1
IPN rozpoczął ekshumacje na Wileńszczyźnie

image-83929

Szczątki kpr Edwarda Buczka ps. „Grzybek” zostaną przeniesione do kwatery AK w Ejszyszkach Fot. Marian Paluszkiewicz

W okolicach Podborza, w lesie w kolonii Michnokiemie, pracownicy Zespołu Kresowego Biura Identyfikacji i Poszukiwań rozpoczęli ekshumacje polskich żołnierzy na Wileńszczyźnie. – Stoimy przy grobie kpr. Edwarda Buczka, ps. „Grzybek”, który zginął w walce z Niemcami 1 lipca 1944 r. Według relacji ostrzeliwał się, leżąc za wielkim kamieniem.

Pochował go właśnie w tym miejscu kolega – mówił przed rozpoczęciem prac dr Leon Popek, Naczelnik Wydziału Kresowego Biura Identyfikacji i Poszukiwań IPN.

Ekshumacje prowadzi Wydział Kresowy Biura Identyfikacji i Poszukiwań IPN wspólnie z litewską archeolog prof. Iloną Vaškevičiūtė. Na początek prac, tuż przy grobie żołnierza AK, krótki kurs BHP, przeprowadzony przez kierownika zespołu, a zaraz potem podział prac. – Pamiętajcie, że nie chcemy tego miejsca zniszczyć. Chcemy je zachować, dlatego równocześnie z prowadzeniem prac, odnowimy krzyż i ogrodzenie – powiedział dr Leon Popek.

Miejsce jest wyraźnie oznaczone, jednak wcale nie ma pewności, że szczątki znajdują się właśnie tutaj. – Niestety, nawet w przypadkach grobów rodzinnych często okazuje się, że szczątki są nieco dalej niż granica grobu. Co dopiero w miejscu takim jak tutaj, w lesie – powiedziała prof. Vaškevičiūtė.

– Ten krzyż został postawiony przez gospodarza, który tu mieszkał tuż po wojnie i przetrwał cały okres komunistyczny. Wtedy były tu jeszcze wokół domy, dopiero w latach osiemdziesiątym kolonia całkowicie opustoszała – wyjaśnił nam Tadeusz Minakowski, starosta Podborza, który towarzyszy prowadzącym prace.

image-83930

Krzyż został postawiony przez gospodarza, który tu mieszkał tuż po wojnie – wyjaśnia Tadeusz Minakowski, starosta Podborza Fot. Marian Paluszkiewicz

Okazuje się, że odnalezienie szczątków nie jest wcale takie proste, przede wszystkim ze względu na korzenie potężnego drzewa rosnącego nad grobem. Walka z korzeniami trwa ok. 3 godzin. Dopiero po takim czasie udaje się odsłonić wystarczająco dużo ziemi, by mieć pewność, że to właściwe miejsce.

– Wyraźnie widać zarys miejsca, w którym był robiony wykop. Ziemia wokół jest dużo jaśniejsza. Prawdopodobnie część szczątków znajduje się pod drzewem – mówi archeolog Andrzej Kuczyński. Aby odnaleźć pierwsze kości trzeba było jednak kolejnych trzech godzin. Szkielet znajdował się na głębokości 110 cm, dokładnie w miejscu, gdzie znajdował się krzyż.

– Po ekshumacji szczątki złożymy do przygotowanej trumny. Będą następnie przechowywane w jakimś godnym miejscu, zwykle jest to kościół czy np. dzwonnica, aż do pochówku, który nastąpi po zakończeniu wszystkich prac. Kapral „Grzybek” zostanie przeniesiony do kwatery AK w Ejszyszkach – oświadczył dr Leon Popek.

Członkowie Zespołu Kresowego spędzają na tego rodzaju wyjazdach od trzech do ośmiu miesięcy w roku. Tego rodzaju praca wymaga oczywiście ogromnego zaangażowania. – Z wykształcenia jestem archeologiem, ale bardzo długo robiłem zupełnie co innego. Po prostu starałem się zarabiać pieniądze – śmieje się Michał Nowak. – Do zawodu wróciłem dopiero w 2012 r., po rozpoczęciu prac na Łączce. Dla mnie,  warszawiaka, było to bardzo ważne wydarzenie, zgłosiłem się więc jako wolontariusz i już zostałem. Dzięki temu, że udało mi się wcześniej osiągnąć pewnego rodzaju stabilizację finansową, teraz mogę poświęcić się takiej właśnie pracy, jako członek zespołu. Odzew społeczny, z jakim spotykają się nasze działania pokazuje, że są one potrzebne – powiedział Michał Nowak.

image-83931

W pracach pomagają także wolontariusze ze Stowarzyszenia Odra-Niemen Fot. Marian Paluszkiewicz

W pracach pomagają także wolontariusze ze Stowarzyszenia Odra-Niemen. – Jesteśmy tu już prawie dwa tygodnie, zajmujemy się przede wszystkim porządkowaniem grobów. W tym roku są to  groby żołnierzy grupy „Komara”, znajdujące się w okolicach Solecznik. Dziś jesteśmy tutaj, żeby pomóc w pracach – powiedziała Marlena Pieniążek. – Nas jest tutaj czworo, ale ogólnie nasza grupa liczy ok. 30 osób. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski po to, żeby odnawiać zniszczone nagrobki, czy też budować nowe – dodał jej mąż Sebastian.

