11
Maciej Mitera: Dlaczego Polska reformuje swój system sądownictwa

Reforma sądownictwa w Polsce obejmuje sądy powszechne, Krajową Radą Sądownictwa i Sąd Najwyższy Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Reforma sądownictwa w Polsce budzi bardzo duże emocje nie tylko w Polsce, ale także w całej Unii Europejskiej. O tym, jakie są jej główne założenia i dlaczego napotyka na tak duży opór w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” opowiada dr Maciej Mitera, sędzia z Ministerstwa Sprawiedliwości RP.

– Dla mnie sama reforma ma bardzo przejrzysty charakter. Odchodzimy od systemu korporacyjnego w kierunku większej demokratyzacji. Według mnie wybór jest oczywisty, ale oczywiste jest, że nie brakuje osób, które chciałyby zachować status quo – podkreśla sędzia.


Reforma sądownictwa w Polsce wzbudza wiele emocji. Jaki jest cel i główne założenia wprowadzanych zmian?

Od początku zmian demokratycznych w Polsce, czyli po 1989 r. sądownictwo pozostało praktycznie bez zmian. Założenia reformy mają za zadanie usprawnić pracę sędziów i całkowicie wyeliminować naciski, zarówno zewnętrze, jak i – co warto podkreślić – naciski wewnętrzne. Wszyscy mówią o naciskach zewnętrznych, które może wywierać władza wykonawcza czy ustawodawcza, natomiast nikt nie mówi o naciskach wewnętrznych, które, w mojej ocenie, mogą sprawiać, że sędziowie poddawani byliby presji środowiskowej. Temu zapobiec ma w założeniu ustawa o ustroju sądów powszechnych, którą Pan Prezydent w lipcu podpisał, jak również te dwie kluczowe ustawy, które niedawno zostały opublikowane czyli ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawa o Sądzie Najwyższym.

Jeżeli chodzi o naciski wewnętrzne, o których Pan wspominał, czy zaobserwował Pan tego rodzaju zjawisko w środowisku sędziowskim?

Ja osobiście nie zetknąłem się z tego rodzaju sytuacją, natomiast wiem, że takie sytuacje można zaobserwować. Chodzi o nieformalną presję środowiska sędziowskiego, prezesa, czy przewodniczącego. Niekoniecznie chodzi w takich sytuacjach o aspekt polityczny, ale np. o możliwości szybszego awansu. Coś jest w stwierdzeniu, że środowisko sędziowskie stało się zamknięte i tylko grupy uprzywilejowane z samego środowiska mogły mieć wpływ na awanse czy też różnego rodzaju profity płynące z pełnienia, bądź co bądź, ale jednak, służby.

dr Maciej Mitera

Jakie konkretne rozwiązania zawarte we wspominanych ustawach mają doprowadzić do usprawnienia polskiego sądownictwa?

Ustawa o ustroju sądów powszechnych wprowadza rewolucyjny, według mnie, system losowania składów sędziowskich. Przedtem, jak wielokrotnie to podkreślałem, społeczeństwo wyobrażało sobie, że jakiś mityczny prezes czy przewodniczący mógł „ustawić” skład sędziowski. Teraz nie będzie takiej możliwości, bo o tym, jaki sędzia będzie rozpatrywał sprawę, zadecyduje system składający się z matematycznych algorytmów. Według mnie dzięki takiemu rozwiązaniu nikt nie będzie już mógł zarzucić, że ktokolwiek ma wpływ na to, że konkretną sprawę otrzymał właśnie sędzia Iksiński, a nie inny. Ten system pokaże również sprawność sędziów. Jeżeli jakiś sędzia szybko zakończy np. 10 spraw, system to pokaże, jeżeli inny radzi sobie dużo gorzej, również będzie to widać. W mojej ocenie dojdzie więc do weryfikacji pracy i sprawności poszczególnych sędziów. Jeżeli chodzi o ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, to nowe rozwiązania wprowadzają chociażby Izbę Dyscyplinarną umiejscowioną w strukturze Sądu Najwyższego. W odczuciu społecznym dotychczasowy system sądownictwa dyscyplinarnego nie weryfikował należycie sędziów pod kątem ich przewinień dyscyplinarnych, jak i nawet kryminalnych. Kolejną zmianą będzie możliwość rozpatrywania tzw. skargi nadzwyczajnej przez Sąd Najwyższy w sytuacji, gdy orzeczenie okazało się rażąco niesprawiedliwe. Natomiast Krajowa Rada Sądownictwa jako organ konstytucyjny jest strażnikiem, który stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W przeszłości również istniały wątpliwości, czy ten organ wypełniał swoje konstytucyjne obowiązki w pełnym zakresie. Stąd konieczność zmian.

