7
Trzy poglądy na sytuację polskiej mniejszości na Litwie

Na Litwie nie ma takich dużych innych skupisk mniejszości narodowej jak polska, która rdzennie od dawien
dawna zamieszkuje określone tereny Fot. Witold Janczys

Polsko-litewskie stosunki się ocieplają. W tym roku w naszym kraju wizyty złożyli prezydent Rzeczypospolitej Polski Andrzeja Dudy, premier Mateusz Morawiecki, marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski. Polskę odwiedził szef litewskiego rządu Saulius Skvernelis. Pomyślnie rozwija się współpraca gospodarcza. Poniżej przedstawiamy trzy odmienne punkty widzenia na to w jakim kierunku zmierzają stosunki polskiej mniejszości i litewskiej większości na Litwie.

Jarosław Narkiewicz: Problem dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie nadal pozostaje nierozwiązany

(Jarosław Narkiewicz – polityk, nauczyciel i samorządowiec, od 2008 poseł z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin na Sejm Republiki Litewskiej)

Jarosław Narkiewicz

Teraz gdy na osi Warszawa–Wilno wyraźnie się ociepliło, pomiędzy litewską większością a polską mniejszością już wszystko dobrze się układa?

Moim zdaniem, problem jeszcze nie jest rozwiązany. Mam na myśli przyjęcie nowelizacji ustawy oświaty z 2010 roku. Wówczas dopuszczono się uszczuplenia praw polskiej mniejszości narodowej i do dzisiaj nie są one nam przywrócone. Tymczasem międzynarodową komisja ESBO, stwierdziła, że przejaw dyskryminacji istnieje wówczas, gdy prawa, jakie dotychczas obowiązywały zostały bądź zlikwidowane, bądź zawężone.

Od lat nie mamy aktów prawnych, które by reglamentowały prawa mniejszości narodowych na Litwie. Komisja zauważa, że likwidacja takiego aktu już jest przejawem dyskryminacji. Praktyka międzynarodowa jest różna, ale wygląda to tak, że w krajach, w których podobnej ustawy nie ma, jej brak nie jest przejawem dyskryminacji. Prawa i obowiązki mniejszości narodowych w takich krajach są ułożone w inny sposób, chciałbym jednak zauważyć, że mieliśmy taką ustawę, teraz nie – więc jest to akt dyskryminacji.

Kolejną dziedziną, w której czujemy dyskryminację, jest problem zwrotu majątku, ziemi i nieruchomości, które należały do polskiej mniejszości przed drugą wojną światową a po niej zostały jej przez Związek Sowiecki odebrane. Ba! Czego jest warta historia z dwujęzycznymi nazwami ulic, która została wyciszona, ale ciągle pozostaje nierozstrzygnięta. Pozostaje nierozstrzygniętą sprawą kwestia pisowni nazwisk… Dla nas Polaków nie jest korzystne ustawodawstwo wyborcze. Istnieje 5 proc. próg wyborczy, który stanowi barierę dla zwiększenia reprezentacji polskiej mniejszości narodowej w Sejmie Litwy.

Politycy litewscy często przekonują, że wymagania polskiej mniejszości o wykorzystaniu polskiego języka na równi z państwowym litewskim są czymś, czego nie ma w Konstytucji Litwy, czyli nie mają żadnej podstawy prawnej.

Na Litwie nie ma takich dużych innych skupisk mniejszości narodowej jak polska, która rdzennie od dawien dawna zamieszkuje określone tereny. Jest to odmienna sytuacja od rosyjskiej mniejszości narodowej na Litwie. Rosjanie są skupieni w dużych miastach, gdzie są rozrzedzeni wśród litewskiej większości.

