X
    Categories: Wiadomości

Wilno i rejon wileński upamiętni braci Mackiewiczów

Miejsce upamiętnienia Józefa Mackiewicza, który w czasie II wojny światowej mieszkał w Czarnym Borze Fot. Marian Paluszkiewicz

W najbliższą sobotę, o godz. 12 w Wilnie, w byłej kolonii bankowej na Rossie (obecnie ulica Vitebskio 1), zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa braci Józefa i Stanisława (Cata) Mackiewiczów. Stamtąd uroczystość przeniesie się do Czarnego Boru.

– O projekcie upamiętnienia Józefa Mackiewicza, który w czasie II wojny światowej mieszkał w Czarnym Borze, zaczęliśmy mówić już wiele lat temu. Chcieliśmy utrwalić to miejsce, żeby pamięć nie zaginęła. Doszliśmy do wniosku, że należy zarezerwować ziemię przy domku. Zwróciliśmy się do samorządu rejonu wileńskiego z tą prośbą. Rada podjęła uchwałę, pozwolono na rezerwację 3 arów. Na tym skrawku ziemi powstanie tablica informacyjna, kamień pamiątkowy, bruk zostanie wyłożony kostką uliczną. Prace dobiegają już końca. Na wiosnę zostanie wylany także asfalt, zamontuje się oświetlenie uliczne. Te wydatki poniesie samorząd rejonu wileńskiego i starostwo Czarnego Boru – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” starosta Czarnego Boru, Tadeusz Aszkielaniec.

Tablica zostanie umieszczona na domu, w którym bracia mieszkali w latach 1907–22. Uroczystość odbędzie się 16 grudnia 2017 r., o godz. 14.00, przy ul. Baltosios Vokės 5 w Czarnym Borze (Juodšiliai).

– Mieszkańcy Czarnego Boru bardzo się cieszą, że wreszcie domek braci Mackiewiczów zostanie upamiętniony. Już dawno o tym mówiono. Bardzo się cieszymy, że dobiega końca realizacja tego projektu – zaznaczył Tadeusz Aszkielaniec.

Pierwsza próba upamiętnienia braci Mackiewiczów w Wilnie miała miejsce około dziesięciu lat temu. Po raz pierwszy na ten temat zaczęto mówić na forum „Kuriera Wileńskiego” i wtedy to było bardzo aktywne miejsce dyskusji.

– W projekt upamiętnienia braci Mackiewiczów w Wilnie zaangażowane najbardziej były trzy osoby: Tomasz Samsel, Rajmund Klonowski i Krzysztof Sidorkiewicz. Znaleźliśmy domek przy ulicy Vitebsko 1 w Wilnie, gdzie bracia Mackiewiczowie spędzili lata dziecinne i młodość. Zrezygnowaliśmy wtedy z upamiętniania ich właśnie w tym miejscu, ponieważ jest to prywatny budynek, poza tym znajduje się w miejscu peryferyjnym, gdzie prawie nikt nie chodzi. Chcieliśmy upamiętnić raczej miejsce, gdzie kiedyś znajdowała się redakcja gazety „Słowo”, przy ulicy Zamkowej. Wtedy, niestety, nie udało się . Budynek ten należy do Kurii i nie otrzymaliśmy na to zgody. Zaczęliśmy myśleć o Czarnym Borze, o domku Józefa Mackiewicza, bo chodziło przede wszystkim o upamiętnienie Józefa Mackiewicza. Stanisław po wojnie współpracował z sowieckimi służbami i Józef zerwał z nim wszelkie kontakty – woleliśmy uniknąć wiążących się z tym kontrowersji – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Rajmund Klonowski, który wówczas działał w radzie programowej społecznego komitetu.

