9
Konferencja Forum Rodziców Szkół Polskich: „Na dzieciach nie można eksperymentować”

Ujednolicony program nauczania języka litewskiego został wdrożony bez odpowiedniego przygotowania – mówili uczestnicy konferencji Fot. Marian Paluszkiewicz

Konferencja „Ujednolicony program nauczania języka państwowego w szkołach mniejszości narodowych na Litwie” zorganizowana przez Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego odbyła się 20 listopada z udziałem władz samorządowych, przedstawicieli Sejmu RL, Ministerstwa Oświaty i Nauki, Narodowego Centrum Egzaminacyjnego, Centrum Rozwoju Edukacji, rejonowych wydziałów oświaty, lituanistów i rodziców.

W wystąpieniach uczestników poniedziałkowej konferencji, dotyczącej nauczania języka litewskiego, przewijała się wspólna myśl, co do której byli zgodni, zarówno zabierający głos lituaniści, jak też rodzice uczniów klas początkowych. Ujednolicony program nauczania języka litewskiego nie jest dostosowany do możliwości językowych dzieci ze szkół mniejszości narodowych, uczniowie zaś przeżywają z tego powodu ogromny stres.

Świadczą o tym również wyniki sondażu, przeprowadzonego przez Poradnię Pedagogiczno-Psychologiczną Rejonu Wileńskiego. 92 proc. rodziców zadeklarowało, że nauka języka litewskiego działa na dzieci w sposób przygniatający i powoduje napięcie.

„Na konferencji chcemy przedstawić opinie rodziców, a także naszych niestrudzonych lituanistów, którzy dają z siebie 200 proc. możliwości, by nauczyć nasze dzieci języka państwowego na podstawie programu nauczania, który został wcielony w życie bez odpowiedniego przygotowania. Nauczyciele muszą radzić sobie w tej sytuacji sami” – zaznaczyła na wstępie organizator konferencji, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego, Renata Cytacka.

Wrzesień bieżącego roku szkolnego rozpoczął się ze zgrzytem – w tym roku bowiem w klasach początkowych szkół mniejszości narodowych rozpoczęło się nauczanie języka litewskiego jako ojczystego według ujednoliconego programu. Oznacza to, że uczeń pierwszej klasy, pochodzący z polskiej rodziny, rozpoczyna naukę obcego sobie języka litewskiego na tych samych zasadach, co „gimtakalbiai”, czyli dzieci, które znajomość języka litewskiego wynoszą z domu. Polskie dziecko musi „dogonić” swego rówieśnika ze szkoły litewskiej, który ma już za sobą sześcio-, siedmioletni okres nauki języka.

Tymczasem wprowadzenie nowego, ujednoliconego programu nauczania języka litewskiego jako ojczystego odbyło się bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego, nauczyciele bowiem nie mają ani odpowiednich podręczników, ani pomocy metodycznych do nauczania w tak skomplikowanych warunkach.

O nonsensie edukacyjnym mówiła na konferencji Diana Witukiewicz, przedstawicielka Wileńskiego Forum Rodziców Szkół Polskich: „Język litewski nie może występować jako język ojczysty, ponieważ nie jest takowym dla dzieci polskiego pochodzenia. Językiem państwowym, zgodnie z teraźniejszymi programami, język litewski też nie jest. Stąd zasadnicze pytanie: Czym jest język litewski dla pierwszaków w polskiej szkole? Czy na to pytanie mają odpowiedź autorzy niniejszej reformy?”.

Prelegentka przedstawiła liczne argumenty na temat wielkiej wagi języka ojczystego, jako tego, którego wartością jest wprowadzenie młodego człowieka w życie, wzmacnianie poczucia własnej tożsamości, wartości oraz godności. „W przyszłości dziecko opanuje jeszcze wiele języków (…), jednak myśleć, odbierać i porządkować zjawiska, wnioskować, wizualizować, tworzyć, martwić się, reagować człowiek będzie w języku matczynym” – mówiła Diana Witukiewicz.

