0
XXV Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka z Białegostoku dotarła do Ostrej Bramy

image-84377

Mimo niesprzyjającej pogody ostatni etap pieszej wędrówki z Białegostoku do Ostrej Bramy był przepełniony radością

Ponad pół tysiąca osób z Polski, Białorusi i innych krajów wzięło udział w jubileuszowej XXV Pieszej Pielgrzymce Ekumenicznej, która 16 sierpnia wyruszyła z Białegostoku do sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie. Pielgrzymi dotarli do Wilna w czwartek 24 sierpnia, w dziewiątym dniu pieszej wędrówki, po pokonaniu trasy o długości 290 kilometrów. Pielgrzymkę organizowała po raz 25. archidiecezja białostocka.

– Nasze tegoroczne rekolekcje w drodze są wydarzeniem szczególnym – mówił Kurierowi Wileńskiemu kierownik pielgrzymki, ks. dr Łukasz Żuk – Bo każda pielgrzymka to rekolekcje, ale rekolekcje w drodze. W to nasze tegoroczne pielgrzymowanie wpisują się dwa jubileusze: przede wszystkim 25-lecie Ekumenicznej Pieszej Pielgrzymki Białystok-Grodno-Wilno, taki srebrny jubileusz. Inna ważna data to 90-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej. Te dwa wydarzenia są jakby punktem kulminacyjnym tegorocznych rekolekcji w drodze, naszego pieszego pielgrzymowania.

image-84378

Pielgrzymka dotarła do Ostrej Bramy w dziewiątym dniu wędrówki, po pokonaniu 290 kilometrów

Organizatorzy pielgrzymki podkreślają, że jej ekumeniczny charakter polega na tym, że uczestnicy wędrują przez tereny zamieszkane zarówno przez katolików, jak i prawosławnych i są przyjmowani przez wiernych obu tych wyznań.

Tegoroczna pielgrzymka przypominała uczestnikom o potrzebie i nakazie miłości.
– W tym roku wybraliśmy hasło z Ewangelii św. Mateusza „Będziesz miłować”. Miłość Boga jest fundamentem w życiu człowieka. Jeżeli człowiek nie postawi Boga na pierwszym miejscu, to tak naprawdę jego serce nie dozna prawdziwego szczęścia. Poprzez te dziewięć dni rekolekcji w drodze odkrywaliśmy na nowo misterium miłości Boga. Było dla nas jasne, że pomimo iż człowiek jest grzeszny, upada, to miłość Boga nigdy się nie zmieni, On jest wierny w tej miłości – mówił ks. Łukasz Żuk.

Trasa pielgrzymki wiodła również przez Białoruś, a wśród pątników znaleźli się także pielgrzymi z tego kraju. Około 100 Białorusinów dołączyło do pielgrzymów w Grodnie.
– Na Białorusi zawsze doznajemy prawdziwej gościnności, prawdziwej życzliwości – tego nie da się opisać słowami. Mimo że z roku na rok pielgrzymka jest większa, to pielgrzymi byli zabierani na nocleg pod dach białoruskich gospodarzy. Władze również nie czyniły żadnych przeszkód, a na granicy czy to białoruskiej, czy też litewskiej doznajemy prawdziwej życzliwości – mówił kierownik pielgrzymki.

image-84379

Kierownik pielgrzymki, ks. dr Łukasz Żuk

Trzeciego dnia wędrówki pielgrzymi przekroczyli granicę polsko-białoruską w Kuźnicy. Czekały ich cztery noclegi na Białorusi: w Grodnie, Jeziorach, Nowym Dworze, Raduniu. Siódmego dnia przeszli przez granicę białorusko-litewską nieopodal Ejszyszek, w kolejnych dniach mieli noclegi w Butrymańcach, Jaszunach, Wilnie.

W środę, 23 sierpnia, pielgrzymi byli serdecznie witani w Jaszunach. Na placu przy parafialnym kościele św. Anny nie zabrakło radosnych powitań ze starymi znajomymi. Jak mówili jaszunianie, niektórzy pątnicy przychodzą po raz kolejny, a za każdym razem są wyczekiwanymi gośćmi. Niektóre znajomości z pielgrzymami z Polski i Białorusi przerodziły się już w zażyłe przyjaźnie i kolejne ponawiane spotkania już po skończonej pielgrzymce.

– Znaczącym wydarzeniem w życiu naszej parafii było dostarczenie przez XXIV Pielgrzymkę Białostocką relikwii błog. ks. Michała Sopoćki – mówił proboszcz parafii w Jaszunach, ks. Tadeusz Aleksandrowicz – Zostały one umieszczone w nawie głównej kościoła, niewykluczone, że odbędzie się peregrynacja relikwii po domach parafian.

image-84380

W tegoroczne pielgrzymowanie wpisały się dwa jubileusze: 25-lecie Ekumenicznej Pieszej Pielgrzymki Białystok-Grodno-Wilno oraz 90-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej

Trudu wędrówki do sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia podejmują się nie tylko osoby młode, lecz również starsze. Najstarsza osoba biorąca udział w pielgrzymce ma 87 lat. Pielgrzymi w swym życiu codziennym wykonują różne zawody – można tu spotkać lekarzy, wykładowców akademickich, nauczycieli, pielęgniarki, przedsiębiorców, którzy na czas pielgrzymki muszą wykroić część swoich urlopów. Nie brak też emerytów czy studentów, którzy mają więcej wolnego czasu. Jedni poszukują wyciszenia i dystansu do świata, inni – pogłębienia swej relacji z Bogiem, ktoś niesie intencje dziękczynne z prośbą o dalsze łaski, ktoś powierza Matce Boskiej Ostrobramskiej swe troski i zmartwienia.

