4
Gdzie jest #AlfieEvans?

Gdy cały świat śledzi przebieg procesu, w którym brytyjskie służby skazały na śmierć niespełna dwuletniego Alfiego Evansa w imię jego „najlepszego interesu”, pojawiają się też oskarżenia pod adresem internetowych potentatów, że celowo ograniczają zasięg wiadomości na ten temat.
Użytkownicy Twittera oburzają się, że znaczniki #AlfieEvans czy #AlfiesArmy nie są pokazywane wśród popularnych trendów, mimo iż w tych dniach pojawiają się tysiące wiadomości w ciągu godziny, opatrzonych tymi hasztagami. Zamiast nich jako „popularne” wyświetlają się np. #WorldIPDay czy #AlienDay, w rzeczywistości mające o rząd wielkości mniej wpisów i zasięgu.
Staje się to coraz poważniejszym problemem. Dostawcy przestrzeni internetowej, żyjący dzięki tworzonym przez użytkowników treściom, zamiast dostarczać usługę, chcą wcielać się w rolę cenzorów i wyroczni, dyktować użytkownikom, co mogą czytać i oglądać, a co zostanie przed nimi ukryte. To tak, jakby dostawca usługi telefonicznej nam dyktował, do których znajomych możemy dzwonić i na jakie tematy rozmawiać. Proszę się zastanowić, czy jest to postawa akceptowalna ze strony usługodawcy, który istnieje dzięki swoim klientom.

 

4 odpowiedzi to Gdzie jest #AlfieEvans?

  1. Dudak mówi:

    A pan autor tylko teraz o tym sie dowiedział,że w internecie istnieje cenzura ? Niech więc napisze coś niedobrego o Żydach,dobrego o Rosjanach,by przekonać sie,że FB tego nie wydrukuje.Sam tego doświadczyłem.

  2. Bo mówi:

    Gdzieś w tych dniach był artykuł w internecie na ten tamat . Jakieś tłumaczenie z brytyjskich gazet o tej klinice, gdzie ,,leczono” to dziecko.Już dawniej natrafiono na ślady przetrzymywania tam narżądòw ludzkich, gotowych na transplantacje.Dziennikarze wtedy wywęszyli wielką aferę z podrabianiem dokumentacji medycznej. Było moc nazwisk i faktòw.
    Teraz też nie jest to zbieg okoliczności, tak sugeruje się w tamtym artykule.

    Zainteresowani tematen mogą to ,chyba, jakoś znależć w internecie?!

  3. Puls mówi:

    Dzisiaj aniołek Alfie Evans zmarł.Policja brytyjska wzorowo wykazała się służbistością .
    Najgorzej w tym świetle uśmiercenia dziecka wyglądają służba zdrowia i sądy.Rodzice, pomimo sprzeciwu, zostali zignorowani.Co czeka inne,następne, raptem zachorowawszy, dziecko? Bez zgody Rodzicòw też sąd da zgodę na jego eutanazję?
    Sąd ,,pozbył się,, dziecka, jakby jego niejasnej diagnozy choroba była zarazą i zagrażałaby epidemią.

  4. Anonymous mówi:

    Złe praktyki nieraz bywają zaraźliwe nawet w najbardziej cywilizowanym społeczeństwie. Co dotyczy zarazy, to z historycznych opisòw epidemii dżumy czy cholery nie znajdziemy nigdzie wątku uśmiercenia na siłę, lub jak w danym wypadku, dla dobra samego chorego.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.