14
Prof. Jan Żaryn z wizytą na Litwie

image-84507

Prof. Jan Żaryn Fot. Andrzej Wiktor

W dniach 15-16 września, z wizytą na Litwie przebywać będzie wybitny polski historyk, senator RP, prof. Jan Żaryn. Tematem przewodnim jego wizyty w Wilnie i Solecznikach będzie dyskusja na temat historii, a także główne założenia polskiej polityki historycznej.

Wizytę na Wileńszczyźnie prof. Żaryn rozpocznie w piątek, 15 września, od spotkania z uczniami Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach. Na zaproszenie Instytutu Polskiego w Wilnie oraz redakcji „Kuriera Wileńskiego” profesor Jan Żaryn zabierze młodzież gimnazjalną w podróż po historii Polski – od chrztu Mieszka I przez dyplomatyczną i militarną walkę o niepodległość II Rzeczpospolitej, po pokolenie Żołnierzy Wyklętych i „Solidarności”. Wzorem swoich ideowych i duchowych mistrzów – m.in. Romana Dmowskiego i kardynała Stefana Wyszyńskiego – przypomni, że bycie biernym obserwatorem wydarzeń to za mało. Profesor twierdzi, że historia jest nauczycielką życia. Każdy naród – także, a może przede wszystkim, polski – powinien odrobić lekcję ze swojej przeszłości. Jako zwolennik aktywnej polityki historycznej Profesor odwołuje się do działalności śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polskiego polityka po 1989 roku, który najpełniej zrozumiał wagę świadomości historycznej i pamięci wspólnej narodu. Spotkanie odbywa się w ramach przygotowań do obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Instytut Polski w Wilnie, Dom Fundacji Otwartej Litwy oraz partnerzy – Polski Klub Dyskusyjny oraz Instytut Goethego w Wilnie – zapraszają na dyskusję z cyklu „Poszukiwanie idei Europy“ z udziałem prof. Jana Żaryna, historyka i filozofa prof. Kęstutisa Girniusa oraz dziennikarza i komentatora politycznego Rimvydasa Valatki. Dyskusję moderować będzie politolog, członek PKD, Mariusz Antonowicz. Uczestnicy dyskusji będą starać się odpowiedzieć na najbardziej aktualne dziś pytania związane z polityką historyczną. Jaki stosunek do historii i pamięci o niej mają politycy Europy Środkowej i Wschodniej? Jaka rolę pełnią współczesne media w formowaniu polityki pamięci? Jak należy traktować strategię manipulowania faktami historycznymi stosowaną przez Federację Rosyjską? Jak Kreml wykorzystuje dziś bolesne wydarzenia II wojny światowej w celu antagonizowania Polski i Ukrainy oraz Litwy i Polski?

W sobotę, 16 września, w ramach współpracy Ambasady RP oraz Instytutu Polskiego w Wilnie z redakcją „Kuriera Wileńskiego” i Domem Kultury Polskiej, profesor Jan Żaryn spotka się także z Polakami i zaprezentuje swoją nową publikację „Polska pamięć. O historii i polityce historycznej”. Jest ona wyborem artykułów profesora z ostatnich lat. Dotyczą one, m.in. historii Kościoła katolickiego, ruchu narodowego i chrześcijańsko-demokratycznego, działalności aparatu represji w PRL-u, relacji polsko-żydowskich. W swoich tekstach Jan Żaryn, także jako aktywny polityk, analizuje polską politykę historyczną, głównie w relacjach z sąsiadami – Rosją, Niemcami i Ukrainą. Wskazuje również na błędy i zaniechania oraz postuluje konkretne działania. Tematem spotkania będzie także sytuacja Polaków mieszkających na Litwie. Poprowadzi je Robert Mickiewicz, redaktor naczelny Kuriera Wileńskiego.

Prof. Jan Żaryn jest historykiem specjalizującym się w badaniu dziejów współczesnej Polski. Jest wieloletnim wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego i stołecznej, katolickiej uczelni – Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, autorem wielu publikacji książkowych i prasowych oraz działaczem społecznym. Był m. in. współtwórcą Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców i Fundacji „Żołnierzy Wyklętych”, dyrektorem Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej i prezesem stowarzyszenia edukacyjnego „Polska Jest Najważniejsza”. Obecnie jest senatorem i redaktorem miesięcznika „W Sieci Historii”. Jego książka „Polska pamięć. O historii i polityce historycznej”, wydana w 2016 roku, uchodzi za pionierską pracę w dziedzinie analizy i kształtowania polskiej polityki historycznej.

