2
Zagończyk „Łupaszka” (VI)

Jerzy Dąmbrowski “Łupaszka”

Po napaści Związku Sowieckiego Wojsko Polskie znalazło się w sytuacji nader skomplikowanej. Większość wojska przebywała na zachodnich rubieżach i wykrwawiła się podczas walk z Niemcami.

Wschodnią granicę osłaniał w zasadzie tylko Korpus Ochrony Pogranicza oraz nieliczne formujące się jednostki rezerwowe. Nadzieja na natarcie sojuszników – Francji i Anglii – była już znikoma.
Po walkach z komunistycznymi dywersantami, a następnie z Niemcami, które miały miejsce w okolicach Grodna w dniach 18–20 września, dwa pułki Rezerwowej Brygady Kawalerii na krótko wkroczyły do tego miasta, natomiast pułk Dąmbrowskiego skierował się na północ i w miejscowości Hoża przekroczył Niemen. Dzień później z Grodna, na rozkaz gen. Przeździeckiego, wycofała się większość polskiego wojska, w tym ułańskie pułki 101 i 102, ale w okolicy Sopoćkiń i Teolina przecięły im drogę pancerne szpice sowieckie. W krwawych walkach, w tym na bagnety, Polacy ponieśli duże straty. Część żołnierzy polskich zmuszono do poddania się, inni przebijali się w kierunku Litwy, tam jednak czekało ich internowanie.

110 Pułk Rezerwowy „Łupaszki”, idąc tą sama trasą dzień wcześniej, uniknął sowieckiego pierścienia i wkroczył do Puszczy Augustowskiej, co umożliwiło mu, jako zwartemu oddziałowi, stawianie oporu o tydzień dłużej.
Sytuacja była dość beznadziejna. Już było widać klęskę kampanii wrześniowej. Dlatego ppłk Jerzy Dąmbrowski we wsi Podmacharce pozwolił żołnierzom opuścić pułk, z czego skorzystało 3 oficerów i nieznana dziś liczba szeregowych. Nic dziwnego – 211 pułk tworzyli przeważnie rezerwiści, mniej więcej trzydziestolatkowie, a więc ojcowie, żywiciele rodzin. Wielu było Białorusinami z tamtych stron i blisko miało do domów. W miarę pogarszania się sytuacji pułk więc ciągle topniał.

Polska Kawaleria w 1939 r.

Ułanom Dąmbrowskiego przeważnie udawało się poruszać między wojskami niemieckimi i sowieckim, w pasie tak zwanej ziemi niczyjej. Zawdzięczali to dobrze zorganizowanemu wywiadowi patroli ułańskich oraz pomocy miejscowej ludności. Prawdopodobnie myśleli jeszcze o przebiciu się do walczącej Warszawy.
Podczas przecinania szosy Augustów–Grodno pułk Dąmbrowskiego starł się ze zmotoryzowanym oddziałem przeciwnika, wówczas utracono pluton kolarzy, większość jednak szosę przeszła sprawnie. Kolejne straty poniesiono pod Dolistowem Dużym. 24 września III szwadron, wyposażony w działko 75 mm i karabiny maszynowe miał zabezpieczyć przeprawę przez rzekę. Z uwagi na atak czołgów sowieckich i mały zapas amunicji znaleźli się w okrążeniu. Szwadron utracił większość żołnierzy. Pozostałe szwadrony, by uniknąć rozbicia, wykonały odskok do wsi Tajno, potem do Janowa.

Pierścień wroga zaciskał się. Dużej grupie żołnierzy manewrować było coraz trudniej. Niepowodzenia i straty w ostatnich bojach pogorszyły morale, wzrosła dezercja. 28 września skapitulowała Warszawa. Prawdopodobnie to wydarzenie ostatecznie wpłynęło na decyzję ppłk. Dąmbrowskiego o rozwiązaniu pułku. W tym czasie 110 pułk, uzupełniony o żołnierzy z innych – rozbitych – oddziałów, liczył jakieś dwa szwadrony, a więc około 200 szabel.

