X
    Categories: HistoriaWiadomości

Zagończyk „Łupaszka” (2)

Piechota partyzantki Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.

Geopolityczne położenie Wilna stale stwarzało zagrożenie dla mieszkańców poprzez działania zbrojne oraz rekwizycje okupacyjnych władz. Najpierw wycofujące się w 1915 r. wojska carskie ogołociły miasto.

Następnie kilkuletnia okupacja niemiecka z każdego bodajże wyciskała ostatni pieniądz. Kiedy w 1918 r. upadły zaborcze imperia, pojawiła się szansa niezależności. Jednakże wolności nikt nie daje, a mogą ją tylko zabrać. Należało walczyć. Utworzona w Wilnie polska Samoobrona najpierw pokonała dywersję bolszewicką w samym mieście, następnie wyparła z niego Niemców. Polacy ulegli dopiero przeważającym siłom nadchodzącej Armii Czerwonej. Po kilku dniach walk zmuszeni byli opuścić miasto.

Tworzenie się legendy „Łupaszki”.

Żołnierze Samoobrony po wycofaniu zgrupowali się w okolicach majątku Biała Waka, nieopodal Wojdat. Większość została internowana przez Niemców i przewieziona koleją na tereny polskie, gdzie utworzyli pułk Strzelców Wileńskich.

Słynny pisarz, Józef Mackiewicz, ułan 13-go Pułku Ułanów Wileńskich, przeżycia wojenne kawalerzysty po latach ukazał w powieści „Lewa wolna”

„Ale dowódcy kawalerii, rtm. Władysław Dąmbrowski i brat jego podrotm. Jerzy, późniejszy słynny partyzant, nie wykonali rozkazu złożenia broni. Na czele dwóch szwadronów i batalionu piechoty – o bardzo słabym stanie liczebnym – wyruszyli w stronę Grodna. Zwyczajem przejętym od bolszewików, sadzali swą piechotę do rekwirowanych sań i tak wieźli ją za kawalerią. Był to oddziałek przypominający archaiczne pospolite ruszenie. W kawalerii byli wyłącznie ziemianie i szlachta zaściankowa na własnych koniach o najrozmaitszych siodłach i najrozmaitszej broni; było tam około siedmiu typów karabinów i wydawano siedem typów ładunków. Piechota składała się z uczniów gimnazjalnych i z robotników wileńskich” – pisał po latach w swojej „Historii Polski” uczestnik marszu, Stanisław Cat-Mackiewicz.

Kawaleria braci Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.

Według różnych danych około 500 żołnierzy, z tego gdzieś 200 konnych, ruszyło na południowy zachód, w celu połączenie się z polską armią. Z Białej Waki udali się kolejno do Popiszek, Rudnik, Ejszyszek, gdzie dołączyła Samoobrona Ejszyska. Następnie szli na Zabłocie, Nowy Dwór, Jeziory, Szczuczyn, Orlę, staczając potyczki z Niemcami lub bolszewikami. W Jeziorach schorowany rtm. Władysław Dąmbrowski dowództwo przekazał bratu i udał się do Warszawy.

Pomimo walk i strat oddział ciągle rósł. W Szczuczynie dołączyły kolejne oddziały Samoobrony – ziemi szczuczyńskiej i lidzkiej – ponad 300 żołnierzy, w tym 20 kawalerzystów. Niedługo w Orli nad Niemnem dołączyło 12 konnych Waleriana Meysztowicza z okolic Poniewieża, którzy dłuższy czas jechali tropem oddziału Dąmbrowskich.

Nowym wyzwaniem okazała się przeprawa przez Niemen. Aby wzmocnić zbyt cienki lód, kładziono faszynę oraz belki, polewając je wodą. W ten sposób utwardzono przeprawę tak, że mogły przebyć rzekę konie i wyładowane wozy. Następnie przebijano się przez Dereczyn, Różany i Prużany, gdzie powrócił, mianowany w Warszawie majorem, Władysław Dąmbrowski. Dalej szli na Linów i Żabinkę, aż ostatecznie był Brześć Litewski. Wszędzie w walkach wykazywał się „Łupaszka”, co jego brat ukazał w raporcie. „Dowodząc pułkiem na czele I-go szwadronu, atakował bolszewickie wojsko w Dereczynie i Jeziornicach, zabierając karabin maszynowy i rozbijając wroga ze szczętem; dalej prowadząc tenże I-szy szwadron w Mirewiczach na batalion piechoty moskiewskiej, zniósł go, biorąc całą kompanię do niewoli; w Różanach zaś rozbił ponownie bolszewickie siły, a w Liniawie zdobył składy amunicji o wartości 30 000 marek. W ciągu dalszego pochodu oczyścił Żabinkę z niemieckiej załogi i o godz. 1.30 po południu 9 lutego zajął Brześć Litewski”.