PROGRAM WIZYTY PROFESORA JANA ŻARYNA NA WILEŃSZCZYŹNIE

15 września, godz. 14.00

Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach (ul. Mokyklos 22, Soleczniki) – „Polska pamięć” – spotkanie z młodzieżą w Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach. Spotkanie odbędzie się w języku polskim. Wstęp wolny.

15 września, godz. 17.00

Dom Fundacji Otwartej Litwy (ul. Didžioji 5, Wilno) – Dyskusja „Polityka historyczna i bezpieczeństwo informacyjne w Europie Środkowej: jakie zadania przed nami stoją?“

Wstęp wolny. Spotkanie po polsku i litewsku z tłumaczeniem. Obowiązuje rejestracja do 11 września pod adresem:

https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdcXWYlALirdjsn5VrsQrn_6nvaesJF91_SBjGJz8P578gLxg/viewform

16 września, godz. 15.00

Dom Kultury Polskiej, sala nr 305 (ul. Naugarduko 76, Wilno) – Prezentacja książki prof. Jana Żaryna „Polska pamięć. O historii i polityce historycznej” oraz spotkanie z Polakami. Spotkanie odbędzie się w języku polskim. Wstęp wolny.

 

 

14 odpowiedzi to Prof. Jan Żaryn z wizytą na Litwie

  1. Lenkas mówi:

    Trzeba tylko, by profesor nie zapominał o tym, iż większość Polaków na Litwie ma pochodzienie litewskie, dopiero w drugiej połowie XIX wieku chłopi litewscy zaczęli masowo przechodzić na język polski, jako bardziej prestiżowy… Giedrojć, Bałądziewicz, Gulbinowicz, Mackojć, Wojniłło, Gintowt i tak dalej, co te nazwiska znaczą po polsku?

  2. Anonim mówi:

    senator RP z ramienia PiS… Dziękuję uprzejmie 🙂

  3. Ali mówi:

    @Lenkas : A takie nazwiska jak Tomaszewski, Klonowski, Lewandowska ( autorka tego artykułu), Mickiewicz ( Robert), a także Saszenko, Radczenko to także litewskie nazwiska ?

  4. Lenkas mówi:

    Saszenko, Radczenko to oczywiscie ukrainskie, a Tamasauskas, Klanauskas, to juz nie wiem…

  5. Anonim mówi:

    No widzisz Lenkas, nie wszyscy Polacy z Wileńszczyzny noszą nazwiska o rdzeniu z języka litewskiego. Co do Tomaszewskiego i Klonowskiego sprawa jest oczywista. Obydwa nazwiska ( a jeszcze bardziej Lewandowski/a) są bardzo popularne w Polsce. Przy okazji mam jeszcze jedno pytanie : Czy nazwisko Smetona znaczy coś po litewsku ? A nazwisko Brazauskas albo Jablonskis ? Bo co polsku znaczy „śmietana”, „brzoza” lub „jabłoń” wie każde polskie dziecko. Na koniec zapytam o Landsbergisa. Czy słowo „Landsberg” znaczy coś po litewsku ? Najlepiej zapytać o to jakiegoś Niemca.

  6. Maur mówi:

    @ Lenkas
    Co znaczą te nazwiska z pierwszego komentarza po polsku?
    ————————————————————————————–
    Ano wystarczy spojrzeć na przedwojenną mapę Polski. W tym przypadku Wileńszczyzny.
    I tak nazwisko Bołądziewicz najpewniej pochodzi od miejscowości Bołądzie. Tak jak Giedrojć od miejscowości Giedrojcie. Moje podobnie – od nazwy miejscowości na Wileńszczyźnie. I tak samo jak prawie każde polskie szlacheckie nazwisko.
    Trzeba studiować i historię i geografię własnego kraju by wiedzieć skąd kto ma jakie nazwisko. Takie pytania świadczyć mogą jedynie o poważnych zaniedbaniach edukacyjnych lub nieodpartej skłonności do ignorancji.

  7. Maur mówi:

    Temat dotyczy prof. Żaryna więc tu warto coś powiedzieć.
    Z mojej opinnii wynika istotny, zauważalny i nieskrywany patriotyzm prof. Żaryna, czemu dał wyraz już nie jeden raz. Jak choćby w podczas procedowania słynnej uchwały polskiego parlamentu w sprawie uznania Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo Ukraińców na Polakach. Właśnie wówczas słyszałem argumentację prof. Żaryna odpierającego ataki zwolenników polipoprawności by jednak nie psuć samopoczucia Ukraińcom. W tym względzie prof. Żaryn odparł ataki zdecydowanie i jednoznacznie zachowując się jak na parlamentarzystę państwa Polski przystało. Co w przypadku wielu innych parlamentarzystów budziło wówczas i budzi nadal obawy o to czyje interesy oni w końcu reprezentują.
    Stąd spotkanie i posłuchanie co ma do powiedzenia Polakom Wileńszczyzny prof. Żaryn może być bardzo cennym doświadczeniem.

