11
Biało-czerwony Marsz Niepodległości Ruchu Młodzieży Polskiej

Uroczysty pochód z biało-czerwonymi flagami dotarł na cmentarz uczonych w Jaszunach Fot. facebook.com

11 listopada to dzień ważny dla każdego Polaka. Dokładnie 99 lat temu Polska wróciła na mapę Europy. Główne uroczystości odbyły się w Warszawie, ale do obchodów Święta Niepodległości dołączyli licznie również Polacy na Wileńszczyźnie. Wśród nich nie mogło zabraknąć młodzieży z Jaszun i Solecznik, zrzeszonej w organizacji Ruch Młodzieży Polskiej (RMP).

Do wspólnego radosnego świętowania w rejonie solecznickim, zamieszkałym w 80 proc. przez Polaków, dołączyła również młodzież patriotyczna z Polski, a nawet z Białorusi.

Obchody Święta Niepodległości w Jaszunach rozpoczęły się już 10 listopada. W Gimnazjum im. Michała Balińskiego uczniowie zaprezentowali patriotyczne widowisko historyczno-muzyczne pt. „Polska – wielka rzecz”, w reżyserii polonistki Janiny Kuryło. Uroczystą akademię zaszczycili swą obecnością dostojni goście: kierownik wydziału konsularnego ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie Marcin Zieniewicz, delegacja ze Szkoły Podstawowej w Mykanowie (Polska).

Po zakończeniu uroczystości uczniowie oraz nauczyciele w podniosłym nastroju wyruszyli ulicami Jaszun na cmentarz polskich uczonych, gdzie pochowani są prof. Jan Śniadecki, historyk Michał Baliński oraz członkowie ich rodzin. Podczas marszu intonowano „Rotę”, „Mazurka Dąbrowskiego”, „My, Pierwsza Brygada”, trzymano biało-czerwone flagi. Organizator pochodu, Tomasz Pieszko z Ruchu Młodzieży Polskiej, dziękował uczestnikom za zamanifestowanie swej polskości i oddanie hołdu tym, którzy z książką i piórem w ręku służyli wiernie swej Ojczyźnie.

11 listopada młodzież wyruszyła na Rossę, na Grób Matki i Serca Syna, by oddać hołd Marszałkowi.
– Dla mnie Dzień Niepodległości jest nie do pomyślenia bez Rossy – mówił jaszunianin, Kazimierz Liplański, z Ruchu Młodzieży Polskiej – Chciałbym, żeby wartości narodowe i patriotyczne zostały na naszym gruncie zachowane, żebyśmy zachowali swą wileńską indywidualność.

Sprzed Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach młodzież z RMP wyruszyła na cmentarz, by oddać hołd żołnierzom Armii Krajowej Fot. facebook

Kazimierz jest studentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Przyjechał stamtąd na Wileńszczyznę specjalnie na obchody Dnia Niepodległości. Na tę okazję przywiózł z Krakowa dla RMP banery z nadrukami „Nasza polskość – naszą dumą”, „Ceną była śmierć za wolności smak” oraz transparent z nazwą organizacji.

Podczas gdy w Warszawie przechodził 60-tysięczny tłum na Marszu Niepodległości, w Solecznikach odbył się nieduży, ale entuzjastyczny pochód z biało-czerwonymi flagami zorganizowany przez RMP.
– Nie mogliśmy pojechać na Marsz Niepodległości do Warszawy, dlatego postanowiliśmy zorganizować swój własny pochód w Jaszunach i Solecznikach – mówił działacz RMP w Solecznikach, Seweryn Wołosewicz – Zaprosiliśmy na wspólne obchody naszych bliskich znajomych z Polski. Podczas pochodu z pełnym przekonaniem skandowaliśmy „Nasza polskość – naszą dumą!”.

Młodzi wyruszyli sprzed Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego ulicami miasta w kierunku cmentarza, gdzie znajduje się kwatera poległych w 1944 roku żołnierzy Armii Krajowej. Podczas marszu głośno skandowali hasła: „Soleczniki zawsze polskie”, „Chodźcie z nami, Polakami”, „Bohaterów pamiętamy – niepodległość wysławiamy” i odpalali race. Napotkani mieszkańcy uśmiechali się, machali przyjaźnie rękami, zatrzymywali się samochodami pośrodku ulicy i przepraszali, że nie mogą iść razem.