Zmiany wprowadzane w sądownictwie spotykają się jednak w Polsce z bardzo dużym oporem społecznym. Co w tych ustawach może szczególnie niepokoić?

Szanowna Pani Redaktor ,co to znaczy bardzo duży opór? Kryterium bardzo cenne. Proszę zwrócić jednak uwagę na to, że teraz tutaj, w kraju nad Wisłą, każdy jest ekspertem od interpretacji Konstytucji RP. Każdy, od przysłowiowego piekarza (nie umniejszając oczywiście piekarzom) po profesora ekonomii uważa, że może oceniać, co jest konstytucyjne a co nie. Podstawowa zasada, której uczą na każdym uniwersytecie, głosi natomiast, że przepis jest konstytucyjny, tzn. istnieje takie domniemanie, dopóty, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie stwierdzi jego niezgodności z Konstytucją. Natomiast to, że ktoś wygłasza na ten temat swoje poglądy, nie jest wiążące i nie musimy przyjmować tego rodzaju stwierdzeń jako pewnik. Opozycja polityczna zwykle, nie tylko zresztą w Polsce, nie ma zwyczaju przyjmowania rozwiązań uchwalanych przez większość za dobrą monetę. Prawda jest natomiast taka, że przez wiele lat nie dokonano żadnych zmian w polskim systemie sądownictwa i uważam, że przyszedł najwyższy czas na to, by dokonać korekty. Świat nie stoi przecież w miejscu i rozwiązania w tak newralgicznym obszarze, jakim jest sądownictwo, muszą być odpowiednie dla rzeczywistości. Być może słuszny jest postulat Pana Prezydenta Andrzeja Dudy o konieczności rozpoczęcia prac nad zmianami dotyczącymi Konstytucji RP. Jeżeli istnieje tak duży margines do różnorodnej interpretacji jej zapisów to znak, że nie do końca jest to akt doskonały. Czasem, z perspektywy nawet tak bliskiego sąsiedztwa, jak polsko-litewskie, te zmiany, zwłaszcza ze względu na towarzyszący im sprzeciw środowiska, mogą wyglądać niemalże na zamach stanu, ale w rzeczywistości nie wychodzą one poza granice prawa i standardy europejskie. Tak jest np. w przypadku wymiany prezesów w sądach powszechnych. W mediach zagranicznych ta sprawa przedstawiana jest jako usunięcie kogoś z zawodu lub pozbawienie funkcji, natomiast faktycznie mamy do czynienia z ciągłością, komuś kończy się kadencja, ktoś nowy zostaje powołany na stanowisko. Przypomnę tylko że prezesem się bywa a sędzią się jest. Nikt nikogo nie usuwa z zawodu, jak jest to nierzetelnie przedstawiane opinii europejskiej czy krajowej.

Jednym z pojawiających się zastrzeżeń jest nowy sposób wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, którzy, zgodnie z nowym ustawodawstwem, będą wybierani nie przez sędziów, ale przez sejm. Dlaczego taka zmiana?

