X
    Categories: Wiadomości

Nauczyciele na Litwie planują strajk ostrzegawczy

W przyszłym tygodniu pedagodzy zapowiadają dwugodzinny strajk ostrzegawczy
Fot. Marian Paluszkiewicz

Związek Zawodowy Pracowników Oświaty ogłosił, że w przyszłym tygodniu, 18 maja, zostanie zorganizowany strajk ostrzegawczy pracowników oświaty.

Związkowcy żądają podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli o 20 proc., zmniejszenia liczby uczniów w klasach i grupach przedszkolnych oraz możliwości ustalenia konkretnych godzin pracy i opłaty za nie w umowach kolektywnych.

W lutym została podsumowana inicjatywa mediów i przywódców państwa „Idėja Lietuvai” (Pomysł dla Litwy). Wśród najważniejszych pomysłów znalazło się dążenie, aby do roku 2025 zawód nauczyciela stał się prestiżowy. Ministerstwo Oświaty i Nauki niedawno przedstawiło swoje propozycje co do tego, jak dany cel ma zostać osiągnięty. Propozycje te jednak nie pasują samym nauczycielom. Szczególne protesty ze strony pedagogów wywołuje nowy system wynagrodzeń, który ma obowiązywać już od 1 września.

– Propozycja zwiększania prestiżu zawodu nauczyciela jest godna pochwały. Jednak mamy tutaj kilka mrocznych aspektów. Po pierwsze, już sama taka potrzeba jest sygnałem tego, że zawód pedagoga na Litwie nie jest ceniony. Młodzi ludzie rzadko decydują się zostać nauczycielami. Pedagodzy zaś z bogatym stażem pracy często zmieniają zawód, bo bycie nauczycielem po prostu się nie opłaca… Wynagrodzenia w sektorze oświaty są niskie, a warunki pracy trudne, toteż zawód nauczyciela staje się coraz mniej atrakcyjny. Idea, mająca na celu uczynienie tego zawodu prestiżowym, jest więc dobra. Jednak, jak to w naszym kraju często bywa, dobry pomysł jest psuty, gdy zaczynają go realizować „nie z tego końca” – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Andrius Navickas, prezes Związku Zawodowego Pracowników Oświaty.

W opinii Navickasa, proponowane przez Ministerstwo Oświaty i Nauki rozwiązania mogą znacznie pogorszyć sytuację w oświacie, która już teraz zmaga się z poważnymi wyzwaniami.
– Jakość nauczania w szkołach na Litwie już dziś nie jest najlepsza, gdyż brakuje specjalistów, obciążenie nauczycieli jest ogromne, a zarobki mizerne. Nowy model nauczania, proponowany przez ministerstwo, jeszcze bardziej pogorszy sytuację przede wszystkim dlatego, że pojawi się możliwość, aby określonych dyscyplin uczyli nauczyciele równoległych przedmiotów. Na przykład matematycy będą mogli uczyć fizyki czy chemii, a filolodzy nie jakiegoś jednego języka, a kilku – wyjaśnił Navickas.

Jak powiedział prezes Związku Zawodowego Pracowników Oświaty, reformy są skierowane przede wszystkim na przyciągnięcie młodych specjalistów, jednak zupełnie pozbawiają wartości wysoko wykwalifikowanych nauczycieli, mających wieloletni staż pracy.

Związkowcy krytykują też etatowy system wynagradzania pracy nauczycieli, podkreślając, że reformy, zamiast ulżenia w pracy, jeszcze bardziej obciążą pedagogów. Zgodnie z nowym systemem obciążenie nauczyciela wyniesie 1 512 godzin rocznie. Czas przeznaczony wyłącznie na prowadzenie lekcji to 1 008 godzin w ciągu roku, dla początkujących nauczycieli – nie więcej niż 756 godzin.
– Ilość czasu pracy nauczycieli musi być obliczana w godzinach tygodniowych, a nie rocznych. Roczne obliczenia bowiem dodają dodatkowych 90 godzin pracy na rok, gdyż lekcje, które nie są prowadzone podczas wakacji, zostaną przeniesione na inne tygodnie. A ponieważ koeficjenty obliczania płacy zarobkowej pozostają bez zmian, nauczyciele będą musieli pracować więcej, zarabiając tyle samo, co teraz – wyjaśnił Andrius Navickas.

Jak dodał, w projekcie ministerstwa zbyt mało uwagi poświęcono tzw. godzinom niekontaktowym – czyli czasowi, przeznaczonemu na przygotowania do lekcji i zajęcia pozalekcyjne. Przewidziano, że mają one stanowić 30-50 proc. godzin kontaktowych. Tymczasem związkowcy proponują wydzielić na taką działalność 40-70 proc. godz. kontaktowych.

Pedagogów oburza również fakt, że reformy, o które walczono od lat, zostały przygotowane pospiesznie i bez uwag samych zainteresowanych. Toteż, zdaniem rozmówcy, strajk ostrzegawczy jest obowiązkowy. W szkołach rozpocznie się on o godz. 8.00, w placówkach kształcenia przedszkolnego i nieformalnego – wraz z początkiem godzin pracy. Na razie organizatorzy prognozują, że w strajku weźmie około 100 placówek oświatowych.

Andrius Navickas ubolewa, że strajk zostanie zorganizowany w dość skomplikowanym czasie, czyli podczas sesji egzaminacyjnej.
– Ministerstwo samo zachowuje się niezbyt etycznie, gdyż reforma, z którą zwlekano przez dłuższy czas, ma być przeforsowana właśnie w tak odpowiedzialnym czasie, jak sesja egzaminacyjna. Być może jest to robione celowo, aby nauczyciele po prostu się nie zdecydowali na protesty. Dlatego właśnie nasz strajk ostrzegawczy potrwa zaledwie dwie godziny. Nie chcemy wnosić chaosu do szkół w tak odpowiedzialnym okresie nauki. Jednak musimy dać do zrozumienia władzom, że postępują niesłusznie i że będziemy walczyć o swoje prawa. Jeżeli nie zostaniemy usłyszani, przyjdzie kolej na strajki poważniejsze i dłuższe – powiedział Navickas.

 

Brygita Łapszewicz :