37
Katalonia chce „rozwodu’ z Hiszpanią

image-84736

Katalonia od lat domaga się tego samego – niepodległości i oderwania się od Hiszpanii
Fot. archiwum

Kataloński parlament przyjął ustawę umożliwiającą przeprowadzenie 1 października referendum w sprawie niepodległości.

Premier Hiszpanii, Mariano Rajoy, wezwał w środę regionalny rząd Katalonii do rezygnacji z planowanego referendum w sprawie jej niepodległości, które jego zdaniem oznaczałoby złamanie obowiązującego prawa.
„Nie idźcie dalej. Wróćcie do prawa i demokracji. To referendum jest chimerą” – powiedział Rajoy w transmitowanym przez telewizję przemówieniu. Dodał, że jakiekolwiek działanie łamiące prawo spotka się ze stosowną odpowiedzią.
– Mam nadzieję, że rząd Hiszpanii tę sprawę rozwiąże demokratycznie. Katalonia nie jest jedynym regionem, w którym wielu obywateli marzy o oderwaniu się. W całej Europie działa kilkadziesiąt ugrupowań politycznych żądających dla swoich regionów pełnej autonomii lub niepodległości. Oczywiście, Unia Europejska nie popiera tego, ale uważa, że każdy ma prawo. Na razie żaden region Hiszpanii nie mówi, że chciałby wyjść z Unii. Jeśli Katalonia odłączy się od Hiszpanii, zmieni się status tych państw w Unii Europejskiej. Nie wiadomo, co będzie. To jeszcze długi proces. Najpierw powinno odbyć się referendum, Sąd Konstytucyjny i wiele innych spraw. Jaki będzie koniec tego, dzisiaj jest bardzo trudno przewidzieć – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Gediminas Kirkilas, szef komitetu do spraw europejskich litewskiego parlamentu.

Na mocy artykułu 155 ustawy zasadniczej rząd Hiszpanii może zawieszać uprawnienia wykonawcze rządów regionalnych. Na razie nie skorzystał z tej opcji, starając się udaremnić referendum na drodze sądowej.
– Najważniejsze jest, żeby znaleźli kompromis. Być może, gdyby Katalonia dostała więcej autonomii, chociaż i tak ma dosyć dużo, to być może nie chciałaby się odłączyć. Wszystkie separatystyczne bunty nie są najlepszym przykładem dla innych krajów. To państwo ma wtedy bardzo dużo problemów ekonomicznych, zwiększa się sprzeciw wśród mieszkańców, powstają bunty – mówi Gediminas Kirkilas.

W Katalonii mieszka 16 proc. całej ludności Hiszpanii, ale na region ten przypada aż jedna czwarta całego hiszpańskiego eksportu. Od wielu lat Katalonia finansuje także rozwój biedniejszych regionów kraju, co budzi coraz większe niezadowolenie większości mieszkańców tego najbogatszego regionu Hiszpanii. Chcą oni, aby wypracowane w ich regionie dochody były także wykorzystywane na miejscu, a nie, w imię ogólnonarodowej solidarności, przydzielane przez władze w Madrycie biedniejszym regionom.
– Katalonia jest ekonomicznie mocną częścią Hiszpanii. Myślę, że zbyt dużą część płacą do wspólnego budżetu państwa. Separatystyczne bunty bardzo łatwo przekonują mieszkańców o tym, że będzie lepiej, gdy Katalonia będzie osobnym państwem – podkreślił Kirkilas.

Jarosław Narkiewicz, członek sejmowego komitetu do spraw europejskich w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” powiedział, że każdy naród ma prawo na samookreślenie się i że to ich sprawa wewnętrzna.
Hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił wyznaczone na 1 października referendum po zaskarżeniu jego legalności przez rząd. Zdaniem rządu głosowanie takie byłoby sprzeczne z uchwaloną w 1978 roku konstytucją Hiszpanii, która deklaruje niepodzielność terytorium państwa.
Katalonia już raz przeprowadziła referendum w sprawie niepodległości. 9 listopada 2014 r. za secesją opowiedziało się 80,76 proc. głosujących. Do urn poszła jednak tylko mniej więcej 1/3 uprawnionych do głosowania. Madryt uznał tamto głosowanie za nielegalne, zaś zwolennicy niepodległości w Barcelonie potraktowali referendum jako swego rodzaju test i próbę generalną przed kolejnym głosowaniem.

Obecnie sondaże (najczęściej zamawiane przez lokalne katalońskie władze) dają zwolennikom secesji 41 proc. poparcia. Pozostania w składzie Hiszpanii chciałoby 49,5 proc. Choć wciąż przeważają zwolennicy jedności z Madrytem, to jednak aż 70 proc. mieszkańców Katalonii chce przeprowadzenia październikowego referendum. Czas gra natomiast na korzyść secesjonistów. Jeszcze dziesięć lat temu niepodległość popierało bowiem zaledwie ok. 15 proc. ankietowanych.
Katalonia utraciła swoją niezależność w 1714 roku i do dzisiaj niektórzy wciąż mają nadzieję, że mogłaby na nowo stać się niezależnym państwem.
Polemika i rozważanie nad tym, czy Katalonia powinna odłączyć się od Hiszpanii, jest na językach rodzimych Katalończyków już od wielu lat, jednak tak naprawdę gorąco zrobiło się po manifestacji 11 września 2012 r. (Dzień Narodowy Katalonii), kiedy ulicami Barcelony przeszły tysiące ludzi, którzy wykrzykiwali prokatalońskie hasła, w rękach niosąc katalońskie flagi.

 

37 odpowiedzi to Katalonia chce „rozwodu’ z Hiszpanią

  1. Marko mówi:

    Katalonia jest krainą (celowo tu odrzucam pojęcie „regionu”) mocno odmienną od kastylijskiej części Hiszpanii. Decyduje tu przede wszystkim język i poczucie odrębności tzw. krain katalońskich, do których zaliczają się także archipelag Balearów oraz kraina Valencji. Wszystkie te krainy posługują się dialektami katalońskimi.

    Na obecne dążenia separatystyczne szczególny wpływ wawarła politytyka faszystowskiej Hiszpanii caudillo Francisco Franco (1936-1975). Franco, hiszpański oficer w Maroku, został powołany przez Kościół katolicki Hiszpanii po tym, gdy w 1936 roku, w wyniku powszechnych wyborów, król Alfons XIII uciekł z kraju (do Portugalii) i powstał ustrój republikański. Sprzeciw wielkoobszarników i Kościoła katolickiego wobec Republiki doprowadził do wybuchu wojny domowej (la guerra civil), zakończonej generalnym zwycięstwem caudillo Franco („caudillo” = „wódz”), zawezwanego przez Kościół. Franco przybył na czele muzułmańskich wojsk marokańskich na ratunek katolickiej Hiszpanii.

    Katalonia opowiadziała się po stronie Republiki. I poniosła konsekwencje. Podobnie jaki i Kraj Basków, w którym Franco wymordował licznych księży i biskupów katolickich za ich przynależność do narodowości baskijskiej. W Katalonii wojska katolickiego dyktatora Franco zasłynęły wymordowaniem zakonu żeńskiego w klasztorze Montserrat, za to, że siostry – mimo zakazu wydanego przez Franco – kontynuowały modlitwy i śpiewy kościelne w języku katalońskim. Trzeba tu dodać, że język kataloński, podobnie jak i kastylijski (zwany popularnie „hiszpańskim”), chociaż jest również pochodną języka łacińskiego, dla osób posługujących się językiem kastylijskim jest niezrozumiały. Jeszcze bardziej niezrozumiałym dla Hiszpanów jest oczywiście język baskijski.

    Franco prowadził politykę ucisku wobec grup ludności Hiszpanii wykazujących odmienności kulturowe. „Un pais, un idioma, una bandera” – jeden kraj, jeden język, jedna flaga. W następstwie Hiszpania okresu faszystowskiego miała wielu przeciwników politycznych oraz liczne ofiary.

