2
Black Biceps: pozytywne nastawienie to połowa sukcesu

Obecny skład zespołu „Black Biceps” Fot. Rytis Šeskaitis

Litewska rzeczywistość jest smutna i szara, ale nie można tylko usiąść i płakać, lecz warto spojrzeć na życie inaczej – uważają chłopaki z zespołu muzycznego Black Biceps z Niemenczyna. Ich doświadczenie (o którym opowiadali podczas konferencji „Trio to success”, zorganizowanej przez Poradnię Pedagogiczno-Psychologiczną Rejonu Wileńskiego) jest przykładem, że również na Litwie muzyką można się bawić i doświadczać z tego powodu frajdy.

Chłopcy mają na swym koncie nagrodę główną zdobytą tego lata podczas festiwalu „Karklė Live Music Beach 2017”, parokrotny udział w telewizyjnym show „Lietuvos talentai” (Talenty Litwy), zaś ich parodia przeboju tego lata, „Despacito”, przerobiona na „Depozito” zdobyła już 2 mln odsłon na YouTubie i stała się hitem lata litewskiego internetu. Parodia zajęła 1 miejsce pod względem popularności na kanale YT i przez pięć dni utrzymywała się na czele rankingu jako video z najszybciej rosnącą ilością odsłon.

Wspólne granie zaczęło się w 2012 r. od duetu Witalija Walentynowicza i Edgara Krivelisa, wtedy jeszcze nastolatków uczących się w Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie. W 2013 r. roku zespół liczył już 5 osób. Wtedy to po raz pierwszy wzięli udział w ogólnokrajowym konkursie talentów „Lietuvos talentai”, po czym ich popularność znacznie wywindowała w górę.

– Mamo, chcę grać w zespole – powiedziałem mając jakieś osiem lat. Mama zaproponowała, żebym założył swój własny – o początkach swojej muzycznej drogi opowiadał Witalij Walentynowicz.

Przez osiem kolejnych lat grał na skrzypcach w szkole muzycznej w Niemenczynie, swoim rodzinnym miasteczku. Potem poznał Edgara (Krivelisa), który z kolei grał na akordeonie. Co prawda, Edgar nawet nie marzył o założeniu własnego zespołu, ale, jak mówi, „samo tak się stało”.

– Byliśmy na wycieczce w Polsce, Edgar pomógł mi dobrać na gitarze akordy do pewnej popularnej piosenki. Potem powiedział, że kiedyś przyjdzie i spróbujemy razem to zagrać. W ten sposób żarcik dwóch chłopców przemienił się w siedmioosobową grupę. Nie spodziewałem się, że brzdąkając na gitarze i robiąc to, co się lubi, można się samorealizować. To było coś niesamowitego – opowiadał Witalij.

Jeden z pierwszych koncertów, który odbył się w domu, został utrwalony na jednym ze zdjęć. Chłopcy ustawili kamerę, uzbroili się w mikrofon i duże słuchawki.
– Co prawda, mikrofon był nieczynny, a słuchawki miały krótki kabelek, więc nie było z nich pożytku, ale za to była świetna zabawa. Wtedy też wpadliśmy na pomysł na nazwę zespołu – czarne bicepsy, to była ta pierwsza myśl, kiedy trzeba było się przedstawić przed kamerą. Nagrywaliśmy nasz pierwszy koncert aparatem fotograficznym. Potem skład zespołu urósł do pięciu osób, zaczęliśmy koncertować w takich „dużych” miejscowościach, jak Bezdany, gdzie zbieraliśmy 25-osobową publiczność – żartował Witalij.

– Filmowaliśmy nasze piosenki i wrzucaliśmy do netu. Na początku udostępnialiśmy nagrania na Facebooku, potem przenieśliśmy się do przestrzeni YouTube tak, byśmy byli widoczni również za granicą, no i żeby zbierać centy za przeglądanie naszych filmików z nagraniami – dodaje Edgar.

W 2013 r. roku wzięli udział w ogólnokrajowym konkursie talentów „Lietuvos talentai”, po czym stali się znani na całej Litwie. Oceniają uczestnictwo w konkursie jako bardzo dobre doświadczenie.

– Trafiliśmy wtedy do finału, nie do superfinału, ale to nic, wszystko dobrze się stało. Stworzyliśmy hit, była to pierwsza napisana dla zespołu piosenka pt. „Kartu” („Razem”). Zebraliśmy 100 tysięcy odsłon, co dla nas było niezwykłym osiągnięciem. Usłyszano nas nie tylko w rejonie wileńskim, ale też posypały się komentarze z całej Litwy – opowiadał Witalij.

Potem były następne odsłony konkursu „Lietuvos talentai” w latach 2014 i 2017 r, gdzie chłopcy trafiali do superfinału. Za inne swe ważne osiągnięcie uważają udział w konkursie muzycznym „Golden fish” w Karkles, gdzie zdobyli główną nagrodę.
– To było nasze wielkie trofeum, taaaka ryba! – komentuje Witalij.

Dziś zespół liczy 7 osób, niektórzy uczestnicy zmieniają się, „jak w szachach”, dodaje Witalij. Sympatyczny brodacz grający na gitarze basowej to Rob B Colton, który dołączył do zespołu przed rokiem. Rytis Kuzas gra na trąbce, Lukas Saudargas – na trombonie, Edgar Krivelis na akordeonie, Andrius Balevičius na perkusji. W zespole jest też saksofonista Bernard Żelichowski.

