2
„Sowa” i małomówna prezydent

Po publikacji kolejnej rozmowy z tzw. „afery taśmowej”, w jaką zamieszany był warszawski lokal „Sowa i Przyjaciele”, gdzie nagrano rozmowy i schadzki licznych polskich polityków i przedstawicieli śmietanki biznesowo-towarzyskiej, pojawił się w niej również motyw litewski. Dokładniej – opublikowana na tvp.info rozmowa między ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Polski Radosławem Sikorskim i ówczesnym prezesem PKN Orlen Jackiem Krawcem dotyczyła szykanowania przez Litwę rafinerii Orlenu w Możejkach.
Zazwyczaj wylewnie pouczająca innych prezydent Litwy dopiero dzień po publikacji rozmów wydala lakoniczne oświadczenie, jakoby dąży do partnerskich relacji z Polską, a narzucanie Litwie czegokolwiek jest nie do przyjęcia.
I fajnie, ale jest jeden problem. Z nagranej rozmowy można zrozumieć, że to właśnie prezydent mogła stać za nieprzychylną wobec Orlenu postawą, zarówno kolei, jak i ludzi „na pasku prezydent”. W to mogę uwierzyć. Z postawy Dali Grybauskaitė podczas szczytu NATO w Warszawie czy jej nieobecności na szczycie Rady Atlantyckiej (towarzyszącej wizycie Donalda Trumpa w Polsce), a także raczej małej aktywności ws. Nord Stream 2 i elektrowni w Ostrowcu — można sądzić, że taki wniosek nie jest nieuprawniony. Czyżby to właśnie z tego wynikała małomówność prezydent?

 

2 odpowiedzi to „Sowa” i małomówna prezydent

  1. Dudak mówi:

    Nasza Pani Prezydent nareszcie zrozumiała,że z terminalem wyszła klapa,a Norwedzy są skąpi,więc odwróciła się twarzą do Gazpromu.I to jest fakt.To samo robi Polska,kiedy minister Wszczykowski zwraca się do Rosjan z prośbą o spotkanie z Ławrowem.Stwierdzono,że owszem gaz łupkowy z USA jest do przyjęcia,ale po cenie zbliżonej do ceny gazu rosyjskiego.Pierwszy człowiek w MSW RP chyba zapomniał własne słowa,kiedy stwierdził,że bezpieczeństwo Rosji kończy się wraz z jej granicami.A teraz co ?

  2. Anonim mówi:

    Po pierwsze – TVPiS to TV PiS 🙂
    Po drugie – polska polityka tok Ch…D i kamieni kupa. I nieważne jakiej maści są to politycy. Historia pokazała, że jacykolwiek oni by nie byli, z którejkolwiek partii – nie warto im ufać.
    Co do min. Waszczykowskiego… W wywiadzie udzielonym RIA Novosti polski minister spraw zagranicznych zaprezentował mniej więcej takie stanowisko: „Tak naprawdę wcale nie chcemy gazu z USA, tylko zgrywamy twardzieli, żebyście nie myśleli, że za bardzo nam zależy. Proszę, proszę, obniżcie cenę, bo inaczej jesteśmy zgubieni!”.

    Witold Waszczykowski zastosował doprawdy osobliwą strategię negocjacji. W wywiadzie udzielonym RIA Novosti stwierdził, że Polska wcale nie jest taka znowu chętna, żeby kupować drogi amerykański gaz. Rozważy taką możliwość, ale tylko wtedy, kiedy Amerykanie obniżą cenę i ich dostawy staną się konkurencyjne w stosunku do dostaw z Rosji i Kataru.

    Wygląda na to, że po pierwszych, pilotażowych dostawach gazu z USA minister wpadł w panikę. Zorientował się, że nie za bardzo stać nas na deal, w który chciał wrobić nas Donald Trump. Deal korzystny dla Waszyngtonu, ale dla Warszawy zupełnie nie. Stąd nagła zmiana strategii i przymilanie się do Moskwy.

    „Jeszcze nie podjęliśmy decyzji o imporcie gazu z USA. Kilka miesięcy temu dotarły dotarł do nas jeden lub dwa tankowce ze skroplonym gazem ze Stanów Zjednoczonych. Był to projekt pilotażowy, aby przekonać się o technicznych możliwościach importu gazu z USA. Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, jednak obecnie oczekujemy warunków przyszłego kontraktu” — powiedział rosyjskiej agencji szef MSZ. — „Będziemy, chcemy, mamy zamiar importować gaz ze Stanów Zjednoczonych, pod tym warunkiem, że cena będzie konkurencyjna w stosunku do ceny gazu od innych dostawców, takich, jak Katar lub Rosja. Obecnie gaz z USA jest znacząco droższy. Jednak, jeśli przedstawią kontrakt, który może stanowić konkurencję dla gazu z Kataru czy innych regionów, możemy go rozpatrzyć”. Jak to przetłumaczyć z języka dyplomacji? „Jesteśmy w wielkiej d…, zachciało nam się romansu z Wujkiem Samem, ale już zrozumieliśmy nasz błąd”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.