    Po śmierci Franco w 1975 władzę w Hiszpanii – z powołania samego Franco, bez żadnego udziału narodu w podejmowaniu tej decyzji – władzę objął potomek króla Alfonso XIII, Juan Carlos, który przed kilku laty, przekazał z kolei władzę swemu synowi, Felipe de Borbon. Za wielką zasługę Juanowi Carlosowi poczytuje się przywrócenie demokratycznego systemu w Hiszpanii. Kraj otrzymał demokratyczną w treści konstytucję, a administracyjnie podzielony został na krainy autonomiczne (Comunidades Autonomas). Także Katalonia ma status Wspólnoty Autonomicznej. Istotą tego statusu – w zamyśle ojców demokracji hiszpańskiej – miało być „naprawienie szkód” wyrządzonych przez faszystowskie państwo pod wodzą caudillo Franco, które de facto miało status li-tylko przybudówki Kościoła katolickiego. Autonomia miała zrekompensować szkody wyrządzone krainom Hiszpańskim, zafundowane im w okresie dyktatury. Kraj Basków i Katalonia uważają tę rekompensatę za niewystarczającą. Chcą przeprowadzić referendum w tej sprawie. Temu sprzeciwia się centralny rząd partii Partido Popular, partii znowu bardzo katolickiej, pod kierownictwem Mariano Rajoy’a, który stoi na stanowisku bezwzględnego centralizmu. Tymczasem zwolennicy separatyzmu w Kraju Basków siedzą w więzieniu, a Katalończycy tylko skarżą się na to, że rząd w Madrycie nie szanuje ich konstyucyjnego prawa do autonomii. Katalończycy argumentują, że przecież chodzi o referendum, do którego mają prawo. Ale rząd w Madrycie widzi w tym referendum tylko pierwszy krok do secesji.

    Wspomnieć tu należy też inny aspekt. Hiszpanie pogardliwie nazywają Katalończyków „los polacos”. I nie jest to żaden komplement, lecz raczej przygana.

  2. Ali mówi:

    Odnośnie komentarza naszego Marco : Co do zasady, czyli najważniejszych myśli zawartych w jego wypowiedzi, zgoda. Katalonia jest odrębną od Kastylii i całej reszty Hiszpanii krainą kulturowo-językową. Moim skromnym zdaniem powinna uzyskać niepodległość.
    Co do niektórych szczegółów interpretacyjnych pełnej zgody nie ma. Przede wszystkim należy wspomnieć, że jeszcze przed buntem Franco w roku 1936 Katalonia cieszyła się szeroko zakrojoną autonomią. Franco autonomię tę zlikwidował i zwalczał ruch patriotyczny ( nacjonalistyczny) Katalończyków, ale kreatorem poczucia ich odrębności od Hiszpanów nie był. Franco rzeczywiście krwawo pacyfikował klasztory katalońskie, ale wcześniej sami rewolucjoniści katalońscy w roku 1931 zorganizowali pogromy księży, zakonników oraz masowe podpalenia kościołów. Jest to fakt powszechnie znany, a osobom bliżej nie zorientowanym polecam lekturę zbioru reportaży Ksawerego Pruszyńskiego z pobytu w Hiszpanii w tamtym czasie. Swego czasu, tj w latach 80-tych ubiegłego stulecia wydała je jedna z polskich oficyn podziemnych.
    Druga kwestia dotyczy podobieństw językowych., Nie zgadzam się z tezą, że język kataloński jest dla Kastylijczyków „niezrozumiały”. Są to języki oparte na łacinie, z dużym zasobem bardzo podobnego słownictwa oraz o bardzo podobnej gramatyce. Wygląda to tak , moim zdaniem, jak z językiem polskim w stosunku do czeskiego albo słowackiego. Będąc swego czasu w Katalonii byłem świadkiem rozmowy dwojga starszych ludzi, podczas której każde posługiwało się rodzimym językiem. Pani odzywała się po katalońsku, a pan odpowiadał po kastylijsku i vice versa. Doskonale się rozumieli. Gdy zakończyli rozmowę i pan odszedł, zagadałem jego rozmówczynię. Ponieważ władam jako tako językiem francuskim, a kataloński jest do francuskiego mocno zbliżony, sytuacja językowa powtórzyła się. Oboje nie najgorzej rozumieliśmy się. Pani potwierdziła moje przypuszczenie, że Kastylijczycy rozumieją język kataloński . Odwrotna sytuacja jest oczywista z uwagi na to, że Katalończycy uczą się kastylijskiego w szkołach.

  3. GO HA GO HA GO HA 3zł mówi:

    Rozwalili Jugosławię, rozwalają Hiszpanię. W czyim interesie jest istnienie słabych państewek hiszpańskich?

  4. Marko mówi:

    Wolę dyskusję w pogodnym tonie aniżeli obrzucanie się błotem w stylu niejakiego Orzeszki czy Bereszki, jak mu tam było?, któremu ślina nienawiści ściekała na ekran komputera. Dyskusja może być przyjemnym i pożytecznym zajęciem, jeśli prowadzona jest z kompetencją i zachowaniem uczciwości. Dyskusja może też czasami bawić, ale to raczej rzadko się zdarza. Tym niemniej chciałbym o tym wspomnieć. W rezultacie dyskusji zostałem kiedyś zdiagnozowany, jako psychol i cham, a potem tenże sam diagnostyk podejmuje polemikę z moimi argumentami. W dodatku, całkiem poważnie. Może diagnostyk przemyślał swoją opinię…? To dobry dla mnie znak.

    Ponieważ mój szanowny Interlokutor Ali zechciał wypowiedzieć się w sprawie mojego „hiszpańskiego” komentarza, chciałbym – nie podejmując polemiki, bowiem mnie nie zależy na udowodnianiu czegokolwiek – sprostować najważniejsze błędy, odnoszące się do mojej argumentacji. Nie chodzi mi przy tym o korygowanie wiadomości głoszonych przez Alego, mojego szanownego Przyjaciela z portalu, lecz o to, że może jeszcze inni czytelnicy, czy dyskutanci tę wymianę poglądów przeczytają, więc dobrze byłoby, gdyby błędy były skorygowane.

    Wydaje mi się, że Katalonia przed erą faszystowską nie miała jakiegokolwiek statusu autonomii. Hiszpania sprzed ery faszystowskiej była monarchią absolutną o ustroju feudalnym, krajem wybitnie agrarnym, charakteryzującym się dużym odsetkiem najemnych praconików rolnych, zatrudnionych na polach wielkich obszarników świeckich i kościelnych. Panował ucisk bardzo zbliżony do niewolnictwa. Nigdy nie słyszałem – ja nie twierdzę, że to wiem, bo może się mylę? – że Katalonia w tamtych czasach cieszyła się autonomią, zwłaszcza „szeroko zakrojoną”.

    Owszem, Franco, w oparciu o totalne poparcie hiszpańskiego Kościoła katolickiego, ale też papieża, budował dyktatorski system faszystowskiego państwa zcentralizowanego, które w rzeczywistości było li-tylko przybudówką hiszpańskiego Kościoła katolickiego. Franco rzeczywiście zwalczał wszelkie regionalne odmienności, a zwłaszcza narodowe odrębności Basków i Katalończyków. Nie bez powodu. Te dwie krainy sprzeciwiały się powszechnej biedzie i uciskowi ludu w monarchistycznej Hiszpanii, w której dobrze żyło się tylko kościelnym i świeckim feudałom. Po ucieczce Alfonsa XIII i agresji Franco na Republikę, rozpoczęła się wojna domowa. Kraj Basków i Katalonia jednoznacznie opowiedziały się po stronie Republiki. I poniosły najcięższe konsekwencje. To dlatego lotnictwo niemieckie bombardowało Kraj Basków (Guernica jest tu tylko przykładem), a lotnictwo i marynarka Mussoliniego bomabardowało i ostrzeliwało miasta katalońskie (od Barcelony, przez Valencię do Alicante).

    Dopiero uchwalona w okresie Transicion konstytucja przyznała krainom hiszpańskim autonomię. Autonomię za polityczny ucisk w okresie faszystowskim.

    Krótko, co do języków. Hiszpania ma jeden język ogólnopaństwowy: kastylijski. I dodatkowo trzy języki oficjalne, które obowiązują tylko w odpowiednich Wspólnotach Autonomicznych (WA). We wszystkich WA dzieci w szkole uczą się języka kastylijskiego. Ale we WA katalońskich uczą się również swojego języka narodowego, czyli katalońskiego (a w dodatku swoich dialektów, no. el ibizenco, czy el mallorquino). W Galicji (Galicia) dzieci uczą się też kastylijskiego oraz swojego języka narodowego – galicyjskiego. Itd. Efekt jest taki, że w Katalonii ludzie powszechnie znają obydwa języki: kataloński i galicyjski. W Kraju Basków powszechnie znany są też dwa języki: baskijski i katylijski. Ale w innych WA ludzie uczą się wyłącznie języka kastylijskiego. I ci właśnie nie rozumieją ani języka baskijskiego, ani katalońskiego, ani np. galicyjskiego. To znaczy, owszem – jak chce tego Ali – rozumieją… Ale tylko tak, jak Polacy rozumieją język czeski czy bułgarski.

    Przykro mi jest wyjaśniać sprawy oczywiste. Zwłaszcza gdy nasuwają się one w postaci agresywnych zaczepek. Ale miło mi, że Ali nawiązał do mojej wypowiedzi, dzięki czemu mogłem pewne błędy (nie wszystkie!!!) skorygować. Pozdrawiam!

