14
Czy Litwa jest tolerancyjna?

23 proc. respondentów twierdzi, że dyskryminacja na tle narodowościowym w kraju jest powszechna Fot. Marian Paluszkiewicz

16 listopada, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tolerancji. Jest to święto szacunku, akceptacji i uznania bogactwa różnorodności kultur na świecie, ustanowione 12 grudnia 1995 roku z inicjatywy UNESCO.

– Trudno jest dzisiaj odpowiedzieć, czy jesteśmy tolerancyjni. Gdybyśmy zebrali w jednym pokoju swoich przyjaciół czy sąsiadów, każdy by się różnił. Każdy też tę tolerancję rozumie po swojemu. Chciałoby się, żeby w ten dzień wyrażać tolerancję wobec innych. Ten dzień powinien każdego z nas skłonić do refleksji i rozmowy na ten temat. W dzisiejszych czasach, kiedy obserwujemy dużą różnorodność kulturową, rasową i religijną w wielu krajach, powinniśmy uczyć i kształtować dzieci oraz młodzież w kierunku integracji i harmonijnego współżycia z resztą społeczeństwa – powiedziała „Kurierowi Wileńskiemu” dr Vida Montvydaitė, dyrektor Departamentu Mniejszości Narodowych przy Rządzie Republiki Litewskiej

Jak podaje Słownik Wyrazów Obcych, tolerancja pochodzi od łac. tolerare, tj. znosić, wytrzymywać, co oznacza cierpliwość, wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania, choćby były całkowicie odmienne od własnych albo zupełnie z nimi sprzeczne.

– Być może globalizacja w ostatnich latach wniosła niepokój. W okresie odrodzenia państwa litewskiego ludzie wielu narodowości mocno się zjednoczyli. Niestety, nadeszły ciężkie czasy, jest duże niezadowolenie ekonomiczne, ludzie są źli, agresywni, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są inni – zaznaczyła dr Vida Montvydaitė.
Na Litwie mniejszości narodowe stanowią ponad 15 proc. W kraju mieszkają przedstawiciele 154 narodowości.
– Litwa jest krajem tolerancyjnym. Nigdy nie odczułem żadnej dyskryminacji, że jestem Polakiem. To, jakiej narodowości jesteś, nie przeszkadza w robieniu kariery – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Antoni Mikulski, szef służby do badań przestępstw finansowych.

Obchody Dnia Tolerancji mają na celu przede wszystkim uwrażliwienie opinii publicznej na wszelkie przejawy nietolerancji i ksenofobii, ukazywanie niebezpieczeństwa skutków, które ze sobą niosą oraz wypracowywanie praktycznych wskazówek dla rządów, instytucji publicznych i środowisk naukowych, jak skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom dyskryminacji i nietolerancji.

Tymczasem w rozmowie z „Kurierem Wileńskiem” Edward Trusewicz, wiceprezes Związku Polaków na Litwie, powiedział, że na Litwie stopień zaufania wobec mniejszości narodowych pozostawia wiele do życzenia.
– Trudno o jednoznaczną odpowiedź. W naszym kraju nie dochodzi raczej do większych konfliktów na tle wielonarodowościowym. Jeśli to będzie kryterium, to wówczas jesteśmy tolerancyjni. Ale nie taką definicją należy się kierować. Na niskie zaufanie wobec mniejszości narodowych składa się wiele czynników. Są to niełatwe dzieje historyczne, niekoniecznie właściwa interpretacja historii i różne fobie. Co najważniejsze to właściwie rząd powinien inwestować we wzrost poziomu tolerancji na Litwie. Na tej płaszczyźnie niestety niewiele się dzieje. Żeby nie być gołosłownym – w programie obecnego rządu temat tolerancji nie istnieje w ogóle, a to mówi samo za siebie – powiedział Edward Trusewicz.