Co do Konstytucji Litwy, nie zawiera ona jednoznacznego określenia. Mówi ona, że językiem państwowym jest litewski, ale my Polacy, nie domagamy się, żeby polski wyparł język państwowy. Mówimy, że polski może istnieć jako drugi państwowy, na określonych warunkach i na określonych terenach. Moim zdaniem, Konstytucji to nie przeczy, prawa obywateli narodowości litewskiej ograniczone nie będą, litewski przecież pozostanie językiem podstawowym, państwowym. Inna rzecz, że niektórzy litewscy politycy, szczególnie z partii konserwatystów, traktują dyskryminację jako integrację. Z podobnym podejściem, my politycy, którzy bronią interesów polskiej mniejszości na Litwie, zgodzić się ani nie chcemy, ani możemy.

Audronius Ažubalis: Wysuwanie podobnych żądań (przez polską mniejszość) jest niczym innym jak uleganiem nieodpowiedzialnym mrzonkom.

(Audronius Ažubalis – litewski polityk, Partii Konserwatystów, dziennikarz, poseł na Sejm RL, od 2010 do 2012 minister spraw zagranicznych.)

Audronius Ažubalis

Dlaczego Pana zdaniem niektórzy przedstawiciele polskiej mniejszości narodowej skarżą się na to, że Polacy na Litwie są dyskryminowani?

Jest to ich sposób na pozostanie u władzy, w niektórych samorządach politycy, którzy reprezentują polską mniejszość na Litwie, są u władzy przez dziesięciolecia. Dzięki rozmowom o nieistniejącym zagrożeniu mobilizują swoich wyborców, natomiast rozmowy o rzekomych próbach Litwinów w asymilowaniu czy wynarodowianiu polskiej mniejszości na Litwie również mają swoje przewrotne znaczenie. Żądają coraz więcej, wiedząc, że tego im nikt nie da, tym bardziej że te żądania są sprzeczne z Konstytucją Litwy. Dzięki podobnym chwytom, politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie zachowują wpływ na wyborców, kontrolują polską mniejszość na Litwie.

Polacy na Litwie aktywnie protestowali przeciwko reformie oświaty, na mocy której został ujednolicony egzamin z języka państwowego dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania i litewskim. Zdaniem organizatorów protestu, reforma nie dość, że zbytnio obciąża uczniów, to prowadzi do tego, że mają gorsze osiągnięcia w nauce.

Moim zdaniem ci ludzie są podżegaczami, gdy nie są w stanie samodzielnie zaproponować czegoś pozytywnego. Zajmują się rozpowszechnianiem fałszywych plotek, podjudzaniem skandali, tworzeniem nieprawdziwych informacji. Proszę spojrzeć, rząd przyjmuje ustawę o reformie oświaty, ją trzeba zrealizować, a co mamy? Mer Wilna wstrzymuje realizację reformy, z dwoma polskojęzycznymi gimnazjami dzieją się dziwne rzeczy tak, aby je zachować w nienaruszonym stanie, chroniąc od procesu reformy, który dotknął większość szkół z litewskim językiem nauczania. Reformy nie są od tego, żeby podczas ich realizacji robiło się wyjątki, one mają obowiązywać w jednakowym stopniu wszystkich. Ile było kłótni w Wilnie o to, że polskie dzieci będą się uczyć w szkole, która przeszła renowację i znajduje się w odległości najwyżej kilometra od budynku, w którym mieściła się ich stara szkoła. A przecież te wszystkie błahostki, wpływały na rządowe polsko-litewskie kontakty.

A co z tym, że jak twierdzą działacze i politycy AWPL-ZchR ustawy Unii mówią, że mniejszości narodowe mogą np. ubiegać się o np. dwujęzyczne tabliczki w tych regionach, gdzie stanowią większość czy też ubiegać się o podniesienie statusu ich ojczystego języka do rangi drugiego państwowego?

Te kwestie są całkowicie sprzeczne z zasadami państwa, które ma swój podstawowy, państwowy język. Wysuwanie podobnych żądań jest niczym innym jak uleganiem nieodpowiedzialnym mrzonkom. Dlaczego podobnych żądań nie wysuwają przedstawiciele innych mniejszości na Litwie? Nikt oprócz polskiej mniejszości czegoś takiego się nie domaga. Przez cały okres, jaki jestem w polityce, ani razu nie widziałem, żeby jakikolwiek apel posła, polityka czy działacza społecznego AWPL-ZchR został przez europejskie instytucje uznany za sprawiedliwy, wiernie odzwierciedlający rzeczywistość.