Legitymacja kaprala Antoniego Kononowicza, żołnierza ochotniczej formacji „Partyzantka Dąbrowskiego”

Epizod zajęcia Brześcia jest niezwykle istotny, ponieważ było to odpowiednio duże miasto z ważnym węzłem kolejowym. Niemcy planowali je opuścić i już ustalane były terminy z gen. Listowskim, który był pod miastem od strony zachodniej. Jednakże oddział Dąmbrowskich nie zawierał żadnego porozumienia i prawdopodobnie o umowach nic nie wiedział. Nieoczekiwanie więc uderzył od strony wschodniej i przy ogniowym wsparciu karabinów maszynowych piechoty polskiej z innej strony, zdobył mocno bronioną stację kolejową. W ten sposób przyśpieszono wycofanie się Niemców i zdobyto kolejne trofea: 8 karabinów maszynowych, 4 działa, 8 samochodów oraz tabor kolejowy. Po za tym wcześniejsze wyzwolenie każdego z miast polskich zmniejszało ilość wywożonych przez Niemców zrabowanych dóbr z dworów albo i od zwykłych chłopów.

Walerian Meysztowicz, rajd i połączenie się z Wojskiem Polskim, posumował w ten sposób: „… Tu nastąpiło ostatnie w dziejach spotkanie pospolitego ruszenia z Litwy z pospolitym ruszeniem Korony. Ten zimowy marsz Dąmbrowskiego, na czele nie poddającej się samoobrony wileńskiej, odpowiadał oczekiwaniom opinii polskiej i nadawał się do stworzenie legendy, bez względu na rzeczywiste osiągnięcia dowódcy i towarzyszy. Nie były one małe…” – bo dowódca świecił przykładem wytrwałości, opanowania i bitności.

Na czele trzynastki w stylu Kmicica.

Już jako regularna jednostka Wojska Polskiego oddział Dąmbrowskich otrzymał nazwę Dywizjonu Jazdy Wileńskiej, a od czerwca 1919 r. numerację 13 Pułku Ułanów. Pod dowództwem braci wyróżnił się podczas walk o Berezę Kartuską czy Baranowicze, rajdem na zaplecze wroga przyczynił się do zdobycia Pińska. Nieco później „trzynastacy” zdobyli Lidę, kolejnym udanym zagonem na Mołodeczno wpłynęli na zajęcie Mińska i jako pierwszy polski oddział osiągnęli linię rzeki Berezyny, którą bronili do końca 1919 r.

Kasztan na wiatr puścił grzywę/Atak, bitwa – to igraszka./Niech nam żyje wódz prawdziwy/Dzielny rotmistrz! Nasz Łupaszka.

Ułani „Łupaszki”, drugi od lewej Antoni Kononowicz

Cytowany wiersz o swym dowódcy oraz przyczyny wierności i poświęcenia się żołnierzy podaje we wspomnieniach mjr Stanisław Aleksandrowicz: „”Łupaszka” był cały czas z nami. Spał na słomie razem z nami w zaduchu chłopskich chałup. Tak jak my, gryzł czarny chleb, rwał zębami niedogotowane mięso zabitych świń. Tak jak nas, gryzły go wszy i bolały odmrożone uszy i palce. „Łupaszka” zasłużył na swoje żołnierskie przezwisko. Był z nami „jednej krwi” jak mówi Kipling”.

Jerzy Dąmbrowski posiadał talent dowódcy kawalerii, z takim wodzem żołnierz czuł się pewnie, ufał mu i lubił go. We wspomnieniach jest na to szereg przykładów. Przytoczę większy ustęp z „Historii Polski” Stanisława Cata-Mackiewicza.