Konferencja, zorganizowana przez Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego, spotkała się z ogromnym zainteresowaniem Fot. Marian Paluszkiewicz

Podsumowując swe przemówienie, zaznaczyła, że język litewski dla przedstawicieli mniejszości narodowych nie może być zrównany z językiem ojczystym, jak wymaga tego program nauczania. „Język litewski powinien pozostać językiem państwowym, który obowiązuje obywateli Litwy. Stąd treści programu nauczania powinny być nastawione na nauczanie języka litewskiego jako państwowego, a nie ojczystego” – podkreśliła Diana Witukiewicz.

Głos zabrała również Ana Mackel, lituanistka metodyk z Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu w rejonie wileńskim. Zaznaczyła, że przed wprowadzeniem reformy nikt nie zastanawiał się nad specyfiką pracy lituanisty w klasach mniejszości narodowych, zwłaszcza w klasach początkowych. Jak mówiła, nauczyciele odczuwają dotkliwy brak rekomendacji metodycznych do pracy w klasami początkowymi.

„Byłam przyzwyczajona do pracy z uczniami od 5 do 12 klasy, zatem, gdy w ubiegłym roku otrzymałam klasę miłych pierwszaków, przeżyłam szok, ponieważ, przyznaję, nie wiedziałam, jak pracować z takimi dziećmi. Większość z nich wcale mnie nie rozumiała, nie potrafiły powiedzieć elementarnych słów. W klasie rozmawiałam z trojgiem dzieci, które poznały litewski w przedszkolu. Mówiąc zaś o treści nauczania, wypadło mi ambitne zadanie: przypomniałam sobie, że potrafię kaligrafować, tańczyć, śpiewać, bawić się i deklamować”.

Lituanistka mówiła o tym, że obecna oferta podręczników do nauczania języka litewskiego jest nieodpowiednia dla uczniów mniejszości narodowych i przeznaczona do nauki w klasach litewskich.
„W ubiegłym roku próbowałam pracować z pierwszakami według podręcznika „Pupa”, ale w tym roku zrezygnowałam z niego, ponieważ teksty i ćwiczenia bardziej pasują dla uczniów szkół litewskich, którzy używają języka litewskiego jako ojczystego. Ponieważ nie zostały wydane żadne pozycje dla klas drugich, pracuję według podręcznika „Kalba mane augina”. Ta książka jest przydatna do poszerzenia zasobu słów, ale nie ma w niej tekstów i zadań, które pomogłyby w nauce czytania lub pisania, dlatego tracę dużo czasu na poszukiwanie odpowiednich tekstów w innych książkach” – mówiła Ana Mackel.

Lituanistka mówiła też o potrzebie stworzenia przyjaznej atmosfery w procesie nauczania języka litewskiego, o tym, że ważne jest, by lituanista pracujący w klasach początkowych znał również język ojczysty dziecka.

Juzė Voinickė, lituanistka z Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie, od 22 lat pracująca w szkole, stwierdziła, że nowy, ujednolicony program nauczania języka litewskiego mimo pięknie brzmiących założeń wskazuje jedynie cel do zrealizowania, „o którym można pomarzyć”. „Myślę, że wielu się zgodzi, że ten program jest bardzo oddalony od rzeczywistości szkolnej. Jak musi pracować nauczyciel, by po ukończeniu drugiej klasy uczniowie potrafili po wysłuchaniu tekstu wyciągać wnioski, interpretować, oceniać, robić uogólniające wnioski nad całością tekstu?” – zadawała retoryczne pytanie lituanistka.

Prelegenci zwracali uwagę również na różną liczbę godzin przeznaczoną na nauczanie języka litewskiego. W szkołach litewskich to 7-8 godzin tygodniowo, w szkołach polskich tylko 4-5 godzin. Tak więc „ujednolicony” program nauczania jest realizowany z różną, bo mniejszą liczbą godzin w szkołach mniejszościowych.

