2
Marszałek coraz bliższy Litwie?

150. rocznica urodzin Józefa Piłsudskiego świętowana jest nie tylko w Polsce, ale także na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

150. rocznica urodzin Józefa Piłsudskiego świętowana jest nie tylko w Polsce, ale także na Litwie, gdzie Marszałek jest osobą dużo bardziej kontrowersyjną.

Wśród osób, które uważają, że także tutaj są powody do obchodzenia tej daty, jest publicysta, sygnatariusz Aktu Niepodległości, Rimvydas Valatka.
– Wiem, że są ludzie, którym nie odpowiadają moje wypowiedzi, ale myślę, że czas powoli zmieniać nasze poglądy, charakterystyczne dla nacjonalizmu pierwszej połowy XX w. Uważam, że pewnego dnia o Piłsudskim będziemy mówić, może nie jako o litewskim bohaterze, ale jako o wielkim człowieku, który pochodził z Litwy i odbudował polskie państwo – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Valatka.

W opublikowanym na portalu delfi.lt tekście „Dlaczego na Litwie powinniśmy obchodzić 150. rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego” Valatka przytoczył sześć powodów, które sprawiają, że jest to data szczególnie ważna. Komentarze, jakie dosyć szybko zaczęły pojawiać się pod tym tekstem, dowodzą jednak, że przekonania publicysty nie są szczególnie popularne.
– Kiedy czytałem komentarze pod moim tekstem miałem wrażenie, że wiele komentujących osób w ogóle go nie czytało. Piszę o tym, że Piłsudski był romantykiem, któremu wydawało się, że może odtworzyć sojusz Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony na równorzędnych zasadach. Oczywiście, w tym czasie było to niemożliwe, także dlatego, że Litwa była wówczas zbyt mała i słaba, by stworzyć federację na prawdziwie partnerskich zasadach. Ludzie tymczasem myślą o historii bardzo prosto: „odebrał nam Wilno” itd. – zauważa dziennikarz.

Dlaczego tak trudno Litwinom wyjść poza schematy, które powstały wiele lat temu?
– Najczęściej ludzie czy narody pamiętają te wydarzenia historii, które są ściśle związane z państwową propagandą. 20 lat walki propagandowej o Wilno w pierwszej połowie XX w. wróciło dziwnym sposobem do Litwinów po odzyskaniu niepodległości. W okresie sowieckim te przekonania zresztą nie zginęły, gdyż ówczesna władza również była zainteresowana tym, byśmy o Polakach myśleli jak najgorzej. Ta propaganda tak głęboko jest obecna w naszej świadomości, że wiele osób zupełnie nie chce przyglądać się faktom historycznym, czytać czy też szukać innych interpretacji – uważa Valatka.

Publicysta podkreśla, że w myśleniu o przeszłości jedną z najtrudniejszych rzeczy jest wyjście poza czarno-białe schematy.
– Ludzie, nawet ci, którzy interesują się historią, najczęściej nie potrafią dostrzec różnych odcieni, całego kolorytu obecnego w danym wydarzeniu. Do tego potrzeba wyższego poziomu kultury myślenia i bardzo dużej wiedzy. Potrzeba również postawy otwartości, otwartości na świat, nowych informacji i innych interpretacji niż te, do których przywykliśmy – zauważa.

Rimvydas Valatka

Wydaje się jednak, że coraz rzadziej można się spotkać na Litwie z jednoznacznie negatywną oceną Piłsudskiego.
Tomasz Bożerocki, absolwent historii na Litewskim Uniwersytecie Edukologicznym, potwierdza to.
– W czasie moich studiów nie spotkałem się raczej z jednostronną interpretacją ukazującą Piłsudskiego jako wroga Litwy, któremu nie wystarczało Wilno i chciał maszerować na Kowno. Dziś wydaje mi się, że dominuje narracja dialogu, która dąży do pokazania Piłsudskiego w różnych perspektywach, jako budowniczego państwa polskiego oraz jego stosunek do Litwy. O ile jego plany względem Polski oceniane są bardzo pozytywnie, o tyle podkreślane jest, że nie liczył się on ambicjami Litwy do odzyskania niepodległości – zauważa historyk.