  5. Marko mówi:

    W związku z „hiszpańskim” tematem, ściśle związanym z Kościołem katolickim, zachęcałbym wszystkich ciekawskich do zapoznania się z tematem gnębiącym obłudną instytucję. Przyjemnej lektury! Miejmy odwagę swobodnego myślenia.
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22369485,marcin-wojcik-jestem-przeciwny-potepianiu-wszystkich-kaplanow.html#TRwknd

  6. Marko mówi:

    Tymczasem w Katalonii wybuchły zamieszki na tle hiiszpańskiego nieposzanowania katalońskiej autonomii. Prokuratura mówi o „sedicion” – czyli o buncie. Zaiste los Katalonii przypomina nipodległościowe zrywy Polaków i Litwinów w XIX wieku. Może dlatego Hiszpanie pogardliwie nazywają Katalończyków „los polacos”?

    http://www.20minutos.es/noticia/3142005/0/fiscalia-investigar-sedicion-disturbios-barcelona/

  7. Marko mówi:

    El Pais donosi o „los altercados” – o ulicznych wystąpieniach i zamieszkach w Barcelonie. Studenci, w ramach protestów, zajęli uniwersytet… Interweniują siły policyjne…

    https://politica.elpais.com/politica/2017/09/22/actualidad/1506078763_334854.html

  8. Ali mówi:

    @Marko : Po raz pierwszy w XX wieku Katalonia posiadła skromną, bo skromną, ale jednak autonomię w latach 1914-1923. Została ona zniesiona w czasach dyktatury Primo de Rivery ( ojca założyciela Falangi). Po raz drugi, tym razem szeroko zakrojoną, autonomię uzyskała Katalonia w czasach II Republiki, tj. po roku 1931 i co do zasady ( były różne modyfikacje) trwała ona do zdobycia Barcelony przez wojska frankistowskie, czyli prawie do końca roku 1938. Nieco wcześniej, bo w roku 1934, miejscowe władze katalońskie ogłosiły nawet powstanie niepodległej Republiki Katalońskiej, ale na skutek przeciwdziałania rządu ( w tym czasie republikańskiego) w Madrycie, realnie nic z tego nie wyszło.
    Co do języków to oczywiście miałem na myśli podobieństwo na zasadzie podobieństwa języków słowiańskich przy czym wydaje mi się ( choć głowy nie dam), że języki kastylijski i kataloński są bliższe sobie niż polski i bułgarski. Stawiałbym raczej na podobieństwo polskiego z czeskim lub słowackim ewentualnie z ukraińskim. Tak na marginesie, czytałem kiedyś wypowiedź internetową jakiegoś Bułgara, który twierdził, że rozumie w 80 procentach języki serbsko-chorwacki i rosyjski, w 60 procentach języki słoweński, czeski i słowacki, a w 40 procentach ( tylko !) język polski.

  9. Ali mówi:

    Przepraszam za błąd w poprzednim wpisie ( pisałem z pamięci). Frankiści zdobyli Barcelonę pod koniec stycznia 1939, a nie, jak błędnie napisałem, pod koniec roku 1938.

  10. Marko mówi:

    Dziś centralny rząd Hiszpanii pozbawił zwierzchnictwa autonomicznego rządu katalońskiego nad katalońskimi siłami policyjnymi. Nie można wychodzić z założenia, że konstytucyjnie gwarantowana autonomia Katalonii jest respektowana. Decyzja budzi sprzeciw, zwłaszcza policyjnych sił Katalonii. Policjanci zapowiadają opór…

  11. Marko mówi:

    Kościół katolicki w Katalonii solidaryzuje się z katalońskim rządem i prosi rząd hiszpański o umożliwienie przeprowadzenia referendum w dniu 1. pańdziernika.

  12. Dudak mówi:

    Po co te długie historyczne wycieczki w przeszłość ? Chcą rozwodu ,więc mają prawo odejść.Niech rząd w Madrycie podziękuje za to przede wszystkim swych hierarchom katolickim,którzy jeszcze bardziej są łapczywi w pogoni za doczesnym aniżeli polscy.Powiadacie ,że Europa jest w kryzysie z powodu utraty wartosci chrzescijańskich ? A czy miłość bliźniego nie jest jedną z tych wartości ? Narodowcom wszystkich krajów i kontynentów chciałoby się to zmienić w kierunku miłości do swoich i nienawiści do cudzych ? Boję się jednak,że tego nie zaakceptuje SAM Najwyższy! Dziś staje się jasne,że Europa – by nie zginąć – powinna chciażby na kilk dobrych dekad zapomnieć o demokracji – tym syjonistyczno-globalistycznym wynalazku : idziemy do urn – głosujemy – bo nam obiecali – a potem figę pokazali ! I tak już od dobrego wieku ! Wiecej mi się nie chce…ani takiej Europy,ani takiej żydokracji.

  13. Marko mówi:

    Do Dudaka, 12.06

    Propagujesz antysemityzm i własną megalomanię. A czy nie jest to tak, że – być może -Twój tatuś był szmalcownikiem? A mamusia Twoja miała wściekły pokarm, który nieopatrznie wyssałeś z jej piersi…? Aaa, wtedy nienawiść Twoja byłaby uzasadniona. Bo należałoby Cię uznać za godnego szczeniaka po szmalcowniku i wściekłej maciorze.

  14. Marko mówi:

    W związku z rasistowskim wybrykiem Dudaka, polecałbym coś do przeczytania. I głębokiego namysłu nad rasistowską nienawiścią wobec obcych, a zwłaszcza ‚Zydów. Wszystkim to polecam. Warto być przyzwoitym. Warto zadbać o swoją przyzwoitość! I trzeba pamiętać, że źródłem antysemityzmu jest religijna rywalizacja chrześcijaństwa i judaizmu, z którego chrześcijanie przecież – jako sekta – wywiedli.
    Rodzicami Maryi, matki Jezusa, byli ‚Zydzi, dziś uznawani za świętych, (nikt nie wie, z jakiego powodu), Anna i Joachim. Także Józef, wg. Kościła Ewangelickiego – prawowity mąż Maryi, był ‚Zydem. Dwunastu Apostołów, z Piotrem na czele, byli ‚Zydami, jak najbardziej ‚Zydami. Apostołowie zwracali się do Jezusa również jak do rabina: Nazywali go „rabbuni” – poczytyjcie Ewangelie!!! Tzw. święty Paweł, najpierw był Szawłem, żydowskim rabinem, który prześladował chrześcijan. Potem mu się odmieniło i założył religię chrześcijańską na ziemi greckiej, gdzie zafascynowała się nim tzw. Helena Wielka, matka cesarza Konstatynopola, dotychczas poganina. Tak więc chrześcijaństwo i dzisiejszy Kościół katolicki zawdzięczamy żydpwskiemu rabinowi Szawłowi oraz pogańskiemu cesarzowi, który – pod wpływem swej matki – wywyższył chrześcijaństwo do rangi religii państwowej. I z tą chwilą zaczęły się prześladowania ‚Zydów, jako wyznawców „fałszywej religii”. I tak jest do dziś. Szmalcownikowe szczeniaki wciąż ujadają. I nazywają to ujadanie miłością bliźniego.

    https://oko.press/walczylo-nsz-wspolpraca-niemcami-rabunki-ataki-ak-publikujemy-dokumenty/

  15. Ali mówi:

    Marko, za bardzo upraszczasz zagadnienie antysemityzmu. Zacznę jednak od tego, że Dudak , sądząc po jego wpisach, na pewno nie jest żadnym działaczem katolickim, a śmiem twierdzić, że wręcz ateistą. Z pewnością to nie doktryna katolicka miała wpływ na jego poglądy. Przypuszczam, że raczej ideologia sowiecka w czasach poczynając od „późnego” Stalina ( wcześniej bolszewicy byli bardzo filosemiccy).
    Co do prześladowań Żydów natomiast, to warto jednak wspomnieć i Persów i Babilończyków ( niewola babilońska) i Egipcjan ( niewola egipska oraz ucieczka przez Morze Czerwone), a także pacyfikacje przeprowadzane przez Rzymian ( zburzenie Świątyni Jerozolimskiej przez legiony Tytusa , a kilkadziesiąt lat później krwawe stłumienie powstania Bar Kochby ). Warto również nadmienić, że pierwszym męczennikiem chrześcijańskim był święty Szczepan, zakatowany w Jerozolimie z rozkazu żydowskich faryzeuszy. Problem polegał na tym, że wyznawców judaizmu zawsze było o wiele mniej niż chrześcijan i dlatego ci ostatni mieli znaczną przewagę. W Talmudzie natomiast można znaleźć mnóstwo passusów urągających Jezusowi ( niezależnie od tego, że był Żydem) oraz gojom jako takim. Nienawiść ta była wszakże z racji szczupłości populacji żydowskiej bezzębna. Chrześcijanie zaś dysponowali realną siłą.

