0
Gospodarka Litwy rośnie, a razem z nią… emigracja

W ubiegłym roku o 27,9 tys. więcej osób wyemigrowało niż imigrowało Fot. Marian Paluszkiewicz

Choć gospodarka Litwy, płace pracowników i wiele innych wskaźników życiowych poprawiły się w ubiegłym roku, to i tak w 2017 roku więcej ludzi opuściło nasz kraj niż powróciło.

– Produkt krajowy brutto na Litwie w ubiegłym roku wynosił 48,1 mld euro. W porównaniu z 2016 r. zwiększył się o 3,9 procent. Średnia roczna stopa inflacji w ubiegłym roku wyniosła 3,9 procent. Usługi wzrosły o 5,3 procent, a towary i usługi o 3,4 procent – mówiła wczoraj, 30 stycznia, na konferencji prasowej Vilija Lapėnienė, dyrektor generalny Departamentu Statystyki.

W ciągu trzech lat po wprowadzeniu euro ceny towarów i usług wzrosły o 5,6 procent. Najbardziej wzrosły ceny w hotelach, kawiarniach i restauracjach – o 20,2 procent, a o 16,7 procent zdrożał alkohol i tytoń.
Ale… staniał na przykład czosnek i cytryny. Kierowniczka departamentu zaznaczyła, że w ciągu ostatniego roku sprzedaż detaliczna produktów żywnościowych wzrosła jedynie o 0,6 procenta.

– Wzrost cen nie ma nic wspólnego z wprowadzeniem euro. Wzrost cen na usługi zaobserwowano jeszcze przed wprowadzeniem nowej waluty. W porównaniu z 2016 rokiem, w ubiegłym roku eksport w kraju zwiększył się o 17,3 procent, a import o 16,3 procent – powiedziała Vilija Lapėnienė.

Według wstępnych danych, w 2017 roku średnia płaca brutto („na papierze”) wzrosła o 8,5 procent, czyli o 66 euro i wyniosła 840 euro. Przeciętne wynagrodzenie netto („do ręki”) w ubiegłym roku wzrosło o 58 euro i wyniosło 660 euro.

– Na początku 2018 roku na Litwie mieszkało 2,8 miliona ludzi, o 37,8 tys. (1,3 procent) mniej niż na początku 2017 roku. W ubiegłym roku o 27,9 tys. więcej osób wyemigrowało niż imigrowało, i o ponad 9,9 tys. więcej osób zmarło niż się urodziło. W ubiegłym roku urodziło się ponad 29,6 tysięcy dzieci, czyli o tysiąc mniej niż w roku 2016. Już od wielu lat to nie zmienia się. Wyjeżdża więcej ludności w wieku produkcyjnym, młodych ludzi. W ubiegłym roku ich średnia wieku wynosiła 29 lat.
W 2017 roku z Litwy wyjechało więcej osób niż mieszka w Mariampolu (prawie 37 tys.).
Ale za to, w grudniu 2017 roku odnotowano największy powrót emigrantów do kraju na stałe. Chociaż wszystkie wskaźniki ekonomiczne wskazują na wzrost, ale mieszkańcy poziom swego życia oceniają tak samo, jak w 2016 roku – zaznaczyła szefowa Departamentu Statystyki.

Vilija Lapėnienė, dyrektor generalny Departamentu Statystyki Fot. ELTA

Według danych Departamentu Statystyki w 2017 roku w kraju było milion 355 tys. osób zatrudnionych, 103,1 tys. bezrobotnych i 947,8 tys. biernych zawodowo w wieku 15 lat i starszych. Bezrobocie w kraju wynosiło 7,1 procent, czyli o 0,8 procenta mniej niż w 2016 roku. W styczniu br. w porównaniu do grudnia 2017 roku zmniejszyła się liczba osób pesymistycznie oceniających sytuację ekonomiczną i finansową kraju z perspektywy gospodarstwa domowego w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Liczba mieszkańców, którzy uważają, że pogorszy się sytuacja gospodarcza kraju, zmniejszyła się z 29 do 23 procent, a myślących, że pogorszy się sytuacja materialna ich rodzin zmniejszyła się z 17 do 14 procent.

Podczas rozmowy z „Kurierem Wileńskim” Gitanas Nausėda, analityk i doradca finansowy prezesa banku SEB, zaznaczył, że w 2017 roku rozwój gospodarczy kraju był jednym z najszybszych w całym okresie po kryzysie.

– To, że produkt krajowy brutto w ubiegłym roku na Litwie zwiększył się o 3,9 procent, wcale nie oznacza, że ludzie już nie muszą wyjeżdżać za chlebem. Zgadzam się, że wypłaty wzrastają, ale nie o tyle, żeby ludzie mogli swobodnie przeżyć. To może ruszyć w pozytywną stronę emigrację, ale na pewno nie zatrzymać. Takie wyniki muszą być przynajmniej przez kilka lat, żeby zatrzymać tak wielką emigrację. 2017 rok był bardzo dobry dla eksportu, który wzrósł o 17 procent. Import rósł w podobnym tempie. Rynek wewnętrzny rósł wolniej niż w 2016 roku, to spowodowało wzrost cen. Ogólnie rzecz biorąc, rok 2017 był udany – zaznaczył Gitanas Nausėda.

Jak mówi, dzisiaj niepokoić najbardziej powinien rynek wewnętrzny.

– Naszym zdaniem, w 2018 roku rynek wewnętrzny kraju będzie jednym z czynników ryzyka, który może utrudnić osiągnięcie porównywalnego tempa wzrostu PKB w 2017 r. Prognozujemy, że średni wzrost płac będzie wyższy o 7 procent, czyli nieco mniej niż w ubiegłym roku, ale średnia stopa inflacji będzie rosnąć trochę wolniej – o 2,8 proc. (w 2017 r. było 3,7 proc.).
Decydujące znaczenie będzie miało rozporządzenie dochodów przez mieszkańców na cele konsumpcyjne oraz oszczędności. Zauważyliśmy, że najmniej zarabiające gospodarstwa domowe mają największą skłonność do konsumpcji, czyli każdy dodatkowy pieniądz przeznaczają na jakieś zakupy, a nie odkładają – podsumował Gitanas Nausėda, analityk i doradca finansowy prezesa banku SEB.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.