„Nie mamy odpowiednich narzędzi nauczania. Podręczniki, które są przeznaczone do nauki języka litewskiego jako ojczystego, możemy wykorzystać jedynie w części, dostosowując do swoich uczniów. Nie ma żadnego elementarza, który pomógłby w nauce czytania, a tylko od inwencji twórczej nauczyciela zależy dobór treści nauczania. Tak więc program nauczania został ujednolicony, ale sytuacja w szkole nie jest jednolita. Przecież niemożliwością jest w ciągu jednego dnia rozpoczęcie nauki języka litewskiego jako ojczystego” – twierdziła Juzė Voinickė.

„Proponowany model nauczania jest niejakościowy i skierowany wyłącznie na ilość. Jest uciążliwy, a przecież nauka musi sprawiać radość” – mówiła Inessa Suchocka, mama dwojga dzieci, z których jedno rozpoczyna edukację w grupie przygotowawczej, drugie uczy się w klasie drugiej. „Dziecko, które nie słyszy w domu języka litewskiego, nigdy nie będzie go umiało tak, jak Litwini, dlatego przede wszystkim potrzebne są audiobooki, dzięki którym dziecko słyszy i powtarza, widzi i rozumie, o czym mowa” – argumentowała matka.

„Druga klasa, pięć lekcji języka litewskiego tygodniowo – to dużo czy mało? Jeżeli zwiększy się liczba godzin litewskiego, będzie to przekroczenie tygodniowej zalecanej normy. W sposób oczywisty widać, że uczniowie nie mogą się uczyć w sposób ujednolicony, chyba, że zrezygnowałyby z innych przedmiotów: plastyki, muzyki, wuefu. Tak więc na ujednolicony program moje dziecko jest całkowicie „nieprzygotowane” – mówiła Inessa Suchocka.

Rodzice podkreślali, że ich pragnieniem jest, by dzieci doskonale znały język litewski. „Jesteśmy obywatelami Litwy, ale bez względu na to, chcę, by moje dzieci miały możliwość nauki również w języku ojczystym, by poznały tradycję, kulturę, odnalazły wartości poprzez pryzmat tożsamości narodowej, bez jej wyrzekania się. Chcę, by moje dziecko miało stworzone warunki do jakościowej nauki” – podkreślała Inessa Suchocka.

Lituanistka Irena Samulevičienė z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach zaznaczyła, że wszyscy dostrzegają ten sam problem. „Jednolity program to piękne i – wydawałoby się – słuszne. Nasi uczniowie przychodzą do pierwszej klasy z rodzin nielitewskich. Nie potrafią powiedzieć nawet kilku zwięzłych zdań, ani o sobie, ani o swojej rodzinie, dlatego dokładamy bardzo wielu starań, by nasi uczniowie zaczęli rozmawiać” – mówiła lituanistka. Sugerowała, by więcej uwagi zwrócić na nauczanie języka litewskiego w okresie przedszkolnym, by w klasach początkowych uczyć litewskiego w mniejszych grupach. Wspomniała o potrzebie wydania kolorowych słowników, które pomogłyby w samodzielnej nauce języka litewskiego.

Lituanistka pracuje według podręcznika „Taip”, który, jak zaznaczyła, jest naprawdę dobrym podręcznikiem, ale dla użytkowników, dla których jest to język ojczysty. „Jeżeli w litewskich szkołach nauczyciel może przeznaczyć na jeden temat dwie godziny, w naszym przypadku jest to tylko jedna godzina, gdyż inaczej nie zdążymy przyswoić programu” – ubolewała nauczycielka. „Programy zostały ujednolicone, ale jak je realizować – musimy myśleć my, zwyczajni nauczyciele. Nie jest jasne, jak osiągnąć jednakowy cel. Uczyć dwóch języków ojczystych nie jesteśmy w stanie” – mówiła Irena Samulevičienė.

