0
Plener „X” to nie kolonie, ale spotkania młodych artystów

Dom Kultury Polskiej w Wilnie już od 10 lat organizuje Plener Artystyczny „X”. Wydarzenia już w zasadzie nie trzeba reklamować, gdyż co roku liczba chętnych jest znacznie większa niż możliwości organizatorów. O tym, co jest wyjątkowego w tym projekcie i jak przebiegał jubileuszowy plener „X” opowiada Bożena Mieżonis, koordynatorka projektu.

W tym roku Plener Artystyczny „X” obchodził pierwszy jubileusz. Jak przebiegał tegoroczny wyjazd?
Tak, to już 10. plener „X”, dlatego, trochę symbolicznie, trwał 10 dni. Odbył się w Birsztanach, po drugiej stronie Niemna, naprzeciw miasta. Uczestniczyły w nim 22 osoby. W tym roku mieliśmy malarstwo, fotografię, grafikę. Na plenerze powstało 49 prac malarskich, cztery reportaże fotograficzne oraz ok. 12 cykli fotograficznych.

image-84127

Plener jest dla przyszłych artystów bardzo dobrą okazją do podniesienia swoich umiejętności Fot. Bożena Mieżonis

Co szczególnie zainteresowało uczestników?
Mieliśmy w tym roku ciemnię fotograficzną. W poprzednich edycjach udało się ją zrobić tylko raz, ponieważ wymaga bardzo specyficznych warunków, które nie każdy ośrodek spełnia. Uczestnicy mogli więc robić zdjęcia na kliszy i sami je wywoływać. Dziś jest to raczej rzadkość. Dla mnie bardzo ciekawe było obserwowanie twarzy uczestników, kiedy na papierze fotograficznym zaczyna być widoczne zdjęcie. Wyglądali tak, jakby zupełnie nie wierzyli, że jest to możliwe.

Była też fotografia cyfrowa…
W fotografii cyfrowej chodziło nam o to, by nauczyć opowiadać zdjęciami. Uczestnicy mieli konkretne zadania. Otrzymywali dwa tematy. Jeden techniczny, np. rytmy, światłocień, a drugi wymagający refleksji jak np. sen. Prosiliśmy także o zrobienie fotoreportażu. Dla mnie ważna jest przede wszystkim różnica pomiędzy pracami, jakie powstawały na początku pleneru a tymi pod koniec. Widać był postęp, a także to, że uczestnicy potrafią się uczyć od siebie nawzajem, inspirują ich lepsze zdjęcia, jakie widzą u swoich kolegów i pracują nad swoimi.

image-84128

Organizatorzy podkreślają, że uczestnicy pleneru mają bardzo dużo zapału do pracy Fot. Bożena Mieżonis

Kto prowadzi zajęcia?
Bardzo cieszymy się, że już od 9 lat towarzyszy nam Weronika Elertowska, magister sztuk pięknych Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, która prowadziła zajęcia z fotografii, a na co dzień jest specjalistą ds. edukacji w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. W tym roku, po raz drugi była też dr Katarzyna Pietrzak, która na co dzień pracuje jako adiunkt na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego w Radomiu. Pojawiły się dzięki niej dwie nowe techniki: linoryt i sucha igła. Prowadzące zajęcia mają naprawdę ogrom wiedzy do przekazania, zwłaszcza, że plener nie trwa zbyt długo. Jedna z uczestniczek na podsumowaniu naszych zajęć określiła to w ten sposób: „Kiedy pani Katarzyna zaczęła nam pokazywać, jak wiele istnieje możliwości, miałam wrażanie, że zaraz wybuchnie mi mózg”. Naprawdę, na tym plenerze można się bardzo wiele nauczyć.

Czy w plenerze biorą udział zwykle te same osoby czy też uczestnicy zmieniają się co roku?
Zwykle te proporcje rozkładają się mniej więcej pół na pół. Tak było i w tym roku. Są więc zawsze stali bywalcy plenerowi, są osoby nowe, są tacy, którzy uczą się malarstwa w jakimś studio lub chodzą do szkoły plastycznej, ale zawsze są też osoby, które zupełnie nie dokształcają się poza szkołą. Czasem plener jest dla nich okazją do odkrycia własnych możliwości. Przychodzi mi na myśl jedna z uczestniczek tegorocznego pleneru, Agata Tracewicz. Na plenerze po raz pierwszy w życiu malowała farbami olejnymi, a wszyscy byliśmy pod wrażeniem jej prac.

Czy można więc powiedzieć, że dla młodych ludzi z Wileńszczyzny plener jest szansą na odkrycie talentu? Czy przez te 10 lat ktoś zdecydował się na studia na kierunku sztuki podczas pleneru?
Na pewno plener jest okazją do znacznego postępu dla uczestników. Wiem, że wśród uczestników pleneru z poprzednich lat niemało jest osób, które studiują kierunki plastyczne w Toruniu, Warszawie i w Londynie. Na pewno udaje się nam więc wspierać młodych artystów w rozwoju, jednak nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że plener miał na kogoś decydujący wpływ. Na pewno może on pomóc.

image-84129

W tym roku pojawiły się dwie nowe techniki: linoryt i sucha igła Fot. Bożena Mieżonis

Co jest według Pani najmocniejszą stroną pleneru?
Na pewno cykliczność. To wydarzenie trwa już 10 lat. Udało się mam więc wyrobić pewien poziom. Uczestnicy, którzy przyjeżdżają po raz kolejny, a jak mówiłam jest ich ok. 50 proc., doskonale wiedzą, jakie stawiamy im wymagania. Wiedzą, że plener to nie kolonie, na których po prostu się odpoczywa. To prawda, że dajemy bardzo dużo swobody. Bardzo często uczestnicy podkreślają, że to dla nich jeden z największych atutów pleneru. Stawiamy też na odpowiedzialność. Na początku to uczestnicy ustalają zasady, których reguł starają się potem przestrzegać, w dużej mierze dlatego, że są ich, autorskie. Dajemy też zawsze pewną dowolność w pracach. Jeśli proponujemy temat na fotografię, a ktoś chce go namalować, to może. Traktujemy uczestników jak przyszłych artystów, a nie jak dzieci na obozie, którym trzeba wyznaczyć twarde ramy. W takich realiach, gdy stworzy się odpowiednią przestrzeń, uczestnicy potrafią tworzyć naprawdę cudowne prace.

image-84130

Na plenerze powstało 49 prac malarskich, cztery reportaże fotograficzne oraz ok. 12 cykli fotograficznych Fot. Bożena Mieżonis

A czego uczestnikom robić nie wolno?
Na pewno nie można tracić czasu. Najważniejszy jest dla nas poziom artystyczny, dlatego nie akceptujemy zajęć, które są całkowicie uprawnione na innych wyjazdach. Nie można więc nic nie robić. Uczestnicy doskonale to wiedzą. Mają zresztą bardzo dużo zapału do pracy twórczej. Czasem zdarza się, że ktoś zostaje przy swojej pracy bardzo długo w nocy, by ją skończyć. Ludzie przyjeżdżają po prostu po to, aby tworzyć.
***
Projekt Plener Artystyczny „X” był współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą. Został również dofinansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy Rządzie RL. Sponsorem warsztatów był także Orlen Lietuva.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.