W moim odczuciu chodzi o większy wpływ suwerena, czyli całego społeczeństwa na wybór sędziów. Proszę zauważyć, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego również wybiera sejm, a nikt nie zgłasza w tej sprawie zastrzeżeń. Jako sędzia sądu powszechnego nie widzę tu żadnego zagrożenia. Można postawić pytanie, czy lepszy był poprzedni wzorzec korporacyjny, gdy o wyborze sędziów decydowały zamknięte i niekontrolowane korporacje, czy też proponowany obecnie, bardziej otwarty, transparentny i według mnie demokratyczny. Ja nie mam żadnych wątpliwości co do tego.

Reforma sądownictwa to również sprawa, która spowodowała falę krytyki wobec Polski w Unii Europejskiej…

Zapewne, mówiąc o tym, ma Pani na myśli kwestie polityczne. Niestety, na ten temat nie mogę się wypowiadać, bo nie jestem politykiem, ale sędzią. Pod względem rozwiązań prawnych nie widzę zupełnie problemów. Miałem do czynienia z oceną raportów Komisji Weneckiej i uważam, że polskie założenia są co najmniej równe, jeśli nawet nie bardziej demokratyczne niż w innych krajach UE, dlatego, jako prawnik, nie rozumiem stanowiska UE wobec Polski. Jeżeli natomiast chodzi o kwestie polityczne – to zapewne bardziej wyczerpującej odpowiedzi może udzielić zawodowy polityk.

Uważa więc Pan, że nie ma podstaw prawnych, by zarzucać Polsce w kwestii reformy sądownictwa odejście od wartości demokratycznych?

Ja tego nie dostrzegam. Wymiar sprawiedliwości jest obszarem, gdzie państwo członkowskie ma pełną władzę do kształtowania w sposób suwerenny i autonomiczny swojej wizji w tym zakresie. Wydaje mi się jednak, że w tej dyskusji warto byłoby, by poszczególne kraje unijne, zanim „rzucą kamieniem”, najpierw przyjrzały się swoim rozwiązaniom w segmencie wymiaru sprawiedliwości.. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to kwestionowany przez UE i Komisję Wenecką sposób sprawowania nadzoru przez prokuratora generalnego nad prokuraturą, zgodnie z którym prokurator generalny może wydawać polecenia prokuratorom. Przyjrzałem się temu nieco dokładniej i okazało się, że np. w Austrii prokurator generalny może wydawać polecenia nawet do konkretnego śledztwa i nikt jego uprawnień nie kwestionował. Zdumiewające są również zarzuty dotyczące np. inicjatywy obywatelskiej w zakresie uprawnienia 100 000 obywateli do poddania danej kwestii pod referendum. Mnie uczono, że referendum to istota demokracji. Jeśli chodzi o sposób wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, czynnik kontroli politycznej jest znacznie bardziej zauważalny w ustawodawstwie choćby takiego kraju związkowego, jak Saksonia, czy w ogóle Niemiec jako kraju związkowego. Mam więc podstawy, by oceniać, że zastrzeżenia wobec założeń polskiej reformy mają charakter wybitnie polityczny. Dla mnie sama reforma ma bardzo przejrzysty charakter. Odchodzimy od systemu korporacyjnego w kierunku większej demokratyzacji. Według mnie wybór jest oczywisty, ale oczywiste jest, że nie brakuje osób, które chciały by zachować status quo. Każda korporacja, już od średniowiecznych cechów, ma skłonności do zamykania się. Ja jestem zwolennikiem jak największej otwartości, transparentności. Oczywiście, daleko nam do rozwiązań anglosaskich, ale przecież „nie od razu Kraków zbudowano”. Powoli, aczkolwiek systematycznie, musimy wprowadzać zmiany w tym zakresie, zwłaszcza, że do działania systemu polskiego sądownictwa były poważne zastrzeżenia a jako obywatel oczekiwałbym sądownictwa, czy szerzej – wymiaru sprawiedliwości – na miarę XXI wieku.

 

 

11 odpowiedzi to Maciej Mitera: Dlaczego Polska reformuje swój system sądownictwa

  1. Adam81w mówi:

    Trzeba zreformować sądy.

