14
Nowa karta w historii Polski i Litwy?

„Otwieramy dziś nową kartę w historii Litwy i Polski” – powiedział Viktoras Pranckietis Fot. archiwum

„Polacy na Litwie i Litwini w Polsce stanowią wartość nie do przecenienia w naszych społeczeństwach. Litwa ma długie tradycje jako kraj wielonarodowy, pielęgnujący współistnienie i tolerancję różnych narodowości i wyznań. Naszym celem jest, aby osoby dowolnej narodowości czuły się na Litwie dobrze, będąc przedstawicielami swego narodu oraz lojalnymi obywatelami swego kraju” – zaznaczył w swoim przemówieniu przewodniczący Sejmu Republiki Litewskiej, Viktoras Pranckietis.

Viktoras Pranckietis w środę, 28 lutego, rozpoczął dwudniową wizytę w Polsce. Jego przybycie związane jest z obchodami 100. rocznicy odzyskania Niepodległości Republiki Litewskiej. W środowy wieczór przewodniczący Sejmu Litwy wraz z marszałkiem Sejmu RP Markiem Kuchcińskim wzięli udział w uroczystym koncercie Litewskiej Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Filharmonii Narodowej. Wystąpienie w Sali Plenarnej na posiedzeniu Sejmu RP, wczoraj, 1 marca, było jego głównym punktem wizyty w Warszawie. Towarzyszyła mu również 14-osobowa delegacja z Litwy, w której składzie znaleźli się posłowie Irena Degutienė, Asta Kubilienė, Aušrinė Norkienė, Rita Tamašunienė, Emanuelis Zingeris oraz były przewodniczący Sejmu RL Česlovas Juršėnas.
„Rok bieżący jest szczególny dla Litwinów i Polaków, obchodzimy setną rocznicę odrodzenia niepodległości przez nasze państwa. W przyszłym roku natomiast obchodzić będziemy inny znaczący jubileusz – 450. rocznicę Unii Lubelskiej. Jest to więc doskonała okazja do zastanowienia się nad szlakiem pokonanym przez nasze narody, naszą wspólną historią, nad tym, co nas łączy, jednoczy. Jestem przekonany, że właśnie w tym roku jubileuszowym naszych krajów prawidłowo wykorzystamy możliwości litewsko-polskiej współpracy parlamentarnej oraz zachęcimy do działania bilateralne zgromadzenia parlamentarne” – w swym przemówieniu w polskim parlamencie zaznaczył Viktoras Pranckietis.
Marszałek litewskiego sejmu przywołał najważniejsze karty wspólnej litewsko-polskiej historii, zaznaczając, że historia na przemian łączyła i dzieliła naród polski i litewski, jednakże przez cały czas „więcej w historii było wspólnego niż dzielącego i sprzecznego”. Zaznaczył też, że „podpisany 26 kwietnia 1994 roku Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o Przyjaznych Stosunkach i Dobrosąsiedzkiej współpracy stanowi podstawę współpracy między naszymi krajami”.
„W biegu dziejów, gdy Litwa traciła swą niepodległość, traciła ją również Polska i odwrotnie. Jesteśmy z Polską w „jednej łódce” w sensie bezpieczeństwa i w sensie geopolitycznym. Jesteśmy również wdzięczni Polsce za aktywne wsparcie naszych wysiłków na rzecz członkostwa w NATO. Litwa jest godnym zaufania członkiem NATO” – podkreślił marszałek Pranckietis. Wyraził również radość, że Andrzej Duda prezydent Polski – strategicznego partnera dla Litwy – uczestniczył w obchodach 100. rocznicy odrodzenia litewskiej niepodległości 16 lutego w Wilnie. „Oczekujemy też na wizytę w Wilnie premiera Mateusza Morawieckiego. Jest to źródłem inspiracji dla dalszej naszej współpracy” – mówił Pranckietis.
Wspominając o znacznym stanie posiadania Polaków na Litwie: możliwości nauki od przedszkola do kształcenia uniwersyteckiego w języku ojczystym, szerokiej sieci szkół ogólnokształcących w języku polskim, polskich zespołach pieśni i tańca, mediach w języku polskim, możliwości reprezentacji Polaków na szczeblu parlamentarnym, marszałek litewskiego sejmu pominął, mimo wcześniejszych zapowiedzi, istnienie nierozwiązanych od dziesięcioleci problemów autochtonicznej polskiej mniejszości na Litwie.
„Patrząc w przeszłość, widzimy też przyszłość. Otwieramy dziś nową kartę w historii Litwy i Polski. Chciałbym również serdecznie państwa pozdrowić z okazji zbliżającej się 100. rocznicy odrodzenia niepodległości Polski. Jestem przekonany, że nasze państwa i narody, Litwini i Polacy, nadal będą aktywnie obcować i współpracować, a w razie konieczności będziemy gotowi razem obronić naszą wolność i niepodległość” – po polsku zakończył swe przemówienie przewodniczący Sejmu Litwy Viktoras Pranckietis.
Podczas wspólnej konferencji prasowej z przewodniczącym Sejmu RL marszałek Kuchciński zapowiedział powołanie specjalnej grupy parlamentarzystów, która na bieżąco będzie zajmowała się kwestią Polaków na Litwie i Litwinów w Polsce.
– Chcemy wzmocnić i odbudować współpracę w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy, a w ramach tego zgromadzenia myślimy powołać specjalną grupę parlamentarzystów, która na bieżąco, można powiedzieć na co dzień, będzie zajmowała się sprawami także Polaków na Litwie i Litwinów w Polsce – zapewnił marszałek Kuchciński.
Poinformował też, że przyjął zaproszenie litewskiej strony do uczestnictwa w uroczystościach 11 marca w Wilnie i razem z marszałkiem senatu uda się na te obchody. Przypomniał, że „Polska i Litwa opowiadają się za wzmocnieniem wschodniej flanki NATO”. Jak dodał, oba kraje mają też podobnie zdanie nt. wzmocnienia UE. Opowiadają się za „wzmocnieniem Unii” przy jednoczesnym „uporządkowaniu spraw państwa narodowych”. „W ramach solidarności przyjmujemy z zadowoleniem propozycję wspólnego oświadczenia przewodniczących parlamentów państw Europy Środkowo-Wschodniej w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, czyli przeciwko budowie Nord Stream II” – zaznaczył Marek Kuchciński.
Przewodniczący litewskiego sejmu przytaknął pomysłowi odrodzenia wspólnej grupy parlamentarnej.
„Bardzo dobrą propozycją było, żebyśmy rozstrzygając najważniejsze pytania, pracowali w roboczej parlamentarnej grupie, bez czekania na jakieś większe spotkania” – powiedział marszałek Pranckietis. Zaznaczył swą gotowość do „otwartej rozmowy”.