Bracia Stanisław Cat-Mackiewicz i Józef Mackiewicz to wybitni wilnianie, zwolennicy porozumienia polsko-litewskiego. Stanisław Cat-Mackiewicz w okresie międzywojennym w Wilnie wydawał bardzo wpływowy dziennik „Słowo”, który wiele uwagi poświęcał Litwie, Wileńszczyźnie, historii oraz ówczesnym problemom wszystkich ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Józef Mackiewicz przez całe swoje życie był strażnikiem tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po wojnie Józef mieszkał w Londynie i Monachium, dał się poznać jako genialny pisarz. Jego powieści „Droga donikąd”, „Nie trzeba głośno mówić”, „Lewa wolna” opowiadają o skomplikowanej historii Wileńszczyzny początku XX w., przerażających doświadczeniach wojennych i zagrożeniu komunizmem.

– 10 lat temu Rajmund Klonowski, Krzysztof Sidorkiewicz i ja najaktywniej włączyliśmy się w próbę upamiętnienia Józefa Mackiewicza w Wilnie. Dołączył później też do nas Zbigniew Głazko, obecny działacz z Ławaryszek. Niestety, wtedy nam to się nie udało. Po kilku latach Polski Klub Dyskusyjny oraz Zbigniew Głazko ponowili tę inicjatywę. Pozwolono na wywieszenie tablicy pamiątkowej przy ulicy Vitebsko 1. Dzięki pieniądzom polskiej Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” udało się też uporządkować skwerek, ponieważ tam znajdą się kamień pamiątkowy, ławka, tablica informacyjna koło domu, gdzie dawniej mieszkał Józef Mackiewicz i relacjonował i zbrodnię ponarską – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Tomasz Samsel, członek grupy społecznej ds. upamiętnienia Józefa i Stanisława Mackiewiczów w Wilnie

 

 

Honorata Adamowicz :

View Comments (3)

  • Cudownie piękny domek na skraju sosnowego lasu. Wileńska ziemia. Ziemia Litwinów i Polaków, dwóch tak różnych kultur, jak różne są nasze języki. A jednak kultur sobie bliskich. I to zbliżenie nadal jest nam potrzebne. Nie jest to marzenie osiągnięcia gwiazdki z nieba. To zbliżenie, porozumienie i wzajemny szacunek - są możliwe. Są potrzebne! A nawet konieczne! Dla obopólnych korzyści. Tę bogatą kulturę współistnienia należy umacniać. Z wizją na przyszłość. A wtedy korzyści odniosą oba skrzydła. Skrzydła umożliwiające nam wzniesienie się na wyżyny niebios bezkresnych. Jest to serdeczne życzenie. Serdeczne marzenie. Nacjonalizmy mogą to życzenie zniszczyć...

  • Dobrze się dzieje,nareszcie! Braciom Mackiewiczom należy się upamiętnienie naleźyte.
    Pamiętam starania młodziutkiego wówczas Rajmunda Klonowskiego,któremu tylko kłody rzucali pod nogi litewskie władze, a i swoi pomagali szkodzić,może się nie odważyli, a może przeważała obojętność lub niewiedza w temacie?!
    On to i dotychczas jest aktywnym społecznikiem,a ,niestety, nie słychać o Tomaszu Samselu,teź przecież dużo się starał.

  • Dziesięć lat temu Józef Mackiewicz był na Wileńszczyźnie kompletnie nieznany. Inicjatorzy upamiętnienia postaci pisarza działająca w oparciu o forum "KW" stąpali po dziewiczym gruncie.Przez ten czas wiele się zmieniło. Dzisiaj już trzy książki Józefa Mackiewicza zostały przetłumaczone na język litewski. Domek Mackiewicza w Czarnym Borze jeszcze kilka lat temu był całkowitą ruiną. Ówczesny właściciel, Litwin, nie miał świadomości, kto mieszkał tam w czasach okupacji. Dopiero dzięki działającej w Polsce Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" udało się wykupić domek z rąk prywatnego właściciela, a następnie wyremontować go gruntownie tak, że dzisiaj jest nie do poznania.
    To wszystko bardzo cieszy.