1
Połąga – kurort dla wszystkich, ale nie na każdą kieszeń

Brązowe rzeźby hrabiów Antoniny i Feliksa Tyszkiewiczów, autorstwa Klaudijusa Pūdymasa na aleji noszącej imię hrabiów Tyszkiewiczów Fot. Andrzej Podworski

Hrabina Antonina Tyszkiewicz „wyszła” z Kurhausu, by powitać powracającego ze spaceru męża, hrabiego Feliksa. Ten „się zatrzymał” tuż naprzeciwko nowoczesnej sali koncertowej otwartej w grudniu 2015 roku w najpopularniejszym kurorcie Litwy – Połądze.

Tak można napisać o rzeźbach z brązu autorstwa Klaudijusa Pūdymasa, które upiększyły to uzdrowisko przed kilkoma miesiącami, kiedy uroczyście otwarta została aleja nosząca imię hrabiów Tyszkiewiczów.
Uroczystość zbiegła się z otwarciem bieżącego sezonu wypoczynkowego, który, jak co roku, gromadzi tłumy wczasowiczów nie tylko z Litwy, ale z wielu innych krajów. Wśród wypoczywających z Białorusi, Estonii, Łotwy, są też mieszkańcy Finlandii, Polski, Rosji. Rosjan ostatnimi laty jest mniej, ale, jak żartują miejscowi, jest wielu już połągowskich, albowiem bogaci Rosjanie kupują tu domy i mieszkania, by przyjeżdżać nawet na weekendy.
Połąga ma wszystko, co potrzeba do odpoczynku, za wyjątkiem … słońca. Bo z tym jest bardzo różnie. Tak też było w pierwszych dniach sierpnia. Kiedy klimatolodzy anonsowali straszne upały, które zaskoczyły m.in. Wilno, tu, w Połądze, temperatura nie sięgała powyżej 21 st. C. Padało prawie co dzień, ale nie odstraszyło to kuracjuszy, ku radości właścicieli mieszkań.

Na wieży kościoła pwz. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny już jesienią można będzie oglądać Połągę z punktu widokowego mieszczącego się na ponad 20 metrowej wysokości Fot. Andrzej Podworski

Ceny za wynajem kształtowały się różnie. Za 10 euro za dobę można było wynająć łóżko w pokoju wieloosobowym. Jeżeli ktoś chciał mieszkać w skromnym, jednopokojowym mieszkaniu niedaleko morza i w centrum Połagi, musiał zapłacić minimum 50-60 euro za dobę. Wynajęcie apartamentów to wydatek od 100 euro wzwyż. Ale urlop jest przecież raz do roku. Trzeba jeszcze brać pod uwagę koszty przyjemności dla dzieci i np. godzinna jazda skuterem elektrycznym, to wydatek 10-15 euro.
Spora część odpoczywających tu Litwinów pracuje ciężko cały rok za granicą, aby tu przyjeżdżając, zaimponować znajomym i wydać ciężko zarobione pieniądze w ciągu kilku tygodni.
Jedno jest jasne litewski emeryt, jak też szeregowy obywatel kraju na wczasy w Połądze pozwolić sobie nie może. A serce się rwie, wszak stare uzdrowisko co roku zaskakuje wieloma atrakcjami. Dla wielu kuracjuszy nowością jest otwarte w końcu ubiegłego roku Muzeum Połągi, które się rozlokowało w wilii „Zofia” zbudowanej w końcu XIX w na zlecenie Zofii z Horwattów Tyszkiewicz, wdowy po Józefie.
– Ostatnie lata dla naszego miasta, jeżeli chodzi o odnowę starych zabytków, są bardzo pomyślne – do użytku oddaliśmy Kurhaus, który w roku 2002 r. został podpalony i spłonął niemal doszczętnie. Przez niemal dekadę był widmem kurortu – mówi mer Połągi, Šarūnas Vaitkus.