Andrzej Pukszto: Potrzeba woli politycznej ze strony parlamentu, partii rządzących i rządu

(Dr Andrzej Pukszto – historyk, politolog, publicysta i dziennikarz).

Dr Andrzej Pukszto

Czy polska mniejszość na Litwie jest dyskryminowana tak, jak o tym od lat mówią niektórzy politycy oraz działacze społeczni, którzy reprezentują litewskich Polaków?

Przede wszystkim trzeba jasno określić, na kim się wzorujemy. Jeżeli chcemy dostosować się do standardów, jakie zobowiązują w Europie Zachodniej, we Włoszech, na pograniczu włosko-austriackim, na pograniczu niemiecko-duńskim, w Hiszpanii czy Francji, to rzeczywiście u nas mniejszość polska nie posiada niektórych praw, głównie tu chodzi o wykorzystanie języka mniejszości, języka polskiego w życiu publicznym. Tymczasem, np. w Polsce są nadpisy dwujęzyczne, w Rumunii jest uniwersytet, gdzie wykłada się po węgiersku.

Warto jednak pamiętać i wiedzieć, że oświata polska, poza granicami Rzeczypospolitej Polski, jest najbardziej rozbudowana na Litwie. Nie ma drugiego takiego kraju, gdzie działałoby, jak na Litwie, blisko sto szkół z polskim językiem nauczania.

Oczywiście, że po przystąpieniu Litwy do Unii Europejskiej, wszyscy zaczęli mówić o standardach unijnych, ale znowuż, obecnie w ustawodawstwie unijnym nie ma czegoś takiego jak standardy mniejszości narodowych. Jest Konwencja Ramowa Rady Europy o Ochronie Praw Mniejszości Narodowych ds. ochrony praw mniejszości narodowych, ale tam również niektóre zapisy są podawane bardzo luźno. Gdy my używamy wyrazu „dyskryminacja”, w Europie Zachodniej ukształtowała się taka tradycja „pozytywnej dyskryminacji”, to znaczy państwa starają się wspierać te mniejszości narodowe, które są bardzo nieliczne. Mówiłbym więc raczej o potrzebie „pozytywnej dyskryminacji”.

Ostatnia reforma systemu oświaty boleśnie odbiła się na uczniach szkół polskiej mniejszości, teraz muszą składać egzaminy maturalne w języku litewskim na tych samych warunkach, co uczniowie ze szkół z litewskim językiem nauczania.

Konwencja Rady Europy ds. ochrony praw mniejszości narodowych mówi, że państwo, które ją podpisało, zobowiązuje się do niepogarszania statusu owych mniejszości. Jeżeli podręczniki w języku polskim nie są drukowane czy bezpodstawnie są zamykane szkoły, polska mniejszość mogłaby apelować do Rady Europy. Jednak, gdy w placówkach oświaty zmniejsza się liczba uczniów, to samorząd może decydować o połączeniu szkół.

Nie ma żadnego dokumentu czy dekalogu, który by dał odpowiedzi na wszystkie pytania, ani Unia Europejska, ani prawa międzynarodowe nie udzielają jednoznacznych odpowiedzi. Potrzeba woli politycznej ze strony parlamentu, partii rządzących i rządu. Kiedy brakuje woli, wówczas można mówić, że większość nie rozumie swoich obowiązków i nie chce czegoś zrobić dla mniejszości.

Więc kto czerpie korzyści z sytuacji politycznej, która od wielu lat panuje dookoła polskiej mniejszości na Litwie?