14 odpowiedzi to Nowa karta w historii Polski i Litwy?

  1. Adam81w mówi:

    Robert Winnicki dodał(a) nowe zdjęcia (4).
    7 godz. ·
    Za chwilę wystąpienie marszałka litewskiego parlamentu. Żaden poseł polskiego Sejmu nie może dziś powiedzieć, że nie miał szansy zapoznać się z trudną sytuacją Polaków na Litwie.

    Koledzy rozdali wchodzącym na obrady a ja rozłożyłem na sali plenarnej 460 egzemplarzy poniższego materiału.

    #RuchNarodowy
    —————

    Warszawa, 01.03.2018 r.

    MATERIAŁ POGLĄDOWY DO WYSTĄPIENIA VIKTORASA PRANCKIETISA

    Szanowne Koleżanki i Koledzy, Posłowie na Sejm RP!

    Proszę o parę minut Waszej uwagi. Za chwilę wysłuchamy wystąpienia przewodniczącego litewskiego parlamentu. Zapewne usłyszymy o łączącej Polskę i Litwę historii, strategicznym partnerstwie, wspólnych wyzwaniach i konieczności przezwyciężania polsko-litewskich problemów. Zapewne będzie to wystąpienie przyjemnie brzmiące w odbiorze większości słuchaczy.

    Tak, ogólnie rzecz biorąc, wyglądają zazwyczaj międzypaństwowe relacje polsko-litewskie po 1991 roku. Tymczasem od 27 lat pod przykrywką uprzejmych gestów wymienianych pomiędzy kolejnymi rządami w Warszawie i Wilnie trwa dramatyczna walka społeczności polskiej na Litwie, przede wszystkim na Wileńszczyźnie, o przetrwanie.

    Walka ta toczy się bez należytego wsparcia ze strony kolejnych polskich rządów. A niekiedy nawet pomimo sabotażu, jaki ma często miejsce ze strony władz ze wszystkich opcji, które dobre relacje z rządami Republiki Litewskiej przedkładają nad zabieganie o realizację praw Polaków mieszkających w tym państwie.