W pochodzie wzięli też udział młodzi Polacy z Grodna na Białorusi oraz z Macierzy, którzy na obchody Święta Niepodległości przyjechali właśnie na Wileńszczyznę. Licealista, Michał Mikucki z Białegostoku, był tu po raz drugi. Wcześniej przyjechał do Jaszun i Solecznik z okazji święta 2 maja, kiedy RMP-owicze obchodzili Dzień Polonii i Polaków za Granicą.
– Od zawsze byłem mentalnie związany z naszymi Kresami, strasznie żałowałem, że moja rodzina nie była związana z tymi terenami. Uwielbiam tereny Wileńszczyzny za tradycjonalizm i przywiązanie do ojczyzny, do polskiej kultury i języka. Chciałem to przeżyć raz jeszcze, znowu spotkać poznanych ludzi, znowu poczuć się, jak w Polsce. Sercem jestem na tych ziemiach – mówił „Kurierowi Wileńskiemu” Michał Mikucki.

Podczas pochodu w Solecznikach skandowano również hasła nawiązujące do dyskryminacyjnej polityki państwa litewskiego: „Język polski w polskich szkołach”, „Polskie nazwiska dla Polaków”, „Precz z ustawą oświatową”.
– Czuliśmy, że te hasła są prawdziwe, że są ważne dla osób tu mieszkających. W Polsce nauka po polsku czy polskie nazwisko są oczywiste, tutaj natomiast, choć Polacy są lojalnymi obywatelami, płacą podatki i nie sprawiają żadnych problemów, te prawa są im odmawiane – zauważył Michał Mikucki.

Inny uczestnik Marszu Niepodległości w Solecznikach, Patryk Palach, jest założycielem organizacji non profit „Rodacy – Rodakom”. Zrzesza ona młodych ludzi: uczniów, studentów, harcerzy. Od pięciu lat jego działacze charytatywnie pomagają Polakom mieszkającym na Kresach – Wileńszczyźnie, Białorusi i Ukrainie. Przeprowadzają w Polsce zbiórki przyborów szkolnych i żywności. Tym razem dostarczyli na Litwę dary z tegorocznej zbiórki „Wyprawka szkolna dla Kresowiaka”. Przybory szkolne powędrowały do dzieci z Butrymańc i Solecznik.

– Marsz Niepodległości w Warszawie zbiera już prawie 100 tys. ludzi. Marsz ten przez dłuższy czas walczył o to, by zmienić w umysłach Polaków postrzeganie uczucia patriotyzmu. To już się udało. Patriotyzm jest postrzegany jako wielka wartość. Na marsz przychodzi kilkadziesiąt tysięcy osób, rodziny z dziećmi, jest tematem numer jeden w mediach, w szkołach, w pracy, wśród ludzi w każdym wieku. Z kolei tutaj, na Wileńszczyźnie, Polacy starają się obchodzić Święto Niepodległości najlepiej jak potrafią. A młodzież z RMP ma silne poczucie przynależności do narodu polskiego – dzielił się swymi spostrzeżeniami w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Patryk Palach.

Jak mówił, podczas przemarszu ulicami Solecznik jego uczestnikom towarzyszyły wzniosłe emocje.
– Patrząc na młodych działaczy z Ruchu Młodzieży Polskiej widziałem tę dumę – że mogli jasno i wyraźnie wykrzyczeć „To my, to my, Polacy!”. Ta radość udzielała się także nam, gościom z Korony. Towarzyszyła nam podniosła atmosfera, zwłaszcza w momencie, gdy śpiewaliśmy „Rotę” – mówił Patryk.

Dbanie o świadomość narodową jest ważnym elementem budowania społeczności – uważa inny uczestnik przemarszu w Solecznikach, student Uniwersytetu Szczecińskiego, Bartosz Ramus.
– Polacy są tutaj autochtonami, byli na tych terenach od zawsze, nie przybyli tutaj znikąd, są tu też gospodarzami. Szkoda, że ich sąsiedzi nie szanują tego. Nie widzę problemu w tym, żeby w polskich manifestacjach uczestniczyli również Litwini jako sojusznicy Polski w NATO i Unii Europejskiej – mówił Bartosz.