  2. Stanisław mówi:

    Prawnicy i bogaci na biednych się bogacą! Bo pokrzywdzony,okradziony bez pieniędzy żadnej puli
    dla sędziego nie poświęci,na nim się niewzbogaci,a złodziej pule odwali!
    Każdy mądry wie naczym rzecz polega.Oni to robią dla chleba,a nie dla biednego!

  3. Ja mówi:

    Pan dr. Maciej Mitera mija się z prawdą mówiąc: “sędziów Trybunału Konstytucyjnego również wybiera sejm, a nikt nie zgłasza w tej sprawie zastrzeżeń”.
    Posunięcia PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego spotkały się z krytyką ze strony znanych i cenionych konstytucjonalistów, takich jak Andrzej Zoll, Jerzy Stępień, Marek Safjan, Ewa Łętowska, Andrzej Rzepliński, Marek Chmaj czy Wojciech Sadurski.

  4. Olo mówi:

    do Ja:
    aleś autorytety przytoczył, sama śmietanka komunistyczna.

  5. Baublis mówi:

    Sędziowie w Polsce , to faktycznie bezkarna ,, kasta,,. Na razie są nietykalni i bezkarni – a muszą być niezawiśli i apolityczni ; gdzie na świecie sędziowie wtrącają się do sporów politycznych opowiadając się po jednej ze stron? Dlatego korporacje sędziowskie tak protestują – nikt nie lubi gdy odbiera się im nienależne przywileje

  6. Ali mówi:

    @Ja : Maciejowi Miterze chodziło o to, że nikt nie zgłasza zastrzeżeń co do samej zasady, iż sejm wybiera sędziów TK. Zastrzeżenia wymienionych przez Ciebie prawników dotyczą sposobu wyboru przez sejm niektórych sędziów TK. Żaden z nich nie twierdził, że sędziów TK powinien wybierać inny organ .

  7. Marko mówi:

    Usprawiedliwiające PiS wywody pana Mitery są przedmiotem sporu pomiędzy władzami PiSu oraz miądzynarodowymi podmiotami (Komisja Wenecka oraz Unia Europejska). Polska za tę sprawę została też – już dwa razy! – napomniana przez departament stanu USA. Międzynarodowe podmioty podkreślają, że Polska, jak każde państwo, ma prawo do reformowania systemów państwowych. Zarzuty dotyczą przekraczania ram wyznaczonych konstytucyjnie. Głównie chodzi o podważenie zasady podziału i niezależności władz. Władza wykonawcza coraz bardziej podporządkowuje sobie władzę sądowniczą, a to z kolei oznacza pozbawianie władzy sądowniczej niezależności oraz równoważności z innymi władzami. Jeśli tak jest, to wtedy mówimy zagrożeniu dyktaturą. A moim zdaniem – które nie ma ażadnego znaczenia – tak jest. Kto twierdzi inaczej, ten się intencjonalnie “myli”. Podkreślam: Intencjonalnie!

    Pan Mitera nie wspomina o tym, co pod znakiem zapytania stawia cały jego wywód. Czyni to zapewne z przekonań politycznych oraz na podstawie leninowskiej zasady, że “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Funkcja w ministerstwie sprawiedliwości na pewno i zobowiązuje, i jest osobiście intratna. Przełożonym pana Mitery jest spiritus movens tej “reformy”, pan Ziobro, prokurator generalny i minister sprawiedliwości. Trudno w takiej sytuacji uznać wypowiedź pana Mitery za obiektywną. Tym bardziej, że nie chodzi tu o spór prawny, tylko wybitnie polityczny. Pan Mitera intencjonalnie zaciemnia ten problem. Twierdzi, że chodzi tu o naprawę systemu działania wymiaru sprawiedliwości.

    Jeszcze bardziej bałamutne są wywody zawarte w komentarzu Baublis, 9 January 2018 at 13:15. Ale o tym piętro niżej (jeśli mi cierpliwości nie zabraknie).