Na odprawie oficerów ppłk Jerzy Dąmbrowski ogłosił rozwiązanie 110 Pułku Ułanów, proponując żołnierzom walkę w małych oddziałach lub rozejście się po domach. Doszło do podział na cztery grupy. Szeregowcy, najmniej zagrożeni sowieckimi represjami, najczęściej wracali do domów. Broń zakopywali lub oddawali miejscowym, mundury zamieniali na ubrania cywilne. Pozostałe trzy grupy podjęły decyzję o dalszej walce.
Kilkunastoosobowa grupa rtm. Witolda Bilińskiego poszła na południe, celem przebicia się na Węgry, a dalej do Francji. Zostali jednak zauważeni i zmuszeni poddać się Niemcom. Trafili do obozów jenieckich, część wojnę przeżyła.
Najliczniejsza grupa (około 50 ułanów) poszła za zastępcą dowódcy pułku, majorem Henrykiem Dobrzańskim. Staczając potyczki, pomyślnie dotarli w Góry Świętokrzyskie. Tam, już jako Oddział Wydzielony Wojska Polskiego majora „Hubala”, skutecznie prowadzili działania partyzanckie. Mjr Dobrzański „Hubal” poległ w końcu kwietnia, ale oddział walczył jeszcze do czerwca 1940 r. Uznaje się ich za jeden z pierwszych polskich oddziałów partyzanckich sformowanych po klęsce wrześniowej.
Przy ppłk. Jerzym Dąmbrowskim pozostało do 30 żołnierzy, którzy tego samego dnia odjechali w kierunku Czerwonego Bagna. Miejscem postoju oddziału stała się wieś Grzędy.

Na Czerwonym Bagnie oddział przebywał w okresie od października do listopada 1939 r. Świadkowie opowiadali, że „Łupaszkę” widywali u gajowego Nożewskiego, w cywilnym ubraniu i z zapuszczoną dla niepoznaki brodą.
„Łupaszka” zapewne, jak wielu wówczas Polaków, liczył jeszcze na pomoc aliantów na wiosnę 1940 r. Możliwe, że to właśnie on rozpoczął organizowanie sieci konspiracyjnej w tym regionie. Liczne źródła wskazują na istnienie w Puszczy Augustowskiej oddziałów partyzanckich, do których trafiali oficerowie Wojska Polskiego, często młodzi, wychowani w duchu patriotycznym chłopcy oraz osoby zagrożone represjami sowieckimi i wywózkami. Ich pododdziały były szeroko rozrzucone w terenie.

Janowo w Puszczy Augustowskiej, miejsce rozwiązania 110 Rezerwowego Pułku Ułanów w celu rozpoczęcia walki partyzanckiej

Trudno powiedzieć, czy centralne dowództwo partyzantki w tamtym regionie należało do „Łupaszki”, ale o działaniach partyzantki Dąmbrowskiego mówiło się nawet wówczas, kiedy z powodu choroby ppłk Jerzy Dąmbrowski opuścił Czerwone Bagno.
Co więcej, na kresach północno-wschodnich, poza „Łupaszką”. działały niezależnie od siebie trzy oddziały różnych Dąbrowskich. Pod Lidą, dowodzony przez rtm. Dąbrowskiego i rozbity dopiero na początku października. Na Wileńszczyźnie, bliżej Mejszagoły, oddział kapitana Dąbrowskiego, pokonany w końcu września, a bliżej Grodna, w Puszczy Ruskiej, ppłk. Józefa Dąbrowskiego, który przetrwał aż do kwietnia 1940 r.
Tomasz Strzembosz stwierdza: Owa liczebność partyzantów Dąbrowskich (bo przecież także w Puszczy Nalibockiej walczył jeszcze jeden Dąbrowski) zwiodła nie tylko osoby wspominające i relacjonujące, zwiodła także korespondenta angielskiego „Timesa” i paru współczesnych historyków – wytworzyła zjawisko „partyzantki Dąbrowskiego”, zwłaszcza na „jego” Wileńszczyźnie. Ważne zjawisko psychospołeczne, pewien krzepiący mit: bohaterstwa, niezłomności, nadziei.