„Byłem kiedyś szeregowcem w oddziale partyzanckim Jerzego Dąmbrowskiego, słynnego „rotmistrza Łupaszki”, działającym na tyłach wojsk czerwonych w 1919 r.; dowódca nasz miał sławę wariata nie dbającego o żadne niebezpieczeństwo, a w rzeczywistości oddział nasz miał o wiele mniejsze straty w ludziach niż inne oddziały dowodzone przez oficerów uchodzących za bardzo ostrożnych. Pamiętam, jak kiedyś galopowałem tuż obok Dąmbrowskiego podczas jednej szarży, gdzieś pomiędzy Krasnem a Radoszkowiczami w lipcu 1919 r.– były to jeszcze miłe, archaiczne czasy, kiedy się w ten sposób wojowało – i oto zauważyłem, że twarz jego, a miał twarz nieludzkiej brzydoty, która dopiero w boju wydawała się być piękna – wyraża naprężony proces myślowy. Zrozumiałem, że coś w sobie ważył, coś przemyślał i oto w sekundę po tym moim wrażeniu, czy też nerwowym odczuciu, „Łupaszka” zawrócił swego kasztana na ściernisko, leżące na prawo od kierunku naszego biegu, zawrócił cały nasz oddział i wycofał nas z boju. Pędząc kariera i nozdrzami wdychając już bój, coś widać dostrzegł i wyrozumiał, że szarża może się nie udać”.

„Panicze i rabusie” i … sprawa karna.

Podkomendny „Łupaszki” wachmistrz Walerian Meysztowicz, po wojnie duchowny

W styczniu 1920 r. 13 Pułk Ułanów przybył do Wilna, gdzie nastąpiła zmiana w dowództwie. Biograf „Łupaszki”, Tomasz Strzembosz, przyczynę opuszczenia pułku przez Dąmbrowskich widzi w sprawie karnej i polowym procesie sądowym wytyczonym Jerzemu Dąmbrowskiemu. Cytuje Meysztowicza: „Został przeniesiony – nie wiem dokąd. Pamiętam tylko, że oskarżono go o brak dyscypliny w pułku „złożonym z paniczów i rabusiów”. Następnie przytacza wywiad ze znanym na Wileńszczyźnie prałatem ks. Józefem Obrembskim: „Wiem, że płk Dąmbrowski w czasie wojny 1918-1919 r. walczył mając w swych oddziałach „Żulików”, którym po zdobyciu miasteczka pozwalał przez pewien czas „pohulać”. Działając za frontem, kazał swoim żołnierzom malować twarze na czarno, co powodowało popłoch. W zębach mieli noże. Dąmbrowski był doskonałym partyzantem”.

Tomasz Strzembosz podsumowuje – „Ten dowódca, twardy dla wroga, był przy tym miękki dla swojego ukochanego żołnierza: będą to stwierdzać późniejsze opinie jego przełożonych już w czasie pokoju, podkreślając dbałość o podkomendnych i nieraz nadmierną łagodność. Czy miał karać śmiercią przez rozstrzelanie, aby stłumić odruchy rabunku? Czy miał odsyłać na tyły nieraz najlepszych? Czy miał przymykać oczy i nie widzieć? Pewnie bardzo często je przymykał, co można było interpretować jako pobłażanie czy sprzyjanie tego rodzaju praktykom”.

Pułk Obrony Wilna.

Jednakże nie były to działania mocno obciążające „Łupaszkę”, skoro w kwietniu 1920 r. znalazł się w tworzonym 3 Pułku Strzelców Konnych, a w lipcu powierzono mu formowanie kolejnej jednostki do obrony Wilna. W tym czasie na foncie północno-wschodnim miała miejsce tzw. druga ofensywa Tuchaczewskiego. Tym razem, niestety, skuteczna – polskie wojska cofały się, z czego w błyskawicznym tempie Jerzy Dąmbrowski utworzył Pułk Obrony Wilna. Był to raczej oddział ok. 430 żołnierzy. Część z nich to zaprawieni w bojach Tatarzy litewscy i Tatarzy krymscy, większość jednak stanowili ochotnicy z ławy szkolnej bądź uniwersyteckiej.

Starcie z kozakami Gaja nastąpiło na wschód za Nową Wilejką, w okolicach wsi Tauria i leśniczówki Sunkiele. Początkowo pomyślnie, potem jednak „Łupaszka” był ranny, a oddział częściowo rozproszony ustąpił do Wilna. Następnie cofano się z innymi wojskami polskimi, ciągle jednak stawiając opór przeciwnikowi. We wsi Klepacze miała miejsce udana szarża. Dopiero w Oranach zadano poważny cios Polakom. Litwini przepuścili czerwonych przez swoje pozycje i bolszewicy uderzyli od zachodniej strony, co spowodowało rozproszenie polskiej piechoty oraz kawalerii i wycofanie się w stronę Grodna w mniejszych grupach.

Waldemar Szełkowski
Wileński Klub Rekonstrukcji Historycznej
Garnizon Nowa Wilejka
Cdn.