  8. Marko mówi:

    >>Sędziowie w Polsce , to faktycznie bezkarna ,, kasta,,. Na razie są nietykalni i bezkarni – a muszą być niezawiśli i apolityczni ; gdzie na świecie sędziowie wtrącają się do sporów politycznych opowiadając się po jednej ze stron? Dlatego korporacje sędziowskie tak protestują – nikt nie lubi gdy odbiera się im nienależne przywileje<< – twierdzi Baublis.

    Wdzięczny temat. I okazja do wykpienia niekompetencji przybranej w piórka intelektualnej wypowiedzi. Jedno jest pewne w tej sprawie. Baublis wysila się na intelektualistę, choć nie ma ku temu żadnych kwalifikacji.

    Jeśli Baublis twierdzi, że "sędziowie w Polsce , to faktycznie bezkarna ,, kasta,,. Na razie są nietykalni i bezkarni…", to jest to zdanie przepełnione błędami. Grupa zawodowa sędziów, to ani kasta, ani bezkarna, ani nietykalna, ani bezkarna, ani nawet "na razie". Niezawisłość sędziwska jest bowiem cechą niezbywalną systemów demokratycznych, a mam nadzieję, że Polska nie stoczy się do poziomu dzisiejszej Turcji, Rosji czy Iranu na przykład i zniesie zasadę sędziowskiej nizawisłości.

    Co to jest "kasta"? Jest to pojęcie zaczerpnięte z religijnych pism hinduistycznych, sporządzonych w języku sanskryckim na przestrzeni wieków około 4000 lat przed n.e. Z czasem pisma te, sporządzone na oddzielnych płachtach, zostały zebrane i tematycznie uporządkowane w tematyczne księgi. To są tzw. Wedy. "Weda" w języku sanskryckim znaczy "wiedza". Język polski bowiem, podobnie jak i litewski, są językami, (jak i wiele innych), pochodzenia indoeuropejskiego, a wiele pojęć, zwłaszcza o znaczeniu religijnym, zostało przeniesionych do naszych języków. Np. weddyjski Bóg podziemi nazywa się po sanskrytsku Jama, a Bóg ognia – Agni. I jeszcze jedna uwaga. Najbardziej znaną świętą księga hinduizmu jest Ajurweda. Kto o niej nie słyszał?

    Pismo święte Wedy dokonało podziału społeczeństwa na cztery kasty… i tych pozostałych, pozakastowych, zwanych DALIT – "niedotykali". Byli to ludzie – i dzisiaj są! – zaliczeni do – dosłownie! – wyrzutków społecznych. To z tej warstwy prawdopodobnie wywodzą się tzw. Cyganie europejscy.

    Z przykładu społeczeństwa kastowego skorzystało europejskie chrześcijaństwo i utworzyło podział wszystkich ludzi na stany. I tu również występowali "niedotykalni", którzy nigdy nie stanowili członków społeczeństwa feudalnego. Byli poza systemem stanowym. Np.: Cyganie, 'Zydzi itp.,(a potem Kozacy, rzemieślnicy, a za czasem mieszczanie itd.).

    Kasta (albo stan feudalny) jest zamkniętą grupą społeczną, wyposażoną w status prawny natury religijnej. Np. chłop był niewolnikiem przypisanym do ziemi, a pan jego właścicielem, dokładnie na tej samej zasadzie, jak pan był właścicielem konia, czy nahajki. Chłop stanowił własność pana, jakby chodziło o jakąś rzecz!, bowiem pan był właścicielem ziemi (majątku) i wszystko, co na tej ziemi egzystowało, stanowiło jego własność. Pan miał swego egzekutora, który poganiał chłopów jakby to byli zwierzęta, ale też karał ich za nieposłuszeństwo, okrutnie okładając nahajką. Taki był porządek Boży tego świata. Kto się temu sprzeciwiał, popełniał ciężki grzech. Kościół stanowił instytucję gwarantującą zachowanie i uzasadnianie tego niewolniczego porządku. Religia jest bowiem koniecznym elementem społeczeństwa kastowego lub stanowego.

