1
Niesamowity, wspaniały, fantastyczny – zespół „Mazowsze” śpiewał i tańczył w Wilnie

„Kalejdoskop barw Polski” to jeden ze sztandarowych koncertów, jakie można zobaczyć w wykonaniu „Mazowsza”

W wypełnionej po brzegi sali odbył się w piątkowy wieczór galowy koncert zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze” zatytułowany „Kalejdoskop barw Polski”.

Niesamowity, wspaniały, fantastyczny – to tylko niektóre określenia, jakie pojawiały się na ustach osób wychodzących po koncercie z wileńskiej sali widowiskowej Pramogų Arena. Podczas ponad dwugodzinnego występu tancerze, chór i orkiestra zaprezentowali najpiękniejsze polskie pieśni i tańce. Ogromna energia, wyrazistość i ruch, które były obecne na scenie, przeniosły widza w świat polskiego folkloru. W sumie na scenie pojawiło się ponad 100 artystów ubranych w polskie stroje ludowe, które sprawiały, że nie sposób było od nich oderwać wzroku. To, w połączeniu z pięknymi, czystymi głosami, sprawiło, że publiczność wileńska stała się świadkami perfekcyjnie przygotowanego widowiska. Chórowi i solistom akompaniowała orkiestra pod batutą mistrza Jacka Bonieckiego.

Chórowi i solistom akompaniowała orkiestra pod batutą mistrza Jacka Bonieckiego

„Jest to rok szczególny dla naszego zespołu, „Mazowsze” ma 70 lat. Piękny splot zdarzeń, że ta rocznica zbiega się ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Cieszymy się bardzo, że w tym roku jesteśmy tu razem z wami” – powiedział dyrektor i dyrygent zespołu, Jacek Boniecki.

„Kalejdoskop barw Polski” to jeden ze sztandarowych koncertów, jakie można zobaczyć w wykonaniu „Mazowsza”. Podczas występu zespół wykonał tańce i przyśpiewki sponad 20 regionów Polski, a to oznacza, że aż tyle razy artyści musieli zmienić kostium. Na przebieranie się za kulisami mieli najwyżej 3 minuty, a wiele strojów wymagało pomocy przy ich zapinaniu czy zakładaniu. Podczas jednego koncertu w użyciu było ponad tysiąc kostiumów. Niektóre z nich, jak damski strój łowicki, ważą ponad 14 kilogramów. Wiele mazowszańskich kostiumów, założyciele zespołu, Mira Zimińska-Sygietyńska oraz Tadeusz Sygietyński, przywieźli z wiosek, do których razem jeździli. On poszukiwał młodych talentów, ona zaglądała do kufrów, w których gospodynie przechowywały stroje swoich mam i babć. Wrodzony urok Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej sprawiał, że kobiety często ofiarowywały jej te stroje z nadzieją, że piękne hafty i koronki nie zostaną zapomniane, ale zyskają nowe życie. I tak się stało…

„Mazowsze” spotkało się z wileńską publicznością po dwunastoletniej przerwie

„Ten przyjazd był możliwy dzięki pracy wielu osób. Mógł się on odbyć dzięki wspaniałej współpracy Samorządu Województwa Mazowieckiego z marszałkiem Adamem Struzikiem na czele i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którym kieruje prof. Piotr Gliński, wicepremier Rządu RP. Kłaniam się także bardzo nisko Ambasadzie RP w Wilnie” – po zakończeniu koncertu powiedział Jacek Boniecki.

Wzruszająco zabrzmiały słowa chórzystki i konferansjerki Polskiego Artystycznego Zespołu Pieśni Tańca „Wilia”, Agnieszki Skinder, która w imieniu wszystkich „wiliowców” podziękowała starszej siostrze, „Mazowszu”, za wspaniały koncert.

Zespół sięga do bogactwa narodowych tańców, piosenek, przyśpiewek i obyczajów

„Kochana siostro nasza. Twój występ dla Polaków Ziemi Wileńskiej to dziejowe wydarzenie w naszym życiu kulturalnym oraz przeżycia patriotyczne. To piękno ze sceny, które nam dałaś, przeniknęło do serca każdego widza, każdego Polaka. Byłaś i jesteś dla nas życzliwą, straszą siostrą – dzieli nas zaledwie siedem lat. W tamtych dawnych latach powstawania zespołu polskiego w Wilnie byłaś nam też matką. Gdy powstawała „Wilia”, w roku 1955, pierwsze nuty pieśni gminnych otrzymaliśmy od Ciebie, pierwsze kostiumy sceniczne oraz trzewiczki taneczne były też od Ciebie. To podczas Twego pierwszego przyjazdu do Wina, w roku 1966, przywiozłaś nam Polskę, ą między artystami obu zespołów zawiązały się przyjaźnie. Przeżyliśmy wspólne niezapomniane chwile Świąt Wielkanocnych, a było to w latach niezbyt pomyślnych dla obchodów świąt religijnych. I mimo to „Mazowsze” i „Wilia” świętowały według tradycji, a pałac na Górze Bouffałowej, w siedzibie „Wilii”, rozbrzmiewał polskimi pieśniami, nie tylko ludowymi.

Solistki w strojach cieszyńskich wykonały na bis słynną pieśń ludową „W zielonym gaju…”

Kochane Mazowsze, dziękujemy za wspólnie przeżyte chwile, dziękujemy za wspaniały koncert. 70 lat jesteś na scenie, niosąc ludziom radość i dumę z polskiego bogactwa kulturalnego. Bądź zawsze młoda i piękna, niech Twoje pieśni i tańce otwierają serca ludzkie!” – w imieniu kierownictwa i artystów „Wilii” przemawiała Agnieszka Skinder.

„Lubuskie winobranie” zostało hucznie nagrodzone brawami przez publiczność

Po występie „Mazowsza” publiczność wstała z miejsc i gromkimi brawami, którym nie było końca, nagrodziła artystów za piękny koncert. Popłynęły łzy. Na zakończenie wdzięczni widzowie zaśpiewali tradycyjne „Sto lat”.

Jeden z największych na świecie zespołów artystycznych, Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”, spotkał się z wileńską publicznością po dwunastoletniej przerwie. Podczas pobytu w Wilnie „Mazowsze” dało kilka koncertów – w Domu Kultury Polskiej, w kościele św. Ducha oraz podczas uroczystego przyjęcia w Pałacu Władców z okazji 3 Maja.

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

 

Jedna odpowiedź do Niesamowity, wspaniały, fantastyczny – zespół „Mazowsze” śpiewał i tańczył w Wilnie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.