Piechota partyzantki Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.
Kawaleria braci Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.
Legitymacja kaprala Antoniego Kononowicza, żołnierza ochotniczej formacji „Partyzantka Dąbrowskiego”

KW :

View Comments (13)

  • Z całym szacunkiem do Pani starań o zachawania dobrego imienia Pani dziadka. W niczym nie chcę uszczuplać zasług mjr Władysława Dąmrowskiego, piszę przede wszystkim o "Łupaszce" opierając się na opracowaniach, aktach, wspomnieniach. Uważam, że Pani zarzuty są bezpodstawne.
    1. O pobycie Jerzego Dąmbrowkiego w I Korpusie - informacja od Tomasza Strzembosza "Saga o "Łupaszce".
    2. W Samoobronie Wileńskiej BYLI: Zan, bracia Mackiewicze, Meysztowicz również, chociaż po naradzie w Wilnie, zapewne w listopadzie 1918 r., odjechał w okolice Poniewieża i do partyzantki Dąmbrowskich dołączył dopiero w styczniu 1919 r. Wszyscy oni o swym udziale piszą i dlaczego musimy im nie wierzyć? Możliwie, że w dokumentach ich nazwiska nie figurują, nie zawsze nazwisko było na liście, na przykład niepełnoletnich harcerzy Zana lub Pileckiego.
    3. Gen. Wejtko w zarysie historycznym o Samoobronie pisze, że zdobywaniem Wroniego Gniazda kierował rtm. Jerzy Dąmbrowski.
    4. Pisownia nazwiska Dąmbrowski występuje przed 1939 r. Gdyby chodziło tylko o modę - nazwisko zmienili by Dąmbrowscy o wiele wcześniej. A ogólnie wg. Pani wersji - nie ma to podstaw. Jest też szlachta o nazwisku Dąbrowskich.
    5. Samoobrona początkowo z pewnością używała rosyjskich rang, ale w komunikatach Sztabu Generalnego od stycznia 1919 r. wymienia się nie tylko majora Władysława, ale już rotmistrza Jerzego Dąmbrowskiego. Tak najczęściej figuruje "Łupaszka" również we wspomnieniach.
    6. Stwierdzenie partyzantka Dąmbrowskich jest jak najbardziej słuszne. Sam Władysław niejednokrotnie wspomina o szarżach starszego brata. Po za tym Władysław z powodu choroby na jakiś czas oddział opuścił, dowodził Jerzy.
    7. We wspomnieniach - Samoobrona, Partyzantka, Dywizjon, 13 Pułk Ułanów, 211 Pułk Ułanów - podkomendni jednakże rzadko piszą o Władysławie, do walki ich prowadził Jerzy. O nim wiersz: ... dzielny rotmistrz! Nasz Łupaszka.
    8. Wszystkie te wywody nie pomniejszają jednak roli Władysława Dąmbrowskiego - on właśnie brał na siebie odpowiedzialność dowódcy, jego w 13 Pułku w okresie pokoju uważano za pierwszego dowódcę.

    Moim zdaniem wspomnienia są dobrym materiałem źródłowym, chociaż nieraz niedokładnym. Akta też jednak piszą ludzie - często informacja mogła być przekazywana przez trzecią osobę, również subiektywnie, mogły akta nawet zaginąć.
    Pani w swojej rodzinie widać pieczołowicie przechowuje patriotyczną tradycję, pamięć o swoim walecznym dziadku. Z pewnością dużo jest wspomnień, przekazu ustnego. Czy to też należy uznać za legendy? Za bajki?

    Przepraszam za opóźnienie z odpowiedzią. Dopiero dzisiaj zauważyłem Pani komantarz.

  • Wiedzę o moim dziadku mam tylko z akt i artykułów w prasie ukazujących się podczas wojny polsko bolszewickiej,np: "Śladami Kmicica. Z osobistych wspomnień maj Dąbrowskiego" Dziennik Wileński 1919 nr.108,0113, 116. Dlaczego publikowano wspomnienia Władysława a nie sławnego Jerzego? albo "Monitor" z 27-02-1919 Rozkaz Sztabu Generalnego nr 26 W imieniu Naczelnego Wodza wyrażam najwyższą pochwałę i podziękowanie rotmistrzowi Dąbrowskiemu... Władysław ma to wpisane w akta, w aktach Jerzego takiego wpisu nie ma, choć Jerzy wpisywał sobie komunikaty nawet te które dotyczyły Władysława, może słusznie może on też w tych wydarzeniach uczestniczył a wymieniono tylko dowódcę. Na ul Wroniej dowodził rotmistrz Władysław Dąbrowski może to pan sprawdzić w Polskim Słowniku Biograficznym tom V lub w artykule "Śladami Kmicica". Napisałam, że w samoobronie nie było ani Mackiewiczów, ani Zana, ani Meysztowicza bo ich wspomnienia pasują do akt Władysława a nie Jerzego, to chyba zastanawiające. Pytałam pana o kim śpiewali "Marsz marsz Dąbrowski bież miasta i wioski" Podkomendni często wspominają Władysława tylko następne pokolenie dodało do rotmistrza a czasem nawet majora Dąbrowskiego imię Jerzy.

