0
Krwawe głosowanie w Katalonii

image-84857

To, co wydarzyło się w Katalonii, to problem nie tylko Hiszpanii, ale całej Unii Europejskie Katalonii

Zakończyło się referendum niepodległościowe w Katalonii. Jego przebieg był brutalny – w starciach z policją ranne zostały 844 osoby. Dziewięćdziesiąt procent głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu. Zebrano 2 miliony 262 tysiące głosów – mniej niż połowę uprawnionych do głosowania, których jest w Katalonii 5 300 tysięcy. Dane są jednak niepełne, bo policja zamknęła prawie 400 lokali referendalnych i zarekwirowała urny z głosami.

– Demokracja została zagrożona. Widzimy, że hiszpańska demokracja popadła w kryzys. Zaniknął dialog między Hiszpanią a Katalonią i Unią Europejską. Wątpię, że za pomocą przemocy uda się zacząć dialog od nowa. Ponieważ po krwawych zamieszkach emocje ludzi są negatywne, stracili wiarę. Jeżeli teraz Hiszpania i Katalonia chcą zachować spokój i nie dopuścić do kolejnych krwawych rozruchów, muszą jak najszybciej zacząć ze sobą rozmawiać. Dlatego zachęcamy, aby zaczęli dialog, ponieważ przemocą nic nie wygrają – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius.

Wyniki referendum nie są akceptowane przez Madryt. Premier Hiszpanii, Mariano Rajoy, podkreślił, że organizatorzy głosowania złamali prawo i przekroczyli dopuszczalne w demokracji granice. Przedstawiciele UE po referendum milczą, ale jeszcze przed głosowaniem przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Antonio Tajani, stwierdził, że referendum to działanie „przeciwko konstytucji Hiszpanii, przez co jest niezgodne z prawem”.
– Mam nadzieję, że będzie więcej komentarzy na temat przebiegu referendum, żebyśmy mogli obiektywnie ocenić sytuację. Na razie za dużo ich nie ma. Na pewno ten problem zostanie poruszony w Unii Europejskiej. To wskazuje, że może zdarzyć się wszystko. Dlatego też na każdy temat musimy otwarcie rozmawiać i każdy problem próbować wspólnie rozwiązać – zaznaczył Linas Linkevičius.
Tysiące hiszpańskich policjantów zjechało w niedzielę do Barcelony i innych miast Katalonii, by nie dopuścić do przeprowadzenia referendum niepodległościowego. Funkcjonariusze otoczyli połowę z 2 000 szkół, gdzie miało dojść do głosowania i nie wpuszczali do środka głosujących.

Pozostałe budynki okupowali sami Katalończycy i tam głosowanie zostało przeprowadzone.
– To, co wydarzyło się w Katalonii, to problem nie tylko Hiszpanii, ale całej Unii Europejskie Katalonii. Takiego scenariusza chyba nikt nie oczekiwał. Referendum niepodległościowe nie jest żadną nowiną. Przecież narodowości na świecie jest więcej niż państw. Dlatego takie referendum może powtórzyć się wiele razy. Ale takie referendum należy rozwiązywać drogą pokojową, a nie przemocą – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Vytis Jurkonis, wykładowca, politolog Instytutu Stosunków Międzynarodowych oraz Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego.

Premier Hiszpanii zapowiedział, że żadnej niepodległości nie będzie, bo w świetle hiszpańskiego prawa żadnego referendum nie było.
– Można było przypuszczać, że referendum niepodległościowe w Katalonii może zakończyć się w ten sposób. Pierwszym takim sygnałem było aresztowanie polityków. Ale nikt nie mógł uwierzyć, że Madryt odważy się użyć siły przeciwko pokojowo nastawionym mieszkańcom Katalonii, którzy chcieli wyrazić tylko swoją opinię w referendum. Madryt chęć odłączenia się Katalonii mógł rozpatrzeć już dawno i pokojowo. Przecież władza Hiszpanii wiedziała, że duża część mieszkańców Katalonii chce referendum, aby wyrazić swoją wolę. To wcale nie oznaczało, że wszyscy chcą niepodległości Katalonii. Hiszpania miała wiele okazji, żeby ten problem rozwiązać pokojowo, rozmawiając z Katalończykami, ale tego nie zrobiła – podkreślił Vytis Jurkonis.
844 osoby zostały ranne w starciach w czasie referendum niepodległościowego w Katalonii – poinformował regionalny rząd tego autonomicznego regionu na północnym wschodzie Hiszpanii. Dwie osoby w stanie poważnym przebywają w barcelońskich szpitalach.
Jak sprecyzowano, oprócz dwóch osób, które zostały poważnie ranne, inna osoba ma obrażenia oka, co najprawdopodobniej jest związane z tym, że została trafiona gumową kulą.
Policja w starciach z wyborcami, którzy nie chcieli dopuścić do zamknięcia lokali wyborczych czy konfiskaty urn oraz kart do głosowania, użyła pałek i gumowych kul, które od trzech lat są zakazane w regionie. Według katalońskich władz policja użyła nawet w jednym wypadku gazu łzawiącego.
Tymczasem hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało, że w wyniku działań sił bezpieczeństwa zmierzających do uniemożliwienia przeprowadzenia referendum w Katalonii, rannych zostało 33 funkcjonariuszy, w tym 19 funkcjonariuszy policji i 14 członków Gwardii Cywilnej. Trzy osoby zostały aresztowane, w tym młoda dziewczyna, za nieposłuszeństwo i atak w trakcie odbywającego się referendum.
Policja zamknęła 319 lokali do głosowania spośród około 2 300 – podały katalońskie władze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.