    Pozwólcie, że w największym skrócie przypomnę najważniejsze fakty:

    1. Na początku lat 90. władze litewskie brutalnie rozpędziły polskie samorządy na Wileńszczyźnie, wprowadzając swego rodzaju administracyjny stan wyjątkowy. Niektórzy działacze byli sądzeni, a wszyscy Polacy – sterroryzowani i zastraszeni. Była to litewska odpowiedź na powszechne wówczas wśród Polaków dążenia do autonomii tych ziem w ramach nowopowstającej Republiki. Skąd takie dążenia? Ponieważ wiedzieli jak brutalnie lituanizowano Polaków w Republice Litewskiej w latach 20. i 30. XX wieku. Obawiali się powtórki. Niestety – słusznie. Co najgorsze, pacyfikacja polskich samorządów odbyła się przy całkowitej bierności, a nawet cichym poparciu ówczesnych władz w Warszawie! Tymczasem Polacy na Litwie żyją od setek lat. Są to ich ziemie ojczyste, na których są gospodarzami.

    2. Litewska scena polityczna jest rozdrobniona, ale przynajmniej w jednym aspekcie wszystkie partie etnicznych Litwinów są zgodne – chodzi o ograniczanie praw Polaków i łamanie umów międzynarodowych w tym zakresie. Polacy, stanowiący pomimo prześladowań, ludobójstwa i wywózek ciągle blisko 20% ludności Wilna oraz dominujący w rejonach wileńskim i solecznickim, są traktowani mniej lub bardziej otwarcie jako wrogi element przez każdą kolejną litewską ekipę rządzącą. Racją stanu litewskiej polityki ostatnich niemal trzech dekad, podobnie jak w latach 1918-1939, jest lituanizacja polskiej mniejszości. Jest to priorytet realizowany z żelazną konsekwencją od 1991 roku.

    Litwa realizuje ten priorytet nawet jeśli okresowo pogarsza to jej relacje z Polską. Dlatego sytuacja naszej mniejszości z roku na rok jest coraz trudniejsza. Wszystko co udaje się wywalczyć – to dzięki uporczywej chęci trwania przy polskości dwustu tysięcy naszych rodaków, którzy otrzymują mizerne wsparcie polityczne z Warszawy, a niekiedy, jak podczas ostatniej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Wilnie – nawet ciosy w plecy.

    3. Nękanie polskiej społeczności na Litwie ma wiele aspektów. Wszystkie razem wzięte składają się na konsekwentną politykę instytucjonalnego wynaradawiania, prowadzoną z żelazną konsekwencją. Tutaj wymienię jedynie najważniejsze:

    a) Dyskryminacja w szkolnictwie – nieustannie pogarszają się warunki i możliwość nauczania dzieci w polskich szkołach. W 2011 roku wprowadzono skrajnie niekorzystną reformę oświatową, dyskryminującą dzieci uczące się w szkołach mniejszości narodowych. Polskim placówkom uniemożliwia się lub utrudnia uzyskanie akredytacji; rodzice, nauczyciele i samorządowcy – Polacy muszą nieustannie toczyć walkę o szkoły i zmagać się z niepewnością. Część rodziców nie wytrzymuje presji i posyła dzieci do szkół litewskich. Bez polskiej oświaty nie będzie polskiej społeczności na Litwie i taki jest cel tych zabiegów.

    b) Grabież ziemi i kolonizacja – w ramach realizacji kuriozalnego prawa reprywatyzacyjnego z 1996 r. dokonywana jest kolejna grabież polskiego majątku. Pierwszego dokonali Sowieci, kolejnego dopuszczają się cały czas Litwini poprzez zastosowanie niespotykanego na świecie mechanizmu przenoszenia własności. Dzięki niemu Litwini z innych części kraju „odzyskują” nie-swój majątek na Wileńszczyźnie, a Polacy są z niego okradani, tracąc i będąc dyskryminowanymi nie tylko w wymiarze symbolicznym i lokalizacyjnym, ale również – finansowym.

