7
Werygo – odejdź

Zdarza się, że jakiś osobnik tak bardzo wpija się w pamięć ludzką swoimi wyczynami, że jego imię staje się synonimem reprezentowanego zjawiska.

W ten sposób mówimy o matuzalemach, kainach, judaszach – a w czasach najnowszych o quislingach czy pawlikach morozowach. Nie zdziwię się, jeśli o ludziach symbolizujących patologie systemu ochrony zdrowia zaczniemy mówić jako o werygach – tak bardzo bowiem minister Aurelijus Veryga dał się w ostatnich dniach we znaki.
W cywilizowanych krajach (np. Polsce) lekkie środki przeciwbólowe, od kłopotów żołądka czy wiele innych – można kupić nie tylko w aptece bez recepty, ale w każdym sklepie czy na stacji paliwowej. Szkła kontaktowe i płyny do ich płukania sprzedawane są w automatach. U nas zaś poprzednik ministra Verygi uznał, że obywatel jest zbyt głupi, by przeczytać instrukcję leków, więc wszystko ma być na receptę – a sam minister postanowił ten absurdalny porządek utrzymać.

Minister, który ma czas tylko na walkę z pijaństwem, która uderza przede wszystkim w niepijących, ale nie ma czasu na rozwiązywanie problemów lekarzy i szpitali, szczególnie na prowincji – to nie jest dobry minister. Zaś taki, który nie potrafi swoich racji przedstawiać bez pogardy wobec oponentów – ministrem być w ogóle nie powinien. Nie powinno być miejsca w ochronie zdrowia dla werygów.

 

7 odpowiedzi to Werygo – odejdź

  1. kalmyk mówi:

    czy jak dostane biegunki to wegiel kupie bez recepty, czy tez do lekarza isc?

  2. Oho mówi:

    Do Kałmyka

    Oczywiście do lekarza po receptę, nawet po Citramon teź..
    Będą jeszcze większe kolejki do lekarza, wzrośnie niezadowolenie pracą medyków,zupełnie niezasłużenie,bo rządzą medykami i innymi -Głupi politycy,których my wybieramy.

  3. Ja mówi:

    No i znów błędne koło.Zaostrzone przepisy na kupno alkoholu,leków.Pomyślmy tylko logicznie i zrozumiemy.
    Najdostępniejszym jednak środkiem przeciwbólowym i antydepresyjnym, na który nie trzeba recepty , pozostaje nadal alkohol.Więc Weryga minister robi usługę sprzedawcom alkoholu, nie inaczej.

  4. Dudak mówi:

    Idiota,ale komuś pożyteczny.

  5. Marko mówi:

    “W cywilizowanych krajach (np. Polsce) lekkie środki…”- napisał pan Rajmund Klonowski. Napisał to w kontekscie problemu występującego w RL. Moim zdaniem, napisał to wielce nieszczęśliwie. Polska i RL należą do tej samej cywilizacji wschodnio-europejskiej. Nie różnimy się aż tak, ażeby przeciwstawiać sobie te dwa kraje, jako przeciwności. Nawet jeśli omawiany problem jest aż tak absurdajny, jak ten opisywany w artykule. Ileż podobnych absurdów funkcjonuje na co dzień w Polsce! Absurdów i zjawisk, których możemy się tylko wstydzić!

    Krytyka pana Klonowskiego wydaje się słuszna. Ale czy trzeba zaraz popisywać się narodową arogancją?

  6. ted mówi:

    Litwa niepodlegla rzadzili dwie partii na zmiane konserwatysci i socjalici. Kazdy grabal po kolei dla siebie jak najwiecej.Najwiecej dostawalo sie ze sprzedarzy i prywatyzacii nieruchomosci .Do wladzy popadly nowe ludzie krorzy probuja cos zmienic na Litwie. Od poczadku nie bedac u wladzy szla ze wszystkich ston nagonka zebym zniszczyc.Starym komunistom zrobilo sie wstyd odeszli ,ustapili mlodym,a konserwatysci nie moga zgodzic sie . Teraz swoja stara metoda chca zwalic nowy rzad. ktory probuje walczyc zastarzala korupcja na Litwie.Sztucznie wydmuchuja sie nie potrzebne problemy dla obywaleli . Jedyny rzad tak dlugo wykrzymal,ktory chce choc troche zwalczyc korupcje w medycynie. ,Ze bym wypisac recept z komesata u lekarza trzeba czekac dwa tygodni,a koretarze postuja w przychodniach..Lekarz ma duzo pracy papierowej , a na opatrunek chorego nie ma. Sam minister oficalnie schodzil do apteki i kupil bez receptow wszystkie niezbedne lekarstwa i dla mlodego Lanzbiergisa, ktory nie mogl bez receptu nabyc. kapli do ocz.

  7. Marko mówi:

    ted, 27 listopada 2017 o godz. 06:38
    Też mi się tak wydaje, że “receptowa” decyzja pomija interes zwykłych ludzi i tylko utrudnia życie tam, gdzie żadnej potrzeby nie ma, ażeby na każdy środek leczniczy potrzebna była recepta. Albo jest to więc decyzja motywowana politycznie (na korzyść lekarzy?), albo nadopiekuńczość polityka, który nie ma innego pomysłu, żeby zaistnieć. I zachowuje się, jak ten przysłowiowy pies, który nie ma co robić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.