  16. Dudak mówi:

    Niedawno przeczytałem w podręczniku z historii dla młodzieży Witolda Pronobisa „Polska i świat w XX wieku” o przyczynach wybuchu I wojny światowej,gdzie nie ma ani słowa o knowaniach syjonistów,także autor omija temat współpracy między ostatnimi a nazistami w Niemczech w latach 30. XX wieku oraz później,by „zachęcić” Żydów do wyjazdu do Palestyny.Mnie się zdaje,że też wy – panowie dyskutanci- niedoceniacie tego niebezpieczeństwa dla świata,jakie płynie dziś z działalności nosatych,którzy mają na swych usługach militarnego monstra – USA.Nie cieszcie się też ,że wojska tego monstra już bazują w Polsce,bo „ruscy idą”.Zaprosiliście go,tylko czy zdołacie wyprosić,a może zgadzacie się z dawnym marzeniem nosatych o utworzeniu Judeopolonii,której nie udało się stworzyć w roku 1918.A może wiecie ,kto rozpętał wojnę polsko – bolszewicką i w jakim celu ?Podpowiem wam : zrobili to Żydzi niemieccy przy udziale polskich,a celem ostatecznym była przegrana Polski z żydobolszewikami – tymi,którzy dokonali bolszewickiego przewrotu w Rosji,rozwalili ją od wewnątrz,rozpętali wojnę domową.Był to rewanż Chazarów za ich porażkę w wojnie z dawną Rusią w wieku XI.Dziś większość z nich uważa siebie za Żydow,choć od ostatnich wzięli tylko religię.Więc kto to są ŻYDZI ? Naprawdę trudne pytanie,ale ja dobrze wiem,kim są syjoniści – globaliści.I tego mi wystarcza,by mieć oczy otwarte na ich parcie do NWO nawet poprzez wojnę nuklearną,wy zaś pozostajecie w błogim durmanie wertując podreczniki hisorii napisane pod dyktando przyszłych władców świata.Szkoda mi was i tego „historyka”,choć temu ostatniemu za jego „dzieło historyczne” napewno dobrze zapłacono.

  17. Marko mówi:

    Najpierw kilka słów na temat Katalonii. W ostatnich dniach zaaresztowanych zostało kilkunastu polityków, zwolenników secesji. Burmistrze miast katalońskich otrzymali nie tyle ostrzeżenie, co zagrożenie surowymi konsekwencjami, jeśli udostępnią pomieszczenia miejskie na lokale wyborcze. Skonfiskowane zostały urny wyborcze oraz przygotowane arkusze, przeznaczone na głosowanie. Katalończycy powielają więc arkusze wyborcze i rozdają je na ulicach. Panuje podniecenie. Rząd hiszpański nie przebiera w groźbach. Secesjoniści nie mają zamiaru rezygnować. Jeśli – wskutek działań hiszpańskich – do głosowania nie dojdzie, prezydent Katalonii zapowiada natychmiastową proklamację niepodległości.

    A społeczność międzynarodowa milczy. Katalończycy nie otrzymują żadnych znaków poparcia. To nie Katalonia, lecz Hiszpania jest członkiem tej społeczności. Tak też było w XIX wieku, gdy Polacy walczyli o niepodległość. Nie przypadkowo Hiszpanie pogardliwie nazywają Katalończyków „los polacos”.

    Druga sprawa, to rasizm i nienawiść do innych narodowości. Użyłem w tej sprawie drastycznych słów, ale nie po to, żeby obrażać, tylko żeby wstrząsnąć sumieniem. ‚Zydzi są maleńkim narodem i jeszcze mniejszym państwem, ale w religii i nauce są potęgą niepowtarzalną. Podarowali ludzkości ideę jedynego Boga oraz podstawowe zasady moralności. To im zawdzięczamy i siedmiodniowy tydzień, i Dekalog pouczający, by nie zabijać, nie kraść i nie kłamać, i religie chrześcijańskie (różne), i szereg innych religii Bliskiego Wschodu. Nie ma drugiego narodu, któryby miał tak wielu laureatów Nagrody Nobla w dziedzinach nauki i medycyny, jak ‚Zydzi. ‚Zydzi są wciąż na okrągło laureatami światowych nagród w różnych dziedzinach kultury. Są lepsi, i dlatego są tak znienawidzeni, ale tylko przez durni i nacjonalistycznych nienawistników.

    Ja nie ujmuję się ża ‚Zydów, bo i oni nie potrzebują mojega zaangażowania, ani ja nie mam w tym żadnego interesu osobistego. Ale uważam, że podła durnota nie stanowi żadnej podstawy, żeby głosić hasła nienawiści wobec innych narodów. Można potępiać bandytów i łajdaków, ale bardzo proszę, zacznijmy od siebie samego! Ot, weźmy takiego Feliksa Dzierżyńskiego. Człowiek ze szlachty polskiej, a jeden z największych morderców komunistycznych! Porównywalny do Hitlera! Albo towarzysz generał Jaruzelski. Zdradził Polskę i stał się najwierniejszym sprzymierzeńcem sowieckiego komunizmu. Skrzywdził wielu porządnych Polaków, i bronił sowieckiego socjalizmu w taki sposób, jak się broni niepodległości. Nie poniósł za to, podobnie jak i masowy mordeca Dzierżyński, żadnej odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie! Kiedy zdychał, dzień i noc czuwało przy nim dwóch kapelanów, żeby mu w martwy pysk sowiecki wsadzić komunikant. O ogłosił Kościół katolicki w Polsce, że „przed śmiercią spełnił wszystkie wymogi chrześcijanian”. Z największego zbrodniarza komunistycznego zrobili świętego. Od tego momentu nie mam żadnych wątpliwości, że Kościół katolicki jest najbardziej fałszywą instytucją w Polsce. I że należy sie takiej instytucji wstydzić, a nie wciąż dawać upust uczuciom rasistowskim i bydlacko czepiać się ‚Zydów. Mamy dosyć swoich brudów, żeby się nimi zająć! A rasizm jest bydlactwem!

    Dość na razie. Do sprawy jeszcze powrócę, jeśli mi sił nie zabraknie…

  18. Dudak mówi:

    @Marko Ja się ŻYDÓW nie czepiam i nie jestem antysemitą – jestem antysyjonistą oraz antyglobalistą i tylko pragnę zabrania im wpływów na świecie poprzez zbranie im banków,mediow,monopolu na rozrywkę i historię.A co pan ich tak bronisz,może sam…

  19. Ali mówi:

    Marko, we wszystkim warto zachować umiar i zdrowy rozsądek.Dzierżyński był Polakiem, ale w Polsce kariery nie zrobił. Zrobił ją w Rosji. W Polsce zawsze uważany był za renegata i mordercę. Już w roku 1989, gdy tylko upadła komuna, Polacy widowiskowo obalili jego pomnik szpecący Warszawę. Żadnej ulicy Dzierżyńskiego dzisiaj w Polsce nie uświadczysz, chociaż Sowieci narzucili nam ich wiele. A zatem, skoro karzesz zaczynać „od siebie”,to w przypadku Dzierżyńskiego Polacy, gdy tylko mogli, rzeczywiście od siebie rozliczenia zaczęli. A w Rosji i na Białorusi pomniki Dzierżyńskiego nadal stoją. Ulice jego imienia nadal istnieją w miastach rosyjskich i białoruskich. Tak więc czyj to jest tak naprawdę bohater ? Bohater polski, czy może jednak ruski ?
    Jaruzelski również nie ma w Polsce pomników ani ulic swojego imienia. I nie doczeka się tego, czego możesz być pewien.
    Co do Żydów, tutaj sprawa mocno się komplikuje, gdyż Żydzi przez mniej więcej 2000 lat nie mieli swojego własnego państwa. Wszyscy zbrodniarze żydowscy, tacy jak Trocki, Jagoda czy Bela Kun nie działali w imieniu narodu żydowskiego, ale jako przedstawiciele rządów państw, w których mieszkali. W związku z tym trudno obarczać wszystkich Żydów jako narodu za zbrodnie niektórych z nich, żyjących w diasporze. Gdyby taki Trocki czy Jagoda był ministrem rządu Izraela, sprawa była prosta i oczywista. Tak wszakże nie było. Nie znaczy to jednak, że wśród Żydów nie było kanalii i morderców, bo tacy również się zdarzali.