  • 1. Widzę, że pani w dużym stponiu opiera się na ówczesnej prasie - co również może być subiektywne, a więc niekoniecznie dokładne.
    2. Jeżeli chodzi o wywiady - najczęściej dają je dowódcy, a więc mjr Dąmbrowski i na dowódcę idą zasługi, nagrody. "Łupaszka" ogólnie wywiadów nie udzielał, nie pisał wspomnień. Pisali natomiast o nim podkomendni i proszę uprzejmie o podanie autora i publikacji - gdzie jest opisana bitwa, potyczka - w której do walki prowadzi Władysław Dąmbrowski.
    3. Pochwała Naczelnego Wodza oczywiście jest skierowana dla dowódcy, a więc dla Władysława Dąmbrowskiego, co jest oczywiste. Całkowicie się zgadzam i nigdy tego nie negowałem.

    I znów powtórzę - nie podważam roli dowódcy Władysława Dąmbrowskiego, jednak opierając się na wspomnieniach i innych źródłach piszę o "Łupaszce", którego wspominają najczęściej.

    4. "że w samoobronie nie było ani Mackiewiczów, ani Zana, ani Meysztowicza bo ich wspomnienia pasują do akt Władysława a nie Jerzego, to chyba zastanawiające" - bardzo proszę wyjaśnić o co pani tu chodzi? O jakie akta?Jak one pasują???
    5. W piosenkach trudno czasem określić - o którym Dąmbrowskim. Np. " … dzielny rotmistrz! Nasz "Łupaszka" - a więc rotmistrz i stanowczo nie o Władysława chodzi, ponieważ tak przezywano tylko Jerzego.
    6. Na inne moje odpowiedzi w poprzednim moim komentarzu pani nie zaprzeczyła, więc można uważać, że przekonałem.

    Podsumowując - moim zdaniem pani wybrała niewłaściwy sposób "walki o dobre imię dziadka". Pani stara się podważyć zasługi Jerzego Dąmbrowskiego, odebrać mu je na korzyść dziadka. Walczyli jednakże razem i się wspierali nawzajem z całą pewnością. Władysław niejednokrtonie w kwestionariuszach wymienia zasługi Jerzego, a wyższe dowództwo wymienia zasługi dowódcy np. 13 Pułku Ułanów - Władysława. Wszystko logiczne.
    Może by lepszy sposób - napisać o dziejach pani dziadka i reagować na ewentualną historczyną niesprawiedliwośc podając link do swego lub innej osoby opracowania?

  • Proszę pana ja nie opieram się na ówczesnej prasie tylko na aktach obu braci, i choć wiem, że Jerzy często kłamie nawet w swoich aktach np. pisze, że od 08-03-1917 był rotmistrzem, albo,że to on 06-01-1919 nie zgodził się na oddanie broni Niemcom, objął dowództwo nad całą piechotą i kawalerią i przebił się do Polski. Ja nie znalazłam takiego oddziału. Jednak porównując akta braci i znając trochę historię można dojść do prawdy.I Korpus "Saga o Łupaszce" str.107, mam nadzieje, że generał Olszewski wie co pisze. Pyta pan co to znaczy, że wspomnienia pasują do akt Władysława : 1) Twórcą konnych oddziałów w samoobronie był rtm. Władysław Dąbrowski. 2) Na ul Wroniej dowodził rtm. Władysław Dąbrowski. 3) Dowódcą wileńskiego oddziału wojsk polskich był rtm Władysław Dąbrowski. 4) Dowódcą 13 pułku ułanów był major W. Dąbrowski i to on odszedł w styczniu 1920 z pułku Jerzy został i z 13 pułku ułanów odszedł 15-04-1920 na własną prośbę. Jerzy nie brał udziału w walkach o Mozyrz, był wtenczas w Wilnie. 5) 211 pułk ułanów zorganizował i nim dowodził major W. Dąbrowski, i to on zdobył w szarży most na Niemnie i miasteczko Druskienniki. A T. Zan tylko w swojej wyobraźni galopował za Jerzym. Wszystko to można wyczytać z akt braci, tylko trzeba je przejrzeć. Od dwudziestu paru lat nie mogę się tego doprosić, historycy to co im wysyłam chowają na dno szuflady i przestają pisać o braciach Dąbrowskich. Nawet Kancelaria Prezydenta RP czeka już osiem miesięcy na wnioski z kwerendy. Wasi naoczni świadkowi wspominają tylko Władysława ale niestety o tym nie wiedzą. Jerzy też miał spore zasługi tylko o zasługach Jerzego nikt nie pisze.