  8. Lenkas mówi:

    Gulbinowicz – gulbis (lit.) – łabędź
    Bałądziewicz – balandis (lit.) – gołąb
    Giedojć – giedrius (lit.) – jasny
    I tak dalej, a pan Maur niech nadal myśli o Wileńszczyźnie, jak o rdzennie polskiej ziemi od zawsze…

  9. Ali mówi:

    @Lenkas : Z tymi etnicznymi ziemiami „od zawsze” jest na świecie duży kłopot. Na czyich ziemiach etnicznych „od zawsze” leży dzisiejsza Turcja ? Czy Stambuł zawsze był miastem tureckim ? Czy w związku z tym, że był to kiedyś grecki Konstantynopol jest nadzieja, że Turcy stamtąd się wyprowadzą ?
    A taki Krym , czyją ziemią etniczną był „od zawsze” ? Czyżby rosyjską albo ukraińska, a nawet tatarską ? Chyba nie. A tereny dzisiejszych landów niemieckich Brandenburgii i Meklemburgii ? Czy Niemcy powinni stamtąd wyjechać albo powrócić do słowiańskich korzeni ? O USA, Kanadzie, Brazylii, Australii itd. w ogóle nie warto wspominać. Przecież nawet nazwa Manhattan jest pochodzenia indiańskiego. Co niby ma z tego wynikać dla dzisiejszych mieszkańców Nowego Jorku ?

  10. Lenkas mówi:

    Turcy w Stambule to ludność napływowa, Rosjanie i Ukraińcy na Krymie również, jak i Amerykanie w Nowym Jorku, natomiast Polacy na Wileńszczyźnie są autochtonami, to znaczy Litwinami, nie przyjeżdżali tam z Polski i nie osiedlali się, mieszkali od zawsze, tylko zmienili język i nazwę…

  11. Ali mówi:

    Zgoda Lenkasie, ale stan dzisiejszy jest jaki jest. Każdy ma prawo wyboru swojej narodowości. Czy wyobrażasz sobie, że słowiańscy Bułgarzy powrócą do swoich tureckich korzeni ? Genetycznie są to Turcy, którzy przed wiekami przejęli język słowiański jako własny. A dzisiejsi Niemcy ze wschodnich landów ? Są to w większości zgermanizowani Słowianie Połabscy. Czy mają dzisiaj wracać do mowy przodków ? Kto z nich usłuchałby takiego wezwania ?
    Ponadto jest jeszcze jedna kwestia : Jeżeli napływowa ludność turecka, słowiańska na Krymie ( Tatarzy też nie mieszkają tam od czasów starożytnych) i mieszani etnicznie Amerykanie ( Kanadyjczycy itd.) ma prawo czuć się na tych ziemiach jak u siebie w domu i nikt tego nie kwestionuje, to tym bardziej autochtoni z Wileńszczyzny mają prawo używać takiego języka, jakiego sobie życzą.

  12. Marko mówi:

    Lenkas i Ali opierają swoje wypowiedzi na dwóch różnych założeniach.

    Lenkas jest zwolennikiem tępego nacjonalizmu. Przepraszam, Lenkas, ale to, co głosisz, opiera się na założeniu, że jedne narodowości są – chyba z woli samego Pana Boga? – lepsze, czy w każdym bądź razie „inne”, niż pozostałe, czyli ci „gorsze”. Na takim założeniu opierają się wszystkie systemy nacjonalistyczne, na podstwie których zbudowane zostały najpaskudniejsze reżimy świata. Nacjonalizmy zawsze – powtarzam: zawsze! – opierają się na przekonaniach o swojej wyższości i zawsze – zawsze! – podpierają się odurnieniem propagandowym, najczęściej o charakterze religijnym, dla uzasadnienia tej rzekomej wyższości. To odurnienie jest – było i jeszcze długo będzie – przyczyną wojen i zadawania cierpień, najpierw „tym innym”, a potem na odwrót, itd. Komunizm sowiecki – gdyby szanowny Lenkas miał wątpliwości – także był religią, jak i hitleryzm, czy faszyzm włoski, hiszpański, czy teraz PiSowski. Nacjonalizm prawicowo-konserwatywny plus religia zawsze tworzą podstawy faszyzmu. Faszyzm wymaga prawidłowego sposobu myślenia narodowego oraz takiejże postawy w praktyce. I zobowiązuje do tępienia „odmieńców”. Których koniecznie trzeba zidentyfikować i ukarać, odseparować w miejscych odosobnienia albo natychmiast rozstrzelać. Ale tylko dlatego, żeby inni się bali. Nacjonalizm buduje stosunki społeczne oparte na nienawiści.