  20. Marko mówi:

    Przykro mi bardzo, mój szanowny Przyjacielu Ali, ale nie mogę uznać Twoich wywodów za obiektywne. Bowiem znaczyłoby to również i to, że antysemitą można być, bo tu chodzi o „wrednych” ‚Zydów. Ale już Polakom nie wolno przypominać zbrodniarzy typu Dzierżyński czy Jaruzelski. Odpowiedni wykręt zawsze się znajdzie. Powtórzę się więc i jeszcze raz z przykrością odnotuję, że Twoje poglądy w tej sprawie dla mnie jednoznacznie przykre. Ale czego można spodziewać się po Polaku-dobrym katoliku…?

    Dyskusję z Tobą, którą zainicjowałeś obroną komentarza autorstwa Dudaka, zakończę przypomnieniem, jak dobrzy katolicy od zawsze sprawę antysemityzmu traktowali. W kwietniu 1933 roku na spotkaniu Hitlera z biskupem Beringiem, Hitler oświadczył:

    „Jeśli chodzi o ‚Zydów, to realizuję tę samą politykę, jaką przyjął Kościół przed 1500 laty”. (Joachim Held: „Gott in Deutschland. Eine Reportege uber Glaube und Kirche”, Hamburg 1963, str. 168.). Wówczas Kościół nie zaprotestował ani jednym słówkiem. Dzisiaj Kościół kłamie, a za Kościołem wciąż powtarzają katoliccy smarkacze, że Hitler nie był katolikiem. Skąd więc biorą się takie poglądy? Ano, z katolickiego kontekstu kulturowego, z katolickiej indoktrynacji (obecnie nieco przytłumionej, bowiem fałszerze zorientowali się, że im ta antysemicka nienawiść więcej szkodzi niż pomaga). Ale gówniarze katoliccy, a zwłaszcza dobrzy katolicy, są bez reszty przekonani, że mają rację, świętą rację.

    Co do treści Talmudu głosu nie zabieram. Bo się w tym temacie niedostatecznie rozeznaję. Talmud, to nie jest pismo święte judaizmu. „Talmud” = „pouczenie”, „studia nad”. Pierwszy Talmud powstał w czasie niewoli babilońskiej, 500 lat przed narodzeniem Jezusa, a więc nie może zawierać nic na jego temat. Treścią były zapiski na temat religijnych obrządków, wobec braku kontaktu z kapłanami świątyni jerozolimskiej. Drugi, tzw. jerozolimski, oprarty na przemyśleniach żydowskiego filozofa Maimonidesa, dotyczy żydowskich tradycji. Powstał znacznie później, ale też przed narodzeniem Jezusa. To, o czym Ty wspominasz, zapewne odnosi się do tzw. „Komentarzy” pisanych do Talmudu przez pobożnych ‚Zydów. W tych komentarzach – można się spodziewać – można znaleźć różne poglądy, tak jak i w filozoficzno-teologicznych pismach chrześcijan odnoszących się do żydowskich poglądów teologicznych. Zapewne także były tam również niepochlebstwa związane z chrześcijańskimi poglądami teologicznymi, które szyte były bardzo grubymi nićmi interpretacji.

    Na ogół zwolennicy judaizmu podkreślają, że Jezusa – zgodnie z zapisami Pisma świętego – w żadnym wypadku nie można uznać za potomka króla Dawida. Jest to podobno sprzeczne z zapisami Biblii. ‚Zydzi powszechnie uznają Jezusa za swojego rodaka, który był rabinem, uczonym w Piśmie, który od dzieciństwa swego lubił spotykać się z innymi uczonymi w Piśmie w synagogach, dyskutować z nimi, a nawet ich pouczać – jak to podają Ewangelie. ‚Zydzi nie uznają Jezusa za wysłannika Boga, ani tym bardziej za samego Boga, chociaż – zgodnie ze swoją religią – oczekują na przyjście Mesjasza. Gdy Mesjasz przyjdzie na ziemię, odbędzie sąd ostateczny, a sprawiedliwi – żywi i umarli – rozpoczną życie w Królestwie Niebieskim na ziemi. Ponieważ Jezus nie zapoczątkował Królestwa Niebieskiego na ziemi, więc – twierdzą ‚Zydzi – nie był i nie jest Mesjaszem. Chrześcijanie na to odpowiadają, że owszem, Jezus jest Mesjaszem, ale dopiero po powtórnym przyjściu na Ziemię zapoczątkuje – sądem ostatecznym – Królestwo Niebieskie na ziemi, tak, jak to obiecuje Biblia.

    ‚Zydzi bardzo sobie cenią postać Jezusa, którego uważają za rabina i reformatora ich religii. Nieudanego reformaatora, gdyż za swoje poglądy, że jakoby jest królem żydowskim, skazany został na śmierć na krzyżu. Kara okrutna i bezsensowna. Ale skazania dokonały władze okupacyjne Palestyny, czyli legiony rzymskie. Także legioniści wykonali karę ukrzyżowania. I legioniści pilnowali grobu zamordowanego Jezusa. A mimo to zwłoki zginęły, zgodnie z tym, co zapowiadali chrześcijanie, a o czym też ‚Zydzi ostrzegali władze rzymskie. A potem, bodajże w IV. wieku n.e. cesarz Justynian zakończył spór pomięszy judaistami i chrześcijanami, wynosząc chrześcijańsstwo do rangi religii państwowej. I od tego czasu trwają prześladowania ‚Zydów. I można głosić bydlackie poglądy nienawiści do ‚Zydów. Po chrześcijańsku nazywa się to miłością bliźniego. O Polakach lepiej jest milczeć…

    Dość tej dyskusji, bo znowu napisałeś bezładny komentarz, który musiałbym prostować. A nie mam już siły.

  21. Ali mówi:

    Marko, nie potrafisz czytać cudzych tekstów ze zrozumieniem. Działasz jak z góry zaprogramowana maszyna. Gdzie ja napisałem, że Polakom nie wolno przypominać zbrodniarzy typu Dzierżyńskiego lub Jaruzelskiego ? Przypominaj ile tylko chcesz ! Napisałem natomiast, że Polacy potępiają Dzierżyńskiego i ( niestety w mniejszym stopniu z uwagi na świeże dziedzictwo PRL) Jaruzelskiego. Nie gloryfikują ich, nie uznają ani za bohaterów, ani nawet za postaci godne jakiegokolwiek szacunku.
    Jeśli zaś chodzi o Żydów, to napisałem i podtrzymuję swój pogląd, że wśród nich byli również zbrodniarze. Naród ten nie składał się z samych idealnych postaci. Żaden naród z takich postaci się nie składa. Jest to po prostu niemożliwe, gdyż nie żyjemy w raju, ale w realnym świecie.
    Jeszcze co do Hitlera : Bez względu na to co mówił o polityce Kościoła wobec Żydów faktem jest, że nie był ani księdzem, ani zakonnikiem, ani tym bardziej biskupem, kardynałem, czy wręcz papieżem. Tak jak Trocki i Bela Kun, chociaż byli z urodzenia Żydami, nie reprezentowali narodu żydowskiego jako całości, tak Hitler, chociaż urodzony jako katolik, nie reprezentował Kościoła katolickiego. Trzeba być konsekwentnym w myśleniu , drogi Marko. Jeżeli wymienieni przeze mnie zbrodniarze narodowości żydowskiej nie reprezentowali Żydów, to Hitler na takiej samej zasadzie nie był reprezentantem katolicyzmu, Stalin prawosławia, Pol Pot buddyzmu, a Enver Hodża islamu. Wszyscy wymienieni przeze mnie zbrodniarze komunistyczni wychowywali się w swojej wierze, odpowiednio : Stalin w prawosławnej w Gruzji ( kształcił się nawet w tamtejszym seminarium duchownym), Pol Pot (pod oryginalnym nazwiskiem Saloth Sar ) był przez kilka miesięcy mnichem buddyjskim w Kambodży, a Hodża, krwawy tyran albański, urodził się i wychowywał w rodzinie muzułmańskiego kupca. Wszyscy oni dokonali potwornych zbrodni, ale inspirowani byli nie doktrynami religijnymi lecz ateistycznym marksizmem – leninizmem.