    Sędziowie w Polsce stanowią grupę zawodową, wyposażoną w – niezbędną do wykonywania ich działalności! – niezawisłość. Zgodnie z zasadą podziału władz, sędziowie powołani są do wymierzania sprawiedliwości na podstawie ustawy i własnego sumienia. Nikt, a zwłaszcza ludzie władzy wykonawczej!, nie powinien wpływać na ich działalność. Ta zasada – zasada podziału władz – stała się fundamentem ustroju demokratycznego. Gwarancją niezawisłości sędziowskiej jest immunitet. Sędzia nie ponosi odpowiedzialności za swoją działalność zawodową. Nie znaczy to, że sędziowie są bezkarni w sprawach kryminalnych.

    Baublis fałszywie rozdziera szaty, zapytując: "gdzie na świecie sędziowie wtrącają się do sporów politycznych"?. A na przykład w USA. Baublis nigdy nie słyszał, że sędziowie uchylają dekrety wydane przez prezydenta Trampa. Albo w Izraelu, ale i wszędzie tam, gdzie w praktyce stosowany jest podział władz, sądy oskarżają pezydentów, premierów i innych polityków. Nawet w Brazylii, ale i innych państwach Ameryki Południowej, wymiar sprawiedliwości ma zapenione warunki patrzenia na działania władz i pociągania ich do odpowiedzialności karnej. Praktyka nie do pomyślenia w Rosji, Egipcie, Iranie czy Turcji – podaję tu tylko jaskrawe przykłady – gdzie sędzia jest marionetką wykonującą polecenia dyktatora. Baublis najwidoczniej nie rozumie, na czym polega zasada podziału władz. Podział władz służy równoważeniu się władz i wzajemnemu patrzeniu sobie na ręce, w celu przystrzegania zasad konstytucji i prawa. Od tego jest wymiar sprawiedliwości, żeby kontrolować ludzi władzy. A nie odwrotnie! Taka jest idea. I taki jest cel podziału władz państwowych. Baublis te sprawy interpretuje na opak! I bezwstydnie mądruje się.

    Totalnie zdezorientowany Baublis fałszywie rozdziera szaty: "korporacje sędziowskie tak protestują – (bo) nikt nie lubi gdy odbiera się im nienależne przywileje". Po pierwsze, grupa zawodowa sędziów nie jest zorganizowana w "korporację". Baublis używa słów, których najwyraźniej nie rozumie. I właściwie o jakie "przywileje" tu chodzi?. Dlaczego Baublis nie wymienia tych nadzwyczajnych uprawnień, których sędziwie niby nie chcą oddać? Te "przywileje", to Baublis sobie, ot tak, sobie wymyślił, wziął z sufitu i udaje mądralę. Wstyd.

  9. Mały Ropa mówi:

    Polska ma prawo reformowac sądownictwo i dobrze robi.

  10. Rój pszczół mówi:

    Również popieram reformy

  11. Wereszko mówi:

    A propos wpisów @Marko:
    “Słowotok (logorea) – zaburzenie w komunikacji objawiające się bezładną, szybką mową[2]. Czasami klasyfikowany jako choroba psychiczna, objawiająca się bezładną, niespójną gadatliwością. Słowotok jest obecny w zaburzeniach psychiatrycznych i neurologicznych m.in. w afazji, lezjach kory mózgu w obszarze wzgórza, maniach i zazwyczaj w schizofrenii katatonicznej.
    W przypadkach słowotoku występuje ciągłe mówienie, bądź bełkotanie, do kogoś, lub częściej do samego siebie. Osoba może powtarzać pojedyncze słowa lub wyrażenia, często bez sensu. Przyczyny słowotoku pozostają słabo poznane, jednak wiadomo, że funkcje powiązane z mową są zlokalizowane w płacie czołowym. Słowotok jest podstawowym symptomem choroby, która powinna być bezzwłocznie leczona. Większość możliwych przyczyn słowotoku dobrze reaguje na leki.”

    A więc, Marko, zasuwaj do lekarza i wszystko będzie w porządku! Nie załamuj się!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.