Jednak nawet najlepiej przygotowany i wyposażony zespół to zbyt mało, by można doprowadzić sprawę do końca, a więc do godnego upamiętnienia poległych lub zamordowanych żołnierzy. – W takich sprawach, które prowadzone są poza terenem Polski, najważniejsza jest współpraca i przestrzeganie prawa. Nie ma innej drogi. Konieczne są pozwolenia, zarówno ze strony polskiej, jak i litewskiej. Dlatego tak długo trwają przygotowania do naszych prac – zauważył dr Leon Popek.

image-83932

Kpr Edward Buczek jest pierwszym żołnierzem AK na Wileńszczyźnie, którego szczątki ekshumował Wydział Kresowy Biura Identyfikacji i Poszukiwań IPN Fot. Marian Paluszkiewicz

– Po raz pierwszy w związku z przygotowaniami do rozpoczęcia prac, byliśmy na Litwie w drugiej połowie maja. Prowadziliśmy poszukiwania i weryfikowaliśmy informacje dotyczące kolejnych miejsc wymagających podjęcia ekshumacji. Wytypowaliśmy kilkanaście miejsc, z których w kilku rozpoczniemy prace podczas tego pobytu – powiedziała dr Dominika Siemiatyńska.

Część pracy związanej z załatwianiem koniecznych pozwoleń wzięła na siebie towarzysząca zespołowi archeolog, prof. Ilona Vaškevičiūtė. – Rozpoczęcie takich badań wymaga pewnych starań. Trzeba najpierw napisać konkretny projekt, dostać wymagane pozwolenia. Ważne jest również, by pracom towarzyszył litewski archeolog. Nie tylko Polacy prowadzą tego rodzaju poszukiwania na Litwie. Miejsc pochówków żołnierzy szukają w okolicach Kowna także Niemcy – wyjaśniła archeolog, pokazując nam jednocześnie pokaźną teczkę z dokumentacją, którą ma przy sobie także w lesie w kolonii Michnokiemie.

image-83933

Miejsce jest wyraźnie oznaczone, jednak wcale nie ma pewności, że szczątki znajdują się właśnie tutaj Fot. Marian Paluszkiewicz

Pracownicy Biura Identyfikacji i Poszukiwań mówią, że ta część biurokratyczna jest konieczna, ponieważ czasem w swojej pracy spotykają się z bardzo przykrymi sytuacjami. Zainteresowanie historią, jakie obecnie obserwujemy, spowodowało, że poważnym problemem staje się tzw. czarna archeologia. – W miejscach, o których wiadomo, że mogą być tam pochówki, teren jest rozkopywany, a znalezione groby rabowane. Zabierane są stamtąd nieśmiertelniki i wszelkie inne przedmioty, które mogą mięć wartość. Kiedy rozpoczynamy prace i znajdujemy szczątki w takich zrabowanych grobach, mamy naprawdę trudne zadanie. Nie wiemy nawet, czy mamy do czynienia z osobą cywilną czy z żołnierzem – wyjaśnia dr Leon Popek.

Naczelnik Wydziału Kresowego przestrzega przed osobami, które mogą powoływać się na różne instytucje i prosić o wpuszczenie na tereny prywatne, by szukać miejsc pochówku. – Jeżeli taka sytuacja się zdarzy, trzeba pamiętać o dwóch rzeczach: pierwsza – jedyną instytucją, która jest upoważniona do prowadzenia tego rodzaju działalności ze strony polskiej jest IPN, i druga – nie ma czegoś takiego jak pozwolenie lub upoważnienie ustne. Wszystkie tego rodzaju działania muszą być potwierdzone na piśmie – podkreślił pracownik IPN.
***

image-83934

“Nie chcemy tego miejsca zniszczyć, chcemy je zachować“ – mówił przed rozpoczęciem prac dr Leon Popek Fot. Marian Paluszkiewicz

W najbliższych dniach pracownicy IPN będą kontynuowali swoje poszukiwania na Wileńszczyźnie, a ich pracom będzie towarzysz także Kurier Wileński.
Krewni osób, które zginęły podczas wojen lub w latach terroru stalinowskiego, a miejsce ich spoczynku jest nieznane, oraz osoby posiadające informacje o nieznanych miejscach pochówków ofiar faszyzmu i komunizmu proszone są o kontakt z członkami zespołu:
Dr Dominika Siemińska – e-mail: dominika.sieminska@ipn.gov.pl;
Michał Nowak – e-mail: michal.nowak@ipn.gov.pl
Więcej informacji o poszukiwaniach IPN na terenach wschodnich województw II Rzeczypospolitej znajduje się na stronie www.poszukiwania.ipn.gov.pl.

 

Jedna odpowiedź do IPN rozpoczął ekshumacje na Wileńszczyźnie

  1. Jur mówi:

    To wartościowa i szlachetna praca.Tym co polegli należy się godny pochówek. I to jest przecież nasz obowiązek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.