    c) Dyskryminacja językowa – polskie nazwiska, ich oryginalne brzmienie, muszą być zniekształcane i zapisywane po litewsku co łamie wszelkie normy międzynarodowe i porozumienia dwustronne. Litwa łamie również polsko-litewski Traktat z 1994 r. i nie dopuszcza do podwójnej pisowni nazw ulic czy stosowania drugiego języka nawet w tych miejscowościach, gdzie Polaków jest 80%! Władze litewskie nakładają olbrzymie kary finansowe nawet na samorządy, gdzie Polacy nazwy ulic w ojczystym języku umieszczają na swoich prywatnych domach!

    d) Dyskryminacja ekonomiczna – inwestycje zagraniczne są na Litwie akceptowane przez administrację rządową, która prowadzi nieoficjalną politykę dyskryminowania rejonów zdominowanych przez Polaków i z polskimi samorządami.

    e) Dyskryminacja administracyjna i polityczna – granice samorządów oraz okręgów wyborczych są wyznaczane tak, by jak najbardziej uszczuplić znaczenie obszarów zamieszkiwanych przez Polaków. Chodzi o takie wykrojenie poszczególnych jednostek i okręgów by Polacy znaleźli się w mniejszości a ich możliwości skutecznej walki o własne interesy zostały maksymalnie zredukowane. Litwa stosuje również 5% próg wyborczy dla mniejszości narodowych w wyborach do Sejmasu, kiedy np. w Polsce mniejszości w ogóle nie muszą go przekraczać. Litwa od ośmiu lat w ogóle nie posiada ustawy o mniejszościach narodowych! Poprzednia wygasła w 2010 roku, a uchwalenie nowej partie etnicznych Litwinów nieustannie odkładają, łamiąc prawo międzynarodowe ale i zobowiązania podjęte w porozumieniach polsko-litewskich.

    4. Polacy na Litwie od dziesiątek lat toczą heroiczną walkę o przetrwanie, o zachowanie polskości kolejnych pokoleń, walczą z polityką systemowego wynaradawiania. Są dobrze zorganizowani i zrzeszeni m.in. w Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, Związku Polaków na Litwie, Forum Rodziców Szkół Polskich, Macierzy Szkolnej, harcerstwie i innych. Oparciem są dla nich zwłaszcza samorządy, w których rządzi AWPL. Niestety, walka jaką toczą jest nierówna. Jak wspomniałem na początku, nie otrzymują należytego wsparcia z Warszawy. Dlaczego?

    Ponieważ priorytetem każdego kolejnego polskiego rządu są przede wszystkim dobre relacje z rządami w Wilnie, a dopiero na drugim miejscu – prawa naszej mniejszości.
    Litwini myślą dokładnie odwrotnie. Z uporem prowadzą politykę lituanizacji, nawet jeśli psuje to okresowo relacje z Warszawą. Dlatego udaje im się stopniowo swój cel osiągać, a liczba Polaków w tym państwie spada. Doskonale wiedzę, że cokolwiek złego nie zrobią, każdy nowy minister spraw zagranicznych czy ambasador z przysłany z Warszawy powie, że „Polacy na Litwie owszem, tak, ale najważniejsze są dobre relacje międzyrządowe”.

    Jest to postawa fundamentalnie błędna i skazująca Polskę na porażkę jeśli chodzi o priorytetową sprawę solidarności z rodakami mieszkającymi na ziemi ojców, na Wileńszczyźnie. Trzeba jasno zaznaczyć, że nawet gdyby Republika Litewska była sąsiadem Polski o strategicznym znaczeniu, naszym obowiązkiem w ramach wspólnoty narodowej przekraczającej granice byłoby ich wspierać.

    Tymczasem Republika Litewska państwem o takim strategicznym potencjale nie jest. Co więcej, litewska polityka pełna jest antypolskich resentymentów, które ujawniają się nie tylko wobec mieszkających tam Polaków, ale również wobec takich kluczowych inwestycji jak zakup rafinerii w Możejkach przez Orlen. Orlen jest dziś największym pracodawcą i największym płatnikiem podatków na Litwie, co nie przeszkadzało Litwinom sabotować jego funkcjonowania.

    Na koniec warto wreszcie zaznaczyć, że tak popularne w Polsce nawiązania i mit Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie jest przez Litwinów traktowany z sentymentem. Nowoczesny naród litewski ukształtował się na przełomie XIX i XX wieku w kontrze do tego mitu, z silnym kompleksem okresu polskiej dominacji politycznej i kulturowej oraz potrzebą jej przezwyciężenia.