Kurhaus do dzisiaj jest symbolem Połągi Fot. Andrzej Podworski

Kurhaus został zbudowany w latach 1875-1877. Początkowo mieszkał tu Józef Tyszkiewicz z rodziną. W 1878 r. budynek rozbudowano, umieszczając w nim hotel i restaurację. Po kilku latach, gdy zaczęło do kurortu przyjeżdżać dużo ludzi, Tyszkiewicz przekazał Kurhaus na cele uzdrowiskowe, a sam zamieszkał w dworku naprzeciw. Kurhaus do dzisiaj jest symbolem Połągi, w którym przez wiele lat odbywały się imprezy kulturalne.
– W pałacu Tyszkiewiczów pomyślnie działa ciągle odnawiane Muzeum Bursztynu. Połąga otrzymała również nowe muzeum, które rozlokowało się w kolejnym gmachu hrabiów, którzy tak wiele zrobili dla naszego miasta. A najnowszym naszym dokonaniem jest aleja ich imienia – dodaje gospodarz miasta.

W otwarciu alei wzięła udział wdowa po hrabim Alfredzie Tyszkiewiczu – Urszula Tyszkiewicz – mieszkająca na stale w Warszawie. Rokrocznie przyjeżdża do Połągi na grób męża, który został tu pochowany, przed dziewięcioma laty, na starym cmentarzu .
Aleja licząca 230 metrów była ulokowana w tym miejscu ponad 120 lat temu. O każdej porze dnia jest tu sporo ludzi, w dzień szczególnie dużo jest seniorów, wieczorami randki ma tu młodzież. Niemal prawie każdy z odpoczywających zajrzy tu choć na chwilę, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie obok rzeźby hrabiny z pieskiem albo hrabiego.
Stylowe oświetlenie wmontowane w bazaltową kostkę, 61 lamp, ponad 30 przywiezionych z Włoch ławek, drewniana brama tuż u wylotu ulicy Kęstučio, rzeźby – wszystko to sprawia, że czas w tym miejscu jakby się zatrzymał. A obok kipi życie: nowoczesne restauracje i kawiarnie, supernowoczesna sala koncertowa, „żywa” ulica Basanavičiaus nie dają zapomnieć, że mamy rok 2017.

Nadal płynie ta sama rzeczka Rąże a okazałe wille pamiętają zapewne czasy Tyszkiewiczów i polskich gości. Zmieniły się tylko nazwy ulic: jeszcze przed I wojną światową ul. Basanavičiusa nazywała się Tyszkiewicza (przy morzu) i Kurhausowa (przy centrum), niedaleko położone były ulice Biruty, Kiejstuta była też Sienkiewicza, Jagiellońska. Do dziś zachowała się (ale w innym miejscu) ulica Mickiewicza (Mickevičiaus).
Nie ujrzycie też nazwy alei hrabiów Tyszkiewiczów w języku polskim. Są dwa napisy: po łacinie i litewsku. Uporządkowanie alei spacerowej, nazwanej aleją hrabiów Tyszkiewiczów, kosztowało blisko 400 tys. euro.
Aleja nie jest jedyną nowością tego uzdrowiska. Parafialny kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny zbudowany w latach 1897–1907 z inicjatywy hrabiego Feliksa Tyszkiewicza na miejscu wcześniejszego drewnianego kościółka, szykuje też niespodziankę dla kuracjuszy. Na jego wieży dobiegają prace remontowe i już jesienią można będzie oglądać miasto z punktu widokowego mieszczącego się na ponad 20-metrowej wysokości.
Wieża kościelna jest najwyższym budynkiem w Połądze, jej wysokość sięga 59,95 m. Obecnie remontowane są schody prowadzące na wieżę, odnawiane witraże. Plac widokowy będzie miał powierzchnię 18 metrów. Połągę będzie można podziwiać również przez umieszczone teleskopy, będzie też można obejrzeć z bliska mechanizmy zegara i dzwonu kościelnego. Wartość projektu to 157 tys. euro, w tym 102 tys. euro środków unijnych.
1 sierpnia rozpoczęto budowę ogromnego basenu, który wypełni puste miejsce po byłych basenach „Lino” i „Jūratės”. Dobiegają też końca prace projektowe hotelu Marriott. A w najbliższych planach – odnowa drewnianej części Kurhausu. To kilka z wielkich projektów tego uzdrowiska. A obok są małe, takie codzienne, a jakże ciekawe i potrzebne kuracjuszom.
W pawilonie wystawowym „Kablys” Centrum Kultury i Młodzieży miasta wraz z klubem etnograficznym przygotowało po raz pierwszy w tym sezonie bardzo ciekawy projekt edukacyjno-poznawczy pt. „Meistarnė”. Każdy wczasowicz może się tam zapoznać z takimi dziedzinami sztuki ludowej, jak tkactwo, rzeźba, krawiectwo, garncarstwo i in. Każdy chętny może własnoręcznie utkać pas ludowy, ulepić mały dzbanek, wystrugać klumpy z drewna.

