1
Ćwiczenia Zapad 2017 mogą być początkiem wojny?

image-84571

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg apeluje do Rosji i Białorusi o zapewnienie przejrzystości i przewidywalności manewrów Zapad 2017
Fot. EPA-ELTA

W dniach 14–20 września rozpoczynają się rosyjsko-białoruskie manewry Zapad 2017 (Zachód 2017). NATO nie liczy się z bezpośrednim zagrożeniem, ale będzie „czujne”.

Pod względem bezpieczeństwa Litwa jest przyszykowana na rozpoczynające się manewry. Jest bardziej gotowa niż to było w roku 2013, o czym poinformował sejmowy Komitet Bezpieczeństwa i Obrony.
– Dzisiaj możemy czuć się bezpieczniej niż w 2009 czy w 2013 roku. Litwa jest o wiele lepiej przygotowana. Wtedy byliśmy samotni, mogliśmy liczyć tylko na siebie. Dzisiaj mamy mocnych partnerów. W ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO w Polsce, Estonii, na Litwie i Łotwie zostały rozmieszczone wielonarodowe bataliony z każdorazowo tysiącem żołnierzy. NATO również ma oddzielne plany, nasze siły są zintegrowane. Podwojona zostanie misja Baltic Air Policing, podczas manewrów Zapad. Będzie tu więcej amerykańskich wojskowych, sprzętu, okrętów, czyli możemy czuć się bezpieczni – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Arvydas Anušauskas, członek sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

W lutym br. prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, z niepokojem wypowiadała się o rosyjsk-białoruskich manewrach Zapad 2017. Mówiła, że w ten sposób Rosja demonstruje gotowość Białorusi i Rosji do wojny z Zachodem.
Tymczasem prezydent Litwy podczas manewrów będzie w Stanach Zjednoczonych na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
– Osobiście wizytę prezydent do Stanów Zjednoczonych oceniam bardzo pozytywnie. To bardzo ważne, że właśnie z trybuny zwróci uwagę setek krajów na problemy naszego regionu, powie o niebezpieczeństwie, które nam zagraża. Żadne ćwiczenia, nawet Zapad 2017, nie mogą zakłócić naszej codziennej pracy czy politycznej działalności. Nie jesteśmy w tak niebezpiecznej sytuacji, żeby życie w kraju zatrzymało się i zaczęlibyśmy myśleć tylko o manewrach Zapad – zaznaczył Arvydas Anušauskas.
W minioną sobotę obywatel Rosji nielegalnie przekroczył granicę Litwy. Sąd zatrzymał go na miesiąc. Mężczyzna przepłynął rzekę Šešupė, przy sobie nie miał żadnych dokumentów, był pijany (1,8 promili). Obywatel Rosji przedstawił się jako funkcjonariusz Straży Granicznej Rosji.

– Na razie trudno jest coś na ten temat mówić. Nie wiem, czy on coś ma wspólnego z ćwiczeniami Zapad. Ale ta sprawa będzie dokładnie zbadana, gdyż właśnie to wydarzyło się w tak „gorącym” czasie. Rosyjska prasa na ten temat milczy. Nic nie mówi się, że został zatrzymany obywatel Rosji – podkreślił Arvydas Anušauskas.
Rozpoczynające się 14 września manewry wzbudzają wielkie emocje. Wszystko za sprawą skali tego ćwiczenia wojskowego. Oficjalnie Federacja Rosyjska potwierdza, że ze strony Białorusi i Rosji weźmie w nich udział 13 tysięcy żołnierzy, ale liczni analitycy twierdzą, że będzie ich przynajmniej 100 tysięcy.
Do tego dochodzą informacje o rezerwacji rekordowo dużej liczby wagonów przewożących technikę wojskową w porównaniu do ćwiczeń Zapad 2013. Wszystko to wygląda albo ma wyglądać, jakby Rosja przygotowywała się do radykalnych kroków. Mówi się o zajęciu Białorusi, co oczywiście od razu zdementował panujący tam prezydent Aleksander Łukaszenko. Może być tak, że rosyjskie wojska wejdą na Białoruś niby na manewry i już z niej nie wyjdą.
Obawy odnośnie przesunięcia części rosyjskich wojsk tak daleko na zachód wyraża też Ukraina. Prezydent Petro Poroszenko otwarcie ostrzegał, że widzi ryzyko otwarcia nowego frontu wojny ukraińsko-rosyjskiej. Dał tym samym do zrozumienia, że Zapad 2017 jest postrzegany na Ukrainie jako zagrożenie. Podobnie patrzą na to kraje bałtyckie i Polska. Wyrażane są obawy, że może dojść do jakiejś prowokacji, która będzie eskalowała w kierunku konfliktu zbrojnego. Za każdym razem gdy dochodzi do takich ćwiczeń, a zwłaszcza gdy trenuje się gry wojenne w rodzaju uderzenia jądrowego na Warszawę, jasnym jest, że może to budzić poczucie zagrożenia.
Jeśli rzeczywiście w ćwiczeniach weźmie udział 10 razy więcej żołnierzy niż zadeklarowano, to można zakładać złą wolę Federacji Rosyjskiej i wszelki rozwój wypadków można uznawać za prawdopodobny.

 

 

Jedna odpowiedź do Ćwiczenia Zapad 2017 mogą być początkiem wojny?

  1. Lenkas mówi:

    „W lutym br. prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, z niepokojem wypowiadała się o rosyjsk-białoruskich manewrach Zapad 2017. Mówiła, że w ten sposób Rosja demonstruje gotowość Białorusi i Rosji do wojny z Zachodem”. Jeżeli Dalia Grybauskaitė uważa, że Białoruś chce wojny z Zachodem, chodzi pewnie o Litwę, bo przecież nie z Niemcami zamierzają walczyć, w dodatku na Białorusi panuje przekonanie, że to właśnie Białorusini są prawdziwymi spadkobiercami WKL i prawdziwymi historycznymi Litwinami, że Stalin bezprawnie przekazał białoruskie Wilno Litwie (Żmudzinom) w 1939 roku… Więc teraz taka okazja, by to naprawić… A w ogóle skąd taka paranoja w głowie Pani Prezydent?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.