0
W Wilnie i Czarnym Borze uczczono braci Mackiewiczów

„Jedynie prawda jest ciekawa. Józefowi Mackiewiczowi, pisarzowi i publicyście, orędownikowi wolności. Rodacy” – napis o takiej treści został umieszczony na kamieniu pamiątkowym Fot. Honorata Adamowicz

16 grudnia w Wilnie i Czarnym Borze upamiętniono pamięć braci Stanisława Cata-Mackiewicza i Józefa Mackiewicza, pisarzy i publicystów. W byłej kolonii bankowej na Rossie (obecnie ulica Vitebsko 1) została odsłonięta tablica pamiątkowa.

W Czarnym Borze, naprzeciwko domu, w którym Józef Mackiewicz mieszkał podczas II wojny światowej, stanął kamień pamiątkowy i tablica informacyjna w czterech językach.

„Zebraliśmy się dzisiaj, w przeddzień urodzin Stanisława Cata-Mackiewicza, więc data jest przypadkowa i nieprzypadkowa” – rozpoczął uroczystość historyk, politolog oraz członek Polskiego Klubu Dyskusyjnego, Andrzej Pukszto.

„Bardzo cieszę się, że spotkaliśmy się tutaj dzisiaj. Nasza obecność świadczy o tym, że topografia pamięci historycznej Wilna poszerza się. Odsłoniliśmy tablicę dosyć kontrowersyjnym postaciom, braciom Mackiewiczom, którzy zostawili znaczący ślad w historii Wilna i Wileńszczyzny” – powiedziała wykładowczyni Litewskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz znawczyni twórczości Józefa Mackiewicza na Litwie, Giedrė Jankevičiūtė, która była jednym z inicjatorów umieszczenia tablicy.

Na uroczystość przybył przewodniczący Litewskiego Związku Pisarzy, Antanas A. Jonynas. „To są autorzy, którzy są ważni nie tylko dla Polski, ale również dla Wilna” – podkreślił literat.

„Józef Mackiewicz dokładnie opisywał to, co tutaj się działo. W jego powieściach bohaterowie są wymyśleni, natomiast wydarzenia, o których pisze, rzeczywiście miały miejsce. Nie zgadzam się z poglądem, że Józef Mackiewicz jest pisarzem kontrowersyjnym. Nie widzę żadnych kontrowersji. Po prostu pisał, jak było i jak jest” – dodał tłumacz Józefa Mackiewicza na język litewski, Leonardas Vilkas.

Na uroczystość przybyli licznie historycy, publicyści, politycy. Wśród obecnych byli m.in. poseł Mykolas Majauskas, historyk Alfredas Bumblauskas. Obecni byli również członkowie grupy rekonstrukcyjnej Garnizon w Nowej Wilejce, ponieważ obaj bracia Mackiewiczowie należeli do XIII pułku ułanów.

Swą obecnością uroczystość zaszczyciła ambasador RP na Litwie, Urszula Doroszewska.
„Myślę, że wszystko, co robimy pozytywnego, co robimy z dobrą wolą, ma znaczenie w relacjach polsko-litewskich. Każdy pisarz ma swój krąg odbiorców. Na pewno jestem zagorzałym odbiorcą Józefa Mackiewicza, podobnie jak ludzie, którzy myślą o Litwie, tej części świata, jak o naszym wspólnym dziedzictwie, bardzo głęboko odczuwanym, bardzo pozytywnie odczuwanym, jak coś, co nas jednoczy, a nie dzieli. Z tego względu jestem bardzo wzruszona, że mogę uczestniczyć w tak ważnej uroczystości. (…) Myślę, że grono Polaków, Litwinów, przedstawicieli inteligencji, młodszych i starszych, którzy tutaj przyszli, bardzo serio potraktowało to wydarzenie, z wielkim szacunkiem dla pamięci tego miejsca. Takie momenty są najważniejsze dla zbliżenia naszych narodów. I ważne oczywiście dla dyplomacji” – powiedziała dla zw.lt Doroszewska.