Jak mówił działacz RMP z Jaszun, Tomasz Pieszko, 11 listopada to nie tylko Święto Niepodległości, ale również dzień jedności wszystkich Polaków, którzy są jednym narodem mimo dzielących granic. Nazwał naród polski „bardzo potężnym i dumnym narodem od pokoleń”.

– Bycie Polakiem na naszych terenach to jest również wielkie zadanie. Musimy zachować swój język. Musimy zachować kulturę, pamiętać o własnej historii. Nie jest to łatwe, kiedy szkolne podręczniki mówią o polskiej okupacji Wileńszczyzny, kiedy język polski w szkole jest spychany na margines, kiedy litewskie władze zabraniają nawet polskich tabliczek z nazwami ulic – mówił w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Tomasz Pieszko zaznaczył, że przekazanego przez przodków dziedzictwa nie wolno zaprzepaścić.
– To dzięki naszym przodkom możemy uczyć się w naszym ojczystym języku, polskim. Nie możemy zaprzepaścić tego dziedzictwa, musimy zachować w sercach te wartości, które nam przekazali, za które zapłacili swym życiem. Musimy upominać się o swoje prawa, żeby również nasze dzieci mogły rozmawiać i czuć po polsku – podkreślił.

 

 

11 odpowiedzi to Biało-czerwony Marsz Niepodległości Ruchu Młodzieży Polskiej

  1. Tomasz Orwicz mówi:

    Tak trzymać! Pozdrowienia z Gdańska!

  2. Maur mówi:

    Świetna relacja.
    Słowa rozmówców napawają dumą.
    Polskość to mit. Ale jakże piekny to mit, jak pożadany, jak tęskniony, jak duzo krwi naszych przodków kosztował.
    Dobrze, że Rodacy z Wileńszczyzny chcą o tym pamiętać z własnej woli.
    Pozdrawiam ze Stargardu.

  3. Adam81w mówi:

    Jeden naród ponad granicami. 55 milionów ludzi.

  4. czarek mówi:

    A czy Pani autorka artykulu wie co o ” Marsz Niepodległości ” w Warszawie pisza w prasie zagranicznej ?. Smutne !.

  5. Adam81w mówi:

    A czy Czarek wie, że zagraniczne media lewicowe nienawidzą polskości i dlatego tępią Marsz?

  6. Marko mówi:

    czarek, 14 listopada 2017 o godz. 23:06

    Autorka tego reportażu reprezentuje – delikatnie mówiąc – opcję polskiego nacjonalizmu z akcentami rewizjonizmu, których nie można przeoczyć w jej tekscie. Smutne to bardzo.

    Ludzie z okazji wielkich uroczystości akcentują to, co uważają za najważniejsze, to, co jest bliskie ich sercu, ich emocjom, ich chcicy. Szkoda, że umysłu przy tym nie angażują. Są dumni ze swoich uczuć nacjonalizmu. Udają, że nie rozumieją problemu, że każdy nacjonalizm opiera się na nienawiści do “tych innych”. Nacjonalizmy nie są budowane w oparciu o przemyślenia intelektualne. Nacjonalizmy bodowane są na przekonaniach religijnych. To religia uświęca tę nienawiść i chcicę bycia dumnym. Tak samo postępują współcześni Rosjanie czy Ukraińcy. Najwidoczniej są na podobnym poziomie myślenia o państwie. Kto silniejszy, ma prawo do tego, żeby mieć rację? W Europie zachodniej nacjonalizm jest postawą pogardzaną i prawnie zakazaną. Za demonstrowanie nacjonalistycznych idei nie tylko grozi odpowiedzialność karna, lecz nacjonaliści ponoszą kosekwencje obowiązujących ustaw. U nas jeszcze nie jesteśmy w stanie pojąć, na czym to zło polega. Niech no więc okrzepniemy, to dopiero pokażemy!? Akcenty rewizjonistyczne bardzo niepokoją.

    Obawiając się, że znowu jakiś wereszkowiec zaraz mi zarzuci, że ja krytykuję obchody święta narodowego Polski w RL na Wilenszczyźnie, zaznaczam, że tak nie jest. Ja tylko jestem przeciwnikiem nacjonalistycznego i rewizjonistycznego bydlactwa. Bydlactwa w Warszawie. I bydlactwa w reportażu, który nijak tego bydlactwa nie dostrzega, a nawet go pochwala. I bredzi o Koronie.