    Piszę to wszystko, ponieważ polska polityka wschodnia, w tym polityka wobec Litwy, potrzebuje zasadniczych zmian. Nie chodzi o to, by z pozycji skrajnie naiwnej sympatii przechodzić do wrogości. Istota tej zmiany, przeprowadzanej spokojnie ale stanowczo, musi polegać na tym, by już nigdy żadnemu polskiemu politykowi nie przeszło przez gardło, że musimy budować dobre relacje mimo, że Litwa łamie prawa naszych rodaków i ich wynaradawia.

    Otóż wcale nie musimy mieć dobrych relacji z Litwą. Chcemy, ale nie musimy. Polska jest istotniejszym pod każdym względem partnerem dla Litwy niż na odwrót. Nie może być mowy o żadnej strategicznej współpracy, gospodarczej, politycznej czy militarnej, jeśli Republika Litewska nie zacznie gwarantować praw mniejszości polskiej w postaci realizacji bardzo konkretnych postulatów. Każda inna postawa wobec Wilna będzie zdradą naszych rodaków, a więc zaprzeczeniem najważniejszemu interesowi narodowemu jaki mamy w relacjach z tym państwem.

    Robert Winnicki
    Prezes Ruchu Narodowego

    Lubię to!
    Zobacz więcej reakcji
    https://www.facebook.com/adam.lutostanski/posts/10211341001340894

  2. Rebus mówi:

    Kiedy skanczy sie ta polska ekwilibrystyka jak slowna, tak i praktyczna w stosunku do problemow polskiej mniejszosci na Litwie.Ciagle mowia, powtarzaja te oplywowe zdania, tylko zeby, nie daj Boze, przypadkowo nie wspomniec o tych problemach. Jesli strona polska otwarcie i ostro nie stawia przed wladzami Litwy uregulowanie tych problemow, to nie musimy miec zadnych iluzji, ze cos sie zmnieni, ze Litwa zaprzestanie nas uciskac i na sile asymilowac. To trwa juz 28 lat i nie widze, zeby cos sie zmnienilo. Tym bardziej po wizycie na Litwe Dudy i jego pasywnosci do rozwiazywania tych problemow.

  3. Jur mówi:

    Brak postępu w realizacji należnych praw mniejszości polskiej obchodzi już prawie 25 lat.Jestem sceptykiem i sądzę,że jeśli będą jakieś ustępstwa ze strony litewskiej – to będą to gesty symboliczne a podstawowe prawa Polaków na Litwie nie zostaną zrealizowane.Myślę że wiele lat nastrojów antypolskich podgrzewanych przez nacjonalistów jako paliwo wyborcze będzie dalej funkcjonować,Wynarodowianie dobrze się ma a czas działa na korzyść asymilacji mniejszości.Słowem ani zwrotu ziemi , tej która ma swoją hipotekę i właściciela Polaka i nie daj Boże w Wilnie- a jeśli coś to działki zastępcze i bez wyceny rynkowej posiadanych nieruchomości – słowem jakieś grosze, aby można było powiedzieć że się starano.Legalność używania języka polskiego , byle nie w pracy,byle nie w urzędzie przy załatwianiu spraw i lub nie za głośno na ulicy.
    Szkolnictwo stopniowo ukrócane, a nauka historii tak jak Katarzyny Andruszkiewicz. Granice okręgów wyborczych ustalane tak aby Polacy nie stanowili większości mogącej wyłonić swoich przedstawicieli.
    Dorobek kulturowy,obiekty zabytkowe,pomniki, jeśli już to z podpisem np Adomas Mickiawiczius,lub niszczejące (np epitafium Chreptowskich i kapliczka na ścianie kościoła św,Jana os ul.Zamkowej) ,albo posągi polskich Biskupów wyprowadzone z Katedry. Chciałbym się mylić i czekam że to co napisałem stanie się nieaktualne.