„W okresie odrodzenia państwa litewskiego ludzie wielu narodowości mocno się zjednoczyli” –powiedziała dr Vida Montvydaitė Fot. Marian Paluszkiewicz

Na początku 2015 roku na Litwie przeprowadzono badania wśród przedstawicieli mniejszości narodowych. Badania wykazały, że 23 procent respondentów jest przekonanych, że dyskryminacja na tle narodowościowym jest powszechna, 62 proc. uważa, że przypadki dyskryminacji ze względu na narodowość zdarzają się rzadko lub bardzo rzadko.
W tym samym roku Eurobarometr przeprowadził sondaż na zlecenie Komisji Europejskiej. Zgodnie z jego wynikami Litwa, w stosunku do niektórych mniejszości narodowych, pozostaje daleko w tyle, nie tylko do średniej Unii Europejskiej, ale także do niektórych krajów sąsiednich.
Badanych pytano m. in., jak czuliby się, gdyby najwyższe stanowiska w kraju zajmowali przedstawiciele mniejszości narodowych. Średnio w Unii Europejskiej 64 procent respondentów czułoby się z tym dobrze, tymczasem na Litwie podobnie myślących byłoby 48 procent, w Estonii i Łotwie – 57 proc, a w Polsce – 62 proc.
13 listopada w Departamencie Mniejszości Narodowych przy Rządzie Republiki Litewskiej wybrano zwycięzców konkursu za promowanie dialogu międzykulturowego. W tym roku udział w konkursie wzięło 37 prac – programy telewizyjne, artykuły i wywiady.
Dzisiaj w sejmie, z okazji obchodów Międzynarodowego Dnia Tolerancji, zwycięzcom zostaną wręczone nagrody. Podczas uroczystości podziękowano za znaczący wkład i wybitne zasługi w konsolidacji wieloetnicznego narodu Litwy i za tworzenie niedyskryminujących warunków. Nagrody i listy gratulacyjne zostały przyznane przedstawicielom wspólnot etnicznych, przedstawicielom społeczności akademickiej zainteresowanych tematyką mniejszości narodowych, dziennikarzom, przedstawicielom samorządów, osobom publicznym i dyplomatom.

 

 

14 odpowiedzi to Czy Litwa jest tolerancyjna?

  1. Anna mówi:

    Litwini mieszkający w Polsce, w odróżnieniu od litewskich Polaków, są lojalnymi obywatelami – oceniła ambasador Litwy w Warszawie Loreta Zakarevicziene w wywiadzie dla agencji BNS. – Litwini w Polsce mają problemy, próbują je rozwiązywać, czasami są źli, ale nie protestują przeciwko państwu. Bardzo bym chciała, by tak samo było na Litwie z litewskimi Polakami. Teraz odnosi się wrażenie, że oni nie są obywatelami Litwy. Mamy Rosjan, Białorusinów, Żydów, ale oni są bardziej litewskimi obywatelami, aniżeli nasi Polacy – oświadczyła Zakarevicziene

  2. Jur mówi:

    Myślę że bardziej obiektywne opinie na temat sytuacji mniejszości polskiej na Litwie mają organizacje międzynarodowe i unijne a są to stwierdzenia o nieprzestrzeganiu norm.Mamienie Polaków obietnicami spełnienia norm trwa ponad dwadzieścia lat.A traktat Polsko -Litewskiego z 1994r i jego ustalenia jak zauważyła Pani Prezydent Grzybowska jest zwykłym świstkiem papieru*. Pani Zakarewiczenie w Polsce jest rzecznikiem i obrońcą propagandy państwowej ,że wszystko jest w porządku i tak ma być. Jeśli chodzi o mniejszość żydowską to dla nielicznych pozostałych tam Żydów po dokonanej zbrodni w Ponarach stwarzane są liczne przywileje.
    * myślę że uprawnione jest spolszczanie nazwisk litewskich aby była symetria ze oficjalną zmianą polskich nazwisk na Litwie na litewsko brzmiące, tak aby w następnym pokoleniu Polacy zapomnieli jak się nazywają.

  3. An mówi:

    “są to stwierdzenia o nieprzestrzeganiu norm”. Jakich?