  22. Kris mówi:

    To że Katalonia i Kraj Basków nie pasują do reszty Hiszpanii wiadomo jest od dawna. W Katalonii ludzie są dumni ze swojej małej ojczyzny, a w Baskonii gdzie terror Franco był największy, widać tę odrębność na każdym kroku. Nasuwa mi się tutaj analogia z dzisiejszą Lietuvą bo jest podobnie jak za Franco w Kraju Basków, pozamykano baskijskie szkoły, zabroniono ludziom używania swojego języka, a nawet modlenia się w kościołach po swojemu. Różnica pomiędzy Katalonią a Baskonią jeśli chodzi o języki jest taka że kataloński ma wiele wspólnych cech z hiszpańskim, włoskim i francuskim, a baskijski (euskera) nie jest podobny do żadnego znanego języka indoeuropejskiego. Według niektórych lingwistów i historyków mowa Basków wywodzi się bezpośrednio od mowy neandertalczyków. Oficjalnie, ze względu na brak pokrewieństwa między euskera, a jakimkolwiek innym językiem, definiuje się ten pierwszy jako język odosobniony. Z Baskami jest jeszcze ten kłopot że część ich krainy leży także w granicach Francji. Znam osobiście wielu Basków i wiem jak bardzo ważna jest dla nich niepodległość. To pracowity, skromny i życzliwy naród który dba o swoją tradycję i historię i nigdy się tej niepodległości nie wyrzeknie. Choć mają swój parlament w Vitorii to za dążenia niepodległościowe są szykanowani i zamykani do więzień. Spacerując po San Sebastian czy Bilbao, często można zauważyć plakaty informujące turystów o tym że Kraj Basków to nie Hiszpania. Obecnie nadszedł czas przebudzenia krajów narodowych i żadna siła tego nie zatrzyma, czego i Wileńszczyźnie życzę.

  23. Marko mówi:

    Jest też pogląd lingwistyczny, że język baskijski spokrewniony jest z językami ludów regionu Kaukazu. Nie znam się na tym, ale taka hipoteza podobno jest brana pod uwagę. Pochodzenie Basków jest zagadkowe. Tym bardziej ich kultura zasługuje na poszanowanie i ochronę.

    Do tego, co powiada Kris, dodałbym jeszcze, że Baskowie słyną z doskonałej kuchni, gościnności wobec turystów oraz oryginalnej, niepowtarzalnej muzyki.

    Liczni baskijscy działacze polityczni, dążący do secesji, są od wielu już lat więzieni na podstawie bardzo wysokich wyroków, co wynika ze specyfiki prawa karnego w Hiszpanii (które przewiduje kary więzienia nawet do kilkuset lat). Historyczne tereny Basków sięgają do Biarritz we Francji. Francja jest jednak państwem ultrascentralizowanym. Też ma swoich baskijskich więźniów politycznych. Trybunał Praw Człowieka w Strassbourgu, na skutek skarg więzionych Basków na warunki ich więzienia w Hiszpanii (głównie chodzi o to, że są izolowani i rozlokowani daleko poza ich ojczyzną, a także źle traktowani) już kilka razy skazał Hiszpanię za łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, przyznając baskijskim więźniom wysokie odszkodowania. Inaczej niż we Francji, w Hiszpanii jednak Baskowie cieszą się szeroką autonomia kulturalną i ograniczoną autonomią polityczną. Mają swój rząd, szkoły z językiem baskijskim, ich język ma status oficjalnego języka urzędowego, swobodnie obchodzą swoje święta i pielęgnują swoje oryginalne zwyczaje i obyczaje.

    Warto pisać o problemach narodów walczących o swoją państwowość. Choćby dlatego, żeby wyjaśnić przyczyny ich dążeń, żeby można było rozumieć ich dążenia. Polska też przez ponad 120 lat zmagała się z tym problemem. A Europa patrzyła i nie reagowała. A papieże potępiali rebelie Polaków!

  24. Marko mówi:

    „Dusza niepodległości w katalońskim Kościele. Najbardziej radykalna część duchowieństwa katalońskiego ponownie przyjmuje aktywną postawę polityki historycznej” -pisze El Pais.

    Artykuł relacjonuje nabożeństwo w klasztorze Montserrat (miejsce zbrodni katolickich wojsk caudillo Francisco Franco, popełnionej na siostrach zakonnych tego klasztoru, który dla Katolończyków jest odpowiednikiem polskiej Jasnej Góry w Częstochowie).

    Nabożeństwo odbyło się w związku z rozpoczęciem roku szkolnego, a zainicjowane zostało chórem dzieci szkolnych, które odśpiewały hymn Katalonii. Artykuł podkreśla, że na pierwsze tony hymnu wszyscy wierni wstali ze swoich miejsc.

    Tymczasem media w naszych krajach milczą, jakby nic się nie działo. Tak było i z nami w XIX wieku. Nie przez przypadek Hiszpanie pogardliwie mówią o Katalończykach: „los polacos” = Polacy.

  25. Marko mówi:

    Aha, tu jeszcze link do artykułu, na który powołuję się w moim komentarzu powyżej.

    https://politica.elpais.com/politica/2017/09/28/actualidad/1506627882_121321.html

  26. Marko mówi:

    Tak to jest. „Razem byliśmy silni”. Ale to „razem” wymaga przestrzegania pewnych zasad. Nazwijmy je zasadami wzajemnego szacunku. Duma nacjonalistyczna niszczy szacunek. Duma w postaci nacjonalizmu, z zwłaszcza religijnego szowinizmu, niszczy obie strony, niszczy rozsądek, niszczy przeszłość i przyszłość. I tak nam się rozpadła Rzeczpospolita. Zaduszona religijną durnotą.

    Związek dwojga ludzi opiera się na jaknajlepszych intencjach i uczuciu miłości. Ale te budujące wartości można stracić wskutek przerościętej dumy osobistej. Z dumą jednej strony narasta pogarda dla tej drugiej. Wówczas lepiej jest rozstać się i pójść własnymi drogami, chociaż rozwodu nigdy nie można uznać za sukces. Zrozumiał to nawet Kościół katolicki, obłudna i zarozumiała instytucja, i coraz szczodrzej udziela rozwodów skaramentalnie „nierozelwanych” związków. Czego się to nie robi, jeśli chodzi o pieniądze…?

    Rozwody na szczeblu państwa nie należą do nadzwyczajnych zdarzeń. Na przykładzie ostatnich lat można prześledzić, że różne kultury narodowe prezentują różne formy rozwodowe. Czesi i Słowacy rozstali się z zachowaniem cywilizowanch form. Pewno, że było żal, trochę się opluwali, ale w końcu potrafili sprawę rozwiązać, że tak powiem, po ludzku. Chwała im za to. Są przykładem dla innych. Należy się im za to szacunek. Ale najwięcej, to oni sami na tym skorzystali. Chwała im!

    Państwo jugosłowiańskie postawiło na złe namiętności. Polała się krew, nienawiści sięgnęły nieba, krzydwy opłakiwać będą następne pokolenia, pamięć o tym nie wygaśnie jeszcze bardzo długo. Podobnie dzieje się pomiędzy Rosją i Ukrainą. Duma nacjonalistyczna rozdzieliła te kraje. Rosja ciężko przeżywa swój ból urażonej dumy imperialnej. I walczy. Walczy postępnie, kłamliwie, krzywdząco obie strony. Krew się leje wprawdzie pomału, ale jakże już długo, i jak długo jeszcze.

    Wielka Brytania zaprezentowała nam dojrzałą kulturę demokracji. Szkoci chcieli niepodległościowego referendum, proszę bardzo, niech mają. Nic się nie stało. Ale tego rozsądku już zabrakło przy rozwodzie u Unią Europejską. Emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Ale swą dumę Brytyjczycy trzymają na krótkiej uwięzi. Rozsądek wciąż jeszcze ma szansę.

    Hiszpanie uchodzą za naród „muy orgulloso” – bardzo dumny. Pokreślają to południowi Amerykanie, którzy niemało wycierpieli od „conquistadorów”. Imperium hiszpańskie jeszcze żyje w makówkach tamtejszych nacjonalistów. Wspierał ich Kościół katolicki. Imperium hiszpańskie rosło z błogosławieństwem papieży i pod sztandarami Kościoła katolickiego. Ta polityka dumy narodowej wsparta katolickim faszyzmem doprowadziła do poczucia krzywd.

    Te krzywdy już chyba nie dadzą się naprawić. Bo i duma nie pozwala. Rząd w Madrycie zapowiada, że nie dopuści do referendum. Trybunał Kostytucyjny w Madrycie skwalifikował referendum jako przestępstwo. Policja zarekwirowała urny i kartki do głosowania oraz grosi burmistrzom konsekwencjami karnymi. Niektórzy politycy katalońscy już siedzą w więzieniu. Ale Katalończycy się buntują i powtarzają, że nie ustąpią. „Votarem!” – będziemy głosować. Dzisiaj wiadomości donoszą, że Katalończycy siłą wdarli się do zaplombowanych przez hiszpańską policję lokalów wyborczych. Drukują kartki do głosowania.

    Oba narody są mi bliskie. I Hiszpanie, i Katalończycy, pogardliwie przez Hiszpanów zwani „Polakami”. Bardzo serdecznie życzyłbym, żeby nie robili sobie krzywd. Ale zanosi się na szarpaninę. Tego piękna Hiszpania i cudowna Katalonia nie potrzebują. Ale nad krajami tymi wisi ciężkie brzemię katolickiej arogancji, przerośniętej dumy i katolickiego faszyzmu, który, po zwycięstwie w 1939 roku ogłosił – nie, nie że zakończyła się wojna domowa, tylko że „wybuchła wolność”. I ten wybuch katolicko-faszystowskiej „wolności” obowiązuje do dzisiaj. I to są skutki, które długo jeszcze ciążyć będą zmorą przerośniętej dumy katolicko-nacjonalistycznej.