„Centralne władze światowe podeszły do rozwiązania tego pytania od strony politycznej, nie zaś pedagogicznej” – przemawiał Józef Kwiatkowski, prezes „Macierzy Szkolnej”. Jak mówił, został dopuszczony błąd, czy może celowe posunięcie, które naprawić jest bardzo trudno. „Nauczanie języka litewskiego, odgórne narzucanie „gołego” patriotyzmu przynosi odwrotne rezultaty – niechęć do nauczania, a nawet wrogość” – mówił. W szkołach nie tylko mniejszości narodowych, ale również litewskich, od 2013 r. stale spadają wyniki języka litewskiego na maturze. W 2017 r. wyniki te osiągnęły drastyczny poziom – co piąty maturzysta szkół mniejszości narodowych nie złożył egzaminu z języka litewskiego. Zdaniem Józefa Kwiatkowskiego, jedynym wyjściem z sytuacji jest utworzenie osobnych programów nauczania dla szkół mniejszości narodowych, osobnych podręczników, osobnych pomocy metodycznych.

Na konferencji głos zabrali również przedstawicielka Ministerstwa Oświaty i Nauki, Ona Čepulėnienė oraz doradcy minister oświaty, Arminas Varanauskas i Marius Ablačinskas.

– Program bez kontekstu jest martwym przedmiotem. Ten kontekst, o którym usłyszeliśmy, musimy rozważyć, musi odnaleźć się więcej środków, które pomogą i nauczycielom, i dzieciom – podkreśliła Ona Čepulėnienė.

Zastępca ambasadora RP na Litwie, Grzegorz Poznański, stwierdził, że na dzieciach nie wolno eksperymentować. „To, o czym dzisiaj słuchałem, jest dla mnie szczególnie poruszające, ponieważ dzieci, a szczególnie te w pierwszej klasie, stykają się z taką ilością stresu, idąc do szkoły, niezależnie od tego, ile pracy włożą rodzice, a później nauczyciele, żeby ten stres łagodzić. Każde pogłębienie tego stresu jest bardzo, bardzo groźne. Na dzieciach nie można eksperymentować. (…) Jak rozumiem, chodzi o to, żeby ta nauka przebiegała w jak najbardziej przyjazny sposób, żeby dzieci chciały się uczyć tego języka, żeby nauka języka litewskiego nie była problemem, a przyjemnością” – mówił przedstawiciel polskiej placówki dyplomatycznej.

– Do Ministerstwa Oświaty i Nauki, do wszystkich odpowiednich instytucji zostanie skierowana rezolucja konferencji z konkretnymi propozycjami. Na skutek błędów w systemie oświaty dzieci cierpią emocjonalnie, fizycznie, psychicznie. My, jako rodzice, nie możemy godzić się na krzywdzenie naszych dzieci. Zostanie dołączony również raport podsumowujący wyniki obiektywnej, niezależnej ankiety wśród ponad 1 200 rodziców. Liczymy na spełnienie naszych propozycji – mówiła „Kurierowi Wileńskiemu” Renata Cytacka, organizator konferencji, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego.
***
Wyniki sondażu dotyczącego nauczania ujednoliconego języka litewskiego, przeprowadzonego przez Poradnię Pedagogiczno-Psychologiczną Rejonu Wileńskiego wśród rodziców szkół mniejszości narodowych, zostaną przedstawione w następnym numerze „Kuriera Wileńskiego”.