Mieszkańcy Połągi zarabiają, na czym się tylko da, w tym na sprzedaży puszek i butelek po piwie. Wytrwali zbieracze w ciągu dnia zarabiają nawet od 50 do 70 euro. Nic więc dziwnego, że nie krępują się zbierać opakowań po piwie nie tylko bezdomni, ale też studenci oraz mieszkańcy uzdrowiska, którzy na taki „żer” wyruszają nocą, wtedy „połów” jest najlepszy.
Miejscowi nie mają czasu na odpoczynek. Kiedy kuracjuszy ubywa (chociaż ostatnie lata Połąga żyje cały rok, szczególnie w weekendy) oni remontują swoje domy i mieszkania, by przygotować je do następnego sezonu.

Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu na plaży ustawiono osiem nowoczesnych ubikacji Fot. Andrzej Podworski

Każdy kolejny sezon jest coraz droższy dla szeregowych obywateli Litwy, którzy przez ostatnie lata szczególnie pokochali kurorty nadmorskie Łotwy: Jurmałę, Lipawę (Lepaja), Windawę (Ventspilis), Pape. Plaże tu o wiele szersze i dłuższe, ponad 500-kilometrowa linia brzegowa (Litwa ma zaledwie 90 km), ceny niższe, parkingi bezpłatne, tak jak i wszystkie rozrywki dla dzieci. Czy dziwić się więc trzeba, że z dziesięciu kuracjuszy napotkanych, np. w Wendawie, ośmiu mówi po litewsku? Podobnie jest w innych kurortach Łotwy.
Litewskie znane kurorty: Połąga, Neringa, Druskienniki, Birsztany dla rdzennych mieszkańców stają się za drogie. Co prawda, alternatywą jest spędzić wczasy np. w niedużej nadmorskiej miejscowości rybackiej Drewerna liczącej około 500 mieszkańców. Jak reklamują gospodarze, jest o wiele taniej niż w kurortach. Doba dla dwóch osób w domku nadmorskim wynosi 60 euro. Czy jest to jednak na tyle tanio, aby się zdecydować? Przecież ani komfortu, ani tych atrakcji tu nie ma, jak w starej, a tak zawsze młodej, Połądze.

 

 

Jedna odpowiedź do Połąga – kurort dla wszystkich, ale nie na każdą kieszeń

  1. Anonim mówi:

    Jechać na urlop aby gnieździć się na plaży jak sardynki w puszce… – dziękuję.
    Kto nie ma wyobraźni – Palanga, Šventojoj zaprasza – tłumy, tłumy i hałas.
    Wyjątkiem jest urokliwa Neringa… Cicho, mało ludzi i zupełny brak dyskotek (z wyjątkiem Nidy).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.