Później uroczystość przeniosła się do Czarnego Boru.
– W imieniu mieszkańców i wspólnoty wsi starostwa Czarnego Boru chcę podziękować wszystkim, którzy przyłączyli się do realizacji tego projektu. Szczególne podziękowania kierujemy w stronę Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” za sfinansowanie projektu – przywitał zebranych Tadeusz Aszkielaniec, starosta Czarnego Boru.

„Jedynie prawda jest ciekawa. Józefowi Mackiewiczowi, pisarzowi i publicyście, orędownikowi wolności. Rodacy” – napis o takiej treści po polsku i litewsku został umieszczony na kamieniu pamiątkowym, który stanął w Czarnym Borze naprzeciwko domu, w którym Józef Mackiewicz mieszkał podczas II wojny światowej. Obok jest tablica informacyjna w językach polskim, litewskim, rosyjskim i angielskim.

Wiceprezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” odniósł się do bohatera uroczystości.

– Jest mi niezmiernie miło, że mogę uczestniczyć w tej podniosłej uroczystości zamknięcia jednego z pierwszych etapów powrotu Józefa Mackiewicza do swej rodzimej krainy, na swoją rodzinną ziemię. To zaszczyt dla fundacji współpracować z ludźmi, dla których dzieło, twórczość i myśli Józefa Mackiewicza są na tyle ważne, że poświęcają fragment swojego życia, energii, woli po to, żeby dać świadectwo wielkości tego pisarza, wielkości tego myśliciela i publicysty – powiedział Rafał Dzięciołowski, wiceprezes zarządu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Dom w Czarnym Borze, w którym Józef Mackiewicz mieszkał podczas II wojny światowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Starania o przywrócenie pamięci braci Mackiewiczów trwały 10 lat. W 2009 roku przy dzienniku „Kurier Wileński” powstał społeczny komitet, którego członkowie: Rajmund Klonowski, Tomasz Samsel, Krzysztof Sidorkiewicz, a następnie Zbigniew Głazko wystąpili z inicjatywą umieszczenia tablicy pamiątkowej na budynku u zbiegu ulic Barboros Radvilaites i Pilies.

– Chcieliśmy umieścić tablicę na gmachu, w którym znajdowała się redakcja „Słowa”. Ten budynek do tej pory należy do Kurii Wileńskiej. Złożyliśmy więc pismo z prośbą o pozwolenie. Odpowiedzi nie było bardzo długo, jakiejkolwiek. W końcu otrzymaliśmy odpowiedź, że już jest dużo tych tablic polskojęzycznych lub dwujęzycznych. Odpowiedź była odmowna, ale nie było to odrzucenie całkowite, więc być może ktoś podejmie się tej inicjatywy – zaapelował do zebranych Krzysztof Sidorkiewicz.

Znany litewski historyk, Alfredas Bumblauskas, zaznaczył, że na Litwie jesteśmy świadkami pewnego przełomu w myśleniu.

– Niedawno mieliśmy konferencję w Ratuszu o Józefie Piłsudskim i po raz pierwszy „domówiliśmy się”, nie było żadnych konfliktów między historykami z Polski i Litwy. Dzisiaj dokonaliśmy kolejnego kroku. Zwróciliśmy swej pamięci Józefa Mackiewicza. (…) Cieszę się, że w taki sposób odnajdujemy historię, ale ważniejsze jest co innego. Czytając „Drogę donikąd” Józefa Mackiewicza, było mi wstyd za Litwinów, jak zachowywali się w 1939 roku w grudniu, w 1940 roku zimą. Policjanci bili ludzi „bananami”, którzy nie rozmawiali po litewsku. Litwini chcieli, aby każdy mieszkaniec Wilna mówił po litewsku. Błąd. Dzisiaj już mi nie wstyd za Litwę – mówił Alfredas Bumblauskas.

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.