Rytis, Witalij i Bernard pochodzą z Niemenczyna, Edgar z Sakiszek nieopodal Niemenczyna, Andrius z Powiewiórki, Robert z Nowej Wilejki. Najdalej ma Lukas, który pochodzi z Kłajpedy, ale obecnie studiuje i mieszka w Wilnie, więc muszą tylko dopasować czas na próby poza zajęciami na uczelniach.

W ubiegłym roku chłopcy dostali zaproszenie na festiwal do Kościana w Polsce.
– Zauważyliśmy kontrast pomiędzy Polską a Litwą. Polska publiczność liczyła aż 8 tys. osób, a wszyscy i tak mówili, że to mała widownia. My zaś tak naprawdę przeżyliśmy prawdziwą euforię, kiedy zobaczyliśmy przed sobą tylu ludzi – opowiadał Witalij.

Rok później nawiązali współpracę z managerem Robertem Zaborskim z Fabryki Eventów, który zaproponował zespołowi Black Biceps udział w organizowanych w Polsce koncertach.
– Podpisaliśmy umowę i obecnie wszelkie formalności mamy z głowy. Organizator określa nam datę, przyjeżdżamy, gramy i wyjeżdżamy. Wszystko jest zorganizowane. Mamy zaplanowane koncerty na Wyspach Kanaryjskich, Stanach Zjednoczonych: w Chicago, Nowym Jorku – mówił Edgar Krivelis.

Autorem zarówno tekstów piosenek, jak też muzyki, jest Witalij Walentynowicz. Przychodzi na próby zespołu z nowym utworem, śpiewa pod gitarę, chłopaki oceniają, czy wpada w ucho. Potem dobierają tempo, rozpisują muzykę na poszczególne partie instrumentalne. Jak opowiada Witalij, nigdy nie wie, kiedy „przyjdzie” do niego nowa piosenka.

– Natchnienie miewam zazwyczaj wtedy, gdy przeżywam silne emocje. Okres, gdy napisałem „Depozito”, był szczytową falą, potem przez dłuższy czas nie mogłem niczego napisać. Teraz okres „dołu” już minął, już mam w zanadrzu kilka kolejnych piosenek – opowiada.

Zespół „Black Biceps” na początku drogi muzycznej Fot. archiwum

Litewska parodia hiszpańskiego przeboju „Despacito” spowodowała eksplozję w litewskiej internetowej przestrzeni. Piosenka w wykonaniu chłopaków z Niemenczyna opowiedziała historię młodego człowieka, poszukującego własnej drogi we współczesnej Litwie, w której „kasy jak na pustyni”, a wszyscy obywatele opuszczają kraj. Nowatorski biznesplan polega na tym, że swoje pierwsze pieniądze zarobi się na depozycie – butelkach oddawanych do skupu. Prześmiewczy, lekki tekst i zabawny teledysk zrobiły prawdziwą furorę.

„Do depozytu,/butelki dam do depozytu,/ podniosę je z placu granitu,/ szybko się znajdę wśród elity,/ będę baronem depozytu,/ wyrwę się z biedy labiryntu,/ nie poczuję euro deficytu” – śpiewają chłopcy w refrenie.

Witalij pisze teksty zarówno po polsku, jak też po litewsku. Studiuje filologię angielską i niemiecką na kierunku językowych przekładów. Jak mówi, nie spodziewał się, że zdobywany zawód tłumacza przyda mu się również w jego hobby. „Depozito” to fonetyczna analogia do hiszpańskiego słowa „Despacito” i, jak mówi Witalij, to właśnie fonetyka odegrała w tej piosence znaczną rolę.

– Idąc na studia, nie spodziewałem się, że będę tłumaczył własne piosenki, ale tak się dziwnie splotło. Znajomość wielu języków pozwala otrzymać informację z różnych źródeł, umieć analizować np. sytuację polityczną, a nie być zakładnikiem jednego tylko źródła – uzasadnia wybór swej życiowej drogi Witalij.

Jak mówią chłopcy, nie ma gotowej recepty na sukces, który zależy od konkretnych ludzi, sprzyjających okoliczności, odrobiny szczęścia. Zapewniają, że tajemnicą ich sukcesu jest to, że spotkali się dobrzy, odpowiedni ludzie, myślący podobnie, a także chcący osiągnąć sukces.

– Dziś brakuje pozytywnego nastawienia, trzeba spojrzeć inaczej, spróbować rozwiązać problemy. Dziś na Litwie za dużo jest smutnych piosenek. Może dlatego było nam łatwiej, że nasza piosenka była zabawna i pozytywna. A tego na Litwie bardzo brakuje – mówi Witalij.

– Jeszcze niezbyt dobrze wiem, co chcę robić w przyszłości, ale przynajmniej coś robię. Za jakiś czas każdy odnajdzie własną drogę, na której będzie mu dobrze. Najważniejsze jest działać – dodaje Edgar Krivelis.

Na razie poszukują własnego stylu, zastanawiają się, czy nie wypracować stylu sarkastycznego, poruszającego tematy trudne. Jednym słowem, pracują też nad koncepcją zespołu Black Biceps. Planują również turę koncertową po Litwie, wstępnie mają to być 3 miasta. Niebawem ma się ukazać nowy album.
– Nasz kolejny album będzie niezwykle interesujący. Staramy się utrzymać pozytywny nastrój. Na pewno album będzie wesoły, a także znajdzie się w nim jedna piosenka liryczna – uchyla rąbka tajemnicy Witalij.

 

 

 

2 odpowiedzi to Black Biceps: pozytywne nastawienie to połowa sukcesu

  1. tttt45666 mówi:

    dobry zespol

  2. BartoszDFT mówi:

    Kiedy koncert w Koronie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.