 

 

 

9 odpowiedzi to Konferencja Forum Rodziców Szkół Polskich: „Na dzieciach nie można eksperymentować”

  1. An mówi:

    Bal Wampirów…

  2. E.A. mówi:

    Spotkanie było ważne bo dotyczyło palącego problemu szkolnego, przez polityczne naciski (w kierunku lituanizacji) najbardziej cierpią same dzieci. Skutek tych nacisków jest odwrotny od zamiarów czyli dzieci zniechęcają się do języka państwowego. Jeśli taki był zamiar tych co wprowadzali te chore zmiany, to cóż…

  3. rafał mówi:

    Od początku nowej litewskiej niepodległości prawa Polaków są systematycznie uszczuplane. To jest działanie celowe, prowadzone krok po kroku, bez względu na to, jaka opcja polityczna dzierży władzę. Najgorzej było oczywiście za sajudzistów landsbergistów (rząd Kubiliusa), ale inni nielepsi. Niektórzy politycy litewscy mówią wprost, że chcą załatwić sprawę polskości na Wileńszczyźnie tak, jak w międzywojniu zniszczono polskość na Kowieńszczyźnie. Oczywiście czasy są inne, stąd i metody bardziej podstępne, ale cel ten sam: zlituanizowanie ludności. Szczególnie boli manipulowanie przy oświacie, bo jak wiadomo dzieci to przyszłość, także brak zwrotu ziemi w Wilnie i okolicy, majstrowanie przy ordynacji wyborczej i okręgach wyborczych, i wiele innych (pamiętamy że całkiem niedawno karano za dwujęzyczne tabliczki drakońskimi karami!). Na szczęście Wilnianie nigdy się z tym nie pogodzą i pokazują, że są mocno przywiązani do swojej polskości, odziedziczonej po przodkach. Taki też wymiar ma działanie Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie i ta konferencja opisana w artykule, by bronić polskiej szkoły i polskiego języka.

  4. !! mówi:

    Dość eksperymentowania na naszych dzieciach!!
    Brawo Forum Rodziców i R.Cytacka, że nagłaśniacie absurdy państwowej polityki oświatowej. A tak naprawdę niszczącej oświatę.

  5. Anna mówi:

    “Na dzieciach nie można eksperymentować (…) żeby nauka języka litewskiego nie była problemem, a przyjemnością.”
    Na razie dzieci są traktowane bez szacunku, przemęczone i zestresowane, a do nauki litewskiego są wprost zniechęcane. Takie są skutki ustawy oświatowej Steponavičiusa z 2011 roku i późniejszych zmian. Litewscy “reformatorzy” dewastują system szkolnictwa.

  6. Wojciech mówi:

    Brawo organizatorom konferencji — po raz pierwszy chyba zebrane zostały konkretne, statystyczne dane, przeprowadzono badania, które wykazują błędność tej reformy i durnego postępowania władz oświatowych. Było mi przyjemnie gościć na tej konferencji, a dobrego wrażenia nie zatrze nawet ten jeden rozpieniaczony krzykacz, który domagał się więcej (sic!) języka litewskiego. Dobrze, że był i taki, pozwala na pozytywną weryfikację i utrwalenie słuszności tego, co robi Pani Renata Cytacka

  7. Gość mówi:

    Ciekawe. Mam mnóstwo znajomych, którzy są Polakami, ale na stałe mieszkają poza Polską, a ich dzieci chodzą do szkół w krajach zamieszkania, gdzie uczą się w języku danego kraju. Po polsku rozmawiają z rodzicami w domu i w czasie wakacji, które częściowo spędzają w Polsce. Mówią biegle i bezbłędnie w obu językach. Może zatem, zamiast bić pianę, należałoby dzieci od początku wychowywać w środowisku dwujęzycznym, żeby miały szansę opanować dobrze oba języki, zwłaszcza, że trudno jest funkcjonować na Litwie bez znajomości litewskiego. I zadbać lepiej w domach rodzinnych o ich polszczyznę, bo od tej, którą słyszy się na przerwach w polskich szkołach włos się na głowie jeży…

  8. Adam81w mówi:

    Władze lietuwiskie mają gdzieś polskie dzieci. Ich rodzice to obywatele Litwy, ich też mają gdzieś. Ważne tylko by się wyżyć na Polakach.

  9. Adam81w mówi:

    W ogóle niech usuną z programu wszystkie przedmioty: biologię, geografię, matematykę; niech się dzieci uczą tylko języka lietuwiskiego. Po co im co innego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.