  4. Dudak mówi:

    Nie widzę światła w końcu tunelu.Ostrzejsza polityka wobec dzisiejszych władz Litwy w sprawie polskiej mniejszośći ? Nic to nie da,tylko pogorszy sytuację,jak to się stało w stosunkach polsko-ukraińskich.Czemuś “Łupaszkę” Polakom można uznać za bohatera mimo jego przestępstw – jak minimum wojennych – przeciw ludności cywilnej,Ukraińcom zaś nie wolno Bandery nazwać bohaterem,choć ze sprawą wołyńską miał związek tylko pośredni .Dziś więc mamy to,co mamy :stosunki polsko – ukraińskie są na najniższym szczeblu od początku lat 90.Nie udawajmy Greków i stwierdźmy ,że każdy naród ma prawo do swego poglądu na historię ,którego nie zmienią żadne konferencje historyków.Jedyne, co potrafią – to nieco zbliżyć stanowiska i ustalić konkretne fakty.Walczyć zaś o prawa Polaków na Litwie,choć to słowo nie jest właściwe,należy kompleksowo : poprzez zacieśnienie więzi gospodarczych i ścisłą współpracę w różnych innych dziedzinach bez stałego pouczania Litwinów,jak mają żyć w swoim kraju oraz nie stawiać im wstępnych warunków.Muszę jednak przyznać,że będzie to trudne,gdyż zbiorowa mentalność czy psychika małych liczebnie narodów wszędzie jest jednakowa : nie dać się zasymilować,czego tacy Litwini,Łotysze czy Estończycy boją się najbardziej.Nie zapominajmy też o naleciałościach historycznych w polsko – litewskich stosunkach.Działajmy więc,ale w ‘białych rękawiczkach”.

  5. Ali mówi:

    Tym razem muszę zgodzić się z Dudakiem. Może nie w całości, ale co do istoty rzeczy. Najlepiej będzie porównać położenie mniejszości polskiej na Litwie z położeniem tejże mniejszości na Białorusi lub na Ukrainie. Każdy, kto obiektywnie porówna te równolegle rzeczywistości, powinien przyznać, że Polacy na Litwie mają znacznie lepsze warunki do zachowania, a nawet rozwoju narodowej tożsamości. Są oczywiście nierozwiązane problemy i to wcale nie marginalne. Niemniej, zarówno w sferze politycznej jak i kulturalnej, oświatowej czy też medialnej sytuacja Polaków na Litwie jest nieporównywalnie lepsza od sytuacji Polaków na Białorusi i na Ukrainie.
    Trzeba to, mimo wszystko, docenić. W ostatnim czasie w stosunkach polsko-litewskich nastała jakby odwilż i władze litewskie poczyniły drobne, ale mające znaczenie symboliczne, gesty takie jak pozwolenie na wmurowanie tablicy pamiątkowej na cześć braci Mackiewiczów w Wilnie ( nie mówiąc o powstającym w Czarnym Borze małym kompleksie memorialnym ku czci Józefa Mackiewicza), czy jeszcze ważniejsza sprawa poszukiwań przez IPN szczątków polskich bohaterów . Przyzwolenie na przywrócenie pamięci Sergiusza Kościałkowskiego to też sprawa o istotnym znaczeniu symbolicznym. Kościałkowski był przecież bohaterem AK.
    Miejmy więc nadzieję, że sprawy wolno bo wolno, ale będą toczyły się w dobrym kierunku. Czas natomiast pokaże, czy wyrażone przez mnie nadzieje nie okażą się złudne.

  6. Anonymous mówi:

    Nowa karta w historii Polski i Litwy będzie wtedy, jak w moim litewskim paszporcie pojawi się karta ze zdjęciem i obok poprawnie po polsku zapisanym imieniem i nazwiskiem. Chyba że szybciej odbędzie się referendum w sprawie podwójnego obywatelstwa i Polska wyda mi jako potomkowi obywateli RP polski paszport z poprawnym zapisem imienia i nazwiska, ale to już nie będzie żadna zasługa Litwy.

  7. Marko mówi:

    Dobrze jest i nadzieją napawa fakt, że politycy mówią o przyszłości. O przyszłości opartej na równej współpracy, opartej na europejskich zasadach demokracji. Nie jest/są to ani zadanie oczywiste, ani zapowiedzi łatwe do spełnienia, choć przecież wszyscy należymy do wspólnoty narodów europejskich. Nacjonalizmy nie drzemią, a tym bardziej nie śpią. Obłąkanie katonacjonalistyczne ma się jak najlepiej. Na internetowych stronach wciąż pojawiają się bezwstydne wypowiedzi nacjonalistyczne, rasisitowskie, a tym i antysemickie. Bezwstydne! Ale bezwstydne najwidoczniej tylko dla mnie.