  4. Jur mówi:

    W marcu 2011 roku Tomasz Snarski, prawnik z Gdańska, jako obywatel Unii Europejskiej złożył do Parlamentu Europejskiego petycję w sprawie praw językowych Polaków na Litwie, prosząc o podjęcie przez Parlament Europejski wszelkich działań mających na celu zagwarantowanie mniejszości polskiej na Litwie przestrzeganie jej praw językowych, w tym prawa do pisowni imion i nazwisk w języku ojczystym, czy też do oficjalnych, dwujęzycznych oznaczeń topograficznych. Na skutek petycji, której nadano numer 358/2011, odbyło się publiczne wysłuchanie w Parlamencie Europejskim (kwiecień 2012 roku), w którym wzięli udział przedstawiciele rządu litewskiego oraz polskiego. Z kolei w grudniu 2013 roku Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego wystosowała oficjalny list do rządu litewskiego z prośbą o ustosunkowanie się do sytuacji mniejszości polskiej na Litwie w kontekście standardów ochrony praw człowieka w Unii Europejskiej. List pozostał do tej pory bez odpowiedzi ze strony rządu litewskiego, natomiast petycja w dalszej mierze jest rozpatrywana, gdyż w przypadku procedury petycji nie obowiązuje zasada dyskontynuacji prac parlamentarnych.

  5. Jur mówi:

    Europejska Fundacja Praw Człowieka (EFHR) jest utworzoną w 2010 organizacją na Litwie. Powstała w odpowiedzi na ogromny wzrost nadużyć i naruszeń w zakresie praw człowieka i mniejszości narodowych na Litwie zaobserwowanych od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej. Konwencja Ramowa o Ochronie Mniejszości Narodowych (KROMN) gwarantuje wolność dotyczącą używania języka poprzez m. in. umieszczanie nazw topograficznych w języku mniejszości, używanie języka mniejszości prywatnie i publicznie oraz w stosunkach z organami administracji publicznej. Zgodnie z art. 11 Konwencji Ramowej w rejonach tradycyjnie zamieszkałych przez znaczącą ilość osób należących do mniejszości narodowej państwo ma starać się umieszczać również w języku mniejszości tradycyjne nazwy lokalne, nazwy ulic i inne oznakowania topograficzne o charakterze publicznym, o ile istnieje tam wystarczające zapotrzebowanie na takie oznakowania. Masz prawo do nazw ulic po polsku.

  6. Jur mówi:

    Zwróć się do EFHR, jeżeli: otrzymałeś pismo z urzędu lub sądu w sprawie usunięcia nielitewskich tabliczek nazw ulic; ktokolwiek będzie próbował wkraczać na Twoją posesję, pomimo Twego sprzeciwu. EFHR oferuje bezpłatną pomoc prawną dla każdego, kogo prawa są naruszane lub kto był świadkiem takich naruszeń.
    Europejska Fundacja Praw Człowieka
    ul. Liepkalnio 103, LT-02121 Wilno
    tel. + (370) 691 50 822 e-mail: efhr@efhr.eu
    internetcalls: EFHR skype: EFHR-LT
    http://www.efhr.eu
    Godziny pracy: pon-pt. 9.30-18.00
    Otrzymuj najnowsze informacje o działalności EFHR:
    http://www.efhr.eu/newsletter/
    http://www.facebook.com/EuropejskaFundacjaPrawCzlowieka
    EFHR nie ponosi żadnej odpowiedzialności w przypadku zastosowania się do podanej informacji bez bezpośredniej konsultacji z EFHR lub z prawnikiem.

  7. Marko mówi:

    Komantarz “Anna, z 15 listopada 2017 o godz. 21:32” przedstawia sposób widzenia problemów społeczności polskiej w Republice Litewskiej, zprezentowany przez oficjalnego przedstwiciela władz litewskich, panią Loretę Zakareviczienie. W opinii tej społeczność litewska w Polsce przedstawiona jako lojalni obywatele wobec państwa polskiego. Tej lojalności obywatelskiej pani ambasador RL w Polsce nie dostrzega wśród społeczności polskiej na Litwie. A jeśli tak jest, to wywołuje to konkretne konsekwencje ze strony państa litewskiego.

