2
Teatr to taki sympatyczny wirus, który, jeśli się go złapie, przenosi się na innych…

„Były lepsze i gorsze lata, ale nigdy nie mieliśmy wątpliwości co do sensu i potrzeby naszej pracy” – mówi Lilija Kiejzik Fot. Marian Paluszkiewicz

Polskie Studio Teatralne w Wilnie działa już prawie 60 lat. Czasy się zmieniają, zmienia się młodzież, a nadal nie brakuje osób, które chcą poświęcać swój wolny czas realizowaniu tej pasji. I nie chodzi o kilka godzin w miesiącu, ale o naprawdę poważną pracę…

Teatr to taki sympatyczny wirus, który, jeśli się go złapie, zostaje na zawsze i przenosi się na innych. Tu zbierają się ludzie, którzy lubią teatr. Nie rozmawiamy w kategoriach „możemy”, „nie możemy”. Oczywiście wszyscy mają swoją pracę czy naukę, ale jeśli człowiek jest pasjonatem, czas na próby się znajdzie – mówi Lilija Kiejzik, kierowniczka i reżyserka Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie.

Polskie Studio Teatralne to teatr pokoleniowy. Niektórzy są w nim po 30 lat. Niektórzy z młodych aktorów, jak choćby Agata Gornatkiewicz, rozpoczynali jako 6-letnie dzieci. Wielu z nich teraz studiuje lub już pracuje w Warszawie, ale nadal biorą udział w naszych spektaklach. Bardzo chcielibyśmy, żeby udało się nam zbudować stałą współpracę pomiędzy Wilnem a Warszawą, tak, byśmy mogli pracować w obu miastach – podkreśla Lilija Kiejzik.

Teatr, który co roku przygotowuje nowe propozycje, prowadzi stałą współpracę z zawodowymi teatrami w Polsce, korzysta również z pomocy polskich reżyserów, takich jak: Cezary Morawski, Piotr Cyrwus, Sławomir Gaudyn. Tego rodzaju działalność wymaga oczywiście niemałej pracy i zaangażowania aktorów.

We wtorki i czwartki mamy do dyspozycji scenę w DKP, więc to są podstawowe dni prób, ale aktorzy nie przychodzą tylko dwa razy w tygodniu. Przychodzą tak często, jak trzeba. Jeśli przygotowujemy premierę, próby dwa razy w tygodniu wystarczyłyby co najwyżej na szkolny teatrzyk. Żeby był odpowiedni efekt, trzeba pracować codziennie – opowiada Lilija Kiejzik.

Wszyscy mają swoją pracę czy naukę, ale jak ktoś jest pasjonatem – czas na próby się znajdzie Fot. archiwum

Czy teatr zajmuje dużo czasu?

Uważam, że nie jest to jakieś obciążenie. Kierowniczka zawsze pyta i kiedy możemy – spotykamy się na 2-3 godziny wieczorem. Zawsze można się zorganizować. Wstąpiłem do teatru, bo chciałem. Od najmłodszych lat rodzice wychowywali mnie, podkreślając, że trzeba działać, kształcić się, poznawać nowe osoby. Studiuję technologię żywności, nie ma to więc nic wspólnego ze sceną, ale to, czego nauczyłem się tutaj, bardzo pomaga w życiu. No i bardzo motywuje niesamowita atmosfera, jaka tutaj panuje. Po prostu chce się pracować – mówi Tomasz Grablewski, który z teatrem jest związany od pięciu lat.

O tym, że warto poświęcać na próby wolne, studenckie wieczory przekonane są także jego koleżanki, które dołączyły do zespołu we wrześniu ubiegłego roku.

Zaczęłam przychodzić, kiedy przygotowywaliśmy się do festiwalu Wileńskie Spotkania Sceny Polskiej. Pomagałam przy biletach i zaproszeniach. To też było ważne, ponieważ pozwalało na lepsze zapoznanie się z zespołem. Teraz dostałam pierwszą rolę w spektaklu o Józefie Piłsudskim – mówi Katarzyna Wołejko. Obecnie studiuje kulturę, historię i antropologię na Uniwersytecie Wileńskim i, jak mówi, przyszła do zespołu, ponieważ szukała sposobu na kontakt z polską kulturą.

Jestem absolwentką polskiej szkoły, teraz studiuję po litewsku i brakuje mi kontaktu z ojczystym językiem. Tutaj panuje taka polska, rodzinna atmosfera. Czuję się jak u siebie w domu – podkreśla.

Uczę się pracuję i jeszcze jest teatr… Czas trzeba organizować, ale jestem przekonana, że warto – mówi inna studentka, Justyna Gasperowicz. Do zaangażowania się w działalność teatru zachęciła ją wychowawczyni, Mirosława Naganowicz, nauczycielka języka polskiego i od 40 lat aktorka Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie.

Jak to się dzieje, że czasem udawało mi się zaszczepić w uczniach miłość do teatru? Zawsze wychodziłam z założenia, że uczniowie powinni mieć swoje zdanie na temat teatru. Żeby wiedzieć, czy lubi się teatr, czy nie, najpierw trzeba obejrzeć dużo spektakli. Jeśli ktoś mówił, że nie lubi teatru, ponieważ do niego nie chodzi, starałam się przede wszystkim motywować do oglądania spektakli – mówi polonistka.

Kontaktu z teatrem nie zrywają także ci, którzy opuścili Wilno.

Mieszkam i studiuję w Warszawie. Czy wrócę na Litwę? Pracować chciałbym raczej w Polsce, ale nadal chcę coś robić dla Wilna. Dzięki teatrowi mam taką możliwość. Pomagam jak mogę, częściej zza kulis, w organizacji. Cieszę się, że teatr przyjeżdża także do mnie – mówi Jacek Orszewski.