  • Polemiki ciąg dalszy ...
    1. Co widzę Pani przeczy swoim wcześniejszym wypowiedziom. Pani pisała: " Wiedzę o moim dziadku mam tylko z akt i artykułów w prasie ukazujących się podczas wojny polsko bolszewickiej,np: “Śladami Kmicica ... A następnie stwierdza: " ... ja nie opieram się na ówczesnej prasie tylko na aktach obu braci ...". To jak w końcu jest?
    2. Jeżeli Jerzy wypełniał akta np. w roku 1923 - odpowiednio używał stopnia używanego w WP - a jak Pani wie, ros. podrotmistrz - to pol. rotmistrz. Żadne kłamstwo, dopasowanie do standardów WP, co jest logiczne i możliwie wówczas wymagane.
    3. Nie widziałem aktów Jerzego, w których mówi, że to on nie złożył broni 06 01 1919 i objął dowództwo nad całą piechotą i kawalerią ... , więc nie mogę mówić, czy kłamie ... Oczywiście dowódcą partyzantki tego dnia był Władysław i jemu to formalnie największa załuga. Ale trzeba pamiętać, że Jerzy przez miesiąc dowodził samodzielnie, ponieważ schorowany Władysław oddział opuścił. Więc można używać zwrotu partyzantka braci Dąmbrowskich. Po za tym Cat-Mackiewicz pisze w swojej książce: „Ale dowódcy kawalerii, rtm. Władysław Dąmbrowski i brat jego podrotm. Jerzy, późniejszy słynny partyzant, nie wykonali rozkazu złożenia broni ..." Wymienia obydwu. Z pewnością Jerzy też miał wpływ na wiele decyzji.
    4. Że dowódcą kawalerii Samoobrony, Dywizjonu, 13 p.uł. 211 p. uł. - był Władysław - to fakt. Ale dowódca nie bierze udziału we wszystkich akcjach. Nie zawsze ma możliwośc być wszędzie, ponieważ powinien być np. na innej placówce, w sztabie, albo nawet w szpitalu - jak to stało się w styczniu 1919 r. Opierałem się na źródłach dostępnych mi - więc znów powtórzę za gen. Wejtko - że "wronie gniazdo" zdobywał rtm. Jerzy Dąmbrowski.
    5. Nie sądzę, że warto zarzucać Tomaszowi Zanowi "galopującą wyobraźnię". Napewno walczył i napewno nie pomylił, kto prowadził szarżę. Wszak trudno pomylić przystojnego mjr Władysława i "wyłupiastego" łysego Jerzego. I jeszcze raz powtórzę - we wspomnieniach ułanów w walce figuryje tylko "Łupaszka".
    6. I jeszcze smutny wniosek. Pani ciągle powtarza o aktach personalnych braci Dąmbrowskich, które Pani nie widziała i jak pisze: "Wszystko to można wyczytać z akt braci, tylko trzeba je przejrzeć. Od dwudziestu paru lat nie mogę się tego doprosić, historycy to co im wysyłam chowają na dno szuflady i przestają pisać o braciach Dąbrowskich". Jakieś mityczne akta? Nikomu niedostępne???
    7. Pani pisze: "Wasi naoczni świadkowi wspominają tylko Władysława ale niestety o tym nie wiedzą. Jerzy też miał spore zasługi tylko o zasługach Jerzego nikt nie pisze." - to już dziwne stwierdzenie. Wszystkim naocznym świadkom zarzucać niekompetencję, pomylenie zmysłów? Nawet wizualnie tych braci pomylić niemożliwie!
    Nie jestem pewien czy dalsza polemika ma sens.