    To jest więc sedno problemu Polaków na Litwie. To jest sedno, które trzeba drążyć, zidentyfikować, nazwać po imieniu i podjąć wszystkie działania, ażeby usunąć przyczynę nieporozumień litewsko-polskich. Potrzebna jest odwaga, żeby prawdzie spojrzeć w oczy. Potrzebne są szczere rozmowy. Zgoda i porozumienie są możliwe. Tylko że społeczność polska nie ma żadnego politycznego przedstawicielstwa, które mogło by reprezentować polityczne interesy Polaków w RL. Obawiam się, że Pobożna Partia Pana Tomaszewskiego nie jest poważnym partnerem dla władz litewskich. To są raczej działacze religijni… Problemy polityczne społeczności polskiej w RL nie stanowią dla tej partii żadnego zainteresowania.

    Dobrze jest, że społeczność polska realizuje swoje roszczenia w powołaniu się na obowiązujące prawo. Ale przy istniejących niesnaskach lojalnościowych, nie doprowadzi to nigdy do sytuacji optymalnej. Kto stawia siebie na pozycji przeciwnika, zawsze będzie traktowany z nieufnością, jaką się obdarza przeciwnika. Zawsze! Potrzebne jest pojednanie. I odbudowa zaufania. A do tego prowadzi daleka droga. Daleka i kamienista. Nacjonaliści z obu stron mogą podładać nogę. Nacjonalizm, to nienawiść. Polska i Republika Litwy są bliskimi sobie krajami. A mogą być jeszcze bardziej bliskimi. Potrzebna jest dobra wola i odrzucenie negatwnych emocji. Konieczne są działania racjonalne, oparte na zrozumieniu wzajemnych interesów.

    Różne interesy oraz brak wzajemnego szacunku mają Palestyńczycy i Izraelczycy. Skutki tego są opłakane. I nie ma żadnych widoków na porozumienie. Takiej perspektywy nie powinni akceptować ani Polacy, ani Litwini. Rozwiązanie jest, choć na pewno niełatwe. Najpierw trzeba odrzucić nacjonalistyczną nienawiść…

  8. Jur mówi:

    Ja myślę trochę inaczej.Uważam że odzyskanie przez Litwę niepodległości było kolejny raz możliwe dzięki Polsce . Przedstawianie wspólnego państwa jako niebyłego, a ogromnej polskiej spuścizny kulturowej jako nieistniejącej przez zmienianie ich polskich nazwisk twórców np na Miciaviczius, Gucewicziusna itp litewsko brzmiące jest niepiękne.
    .Litewski obraz uczonej w szkole historii z zbrodniarzem Piłsudskim oraz przemilczaną kolaboracją z Hitlerem , wsparciem wojskowym gen Plachaowicziusa, oddziałami na usługach Gestapo Ypatingasburys, oraz służbą więzienną na Łukiszkach i strzelcami w Ponarach.
    Teraz jest najwyższy czas zaniechania litwinizacji Polaków i respektowania norm UE i Praw człowieka.
    Polsce udało się nawiązać dobre a nawet przyjacielskie relacje z Niemcami.Warto iść w tym kierunku bo nie ma powodów aby Litwini i Polacy nie uważali się za braci i oby młode pokolenie nie było obciążane zaszłościami historycznymi i patrzyło bez uprzedzeń w przyszłość.

  9. Marko mówi:

    Jur, 18 listopada 2017 o godz. 15:06

    Piszesz: “Ja myślę trochę inaczej.”

    I to jest najpiękniejsze, że masz odwagę, żeby swobodnie myśleć i bronić swego stanowiska. Bardzo podoba mi się Twoja postawa. Pokazujesz to, co jest możliwe, zachęcasz do tego, co powinniśmy osiągnąć, potrafisz ocenić rozwój stosunków polsko-niemieckich i wskazać przyczyny tego, co charakteryzuje stosunki litewsko-polskie.

