie sprawnie działać. Modernizacja systemu ma kosztować ok. 26 mln euro. Samorząd ma co prawda takie plany, ale jeszcze nie na to lato. Poprawy sytuacji możemy się spodziewać w ciągu najbliższych trzech lat.

Mer Wilna uważa, że jednym ze sposobów na ograniczenie skutków nawałnic może być dobry system informacyjny. Powinny być ogłaszane specjalne komunikaty, a włączyć się do ostrzegania może również policja. „Są ostrzeżenia na temat ćwiczeń wojskowych, które przecież nie stwarzają żadnego zagrożenia, natomiast o tym, że będzie burza, nikt nie informuje. Odtąd będziemy zamieszczali takie komunikaty na stronie internetowej samorządu oraz na naszym profilu na Facebooku” – poinformował mer Wilna.

Jednak to nie Wilno ucierpiało tym razem najbardziej. Najgorzej wygląda sytuacja w Szyrwintach. W rejonowym szpitalu nie ma prądu, a władze rozważają ewakuację. Powódź sparaliżowała również Centrum Socjalne, a pewne problemy wystąpiły w siedzibie samorządu. Ucierpiały również domy prywatne oraz bloki.

Jak poinformowało BNS, w czasie burzy we wtorek wieczorem i w nocy z wtorku na środę w Wilnie spadło 45 milimetrów deszczu na metr kwadratowy. Najbardziej obfite opady, aż 80 milimetrów, zanotowano w Elektrenach. Niewiele mniej deszczu, bo 78 milimetrów, spadło w Trokach.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.