0
Minister sprawiedliwości Vainiutė podała się do dymisji

„Robiłam wszystko, co było w mojej mocy” – powiedziała minister sprawiedliwości Milda Vainiutė Fot. ELTA

Po krytyce ze strony prezydent Dali Grybauskaitė oraz oświadczeniach pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości nt. wtrącania się resortu do audytu systemu więziennictwa do dymisji podała się Milda Vainiutė, minister sprawiedliwości. Prezydent oskarżyła minister o „demonstrację politycznej niemocy” i niewywiązanie się ze zobowiązań.

– Myślę, że w obecnej sytuacji najlepiej będzie, jak podam się do dymisji. Dam możliwość dokończyć innym rozpoczęte przeze mnie prace. Na szczęście, nie wychodzimy po skandalach, czy z powodu korupcji. Przyczyn jest dużo. Zostałam mianowana jako ostatnia z ministrów, nie uczestniczyłam w tworzeniu programu rządu. Wiele rzeczy dla mnie było nowych. Musiałam dużo się uczyć. Pracę utrudniał fakt, że swoją ekipę formowałam nie sama. Nie znałam tych ludzi. Oprócz tego, po rozłamie w partii socjaldemokratycznej, zmieniła się część kierownictwa resortu. Znów nowi ludzie – powiedziała „Kurierowi Wileńskiemu” Milda Vainiutė.

Jak zaznaczyła, Litwa jest państwem jeszcze bardzo młodym, pozostało w nim jeszcze wiele z czasów sowieckich i to trzeba jak najszybciej zmienić.

– Mogę powiedzieć, że robiłam wszystko, co było w mojej mocy. Dużo udało się zrobić, ale też dużo jest do zrobienia. Nikogo za nic nie winię. Sądzę, że być może potrzebna jest bardziej silna osobowość, ktoś, kto odważniej wcielałby zmiany. Robiłam tyle, na ile potrafiłam – oświadczyła Vainiutė.

W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” premier Saulius Skvernelis powiedział, że podczas spotkania nie namawiał Mildy Vainiutė do podania się do dymisji.

– To jest jej decyzja. Rozumiem zaistniałą sytuację i szanuję decyzję minister. Jestem jej wdzięczny za wykonaną pracę. A najbardziej za realizację rozpoczętych reform, których nikt wcześniej nie chciał wdrażać, chociaż wszyscy wiedzieli o problemach „Centrum rejestrów” czy o sytuacji w systemie więziennictwa. Nikt nie chciał nic zmieniać, a ona rozpoczęła realizację tych reform, z tym tylko, że wyniki nie były tak szybko widoczne, jakby tego można było oczekiwać – powiedział Saulius Skvernelis.

Jak zaznaczył, minister miała wiele przeszkód, które uniemożliwiały jej osiągnięcie wytyczonych celów.

– Minister nie miała możliwości swobodnego wyboru zespołu politycznego. Następnie, gdy zaczęli zmieniać się członkowie partii socjaldemokratów, zespół zmienił się zasadniczo, to znaczy przyszli nowi ludzie, którzy potrzebowali czasu, aby zapoznać się z problemami i zacząć pracować. To są najważniejsze przyczyny, dlaczego minister nie udało się tak szybko osiągnąć celów – stwierdził premier.

Minister Milda Vainiutė do rządu została oddelegowana przez socjaldemokratów.

– Już w lipcu, sierpniu ubiegłego roku wydaliśmy oświadczenie z propozycją ustąpienia ze stanowiska minister sprawiedliwości, Mildy Vainiutė. My najlepiej widzieliśmy, że minister nie wywiązuje się ze swych zobowiązań, ponieważ to nasza partia, socjaldemokratów, ją oddelegowała. Dyskutowaliśmy z minister na temat wszystkich istniejących problemów, z którymi się zetknęła – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” przewodniczący socjaldemokratów, Gintautas Paluckas.

Paluckas podkreślił, że Milda Vainiutė jest dobrym, serdecznym człowiekiem i wierzy, że wkładała dużo sił, żeby jak najlepiej wywiązać się ze swoich zobowiązań.

– Niestety, ale zabrakło jej rozeznania w aktualnej sytuacji politycznej. W ministerstwie sprawiedliwości to nie ona przyjmowała decyzje, ale inne osoby. Nie udało się jej przeprowadzić reformy w „Centrum rejestrów”. Po rocznej próbie powołania kierownika centrum, zadanie zostało przekazane do dyspozycji ministerstwa łączności, żeby to oni się tym zajęli. W systemie więziennictwa były jedynie awantury i audyty. Komornicy nadal za najmniejszy dług biorą od ludzi ogromne sumy. W ciągu roku nic się nie zmieniło. To gdzie te obiecane reformy? – pyta retorycznie przewodniczący socjaldemokratów.

Całe zamieszanie wokół minister sprawiedliwości Mildy Vainiutė i wiceministra Raimondasa Bakšysa rozpoczęło się po tym, jak publicznie zostało wyrażone niezadowolenia ze strony pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz doradcy premiera Skirmantasa Malinauskasa dotyczące domniemanego politycznego nacisku w kwestii audytu systemu więziennictwa.

Pracownik służby audytorskiej ministerstwa, Rasa Kazėnienė, zarzuciła minister, wiceministrowi oraz kanclerzowi resortu, Arūnasowi Kazlauskasowi, że nie chcieli przekazać organom praworządności sprawozdania audytorskiego w sprawie sytuacji zaistniałej w Kowieńskim Areszcie Śledczym.

Bakšys, który również podał się do dymisji, tłumaczył decyzję tym, że chciał poczekać do końca śledztwa audytorskiego.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.