0
XXVII Pielgrzymka Miłosierdzia Ejszyszki–Ostra Brama

image-83839

„W drogę z nami wyrusz, Panie!” – śpiewali jak co roku pątnicy

Blisko 200-osobowa grupa pątników, która na Pielgrzymkę Miłosierdzia wyruszyła z Ejszyszek 10 lipca, niemal w samo południe przybyła wczoraj, 13 lipca do Ostrej Bramy. Pątnicy upadłszy czołem przed cudownym obrazem w ten sposób wyrażali swą wdzięczność za owocnie przeżyte dni i otrzymane łaski. Witali ich z modlitwą na ustach i kwiatami mieszkańcy Wilna. To już wieloletnia tradycja.

Mottem pielgrzymki było hasło błogosławionego arcybiskupa Teofiliusa Matulionisa: „Prawda Was wyzwoli”. Celem pielgrzymki było uwielbienie dobroci Bożej oraz oddanie czci Matce Chrystusa – Maryi.

Pielgrzymi wypraszali łaski dla siebie i innych, przepraszali za grzechy, dziękowali za otrzymane dobra. Leżąc na ostrobramskim bruku chyba najskrytsze swoje myśli i prośby wznosili przed Tron Tej, co w Ostrej świeci Bramie, Tej, co dniem i nocą, jak dobra Matka, czuwa nad spokojnym snem naszego miasta i swoich dzieci.

Ale zacznijmy od przygotowań pielgrzymki. Przed wyruszeniem w drogę, należało przystąpić do spowiedzi. Można też było skorzystać z posługi kapłana w czasie pielgrzymki. Najważniejszym punktem było uczestnictwo w codziennej Mszy św. Pielgrzymi, wspomagając się wzajemnie, starali się stworzyć atmosferę braterską, pełną życzliwości i radości. Obowiązywał skromny ubiór, zakaz palenia papierosów i spożywania alkoholu. Pielgrzymi musieli być ubrani w stroje koloru czerwonego, żółtego i białego, ponieważ każdego dnia szli w innym kolorze, według tajemnic różańca świętego.

image-83840

Z uśmiechem na ustach pielgrzymi idą do celu, do Ostrej Bramy

Niepełnoletni pielgrzymi musieli mieć pozwolenie rodziców lub opiekunów z podpisem na pielgrzymowanie i wskazanie, czy nie mają poważnych chorób. Podczas pielgrzymki musieli także mieć swego opiekuna. Pielgrzymi nocowali głównie w domach, szkołach, u znajomych. Wszędzie byli chętnie i gościnnie przyjmowani. Podczas drogi pątnicy niejednokrotnie korzystali z gościnności gospodarzy przygotowujących poczęstunki. I tu trzeba zaznaczyć, że mieszkańcy okolicznych wsi i osiedli w wielu miejscach witali pątników modlitwą oraz przysłowiowym chlebem i solą. Do tego często były jakieś kanapki, ciasta, owoce itp. Żegnając się, wzajemnie się obejmowali, błogosławili na dalszą drogę. Wszystko to dodawało sił i otuchy do dalszej podróży. Tym bardziej, że droga była długa (prawie 100 kilometrów) i niełatwa, bo i pogoda czasem robiła drobne psikusy.

Warto też nadmienić, że w tym roku sporo osób pielgrzymowało po raz pierwszy. Tegoroczna pielgrzymka miała też kilka nowych sztrychów jeśli chodzi o tematyczne konferencje. W ubiegłych latach prowadzili je księża, ale często także siostry zakonne. W tym roku konferencje prowadzili tylko i wyłącznie księża, wysokiej rangi kaznodzieje. Jeśli wcześniej konferencje odbywały się często podczas marszu, to w tym roku były one na postojach. Zdaniem ks. Wiktora taka forma jest o wiele bardziej efektywna, gdyż na siedząco i w skupieniu jest znacznie lepsza słyszalność, no i znacznie więcej zostaje w pamięci. Jest też większa możliwość zadawania pytań (a było ich sporo), rozwijania się dyskusji. Tym razem trzeba przyznać, że nie tylko bardzo trafnie byli dobrani prelegenci, ale i tematy. Tematy aktualne dla każdego i, choć bardzo przyziemne, znacznie rozszerzyły horyzonty słuchaczy.

image-83841

Kanapki znikały ze stołów w mgnieniu oka

W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że wszystkie konferencje toczyły się wokół prawdy. Prawdy wobec Boga, innych i, chyba przede wszystkim, wobec samego siebie. Wszak w życiu dość często oszukujemy nie tylko innych, Boga, ale i siebie. Czasem tak bardzo trudno jest spojrzeć w głąb siebie i przyznać np. że się jest alkoholikiem, że od lat nosi do kogoś nienawiść w sercu. I jak podkreślali prelegenci, zanim rzetelnie nie ocenimy siebie, bez szukania wymówek, wykrętów, czy usprawiedliwień, nie uzyskamy wewnętrznego spokoju i radości życia. Jak twierdzili sami pielgrzymi, do najciekawszych i najbardziej pożytecznych tematów konferencji należały: Prawda w moralności chrześcijańskiej oraz Prawda i grzech dotycząca warunków dobrej spowiedzi.
Młoda dziewczyna, Teresa z Wilna, po raz pierwszy uczestniczyła w takiej pielgrzymce i była bardzo zadowolona. Jak sama powiada, wiele też skorzystała z konferencji dotyczącej spowiedzi.