Lilija Kiejzik związana jest z Polskim Studiem Teatralnym przez około pięćdziesiąt lat.

Edward Kiejzik w „Zapiskach oficera Armii Czerwonej” Fot. Marian Paluszkiewicz

Rok temu obchodziłam jubileusz 30-lecia pracy reżyserskiej, ale z teatrem jestem związana dużo dłużej. Po raz pierwszy przyszłam jeszcze będąc w szkole, jako piętnastolatka. Nigdy nasz teatr nie przeżywał tak dużego kryzysu, żeby zagrożone było jego istnienie. Oczywiście, były lepsze i gorsze lata, ale nigdy nie mieliśmy wątpliwości, co do sensu i potrzeby naszej pracy. Czasem pojawia się taki śmieszny problem, jak pieniądze. Jesteśmy bardzo wspierani przez Polskę, ale może chciałoby się, żeby chociaż trochę zaopiekowało się naszą działalnością także państwo litewskie. Pracujemy jako teatr amatorski, ale czy można powiedzieć, że ludzie, którzy od 30 lat występują na scenie i współpracują z bardzo dobrymi, zawodowymi reżyserami, są amatorami? Zresztą spośród młodego pokolenia mamy także absolwentów Akademii Teatralnej w Wilnie, którzy wyrośli w naszym teatrze – mówi kierowniczka Polskiego Studia Teatralnego.

Do zawodowych aktorów w zespole należy syn Liliji Kiejzik, Edward, aktualnie dyrektor Domu Kultury w Trokach. Występuje on nie tylko jako aktor Polskiego Studia Teatralnego. Już niedługo będziemy mogli go zobaczyć w komedii „Grąžinti nepriklausomybę” („Zwrócić niepodległość”), która 19 stycznia 2018 r. wejdzie na ekrany litewskich kin. Film jest premierą na 100-lecie niepodległości, a jego twórcy z przymrużeniem oka próbują odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby czterej sygnatariusze Aktu Niepodległości Litwy: Antanas Smetona, Jonas Basanavičius, Aleksandras Stulginskis i Petras Klimas przenieśli się do naszych czasów? Aktor przygotowuje się również do kolejnej roli – zagra epizod w filmie „Antigonė” litewskiego reżysera teatralnego, Oskara Koršunovasa.

Od kiedy jest związany z teatrem?

Chyba od samego początku. Mama mówi, że na próbach byłem jeszcze przed urodzeniem, bo uczestniczyła w nich, będąc ze mną w ciąży. Potem jakieś drobne role grałem w zasadzie od kiedy zacząłem mówić, a pierwszą większą dostałem, kiedy miałem 10 lat – opowiada aktor. Jak mówi, nigdy nie miał wątpliwości, co do tego, co będzie robił w życiu.

Na początku może nie byłem pewny, że będę aktorem, ale byłem przekonany, że będę pracował w sferze kultury, później, z biegiem czasu nie miałem już wątpliwości – mówi.

Edward Kiejzik przekonuje, że dla niego Polskie Studio Teatralne to nie tylko spektakle.

To przede wszystkim ludzie, na których można liczyć. Jako dyrektor Domu Kultury bardzo często się o tym

Premiera „Emigrantów” w reżyserii Piotra Cyrwusa Fot. Marian Paluszkiewicz

przekonałem. Nasz teatr jest zawsze, kiedy nagle pojawia się potrzeba – podkreśla.

Nowy sezon Polskie Studio Teatralne w Wilnie rozpocznie 2 lutego w „Sakwie”.

Zaprezentujemy tam program „Samotność” na podstawie III cz. „Dziadów” Adama Mickiewicza i przedstawimy nasze propozycje na rok 2018, w którym oczywiście dużo uwagi poświęcimy 100. rocznicy odzyskania Niepodległości. Już teraz mogę powiedzieć, że nasz pierwszy spektakl będzie poświęcony Józefowi Piłsudskiemu.

Czeka nas, jak co roku, bardzo dużo wyjazdów, bo mamy zaproszenia do Warszawy, Łodzi, Rzeszowa. Mamy zaproszenie także do Wiednia i do Lwowa. Wszystkie przedstawienia robimy jednak przede wszystkim dla naszego widza. Gramy nie tylko w Wilnie, ale także w Trokach, Rudominie czy Solecznikach. Zapraszamy także inne teatry. Jak co roku, organizujemy także festiwal, w tym roku będzie to MONOWschód, czyli festiwal monospektakli. Jak co roku postaramy się nie zawieść wileńskiej publiczności – mówi Lilija Kiejzik.

SAMOTNOŚĆ – CÓŻ PO LUDZIACH”

Polskie Studio Teatralne w Wilnie zaprasza na spektakl „Samotność – cóż po ludziach” wg III części „Dziadów” Adama Mickiewicza, który odbędzie się  1 lutego 2018 r., o godz. 18.00 w kawiarni „Sakwa” w Wilnie (ul. Paco 1/2).

Wstęp wolny

 

 

 

 

 

 

 

2 odpowiedzi to Teatr to taki sympatyczny wirus, który, jeśli się go złapie, przenosi się na innych…

  1. Kukeviciuk mówi:

    Znając pracę i zasługi Pani Kiejzik, życzę by Jej teatr znalazł swoje miejsce na Pohulance. Miejsce i uwagę władz Polski i Litwy.

  2. Kukeviciuk S. mówi:

    Znając pracę i zasługi Pani Kiejzik, życzę by Jej teatr znalazł swoje miejsce na Pohulance. Miejsce i uwagę władz Polski i Litwy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.