W listopadzie schorowany i ranny „Łupaszka” został przerzucony przez granicę litewską i tam internowany. W listach do rodziny, najpierw ze szpitala, a następnie z VI kowieńskiego fortu, pisał o zapaleniu płuc, chorobie serca oraz o ranie, od której został inwalidą. Ranę tę otrzymać mógł jeszcze na Czerwonym Bagnie lub – co bardziej prawdopodobne – w czasie przekraczania granicy.
Pomimo złego stanu zdrowia myślał jeszcze o ucieczce i walce, co podaje we wspomnieniach Tomasz Zan, który również znalazł się w VI forcie, gdzie przetrzymywano oficerów bardziej niepokornych.

Sytuacja kardynalnie zmieniła się po rozpoczęciu okupacji Litwy w czerwcu 1940 roku. Na początku lipca ppłk Jerzy Dąmbrowski został rozpoznany i wywieziony do obozu w Kozielsku. Po paru tygodniach zabrano go więzienia do Mińska, skąd już nie wrócił.
Śmierć ppłk Jerzego Dąmbrowskiego obrosła legendami, tak jak całe jego życie. W centralnym więzieniu Białoruskiej SSR w Mińsku z Dąmbrowskim zetknęło się kilku innych więzionych Polaków, a jeszcze więcej słyszało o nim. Wszyscy podają, że był katowany, sprzeczne natomiast są informacje o jego śmierci. Jedni mówili o pokazowym procesie i wykonanym wyroku śmierci. Inni, że zmarł na skutek ran zadanych podczas tortur. Jeszcze inna wersja opowiadała o zastrzeleniu go tuż przed wkroczeniem Niemców do Mińska. Pewne jest tylko, że zakończył życie w pierwszej połowie 1941 r. Miejsce pochówku nie jest znane.

Oddział partyzancki majora Henryka Dobrzańskiego “Hubala”

Władza sowiecka nie mogła mu wybaczyć nienawiści do komunizmu i sposobu, w jaki z nimi walczył już w 1919 r. „Buszując na tyłach bolszewików, szwadrony 13 Pułku Ułanów, biorąc jeńców z rozbijanych jednostek Armii Czerwonej, na rozkaz swego dowódcy, wypuszczały wolno rozbrojonych żołnierzy, natomiast wzięci do niewoli komisarze polityczni byli natychmiast wieszani w miejscach widocznych“.
Legenda ppłk. Jerzego Dąmbrowskiego „Łupaszki” najmocniej kultywowana była w Wilnie, tak przed wojną, jak i podczas niej. Później przywoływanie takich postaci, jak Dąmbrowski, było zakazane, Po domach mówiło się o nich tylko szeptem i stopniowo pamięć się zacierała: i na Wileńszczyźnie, i w powojennej Polsce. Jako pewnego rodzaju „przeciwwagę” w PRL promowano partyzantkę majora Dobrzańskiego „Hubala”, ponieważ walczył przeciwko Niemcom. „Łupaszka” natomiast i w latach 1918–1920, i w 1939 roku walczył z Sowietami.

Wydana w 1996 r. monografia „Saga o Łupaszce” Tomasza Strzembosza była pierwszym naukowym opracowaniem poświęconym temu znanemu niegdyś żołnierzowi, odkryła go dla ogółu czytelników.
Nadszedł czas, aby postać zagończyka „Łupaszki” nie tylko wydobyć z zapomnienia, lecz również podkreślić jego czyn bojowy, zwłaszcza w czasie obchodów 100-lecia Odrodzenia Państwa Polskiego. Walczył o Polskę do końca.

Waldemar Szełkowski
Wileński Klub Rekonstrukcji Historycznej
Garnizon Nowa Wilejka

2 odpowiedzi to Zagończyk „Łupaszka” (VI)

  1. Tytus Rzymski mówi:

    Cześć i Chwała Bohaterom !!!

  2. józef III mówi:

    Polak wspaniały !

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.