Uczestniczka pielgrzymki do Ostrej Bramy, Jelena Zaprudskaja, lekarz endokrynolog z Mołodeczna na Białorusi, pracująca też w poradni rodzinnej przy kościele św. Józefa, opowiada, że na początku wydawało się jej rzeczą niemożliwą, że ludzie są w stanie na piechotę przebyć aż tyle kilometrów. W ubiegłym roku przypadkiem trafiła na stronę catholic.by i dowiedziała się o Pielgrzymce Białostockiej. Po wielu rozterkach i wsparciu ze strony osób bliskich postanowiła zaryzykować.

– Jestem produktem sowieckich czasów – opowiadała z porażającą szczerością – Moja matka chrzestna, którą zapamiętałam jako osobę z modlitewnikiem i różańcem, nigdy nie zmuszała mnie do chodzenia do kościoła. Powiedziała mi, że przyjdzie mój czas.

Z dzieciństwa Jelenie bardzo mocno wryło się w pamięć, jak babcia dwa razy do roku zapraszała do siebie do Bystrzycy wszystkich swoich siedmioro dzieci z rodzinami – na Boże Narodzenie i na Wielkanoc.

– W moim dziecięcym umyśle zastanawiałam się, co się dzieje – dlaczego talerze stoją na krzywo nakrytym stole z sianem pod obrusem, dlaczego potrawy padają na obrus i nikt nas za to nie gani. Nikt nie tłumaczył dzieciom sensu ani istoty tego święta – zjadaliśmy potrawy i odchodziliśmy od stołu. Co to miało oznaczać – było to największą zagadką mego dzieciństwa – opowiadała Jelena.

image-84381

U stóp Matki Bożej Ostrobramskiej każdy składał własne intencje

Potem nastąpił okres duchowych poszukiwań, podczas którego, jak w układance puzzle, zaczęły uzupełniać się brakujące elementy. Ból duszy poprowadził ją do kościoła.

– Miłość to czas, poświęcony komuś albo na coś. Tego czasu, tej miłości stale brakuje. Zwłaszcza że wyrosłam w czasach ateizmu i zdaję sobie sprawę z tych ogromnych białych plam, które zajęły miejsce wielu tradycji. Ludzie byli siłą wyszarpnięci z tradycji, brutalnie obdarci z obyczajów. Teraz rozumiem, że mój stosunek do innych i moje zachowanie nie zawsze były słuszne, ale nie rozumiałam, gdzie szukać źródła, z którego można czerpać miłość i cierpliwość – zwierzała się.

Jak mówiła, pielgrzymka dla niej to czas sam na sam z Bogiem, kiedy nie musi troszczyć się o byt, ale otwiera się na przyjęcie informacji, przesiąka wiedzą podaną w dostępny sposób przez osoby duchowne.

– Pielgrzymka to uzdrowienie duchowe i fizyczne. Obciążenie fizyczne powoduje, że krew krąży szybciej i usuwa z organizmu to, co zbędne. Intelektualne „doładowanie” powoduje, że ścierane są wszystkie zgromadzone negatywne doświadczenia i w człowieku instalują się programy, które modelują pozytywny stosunek do otoczenia i ogólne uzdrowienie samego człowieka. To jest to, do czego zwykle dążymy – do harmonijnych stosunków ze sobą i z bliskimi, do życia długiego i jakościowego – podsumowuje Jelena Zaprudskaja.

Jak mówili pielgrzymi, najtrudniejszy był pierwszy i szósty dzień pielgrzymki, kiedy to mieli do pokonania 42 kilometry. Najstarsza osoba biorąca udział w pielgrzymce (rocznik 1930), bierze w niej udział już po raz 23. Dwie osoby uczestniczyły w każdej z dwudziestu pięciu pielgrzymek Białystok – Ostra Brama.

Pielgrzym Janusz Łosowski, profesor archiwistyki na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, przyznaje, że poniekąd złapał bakcyla pielgrzymek, gdyż jest to w sumie jego dwudziesta pierwsza wyprawa. Jak mówił, pielgrzymka całkowicie zmieniła jego życie.

image-84382

W XXV jubileuszowej pielgrzymce wzięło udział ponad pół tysiąca osób z Polski i Białorusi

– To przede wszystkim przyzwyczajenie do regularnej modlitwy. Nauczyła mnie też większej wiary w moc Bożą, w moc zmiany naszego życia. Przekonałem się, że kiedy Pana Boga o coś się z pokorą prosi, to to się spełnia – wyznał.

Zapytany, jakie buty są najlepsze do pokonania drogi o długości kilkuset kilometrów, mówi, że nie ma na to reguły.
– Najlepiej jest ufać Panu Bogu i jak najmniej grzeszyć między pielgrzymkami – żartuje.

Dziewiąty dzień pielgrzymki był prawdziwą próbą wiary – ostatni etap z Jaszun do Ostrej Bramy pielgrzymi przebyli w dotkliwym zimnie i zacinającym ostro deszczu. Trud pielgrzymowania został zakończony 24 sierpnia o 16.00, kiedy w Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, o dziwo – w promieniach słońca – została odprawiona msza święta.

Wspólna Eucharystia 25 sierpnia w katedrze wileńskiej zwieńczyła pielgrzymkę.

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.