    Tak jest, stosunki litewsko-polskie są niezadowalające, a nawez złe. Ale szkody z tego tytułu w małym stopniu odnoszą się do państwa polskiego, które bez przyjaznych stosunków z RL radzi sobie nieźle, a nawet dobrze. Negatywne skutki tych stosunków bardziej odczuwa społeczność Polaków w RL. Ten konflikt trwa już długi czas, a w sporze z państwem litewskim społeczności Polaków przypada – niestety – rola strony słabszej. I Polska w tym sporze nic nie może zdziałać, a przynajmniej niczego dotychczas nie zdziałała.

    Co gorsza, społeczność polska nie ma poważnego przedstawicielstwa politycznego w RL. Tej roli nie odgrywa Pobożna Partia Pana Tomaszewskiego, która skupia działaczy religijnych przede wszystkich zadowolonych z samych siebie. Nie istnieje żaden program politycznych działań, których celem byłoby poprawa praw politycznych Polaków w RL (nie słyszałem o takim programie, może Ty jesteś w tej sprawie lepiej zorientowany?). To dlatego w tej sytuacji racjonalne działania na rzecz poprawy uprawnień politycznych Polaków w RL zostały zastąpione przez okrzyki nacjonalistycznego niezadowolenia. Okrzyki z obydwu stron. Tylko że strona litewska jest – jak już to powiedziałem – w lepszej sytuacji. Oni nadają i rytm, i melodię tego szaleńczego tańca nienawiści. Bo nacjonalizmy czerpią swą siłę z nienawiści.

    Potrzebne jest pojednanie. Pojednanie, które załagodziłoby historyczne cierpienia i historycznie uzasadniony brak wzajemnego zaufania. Potrzebne jest odawże spojrzenie prawdzie w oczy. I żal za “grzechy”. Szczery żal. Bo jest też czego żałować. Niestety, jest!

    Nacjonalizmy, to błędna droga. Nienawiść, to chora emocja. Nie doprowadzi do niczego dobrego.

  10. Jur mówi:

    Marko mówi:
    18 listopada 2017 o godz. 20:26
    Dziękuję za komentarz.Ja mam emocjonalny stosunek do Wilna,Wileńszczyzny i czasów wojny.Wyjechałem IV transportem przesiedleńczym w lutym 1945r z stacji towarowej w Wilnie w wieku
    13 lat. Moje wspomnienia pt Ojczyzna Wileńszczyzna ukazały się w kwartalniku Znad Wilii. Stąd moje zainteresowanie tematem.

  11. Marko mówi:

    Jur, bardzo rozsądnie przedstawiasz sprawę. Nasze losy są podobne. I ja też mam emocjonalny stosunek do Wileńszczyzny. I do wszystkich moich rodaków na Wileńszczyźnie. I boli mnie to, co boli moich rodaków. Chciałoby się polepszyć los Polaków w ich własnej ojczyźnie. Bo to jest ich własna ojczyzna, z dziada pradziada ich kochana ojczyzna, od zawsze. Oni są u siebie. Oni na Litwę nie przybyli z innych części świata, nie są imigrantami, ani obcym elementem. I mają swoją kulturę. Piękną kulturę. Kulturę wywierającą podziw i uznanie. Kulturę, którą trzeba ocalić.

    Zabiegamy o to wszyscy razem, ale brakuje porozumienia co do tego, jak osiągać cel. Moim zdaniem nacjonalistyczna postawa szkodzi sprawie, a pobożność tylko zwodzi, nie załatwiając niczego. Potrzebny jest rozwój kulturalny społeczności polskiej, rozwój poprzez wzrost wykształcenia i adaptację do warunków kulturalnych. Znajomość języka litewskiego nie zagraża nam w żadnym aspekcie. Nie zagraża, a jest podstawą udziału Polaków w życiu poliytycznym i społecznym tego kraju, w którym żyją. Kto nie zna języka litewskiego, ten sam sobie szkodzi – mam tu na myśli ludzi młodych.