– Według mnie w myśleniu wielu Litwinów mamy dwóch Piłsudskich: tego, którego ocenia się w kontekście dążenia Litwy do niepodległości i tego, na którego patrzy się w szerszym, europejskim kontekście.
Dzisiaj, Litwini, z którymi spotykam się jako doktorant na Uniwersytecie Wileńskim, patrzą na Piłsudskiego raczej z perspektywy europejskiej, nie zamykając się na poziomie konfliktu o Wilno. Bardzo doceniana jest na pewno kampania 1920 r. i wkład Piłsudskiego w ocalenie Europy przed bolszewikami. Wiele osób mówiąc o tym okresie, zadaje pytanie: „Co my jako Litwini wówczas zrobiliśmy? Podpisaliśmy umowę moskiewską i wygląda na to, że wystąpiliśmy jako sojusznik bolszewików w walce z Polską” – komentuje Bożerocki.

Nie wszyscy jednak będą studiować historię. Świadomość historyczną w większości kształtować będą zapewne szkolne lekcje historii.
Waldemar Szałkowski uważa, że także w programach nauczania można zauważyć coraz większe zrozumienie dla Marszałka.
– W podręcznikach szkolnych na Litwie Piłsudski oceniany jest dwuznacznie. Z jednej strony pozytywnie, ze względu na jego wkład w zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej. Inaczej patrzy się na niego natomiast w kontekście konfliktu polsko-litewskiego. Co prawda słowo „okupant”, które kiedyś było chętnie używane, zastępowane jest nieco łagodniejszymi określeniami, ale również o znaczeniu negatywnym, jak np. „podstęp Piłsudskiego”. Za zajęcie Wilna obwinia się nie tylko państwo polskie, ale również personalnie Piłsudskiego, podkreślając jego związki rodzinne z Litwą. Jeżeli jednak chcielibyśmy przeanalizować podręczniki z ostatnich 20 lat, można zauważyć, że w ocenie Piłsudskiego jest coraz więcej pozytywnych akcentów – uważa nauczyciel.

– Litewska świadomość i myślenie o historii zmienia się, ale zmienia się powoli. W tej chwili na pewno bardzo duża odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach historii, od których bardzo dużo zależy. Podręczniki pozostawiają nauczycielowi dosyć dużą wolność, jednak stworzenie spójnego przekazu tak, by uczeń nie miał zamętu w głowie, nie jest na pewno łatwe, zwłaszcza, gdy jest to uczeń polskiej szkoły – uważa Waldemar Szełkowski.

 

2 odpowiedzi to Marszałek coraz bliższy Litwie?

  1. Ali mówi:

    Ta zmiana optyki ma swoje imię i nazwisko : Donald Trump mianowicie. Zastosowałem oczywiście duży skrót myślowy. Chodzi zaś o to, że na litewskie elity polityczne doskonale rozumieją na czym polega polityka zagraniczna Rosji. Państwa bałtyckie są małe i słabe. Ktoś musiałby obronić je przed ewentualną agresją. Unia Europejska nie bardzo sprawdza się w tej roli. Niemcy pragną utrzymania dobrych stosunków z Moskwą. Chodzi o rosyjskie surowce energetyczne oraz o eksport do Rosji niemieckich wyrobów przemysłowych. Z Francją jest w sumie podobnie. Ponadto Bundeswehra nie byłaby w stanie powstrzymać agresji rosyjskiej, nawet na spółkę z armią francuską. Agresorów rosyjskich skutecznie odstraszyć mogą tylko Amerykanie. Państwa bałtyckie są za małe, aby Amerykanom opłacało się tylko na ich terenie umacniać wpływy i dominację. We wschodniej części Europy opłaca się to czynić tylko przy współudziale państw dużych, czyli w tym wypadku Polski i Rumunii. Wciągnięcie tych państw do swojej strefy wpływów jest dla USA pożądanym celem geostrategicznym. Przy tej okazji łatwiej im będzie zapanować politycznie i militarnie nad Litwą, Łotwą i Estonią, które to państwa najbardziej obawiają się Rosji.
    Dlatego USA wspierają Polskę i zachęcają innych członków NATO z naszego regionu, aby prowadzili przyjazną politykę wobec Warszawy. To bowiem ułatwia Amerykanom prowadzenie ich własnej polityki w naszej części Europy.

  2. ember11 mówi:

    Trafne spostrzezenie. Szczerze mowiac bylem dosc pozytywnie zaskoczony m.in. poparciem parlamentu litewskiego dla Polski w sporze z parlamentem europejskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.