    Gdy czytam Twoje wywody, to ciarki przechodzą mi po plecach. Ludzie rzeczywiście wybierają swoją „narodowość”. Bo to pojęcie nie jest żadnym konkretnym pojęciem, które możnaby określić czy zidentyfikować jakimś badaniem, czy przy pomocy jakiegoś instrumentu, czy jakiejś naukowej metody. Gorzej nawet! Badania genetyczne wykazują, że wszystkie europejskie „narodowości” są mieszanką na kształt polskiego bigosu czy hiszpańskiej paellii. Wszystkie narodowości są wymieszane, a sprawa przynależności plemiennej już dawno straciła jakiekolwiek znaczenie. Przykład obu Ameryk. To są dwa tygle, w których stopił się hutniczy wsad złomu pochodzącego z całego świata. Plemiona jeszcze się utrzymują w społeczeństwach autochtonów, ale reszta świata, wcale zresztą nie reszta, bo zdecydowana większość, dzisiaj żyje w myśl kosmopolityzmu. Wszyscy jesteśmy – według mnie: wszyscy jesteśmy równi! – a przynależność plemienna nie ma w dzisiejszym świecie żadnego znaczenia.

    Nie oznacza to, że nie należy szanować kultury swoich przodków. Trzeba! Ale do tego nie należy używać przymusu religijno-państwowego. Bo taki przymyus jest przebrzmiałym echem kultury plemiennej, kultury dowodzonej przez kacyka i naczelnego szamana. Dzisiaj zwycięża pogląd, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednej planety Ziemi. Tej planety, która coraz bardziej staje się za ciasna dla miliardów ludzi, rozmnażających się jak króliki z błogosławieństwem różnych Kościołów i religii. To jest problem. Bo dzień, w którym zabraknie tlenu do oddychania, na pewno nadejdzie. Dzisjaj – już miliardom!!! ludzi – brakuje czystej wody do picia. Wg. ONZ co 7 sekund umiera jedno dziecko – z głodu, braku higieny, braku opieki medycznej, z wycieńczenia matek. A Ty, szanowny Przyjacielu Lenkas, żyć nie możesz z tego powodu, że ludzie wybierają sobie kulturowy model życia… Czyli narodowość.

  13. Jur mówi:

    Obecni historycy Litwy nie odnoszą się do niewygodnych faktów historycznych. Dowodem jest program nauczania w szkole. Mówi się tam młodzieży o niedobrych Polakach ,których na Wileńszczyźnie nigdy nie było jacyś tylko spolonizowani siłą osobnicy.Nie było żadnej Unii Lubelskiej,nie było wspólnej stolicy w Wilnie z Polskimi Królami budową Zamku Dolnego i założeniem Uniwersytetu Stefana Batorego. Współczesne niechlubne fakty są ukrywane pozostają nieznane społeczeństwu a dotyczą historii najnowszej .
    Po pierwsze jak wiadomo w decydującej bitwie z „Sawieckim Sajuzem” to jest w Bitwie Niemeńskiej Litwini wspierali i walczyli po stronie Rosji przeciw Marszałkowi J. Piłsudskiemu. Wygrana bitwa niemeńska przez Rosję i Litwinów skutkowałaby zniknięciem Litwy z mapy Europy ,zaś sami Litwini podzieliliby los Tatarów Krymskich.
    Po drugie we wrześniu 1939 Litwini brali udział w rozbiorze Polski razem z ZSRR za co w prezencie dostali Wilno.
    Po trzecie w 1941-1944 wspierali wojnę Hitlera i stworzyli wojsko [ gen Plachanowiczius], tajną służbę wsparcia dla Gestapo , służbę więzienną, oraz wykonawców mordu w Ponarach.

  14. nieWilniuk mówi:

    Z profesorem Żarynem (miałem przyjemność) wspólnie słuchaliśmy przemówienia Prezydenta USA D Trumpa, na ulicy Miodowej w Warszawie – pozdrawiam serdecznie, co ciekawe, zamieniliśmy kilka zdań na temat problemów polaków mieszkających w Litwie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.