    Prawdopodobnie Klub GP. „Bardzo potężny i dumny naród od pokoleń”. Jaki wstyd!

  7. wielki brat mówi:

    Czarek, a co nas musi obchodzić co piszą w prasie zagranicznej? Ważne co pisze Kurier Wileński. Marsz niepodległości to ważna inicjatywa młodzieżowa i nareszcie coś takiego odbyło się na Litwie. Organizatorom życzyć tylko wytrwałości i odwagi. Prawda was jeszcze nie częstowali gazem, ale będzie jeszcze wszystkiego, prowakatorów jest pełno i na Wileńszczyznie.

  8. Marko mówi:

    Działacz “Solidarności Walczęcej”, Władysław Frasyniuk, o marszu nacjonalistów w Warszawie. Cytat pochodzi z dzisiejszego wydania portalu “Do Rzeczy”, proPiSowskie medium katolicko-nacjonalistyczne:

    Frasyniuk był gościem programu “Fakty po Faktach” na antenie TVN24. W rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską przekonywał, że w ciągu dwóch lat Polska, która była liderem demokracji, symbolem solidarności międzyludzkiej, nagle w trakcie święta państwowego, pokazała twarz rasisty i faszysty. Zdaniem byłego opozycjonisty, winę za to ponosi nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński.

    To właśnie do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Frasyniuk zwrócił się w wyjątkowo haniebnych słowach. – Jarku, z przykrością muszę powiedzieć, że znam cię osobiście i z całą pewnością nie jesteś człowiekiem, który nosi w sobie poglądy faszystowskie czy rasistowskie. Niestety, stałeś się twarzą tego marszu – zaczął gośćTVN24. – Niestety, to ty ponosisz za to odpowiedzialność, cynicznie grając tymi ludźmi, ich słabościami, brakiem wykształcenia, brakiem identyfikacji. To ty ponosisz odpowiedzialność, dlatego że to ty przemawiasz przed panią premier, to ty decydujesz o tym, kiedy wejdzie, a kiedy wyjdzie prezydent państwa polskiego. Pełna odpowiedzialność spada na ciebie. Twarzą Polski staje się twarz Jarosława Kaczyńskiego o poglądach faszystowskich i rasistowskich. Jak się spotkasz z bratem, to ci napluje, tak jak faszysta napluł w twarz tej kobiecie– podkreślił.

    Ja nie uważam, że wypowiedź Frasyniuka stanowi “haniebne słowa”. To są słowa głębokiego zatroskania o losy kraju. Bydlaki chcą ją pogrążyć w podobnym szalaństwie, jakim był hitleryzm w Niemczech czy faszazm w katolickiej Hiszpanii.

    To są słowa wywołujące ciarki na plecach. I nawet gdyby one były przesadne, to należałoby je potraktować bardzo poważnie. Tu chodzi bowiem o dobro kraju, o dobro wspólne. A nie o chorą dumę narodową. Tymczasem my, Polacy, spieramy się o to, czy demonstarcja katolickiego nacjonalizmu, to jest niebezpieczne zło, przeklęte zło, czy najwyższe dobro Polski i Polaków.

  9. Ali mówi:

    Marko, wiem, że znowu się obruszysz na moje słowa, ale muszę to napisać. Otóż wypowiadając się na tematy historyczno-polityczne nie powinieneś tak nonszalancko podchodzić do faktów. Frasyniuk nigdy nie był działaczem “Solidarności Walczącej”. On był działaczem “Solidarności” jako takiej, innymi słowy “Solidarności” pracowniczej. “Solidarność Walczącą” założył w roku 1982 dzisiejszy koalicjant Jarosława Kaczyńskiego marszałek-senior sejmu obecnej kadencji Kornel Morawiecki. Od początku do końca istnienia tej organizacji był jej liderem. Ty chyba naprawdę jesteś reprezentantem partii Ryszarda Petru. “Po owocach ich poznacie”.