    Przypomnę tu historię AK w czasie drugiej wojny światowej. Formacja ta ‘Zydów skazanych na śmierć, szukających schronienia po ucieczce z gett, traktowała jako element obcy, niepożądany, szkodliwy ale i niebezpieczny, gdyż zagrażający ujawnieniem konspiracji. Podejście Kierownictwa Walki Cywilnej miało cechy akceptacji takiej postawy i takiej działalności. Niestety, tak było, pomimo przecież tego, ‘Zydzi byli w końcu obywatelami polskimi. Ważniejsza jednak była nienawiść katonacjonalistyczna. Doszło nawet do tego, że Londyn sfałszował raport Karskiego, wymazując z oficjanej wersji uwagi Karskiego na temat powszechnego poparcia lub przynajmniej postawy obojętności dla losu ‘Zydów ze strony ludności polskiej pod niemiecką okupacją.

    Rząd Sikorskiego na uchodźtwie interweniował w tej sprawie wobec władz konspiracyjnych w Kraju. W odpowiedzi z Kraju otrzymał zażalenie, że władze w Londynie za bardzo interesują się losem ‘Zydów polskich. Głos zabrał wtedy sam Sikorski, pisząc meldunek do Kraju, że “Grot powinien zrozimieć, o jaki świat walczą Alianci”, że “chodzi o” – dosłownie! – “wartości demokratyczne świata zachodniego”.

    Kiedy to było? Już około 80 lat przeminęło. I nadal mamy wątpliwości, czy przynależymy do świata kultury zachodniej, czy też bliższe są nam katonacjonalistyczne idee, wciąż w nas drzemiące i przez wielu traktowane jako bliższe naszej słowiańsko-wschodniej mentalności.

    Zamiary są dobre i szlachetne nawet. Ale czy zdołamy przezwyciężyć nasze narodowe mentalności?

  8. Ali mówi:

    Marko jak zwykle swoje. Karski w sprawie Żydów osobiście interpelował nawet Roosevelta, prezydent USA puszczał jego informacje mimo uszu i chociaż Karski wielokrotnie o tym mówił, Marko wie lepiej jak było.
    Jeśli zaś chodzi o AK, to ja sam znałem osobiście Żyda, ojca mojego dobrego kolegi, który był żołnierzem tej formacji biorącym udział w Powstaniu Warszawskim i później, gdy było to już możliwe, wielokrotnie odznaczanym za zasługi zarówno przez władze III RP jak i wcześniej przez organa rządu londyńskiego. Nie są to żadne bujdy. Dopowiem tylko, że starszy brat tego pana został w roku 1968 wyrzucony przez komunistów z pracy na uniwersytecie chociaż wcześniej był aktywnym członkiem PZPR. Ów powstaniec warszawski natomiast, w przeciwieństwie do brata, nigdy do partii komunistycznej się nie zapisał.
    Różnie zatem bywało, ale takie ojkofobiczne uogólnienia, jakie serwuje Marko, są wręcz nieprzyzwoite.
    P.S. Organizacja ” Żegota” była organem podziemnego państwa. Założyła ją działaczka katolicka Zofia Kossak – Szczucka. Władysław Bartoszewski był w czasie okupacji jej sekretarzem. To właśnie za sprawą Kossak-Szczuckiej zaczął działać w ” Żegocie”.
    Zaczynam podejrzewać, że Marko jest pochodzenia żydowskiego i został wychowany w ogromnej niechęci, wręcz nienawiści, do Polaków i katolików ( z wyjątkiem Polaków żydowskiego pochodzenia). Możliwe, że źródłem tej nienawiści były krzywdy osobiste członków jego rodziny doznane od konkretnych Polaków. Wykluczyć takich zdarzeń oczywiście nie można ( podobnie jak krzywd doznanych przez konkretnych Polaków od konkretnych Żydów-komunistów w latach 1939-1941 na Kresach Wschodnich oraz w powojennej Polsce). Są to bez wątpienia smutne doświadczenia życiowe, ale mimo wszystko nie powinny wywoływać tak silnej nienawiści do niemal całego narodu.