  • Proszę pana ja pana nie obrażam wiec proszę też tego nie robić. Sugerowanie, że nie czytałam akt braci a się wymądrzam jest obraźliwe. Całe nieszczęście polega na tym, że akta ja znam od roku 1997, to historycy ich nie znają. Profesor Strzembosz w listach do mnie tłumaczył, że akt Władysława nie znalazł, ja znalazłam. W domu mam kserokopie, oczywiście nie wszystkich akt Władysława, tylko części, jednak wysyłając, akta te wraz z artykułami które też odszukałam, niektóre artykuły przysłano mi z Wilna, zawsze zaznaczam, że w C A W jest akt znacznie więcej.1) W poprzedniej odpowiedzi zarzucił mi pan, że ja opieram się tylko na ówczesnej prasie, więc napisałam, że opieram się na aktach a prasa to tylko dodatek. Proszę pamiętać, że pan opiera się tylko na wspomnieniach tzw naocznych światków. 2)Proszę pana w wojsku w aktach piszę się taką rangę jaką się w danym momencie miało a Jerzy sam awansował się w wojsku rosyjskim. 3) Ja akta Jerzego widziałam i fragment który panu przepisałam był cytatem. Jerzy rzeczywiście przez pewien czas dowodził, ale nie miesiąc tylko od 16-01-1919 do 29-01-1919 a chory Władysław prócz około trzech dni które spędził w Grodnie poruszał się z oddziałem i to on prowadził negocjacje z Niemcami. 4) Widocznie nie czytał pan załączników do książki pana generał : Załącznik nr. 6 Dowódcą 1go pułku ułanów wileńskich mianuję rotmistrza Władysława Dąbrowskiego. Załącznik nr. 10 Oddany był rozkaz rotmistrzowi Dąbrowskiemu zaatakować bolszewickie gniazdo i siłą oręża zmusić załogę do spełnienia propozycji o wydanie broni. Załącznik nr 11 Dąbrowski Jerzy podrotmistrz Wil. p. uł. ranny w walce z bolszewikami pod Wilejką. Przecież Jerzy nie mógł być jednocześnie podrotmistrzem i rotmistrzem. 5)Dlaczego zdobycie w szarży Druskiennik ma wpisane we wniosku na Krzyż Walecznych Władysław a nie Jerzy i w dodatku dlaczego Jerzy podpisał ten wniosek jako jeden ze świadków? 6) Pisząc, że akta trzeba przeczytać chodziło mi o historyków ja znam akta obu braci.7) Braci rzeczywiście pomylić nie można, ale naoczni świadkowie ich mylą, wniosek może być tylko jeden, nie byli naocznymi światkami, historię tą znają tylko z opowiadań, im się tylko wydawało, że opowiadający mówi o Jerzym Dąbrowskim. Na razie cierpliwie czekam na kwerendę z której wnioski
    I P N ma przysłać mnie i Kancelarii Pana Prezydenta RP. Może to coś zmieni i historycy zamiast opisywać legendy i mity zajmą się pracą naukową.

  • Szanowna Pani, nie mam wcale zamiaru obrażać i nie używam na przykład takich stwierdzeń - "...autor nie ma pojęcia o czym pisze, podobnie jak wielu profesorów i doktorów piszących o wojnie polsko-bolszewickiej."
    1. Nie zarzucałem Pani, że opiera się Pani "tylko" na ówczesnej prasie. Jeżeli Pani zależy na szczegółach polemiki - proszę dokładniej spojrzeć na swoje i moje wypowiedzi.
    2. Pisząc o "Łupaszce" opieram się nie tylko na świadkach tamtych lat, ale również na pracach naukowych prof. Piotra Łossowskiego, prof. Tomasza Strzembosza, którego nieraz cytuję i który szereg informacji przytacza z CAW, z akt Jerzego Dąmbrowskiego.
    3. Sława Jerzego oczywiście przerosła Władysława i często przekazywane informacje z ust do ust zasługi jego wyolbrzymiały. Jednakże opieram się nie na jakichś plotkach i stwierdzenie Pani - "ale naoczni świadkowie ich mylą, wniosek może być tylko jeden, nie byli naocznymi światkami, historię tą znają tylko z opowiadań" - jest krzywdzące wobec żołnierzy Dąmbrowskich. Cytuję tych którzy pod nimi walczyli, a więc Aleksandrowicz, Mackiewicz, Zan, Meysztowicz i inni.
    4. Akta, o których Pani pisze, zainteresowały mnie, ale zanim nie są upublicznione - przynajmniej w internecie - nie można na nich się opierać.
    5. Proszę uważnie przeczytać Szkic o Samoobronie gen. Wejtki. Informacje czasem sprzeczne. Dlatego należy zwrócić uwagę na autorów - gen. Wejtko niejednokrotnie podaje, że walką z "wronim gniazdem" kierował rotmistrz J. Dąbrowski. W załączniku nr 11 wymienia się rannego 3 stycznia (więc na sylwestra mógł walczyć również na Wroniej - co Pani próbuje zanegować) podrotmistrza Jerzego Dąbrowskiego - autor listy zabitych i rannych nieznany, lista sporządzona w Ostrów-Komorowie lutym 1919 r. Autor załącznika pisał więc z relacji innej osoby i nic dziwnego, że inna osoba mogła podać stopień używany w armii carskiej. Wówczas ze stopniami był pewien chaos. Natomiast Wejtko pisze konkretnie o rotmistrzach Dąbrowskich. Załącznik nr 6 dowódcą ułanów jest rtm Władysław Dąbrowski - OK, zgadzam się, ale w załączniku nr 10 nie jest sprecyzowane który Dąbrowski otrzymał zadanie - autorem jest inna osoba komendant m. Wilna Adam Mokrzecki. Pani wersaj jest ciekawa, ale niewystarczająca, aby nie wierzyć generałowi Wejtce oraz świadkom ze wspomnień.
    6. Do tej samej kwestii podchodzimy z Panią z różnych stron. Ja opieram się bardziej na świadkach, również Władysławie Dąmbrowskim, którego raporty często cytuje Strzembosz. Pani akcentuje akta swego dziadka, w których zapene są raporty przełożonych W. Dąmbrowskiego. Otóż - to jest spojrzenie dowódców, którzy widzą jednostkę wojskową i tego kto nią dowodzi. Według takiej zasady, po wykonaniu zadania przez jednostkę, odznaczenie otrzymuje dowódca. Pozostałych do odznaczeń przedstawia ten że dowodca - co akurat widać w aktach Jerzego. Ordery Władysława Dąmbrowskiego oczywiście są zasłużone. I jeszcze raz powtórzę - natomiast żołnierz w walce widział Jerzego Dąmbrowskiego, o czym piszą, chociaż ogólnie za strategię odpowiadać miał Władysław.
    7. Za pół roku będę więcej pisał o Samoobronie Wileńskiej i oczywiście napiszę to samo o Dąmbrowskich, najwyżej będzie nowa inna informacja. Powodzenia więc życzę w IPN i w pracy archiwalnej.