  10. Ali mówi:

    Jeszcze jedna wypowiedź, gdyż uprzednio nie przeczytałem pierwszego wpisu Marka. Znowu jaskrawe głupoty. Nacjonalizm zakazany i karany na Zachodzie ? Od kiedy ? Francuski Front Narodowy jest zakazany, zdelegalizowany ? Pani Le Pen siedzi w więzieniu ? Co ty Marko opowiadasz ?!
    W żadnym państwie zachodnim nacjonalizm nie jest zakazany.
    Nacjonalizm miałby być budowany na przekonaniach religijnych ? Wszystkie wielkie religie, poza żydowską, są religiami ponadnarodowymi, w swych założeniach uniwersalnymi, a zatem kosmopolitycznymi. Zarówno islam łączący Arabów, Persów, Turków, Somalijczyków, Czeczenów, Uzbeków, Pakistańczyków, Indonezyjczyków i jeszcze wielu innych, jak również buddyzm ( Tajowie, Khmerowie, Wietnamczycy, częściowo Chińczycy, mieszkańcy Sri Lanki, Birmy i inni), a także hinduizm ( same Indie są wielonarodowym tyglem; hinduistami są także mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Bali). Co do chrześcijan sprawa jest chyba jasna i oczywista. Wszystkie odłamy chrześcijaństwa skupiają ludzi różnych narodowości. O Kościele katolickim pisałem już wielokrotnie. Nie będę się powtarzał.
    Co do szczegółów natomiast, których Marko jakoś nie zauważa, to na Litwie zarówno Litwini jak i Polacy są katolikami. Na Litwie wzajemne niesnaski ( na szczęście nie takie silne) nie wynikają z różnic religijnych, bo różnic tych nie ma. Jeżeli Marko był kiedykolwiek na Wileńszczyźnie, to chyba zauważył, że w wielu kościołach wileńskich odbywają się naprzemiennie nabożeństwa, raz w języku litewskim, raz w języku polskim. Jeżeli czytał kiedykolwiek papierowe wydanie “Kuriera Wileńskiego” ( weekendowe), to zapewne wie coś więcej na ten temat, gdyż jest tam zawsze podawany spis nabożeństw w języku polskim we wszystkich mieszanych językowo parafiach. Marko pisze tutaj o Rosjanach i Ukraińcach nie zważając bynajmniej na to, że jedni i drudzy ( Ukraińcy w większości) są wyznawcami prawosławia ( w każdym razie ich kultura została ukształtowana na dominującym podłożu prawosławia, bo dzisiaj są to bardzo często agnostycy lub ateiści). Obecnie Rosjanie i Ukraińcy prowadzą ze sobą krwawą wojnę w Donbasie. Czyżby Cerkiew prawosławna przyczyniła się do tego ? W roku 2008 Rosjanie zaatakowali prawosławną Gruzję. W tym wypadku również nie było różnic religijnych. Pewne natomiast jest to, że Rosją wówczas kierowali i dzisiaj nadal kierują byli funkcjonariusze KGB, organizacji z samej swej istoty ateistycznej.

  11. Marko mówi:

    Prezydent Andrzej Duda potępił nacjonalistyczn-rasistowskie wybraki “patritycznych” elementów w czasie demostracji w Warszawie. Prezydent stoi na straży ustroju konstytucyjnego państwa. Za potępieniem słownym nie poszły żadne decyzje. Polacy! Tak naprawdę nic się nie stało!

    Pani premierka Beata Szydłowa natomiast wyraziła oburzenie, że komentarze na temat wybryków nie oddają prawdziwej opinii o Polsce. Nie zaprzeczyła, że komentarze te są słuszne i że krytyka odnosi się do niezaprzeczalnych faktów. Wyraziła tylko swoje niezadowolenie, że wybryki te zostały dostrzeżone i napiętnowane, zwłaszcza w mediach amerykańskich. Znaczy się, że pani Szydłowa ma poczucie wstydu. Ale też nie podjęła żadnych działań w celu przywrócenia poczucia praworządności w społeczeństwie. Prawo nie zostało złame, a zwłaszcza nikt z bydlaków prawa nie złamał. Znaczy się bydło rasistowsko-nazistowskie może w przyszłym roku spokojnie maszerować ulicami Warszawy i demostrować swoje bydlactwo, bowiem PiS potrzebuje poparcia wyborczego.

    Niedobrze jest tylko, jeśli świat zaczyna nazywać sprawy po imieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.