Element nacjonalistyczny. Dotychczas istnieje we wszystkich litewskich partiach ogólnokrajowych, przynajmniej tak było do roku 2017. Moim zdaniem, tak być nie musi… Wydaje mi się, że partie czy partia mniejszości narodowych będą tak długo mocne, jak długo ogólnokrajowe partie będą dawać narodowcom miejsce pod swoimi skrzydłami.

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

7 odpowiedzi to Trzy poglądy na sytuację polskiej mniejszości na Litwie

  1. zen mówi:

    Zdumiewa że do wypowiedzi Kurier zaprosił aż dwóch przedstawicieli strony litewskiej, wyjątkowo nieprzychylnych sprawom polskości, czyli nacjonalistę Ažubalisa i państwowego propagandystę Pukszto. Obaj “słyną” ze skandalicznych poglądów i tu je też przytoczyli, obaj haniebnie atakują polskie demokratycznie wybierane przez mieszkańców organizacje. Choć Pukszto próbuje udawać naukowca, którym jest tylko tytularnie. A Ažubalis biedak nie wie, że Polacy na Wileńszczyźnie to ludność miejscowa, rdzenna, autochtoniczna – w przeciwieństwie do innych mniejszości które są napływowe. Ale dla faceta zaślepionego prostym nacjonalizmem nie ma w tym różnicy i podpiera się kłamstwami w swych rozważaniach. Że też ktoś taki mógł być ministrem spraw zagranicznych, to dopiero pokazuje okrutną biedę litewskiej sceny politycznej.

  2. Mir mówi:

    Rozmowa z litewskim szowinistą i polskojęzycznym Pukszto to jak rozmowa z przedstawicielem Państwa Islamskiego o demokracji, prawach człowieka (szczególnie kobiet) czy szanowaniem innych religii:-)

  3. Dudak mówi:

    Mieli kogo zaprosić do dyskusji – Audroniusa Ažubalisa ?! Ten człowiek nie lubi Polaków i nigdy nie polubi,a z takim dyskutować jest niezmiernie trudno.

  4. Ali mówi:

    Ażubalis to brutalny osobnik nienawidzący Polaków. Godny kontynuator tradycji przedwojennych nacjonalistów takich jak Smetona i Voldemaras ( ci dwaj żarli się pomiędzy sobą, ale nie o sprawy polskie).
    Ażubalis jest również wiernym kontynuatorem polityki obłudnego Landsbergisa. Mógłby także podać rękę Garsvie i jemu podobnym polakożercom.
    Czy “KW” powinien przeprowadzać z kimś takim wywiady ? Moim zdaniem powinien, po to, aby ludzie naiwni, mało zorientowani w sprawach politycznych wiedzieli z kim i z jakimi środowiskami opiniotwórczymi na Litwie mamy do czynienia. “Tylko prawda jest ciekawa” jak mawiał wilnianin Józef Mackiewicz.

  5. Połaniec mówi:

    Nie pytajmy Polaków na Wileńszczyźnie jakie mają problemy! To Polacy są problemem – usłyszałem od jednego z naszych posłów do Sejmasa! Dowód: przez ponad dwadzieścia lat sytuacja się nie polepszyła!

    RL nie stosuje ustawowej ochrony mniejszości narodowych, brak jest takowej regulacji prawnej.
    Język polskiej mniejszości narodowej nie jest traktowany jako lokalny język urzędowy i nie ma zgody na jego używanie.
    RL nie zgadza się pisownię nazwisk w oryginalnej pisowni mniejszości narodowych.
    Za dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości i ulic dyrektor administracji samorządu rejonowego w Solecznikach wielokrotnie by karany wysokimi grzywnami.
    Zakaz używania dwujęzycznych napisów z nazwami miejscowości, zakaz używania dwujęzycznych napisów z nazwami ulic (w tym umieszczanych na posesjach prywatnych).
    Są i inne problemy z używaniem języka mniejszości narodowej w życiu publicznym.