    Uprawia ją też nasz towarzysz kurdupel. Oby zwyciężył rozsąsdek… Jeszcze nie wszystko stracone.

  27. Ali mówi:

    Co do tych „rozwodów” pomiędzy krainami wspólnego państwa, to rzeczywiście Czesi jako dominujący włodarze Czechosłowacji zachowali się wzorcowo i chwała im za to. Co do Anglików mam poważne wątpliwości z uwagi na ich długoletnią politykę w Irlandii Północnej, jakkolwiek Brytyjczycy rzeczywiście stanowią tam większość. Na referendum niepodległościowe w Szkocji zgodzili się albowiem niemal wszystkie sondaże wskazywały, że mieszkańcy Szkocji zagłosują przeciwko separacji z Londynem. Ryzyko było zatem niewielkie, a korzyści propagandowe oczywiste. Inaczej wszak jest w Katalonii. Tutaj Hiszpanie nie mogą być pewni „ani dnia, ani godziny”. Dlatego nie godzą się na referendum.
    Jeszcze na temat katolicyzmu : Kler, zwłaszcza klasztory katolickie, z najsławniejszym klasztorem Montserrat na czele, od lat wspierały aspiracje niepodległościowe Katalończyków. Podobnie zresztą sprawa miała się z klerem baskijskim, również w czasie wojny domowej w latach 1936-1939. Nie jest zatem oparte na faktach twierdzenie, że wszyscy katolicy popierali reżym Franco. Popierali go katolicy w rdzennej Hiszpanii. W Kraju Basków i w Katalonii było odwrotnie.
    W Jugosławii natomiast dominowali prawosławni Serbowie. To oni byli głównymi sprawcami wojny domowej w latach 90-tych. W Bośni oraz w Kosowie było to aż nadto widoczne. W Bośni katolicy stanowili kilkunastoprocentową mniejszość i nie mieli praktycznie nic do powiedzenia, a w Kosowie w ogóle ich nie było. No, ale w oczach Marka za wszystkie nieszczęścia tego świata odpowiadają katolicy.
    I jeszcze jedno : Rosja również nie jest krajem katolickim.

  28. DZ mówi:

    do Marco 22 wrzesnia, 22:26Feliks Dzierzunski to Selman Rufin.

    Rufinowie kupili majątek Dzierżyńskich zesłanych na Sybir po powstaniu styczniowym. Było to zgodne z ukazem carskim zezwalającym donosicielom na zajmowanie części majątków powstańców. Dalszy los prawdziwych Dzierżyńskich jest nieznany.

  29. żorż mówi:

    Oby historia nie zataczała koła i nie wybuchła tam jakaś mała wojenka domowa, tak jak to było w preludium przed wybuchem II w. ś.

  30. Kris mówi:

    Narody budzą się i chcę same stanowić o sobie. Jestem przekonany że powstanie zarówno państwo Katalońskie jaki i wolny Kraj Basków, potem przyjdzie czas na polską Wileńszczyznę. I tak dla przypomnienia:
    RAKTAT LIZBOŃSKI – ART. 2:

    „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.”

  31. Wereszko mówi:

    @ wszyscy
    Dziwię się Wam, że chcecie jeszcze dyskutować z tym antykalolickim propagandystą Marko…
    A co do Katalonii:
    Parę lat temu Kosowo oddzieliło się od Serbii BEZ referendum, i Unia Jewropejska temu przyklasnęła a USA nawet bombardowały Belgrad.
    Dzisiaj od Hiszpanii chce oddzielić się Katalonia – ale, o dziwo, UE i USA nie bombardują Madrytu! Wszystkie państwa są przeciw. Dlaczego poparły Kosowo a nie popierają Katalonii? Dlaczego od Rosji mógł oddzielić się (przez referendum) Krym, a nie może od Lietuvy oddzielić się Wileńszczyzna? Dlaczego nikt nie wyraża zgody na powstanie niepodległego Kurdystanu – Kurdowie naród 20 milionowy?
    Jedna wielka hipokryzja!

  32. Bałaszewicz Bobrujski mówi:

    Nie wiem czy to najlepszy pomysł

  33. Ja mówi:

    Po pierwsze, kataloński separatyzm jest zjawiskiem znacznie wcześniejszym niż rządy gen. Franco. Narodził się już w XIX w. i był efektem zderzenia się dwóch tendencji. Pierwszą z nich była postępująca od kilku wieków centralizacja władzy i pozbawienie regionalnych wspólnot ich tradycyjnych przywilejów – tendencja charakterystycznej dla krajów takich jak Hiszpania czy Francja, zapoczątkowana w epoce królewskiego absolutyzmu i nasilona po rewolucji francuskiej. Drugą było zaś pojawienie się idei państwa narodowego, opartego na wspólnocie etniczno-językowej. Te dwie tendencje w przypadku Katalonii były głęboko sprzeczne, co doprowadziło do narodzin katalońskiego nacjonalizmu i separatyzmu, początkowo zresztą o raczej prawicowym zabarwieniu, dopiero potem skrajnie lewicowego.

    Po drugie, do wybuchu wojny domowej w Hiszpanii nie doprowadził sprzeciw Kościoła i „wielkoobszarników” (uwielbiam ten komunistyczny żargon) wobec republiki, tylko polityka władz „republikańskich”, tolerujących podpalanie kościołów oraz mordy na księżach, zakonnicach i świeckich działaczach katolickich, które w miesiącach bezpośrednio poprzedzających wybuch wojny przybrały wręcz masowy charakter. Bezpośrednią przyczyną wystąpienia gen Franco było zaś uprowadzenie i zamordowanie lidera prawicowej, opozycyjnej partii CEDA, Jose Calvo Sotelo, dokonane przez funkcjonariuszy Gwardii Szturmowej i Gwardii Cywilnej. Wyobraźmy sobie co by się działo, gdyby w dzisiejszej Polsce czy na Litwie grupa policjantów lub funkcjonariuszy innych służb podległych MSW porwała i zamordowała któregoś z liderów opozycji. Kraj zostałby okrzyknięty natychmiast (zresztą w takim przypadku słusznie) dyktaturą, rząd zostałby oskarżony o zlecenie mordu, świat oburzałby się terrorem i bezprawiem. Tymczasem w przypadku Hiszpanii mówi się o „republikańskim” i „demokratycznym” rządzie, obalonym przez „faszystę” Franco. Frankistom wypomina się, że z pomocą pospieszył im Hitler, „zapominając”, że „republikanów” wspierał Stalin, a pod koniec wojny domowej niemal pełną kontrolę nad „republikańskim” rządem przejęło NKWD, wycinając (w przenośni i dosłownie) wszystkie, poza stalinistami, spośród tworzących go grup (socjalistów, anarchistów, trockistów, itd.). Zarzuca się gen. Franco współpracę z III Rzeszą, choć w czasie II wojny światowej rządzona przez niego Hiszpania zachowała neutralność i uratowała życie setkom tysięcy sefaradyjskich Żydów.

    Po trzecie, Katalończycy mogą uważać, że autonomia, którą posiadają jest za mała i że im nie odpowiada, ale będąc obywatelami Hiszpanii muszą przestrzegać prawa tego kraju, w tym konstytucji, która zabrania regionom jednostronnego ogłaszania niepodległości i która wcale nie została przyjęta wbrew woli Katalończyków czy ponad ich głowami, bo poparli ją miażdżącą większością ponad 90% głosów. W niedawnym referendum za niepodległością też głosowało 90%, ale spośród 42% uprawnionych do głosowania, bo tyle pofatygowało się do urn. Oznacza to, że niepodległość cieszy się w rzeczywistości poparciem 38% uprawnionych do głosowania mieszkańców Katalonii (albo jeszcze mniejszego odsetka, jeśli zważymy na to, że głosowanie było przeprowadzone praktycznie bez żadnej kontroli i co „sprytniejsi” wyborcy mogli oddać głos więcej niż raz), ale nawet, gdyby było ich więcej, to referendum i tak było nielegalne. I to na mocy konstytucji, przyjętej swego czasu z masowym poparciem Katalończyków.