  • To przykre,że Wilnianie jako pierwsi zapomnieli o sławnym rotmistrzu /majorze i gdy ktoś I K C poprosił o zdjęcie rotmistrza Władysława Dąbrowskiego, dowódcy oddziału partyzanckiego na Wileńszczyźnie, do I K C wysłano fotografie rotmistrza Jerzego Dąbrowskiego. W książce która wyszła na dziesięciolecie niepodległości fotografię tą podpisano: Major Władysław Dąbrowski. A jeszcze w październiku 1927 r. pan profesor R. Mienicki w artykule "Przed jutrzejszą mszą żałobną" pisał. "...Ten schyłek stanowił kontrast z rozgłosem imienia dowódcy, imię to bowiem stało się znane nie tylko w szerokich kołach inteligencji, ale i pod strzechą kmiotka i w ubogiej izbie wyrobnika i stamtąd właśnie biegli nowi ochotnicy, dzielne żołnierzyki, z których nie jeden dzielnie poległ, nie jeden pierś krzyżem zasługi ozdobił. Rozgłośne imię Dąbrowskiego było nie raz tym magnesem, co z pod twardej skorupy zapleśniałej powierzchowności wyciągał żywotne siły ku służbie ojczyźnie w karnym szeregu żołnierskimi i tu tkwi tytuł ogromnej jego zasługi, o której - kto wie czy nawet pomyślał kiedy..." Pan Ryszard Mienicki w oddziale był Adiutantem Sztabu. Oczywiście dalej już nie ma o czym pisać, pana nie interesuje nic co nie jest zgodne ze wspomnieniami tzw. " naocznych światków "

  • W Wilnie pamięć o Dąmbrowskich przetrwała bodajże najdłużej - oczywiście bardziej znano "Łupaszkę". Stąd zdarzały się pomyłki. Ale w 13 Pułku Ułanów jako pierwszego dowódcę zasze wymieniano Władysława. Gorzej było po wojnie - pamięć o Dąmbrowskich była zacierana w PRL-u i z jeszcze większą starannością w ZSRS, w Wilnie.
    Zdjęcie Jerzego Dąmbrowskiego podpisane Władysław Dąmbrowski niestety znalazło się również w Wielkiej Księdze Kawalerii Polskiej - 13 Pułk Ułanów, 2012 r.
    Nie opierałem się jednak na "tzw. naocznych świadkach". Tylko na wspomnieniach żołnierzy, które proszę nie lekcewarzyć.
    Kiedyś planuję poruszyć historię 13 Pułku Ułanów Wileńskich i z niecierpliwością będę czekał na nową i dokładną archiwalną informację o Dąmbrowskich.
    Cieszę się, że dyskusja skończona.

1 2