    Czasami przyrównuję sytuację niemieckiej mniejszości w Polsce oraz polskiej społeczności w RL. Niemcy też początkowo uderzyli w nacjonalizm. Ale dzięki pomocy intelektualnej Z RFN zrezygnowali z charakteru nieprzyjaznej grupy etnicznej na rzecz lojalnej wspólnoty obywatelskiej w Polsce. I taka postawa wychodzi na dobre dla obu stron. Czasami przejawiają się kontrowersyjne elementy etniczne, ale umacnia się postawa obywatelskiej lojalności wobec państwa polskiego. Współżycie znormalniało.

    Przyszło nam żyć w warunkach zmienionych wojną. W innych warunkach niż te, w których żyli nasi ojcowie. Bardzo życzyłbym sobie, żeby obie strony w RL doszły do porozumienia i przyjęły postawę wzajemnego szacunku. Przecież jesteśmy takimi samymi obywatelami Unii Europejskiej. I ten aspekt współpracy powinniśmy umacniać, widzieć jako szansę, jako wspólnotę interesów. Ale… Potrzebny jest wzajemny szacunek, który będzie sprzyjał wzajemnej lojalności. Nacjonalizmy, to droga do rozwiązań siłowych, droga nienawiści. A wojny nam nie potrzeba. Wojna może przynieść rozwiązanie na krótki okres czasu. I tylko umocnić te nienawiści na przyszłość. Tak mi się wydaje…

  12. tak jest mówi:

    W latach 90ych jezdzili dzieninikarze litewscy po Suwalszczyznie w Polsce i wyszukiwali miescowych Litwinow ktorzy sa nie zadowoleni , czemu nie protestuja i nic nie potrzebuja.Bardzo zdziwieni byli ze czemu tak dobrze zyje sie w Polsce Litwinom i nikt nie chce zyc w niezaleznej Litwie . Zapamietalo sie jak dziennikarka intensywnie dopytywala sie chlopaka , ze nie moze wszystko tak dobrze byc , ze bywaja jakiesc konflikty,moze jak przyzywaja.? Chlopak zamyslal sie i od powiedzial bywa gdy zazluja sie mowia ;,, ach te Litwini z kurwy syny”.Telewizji Litewskiej nie udal sie reportarz o dyskryminacii Litwinow w Polsce.

  13. Gość mówi:

    Litwa jest bardzo tolerancyjna… dla antypolonizmu.

  14. Ali mówi:

    Wszystkie porównania mają swoje mielizny. Marko pisze, że Polacy z Litwy powinni znać język litewski. W pełni zgadzam się z tą argumentacją. Pisałem o tym przy innej okazji. Porównywanie jednakże sytuacji językowej mniejszości polskiej na Litwie z sytuacją mniejszości niemieckiej w Polsce nie doprowadzi do wyciągnięcia prawidłowych wniosków. Z jednej zasadniczej przyczyny : Otóż mniejszość niemiecka w powojennej Polsce charakteryzowała się tym, że jej przedstawiciele posługiwali się na co dzień językiem polskim ( nie zawsze literackim, częściej gwarą śląską), a w młodszych pokoleniach języka niemieckiego na ogół nie znali. Wynikało to wprost z przyjęcia zaraz po wojnie aktów prawnych, na mocy których obywatelstwo polskie nadawano tylko tym byłym obywatelom Rzeszy, którzy przed komisjami weryfikacyjnymi wykazali się czynną znajomością języka polskiego ( na ogół w wersji gwarowej) oraz przynajmniej werbalnie identyfikowali się z polskimi tradycjami i polską kulturą. Pozostałych deportowano do Niemiec.
    Tak naprawdę niemiecka mniejszość na Opolszczyźnie ( tam mieszka podstawowa jej masa) składa się z potomków przedstawicieli polskiej mniejszości w przedwojennych Niemczech. Mają oczywiście prawo czuć się Niemcami, ale jest im o wiele łatwiej niż Polakom z Wileńszczyzny integrować się z resztą społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.