  34. Ali mówi:

    @Ja : Co do istoty rzeczy zgadzam się z tezami Twojej wypowiedzi. Z jednym wszakże zastrzeżeniem : Otóż prawo podlega nieustannym zmianom. Nawet najstarsze, nadal obowiązujące akty prawne, takie jak Konstytucja USA, były wielokrotnie nowelizowane. Zdecydowana większość konstytucji państw posiada znacznie krótszą metrykę. To, że Katalończycy poparli swego czasu projekt konstytucji hiszpańskiej bynajmniej nie oznacza, że nie mają prawa zmienić zdania. Wyniki ostatniego referendum niepodległościowego potwierdzają tę argumentację. Jest to sytuacja bardzo podobna do skutków cyklicznych wyborów parlamentarnych w państwach demokratycznych. Wyłaniane w takich wyborach zwycięskie partie zmieniają się co jakiś czas. Ludzie po prostu modyfikują swoje poglądy polityczne, do czego mają całkiem naturalne prawo, a ponadto następuje permanentna wymiana pokoleń. Mam tutaj na myśli nie całe pokolenia w sensie dosłownym, ale wkraczanie coraz to późniejszych roczników w wiek dojrzały oraz, niestety, stopniowe odchodzenie przedstawicieli roczników najstarszych.

  35. Marko mówi:

    Jeszcze tylko słów kilka na temat podobieństwa języków katalońskiego i kastylijskiego, o którym już była mowa w ramach tej dyskusji. Pisze o tym Kalina Błażejewska z Barcelony dla TP. Cytuję: „Katalończycy mają swój język, w brzmieniu bliższy językowi polskiemu niż kastylijskiemu”.

    Również ona pisze o hymnie katalońskim, przytaczając cztery wiersze:

    Katalonia, sławny kraj,
    pola żyzne, łany hojne.
    Król jegomość – wielki pan,
    wypowiedział nam dziś wojnę”.

    Kalina Błażejewska nie interpretuje tej katalońskiej pieśni, ale domyśleć się można, że chodzi tu o wydarzenia z 1714 roku. Opustoszał wtedy tron hiszpański po bezpotomnej śmierci króla z dynastii Habsburgów. Rozpoczęły się narady i zabiegi o sukcesję. Hiszpania wówczas była krajem feudalnym, podzielonym na wiele królestw. W ramach wewnętrznych sporów wybuchły walki. Ostatecznie zwyciężyła opcja na rzecz francuskiego kandydata z dynastii Bourbonów. (Obecny król Felipe jest również z tej dynastii). W końcu król Francji postanowił na rozwiązanie siłowe. I ruszył w kierunku Madrytu. Ale po drodze była Katalonia (która opowiadała się za ponownym powołaniem Habsurga na hiszpański tron) i Barcelona. Oblężenie miasta trwało rok czasu. Zniszczenia miasta były bardzo duże. A potem jeszcze spadły na Katalończyków dotkliwe represje i finasowe obowiązki. Katalonia została pozbawiona niezależności. Dopiero Konstytucja z 1983 roku przywróciła Katalonii autonomię. Bardzo okrojoną, ale autonomię. Katalończycy od ponad trzystu lat podejmują próby odzyskania niepodległości, ale za każdym razem na ten kraj spadały represje, szczególnie bolesne za długotrwałej dyktatury katolickiego faszyzmu caudillo Franco. Ale nie o nim jest tu mowa w hymnie. Tu chodzi o króla francuskiego, który w 1714 roku zdobył Barcelonę i pozbawił Katalonię niepodległości. To dlatego monarchia hiszpańska, przywrócona przez generała Franco na mocy „widzimisię”, nie ma w Kataloni żadnego poszanowania. Dlatego też król z królową Letizią nie zabierają żadniutkiego głosu w sprawie dążeń secesyjnych Katalonii. To raczej źle wróży konfliktowi pomiędzy Madrytem i Barceloną. Tym bardziej, że bardzo katolicka partia Rajoya (Partido Popular) ma wielkie problemy związane z zarzutami korupcyjnymi. Katalończycy są narodem Bardzo pracowitym. Sami siebie porównują do Duńczyków albo Szwabów, podnosząc argument, że rząd centralny w Madrycie, nie dość, że aferami korupcyjnymi szkodzi, to jeszcze pozbawia dochodów Katalonię. Hiszpanów Katalończycy porównują z Włochami, Portugalczykami i Grekami, nazywając ich wszystkich „krajami oliwkowymi”.

  36. Marko mówi:

    Trochę beznamiętnie przeżywa Europa dramat narodu katalońskiego, pogardliwie przez Hiszpanów nazywanego „los polacos” = „Polacy”. Tak mniej-więcej reagowała też Europa na polskie zrywy powstańcze. Obojętnością. Dla słabszego – obojętność, dla silniejszego – szacunek. Tylko papeże potępiali potępiali rebelie polsko-litewskie…

    Ale sytuacja w Katalonii jest naprawdę dramatyczna. Madryt grozi, Barcelona wymownie milczy i puszcza mimo uszów te groźby. Madryt żąda odwołania deklaracji niepodległości i grozi zastosowaniem art. 155 konstytucji, tj. przejęciem władzy w Katalonii. Już drugie ultimatum w tej sprawie Katalończycy zlekceważyli.

    Trwają demonstracje. Zwolennicy secesji niosą transparenty z hasłami „Niech żyje Katalonia”, przeciwnicy, bo takich w Katalonii też jest dużo, skupiają się pod hasłem „Niech żyje Hiszpania”. Kataloćczycy ponadto żądają „uwolnienia katalońskich więźniów politycznych, praworządności i wolności”.

    W Katalonii mieszka wielu Hiszpanów Niekatalończyków. Jest też dużo małżeństw mieszanych. Ci ludzie boją się nacjonalizmu katalońskiego i wzywają rząd Rajoya do działania. Chcą zastosowania art. 155 kostytucji, który przewiduje przejęcie władzy przez Madryt i uchylenie autonomii katalońskiej. Katalończycy argumentują, że Hiszpanie i tak już nie szanuję autonomii katalońskiej.

    Unia Europejska oświadcza (Donald Tusk), że nie ma żadnej przestrzeni możliwości, żeby podejmować interwencję w konflikt hiszpańsko-kataloński, ale po cichu (można przypuszczać) – kanałami dyplomacji – naciska na Rajoya, żeby łagodził sprawę metodami demokratycznymi. Wredna katolicka partia Rajoya (Partido Popular) tymczasem domaga się zdecydowanych kroków represyjnych. Partia socjalistyczna PSOE jest jednoznacznie za utrzymaniem jedności Hiszpanii, ale zdecydowanie domaga się poszanowania autonomii Katalonii. Katalonia już wielokrotnie w historii była ofiarą hiszpańskich represji, a to doprowadziło do dzisiejszej sytuacji „rozwodowego konfliktu”. Dalsze represje mogą tę sytuację rozdźwięku jeszcze tylko umocnić. Partia „Podemos” tymczasem postuluje poszanowanie prawa katalończyków do przeprowadzenia wolnego referendum. Zakaz referendum oraz represje mogą tylko pogorszyć sytuację. Ponadto, taki zakaz i represje są sprzeczne z zasadami demokracji.

    Nad Katalonią zbierają się chmury przemocy utożsamianej z nacjonalizmem hiszpańskim oraz imperialną mentalnością nacjonalistów. Hiszpania w XX wieku utraciła formalny status państwa imperialistycznego, ale następstwa polityki imperialnej, opartej na przemocy i represjach, nadal drzemią w umysłach nacjonalistów. Na razie nie zanosi się na „czechosłowackie rozwiązanie”. Raczej mówić należy o „wizji jugosłowiańskiej”. A to niedobrze wróży przyszłości Półwyspu Iberyjskiego. Szkoda, bo dla Polaków oba te narody so bliskie. I życzymy im wszystkim dobrego rozwiązania tego konfliktu.

  37. Marko mówi:

    Król Hiszpanii, Felipe VI, wypowiedział się w sprawie dążeń Katalonii do niepodległości. “Cataluña es y será parte esencial de la España del siglo XXI” – Katalonia jest i będzie istotną częścią Hiszpanii XXI wieku. A konflikt będzie rozwiązany metodami przewidzianymi w konstytucji – wnika z wypowiedzi króla.

    Bardzo dyplomatycznie. Konstyucja przewiduje rozwiązywanie problemów monarchii hiszpańskiej metodami demokratycznymi. Ale zawiera też słynny art. 155, który centralnemu rządowi w Madrycie daje możliwość interwencji siłowo-represyjnej w podległych Comunidades Autonomas.

    Chcę wierzyć, że metoda czechosłowacka ma jeszcze jakieś szanse na realizację, a Katalonia mogłaby pozostać w ramach monarchii, ale z rozszerzoną autonomią. Być może otrzymując status państwa federalnego? Pytanie jest, do jakich granic sięgnie teraz to rozszerzenie autonomii? O kolejnym etapie historycznie już tradycyjnych upokorzeń Katalonii nie chce mi się wierzyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.