  9. Tytus Rzymski mówi:

    zacni czytający i martwiący się o sprawy polskie, wiem że 28 lat to długo, być może trzeba 40 lat a może i dłużej, ale wygramy, jeżeli będziemy wierzyć że wygramy, poprzednio czekaliśmy 123 lata ażżeśmy się doczekali. Wiara czyli cuda, bądźmy systematyczni, cierpliwi, dyplomatyczni, stawiajmy swoje sprawy w dyskursie publicznym, byłbym bardziej zmartwiony jako litwin niz jako polak, Polska ostatnimi laty zaczęła się rozwijać, ja widzę światełko w tnelu, choćby to ze prezydent Duda zanim przyjechał na Litwę spotkał się z Tomaszewskim (znają się osobiście z Europarlamentu), widać powyższy list Roberta Winnickiego, Litwa, ma większe zmartwienia niz Polska bo w Rosyjskim jadłospisie jest na podwieczorek a Polska na kolację :). Czuj Duch >

  10. Mir mówi:

    Niech nikt nie ma złudzeń co do intencji litewskich polityków, od prawie trzech dekad konsekwentnie i z premedytacją próbują zwyczajnie zniszczyć Polaków na Wileńszczyźnie. Niestety robią to przy zupełnej bierności polskich władz dlatego pozwalają sobie na wielorakie formy dyskryminowania Polaków nie obawiając się żadnej retorsji. Obecnie Polacy na Wileńszczyźnie a praktycznie na całych Kresach Wschodnich są jak Żołnierze Wyklęci, walczą osamotnieni, może z innym przeciwnikiem ale z taką samą determinacją i uporem. Do jeszcze większego boju!

  11. Marko mówi:

    Ali, 4 March 2018 at 19:32
    Orzeszko. Ja nie walczę z Twoimi poglądami, bo Ty – na ogół – żadnych swoich poglądów nie masz. Z pasjami za to rzucasz się na argumenty w moich komentarzach. I – nie mając wiedzy! – zaprzeczasz im. I zwalczasz je – to znaczy, Tobie wydaje się, że je zwalczasz. Zwalczasz na podstawie swoich domysłów. Tych domysłów, prowadzących już nie raz do ośmieszenia się, ale i znieważania mnie, było już wiele. Cierpisz na narcyzm?

    Dyskusja na forum publicznym polega na wymianie argumentów oraz formułowaniu swoich – swoich! – poglądów na temat wynikający z artykułu poddanego dyskusji. Ignorant natomiast rzuca się na autora komentarza i doszukuje się powodów żeby mi zrobić zarzut, albo żeby mnie obrazić, obsobaczyć, opluć czy obrzucić bluzgami. Gdyby te domysły były chociaż w przybliżeniu trafne, przełknąłbym je i pozostawiłbym sprawę bez odpowiedzi. Prawda jest jednak taka, że te domysły świadzą jedynie o poziomie intelektualnym ignorantów.

    Jeśli ktoś popisuje się durnotą, to nie warto z nim dyskutować i korygować jego błędnych poglądów czy wysięków jego mentalnośści. Ja, jeśli czegoś nie wiem, to pytam i staram się dowiedzieć. Ale jeśli widzę w sposób niewątpliwy, że ktoś jest dumny ze swojej ignorancji i publicznie, na tym forum, chwali się nią, a nawet wyzywa kogoś, kto trochę w sprawie jest zorientowany, to ręce mi opadają. Z ignorantami nie ma możliwości prowadzenia dyskusji.

    Poza odpowiedzią udzieloną wszystkim Orzeszkom chciałbym tylko jedno zdanie dodać do dyskusji w nadziei na poprawę losu Polaków w Republice Litwy. Jedyną nadzieją na przyszłość Polaków na Wienszczyźni jest poszanowanie państwa litewskiego oraz porzucenie nacjonalistycznego otępienia przez obie strony – litewską i polską. Zwłaszcza polską. Zwłaszcza polską! Tego życzę bardzo serdecznie obu stronom, ale bardziej Polakom, bo są mi bliscy. Oraz daru zrozumienia, który doprowadzi do odrzucenia tępoty nacjonalizmu. Tego życzę bardzo serdecznie moim polskim rodakom w RL.

  12. Wereszko mówi:

    @Ali
    Ależ mamy ubaw z tym czubkiem @Marko!
    Marko! obrzezali tobie sioooooorka, ale okazuje się że również obrzezali tobie orzeszki! A więc już nie masz ani jego ani ich. I co ty teraz, nieboraku, poradzisz? Jak żyć? jak żyć?

  13. Wereszko mówi:

    @Ali
    Ależ mamy ubaw z tym czubkiem @Marko!
    @Marko! obrzezali tobie sioooooorqa, ale okazuje się że również obrzezali tobie… orzeszki! A więc już nie masz ani jego ani ich. I co ty teraz, nieboraku, poradzisz? Jak żyć? jak żyć? jaaaak żyyyyyć?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.