    Zakaz używania dwujęzycznych napisów informacyjnych, np. tablic z trasami autobusowymi lub dwujęzycznych szyldów sklepowych.
    Nakładanie wysokich grzywien.
    Państwowa Komisja Językowa poluje na polskie napisy tolerując jednocześnie napisy – nazwy zapisane w innych językach. Za nic tu mają prawa mniejszości językowej, podpisane konwencje i traktaty!

    Przedszkola, szkoły, domy dziecka nie mają statusu placówek mniejszości narodowych, podobnie słabe jest finansowanie dla szkół mniejszości narodowych. W Polsce jest to 150-300% ; w RL – 115%.

    Obowiązkowy egzamin maturalny z języka ojczystego i wliczenie oceny z niego do średniej na świadectwie dojrzałości został zlikwidowany prze władze RL.

    RL nie dotuje podstawowych mediów mniejszości narodowych.

    Próg wyborczy obowiązuje partie mniejszości narodowych.

    Istnieją problemy ze zwrotem skolektywizowanej ziemi na rzecz mniejszości narodowej. W Polsce problem zasadniczo nie dotyczy mniejszości litewskiej. W RL problem dotyczy mniejszości polskiej, a w dodatku funkcjonuje zapis prawny, pozwalający na przenoszenie ziemi. Przenosiny ziemi pozwalają na przeniesienie aktu własności z ziemi będącą faktyczną spuścizną przodków zainteresowanej osoby na ziemię w dowolnym punkcie kraju. Zapis ten doprowadził do masowego osadnictwa i przejmowania przez litewskich przybyszy ziemi w okolicach Wilna, należnej przedstawicielom mniejszości polskiej. Doprowadziło to też do zmian narodowościowych na terenach zwarcie zamieszkiwanych przez rdzenną mniejszość polską, jej rozproszenia i do znacznego wzbogacenia się litewskich osadników kosztem ludności polskiej.

    Z okazji kolejnego lecia przystąpienia do Eurosojuza pojawiło się sporo tekstów o niewątpliwych zaletach tego kroku. Było ich tyle, że nikt nie pamięta o cieniach i nieodwracalnych skutkach minionego lecia. Do tych plastrów ambrozjańskiego miodu trzeba dodać dziegciu i próbować to przyprawić szczyptą prawdy, która podobno w oczy już nikogo nie kole. Mało tego! Coś takiego dzieje się w europejskiej Unii gdzie rzekomo są standardy, wartości i .. solidarność!

  6. Rebus mówi:

    Glupoty. Zadnego ocieplenia nie widze, gdyz powodem na ocieplenie musiala by byc jakas zmiana w tym, co doprowadzilo do zaistnialej chlodnej sytuacji. Prosto kolejny juz raz litwini swoimi obiecankami wrabiaja polske, aby zalatwic swoje wlasne problemy. Tu mamy i linie energertyczne i kolej Rail Baltica.

  7. Maur mówi:

    Pierwszy punk widzenia oczywisty i obiektywny.
    Drugi punkt widzenia oczywisty i szowinistyczny.
    Trzeci punkt widzenia zakłąmany. Jego autor mówi:…”Warto jednak pamiętać i wiedzieć, że oświata polska, poza granicami Rzeczypospolitej Polski, jest najbardziej rozbudowana na Litwie. Nie ma drugiego takiego kraju, gdzie działałoby, jak na Litwie, blisko sto szkół z polskim językiem nauczania.”…
    —————————————————————————————–
    Te szkoły to Polacy sami sobie zbudowali. Było ich znacznie więcej.
    Nie wolno zapominać, że Polacy są tu od czasu terra nulla. To oni swoimi rękami i swoją krwią ten fragment kraju tworzyli. Ich przewaga na Wileńszczyźnie utrzymuje się nadal. Od 2/3 do 4/5 populacji.
    Lietuvisów w Wilnie w 1920 roku było 1,6%, w 1939 ze 2,5%. Zwyczajnie okupują Wilno i Wileńszyznę, otrzymane w prezencie od Hitlera i Stalina. Ten fakt też jest oczywisty.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.