W zapiskach św. Augustyna możemy znaleźć wiele pouczających wypowiedzi. W jednym ze swoich zapisków opowiada, jak pewien człowiek, który troszczył się o swoje zbawienie, zapytał, co po pierwsze trzeba robić, by zostać świętym, a św. Augustyn mu odpowiedział, że trzeba być pokornym. Gdy ten znowu kilka razy o to samo zapytał, odpowiedź była ciągle ta sama. Z tego można wnioskować, że potrzebna jest tylko jedna rzecz, ale jakże niełatwa do wykonania: być pokornym. Według św. Augustyna znaczy to szczerze, bez taryfy ulgowej, spojrzeć prawdzie w oczy.

Nie sposób też pominąć innego bardzo pięknego momentu pielgrzymki. Wielu wspominało swego starego przyjaciela, śp. ks. Marka Butkiewicza, który wraz z innymi księżmi z Wileńszczyzny angażował się w organizację odbywającej się, co roku w lipcu, pielgrzymki Ejszyszki-Ostra Brama. Pamiętają o nim, jako aktywnym kapłanie, który miał do wszystkich ludzi podejście, dobry humor, logiczne rozumowanie. Był przyjacielem i duszpasterzem młodzieży. Pamiętali, jak podczas pielgrzymek ks. Marek radośnie i trafnie komentował mecz piłki nożnej „Księża kontra młodzież.”

image-83842

Apetyty młodym pielgrzymom dopisywały!

– Gdy spotykaliśmy się przy kawie, ks. Marek często bardzo pięknie mówił o życiu wiecznym. Jak tam będzie? Co będziemy robić? Jak będziemy się zachowywać, gdy staniemy przed Panem Bogiem? Jak będziemy się tłumaczyć ze swoich grzechów? Życie wieczne dla ks. Marka było czymś naturalnym. Chociaż ks. Marek kończył swoje ziemskie pielgrzymowanie, ale będziemy Go pamiętać w modlitwie podczas każdej pielgrzymki i wierzymy, że i w tym roku gdzieś tam duchowo pielgrzymuje z nami – taką chwilą refleksji podzielił się z nami ks. Wiktor.

Byliśmy właśnie na postoju w miejscowości Rakańce, gdzie miejscowi mieszkańcy tradycyjnie przygotowywali pielgrzymom obiad. Ksiądz Tadeusz Švedavičius z Rudziszek zajmował się krajaniem ziemniaków do smażenia. Pomagały mu młode dziewczynki, siostry Gabriela, Agnieszka i Monika. Jedne kobiety szykowały kanapki, inne gotowały zupę. I tak, bardzo szybko, stoły zostały zastawione jedzeniem. A że postój był nieco dłuższy, to można było nieco odpocząć i podzielić się wrażeniami, porozmawiać z księżmi.

Wszyscy niemal jednym głosem twierdzili, że było bardzo wesoło i kolorowo. Dzień zwykle rozpoczynano starą pieśnią praojców: „Kiedy ranne wstają zorze”. Kleryk Wileńskiego Seminarium Duchownego Waldemar Szyrwiński twierdził, że nie były to pieśni tylko maryjne, ale także wiele innych wielbiących Boga. Jedną z najbardziej tradycyjnych była pieśń: „W drogę z nami wyrusz, Panie/Nam nie wolno w miejscu stać”. Tą właśnie pieśnią codziennie rozpoczynali swoją pielgrzymkę. A że była także grupka litewskiej młodzieży, to modlono się i śpiewano w obu językach. I jak się okazało, zarówno pieśni, jak i modlitwy, pielgrzymi znali w obu językach i nie było żadnej bariery językowej. Tak zresztą jest już od dobrych paru lat.

image-83843

Wrażeń do podzielenia się nie zabrakło

I jeszcze jedna ciekawostka. Marzena i Piotr Jeremkiewiczowie, właśnie przed paroma dniami, bo 8 lipca, wzięli ślub. A na podróż poślubną nie wybrali żadnego egzotycznego kraju, lecz już 9 lipca wyruszyli w pielgrzymkę. Jak twierdzą oboje, była to dla nich nie mniej atrakcyjna i przyjemna podróż. Poza tym, po złożonej sobie przysiędze w obliczu Boga, chcieli także z Bogiem rozpocząć swoją nową drogę życiową.

Stanisława Lebiedź jest już starszą osobą i pielgrzymowała po raz 26. Pomimo że nie było lekko, w następnym roku, jak Bóg pozwoli, znowu ma zamiar iść.

Słowem, było dużo śpiewów, modlitwy, ale też wieczorami było sporo rozrywki, a nawet tańce. „Starzy” uczestnicy pielgrzymki specjalnie rezerwują urlop w tym okresie, bo, jak twierdzą, lato bez pielgrzymki, to nie lato, a raczej zmarnowane lato.|

image-83844

Podróż poślubna Marzeny i Piotra Jeremkiewicz

Tegoroczna pielgrzymka, jak powiedział dla „Kuriera Wileńskiego” jej wieloletni organizator ks. Wiktor Kudriaszow owocowała w wiele konferencji na tematy lepszego poznania prawdy i wiary. Jednym z celów jest także poznanie Boga i Jego prawdy rozważając naukę Kościoła Katolickiego, która ma swoją podstawę w Biblii. Konferencje nie były czysto teoretyczne lecz opierały się na konkretnych przykładach. Uczestnicy niejednokrotnie zadawali pytania, wywiązywały się dyskusje. W tym roku organizatorzy starali się, aby konferencje były przeprowadzone nie w drodze, ale na postojach, bo siedząc jest łatwiej skupić się i słuchać.

Pomimo zmęczenia, po Mszy św. przed kaplicą Matki Bożej Ostrobramskiej, dość długo jeszcze nie mogli się rozstać, a przy rozstaniu żegnali się słowami: „Szczęść Boże i do następnego spotkania na pielgrzymce”!

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.