15
Kim są „tutejsi” według profesora Bumblauskasa

O wpływie Polaków i polskiej kultury na Litwę, o tym jak Polacy tworzyli fundamenty niepodległej Litwy, kim są „tutejsi”: Polakami czy Litwinami, oraz do kogo należy dziedzictwo Wielkiego Księstwa Litewskiego – rozmawiamy ze słynnym litewskim historykiem, profesorem Alfredasem Bumblauskasem.

Jaką rolę odgrywała polska mniejszość w historii Litwy?

Chciałbym tu przytoczyć jedną ze swoich wcześniejszych wypowiedzi: nie ma innego takiego kraju jak Polska i innej mniejszości narodowej jak polska – które mogłyby tak dobrze zrozumieć historię Litwy. Polska jest podstawowym partnerem i uczestnikiem historii Litwy. Jeżeli wykreślić Polskę, Polaków i polską mniejszość z historii Litwy, to… ta historia zmieni się nie do poznania, niczym w wykrzywionym zwierciadle.

Jakie jest Pana zdanie na temat wpływu Polaków, polskiej mniejszości na uzyskanie przez Litwę niezależności w pierwszym dwudziestoleciu XX stulecia?

Możemy mówić o podziale polskiej mniejszości, większa jej część odwróciła się wówczas od Litwy, poszła swoją drogą, tworząc Litwę Środkową, następnie przyłączając się do Polski. Część Polaków, ściślej mówiąc – polskojęzyczna litewska szlachta – wybrała inny kierunek, Litwę kowieńską. Jej działacze, których my dziś na Litwie znamy jako Tadas Ivanauskas (Tadeusz Iwanowski), Mykolas Romeris (Michał Römer), Stanislovas Narutavičius (Stanisław Narutowicz) byli polskojęzycznego pochodzenia, ze szlachty litewskiej.
Poglądy polityczne nt. przyszłości Litwy mogły podzielić i dzieliły (!) całe rodziny. Tak na przykład – inny Romer, brat Michała odciął się od jego poglądów i opowiedział za podstawowym nurtem politycznym, czyli tymi, którzy woleli popierać politykę Warszawy. To samo powtórzyło się w rodzinie Tadasa Ivanauskasa, czyli Tadeusza Iwanowskiego, który jak już wspomniałem został litewskim politykiem i działaczem społecznym. Jerzy Iwanowski został ministrem MSZ Litwy Środkowej generała Lucjana Żeligowskiego, Stanisław Iwanowski również był ministrem Litwy Środkowej, a Wacław Iwanowski został działaczem społecznym na Białorusi, był nawet gubernatorem Mińsku (w czasach hitlerowskiej okupacji).

Rozłam również miał miejsce w rodzinie szlachty żmudzkiej Narutowiczów. Stanislovas Narutavičius (Stanisław Narutowicz) był litewskim działaczem politycznym i członkiem Taryby, został sygnatariuszem Aktu Niepodległości Litwy, a Gabriel Narutowicz, jego brat, pierwszym prezydentem Rzeczypospolitej.
Sytuacja powtórzyła się nawet w szlacheckiej, żmudzkiej rodzinie Biržišków, pochodzących z tych samych okolic, jak i Narutowiczowie. Mykolas Biržiška, słynny działacz Litwy kowieńskiej, tak samo jak Narutavičius, był sygnatariuszem Aktu Niepodległości. Warto zauważyć, że nawet, wg spisu z 1897, uważał siebie za Polaka (brat Vaclovas – za Litwina, a Viktoras – za Żmudzina).

Mało znane są teksty z jego polemiki z narodowcami, tak z polskiej, jak i litewskiej strony. Bardzo ciekawe, że w 1920 roku, kiedy Wilno po wycofaniu się Armii Czerwonej (ale jeszcze przed Żeligowskim) było w rękach litewskich, Mykolas Biržiška nie chciał pozwolić na przyjazd do Wilna litewskiej biurokracji bez znajomości języka polskiego. Okazało się jednak, że taka propozycja była nie do przyjęcia dla wileńskich polskich nacjonalistów i dla Żeligowskiego. Mykolas został deportowany owym „słynnym” pociągiem z innymi litewskimi i białoruskimi działaczami do Kowna na początku lutego 1922 roku.
Podsumowując – nie da się jednoznacznie stwierdzić, że polska mniejszość opowiedziała się murem za Warszawą, część Polaków współtworzyła tę Litwę, którą znamy i której stulecie niepodległości świętujemy w tym roku.

Skoro Polacy współtworzyli Litwę, to skąd się pojawiło określenie „tutejsi”, które niektórzy dzisiejsi litewscy politycy i działacze społeczni często nadużywają w stosunku do przedstawicieli polskiej mniejszości na Litwie?

Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że… „tutejsi” to nie są polskojęzyczni. W latach 1938/39 wykładowca uniwersytetu im. Stefana Batorego, Halina Turska, w swoim studium „O powstaniu polskich obszarów językowych na Wileńszczyźnie” zbadała i jasno określiła granicę, którą zamieszkują Polacy posługujący się polskim językiem. Jest to linia Suderwie, Niemenczyn, Bujwidze i dalej na Północ.
Ludzie, którzy mieszkają na tych terenach, jak już wspomniałem, posługują się w miarę „czystą” polską mową i pochodzą ze szlachty „okolicznej”. Tymczasem na południe od tej linii – od Rukojń, do samych Solecznik i dalej aż do Lidy i Grodna, mieszkają ci, kogo znamy jako „tutejszych”. Bądźmy szczerzy, język jakim rozmawiają, nie jest polskim, jest to gwara białoruska. Ludność z tych terenów sama przyznaje, że rozmawiają „po prostu” czy „po prostemu”, w domu mogą rozmawiać „po prostemu”, w życiu publicznym już rozmawiają po polsku.

Świadomość tego, że jest się Polakiem, jest powszechna wśród Polaków z Wilna i Solecznik. Podsumowując, „tutejsi” identyfikują się sami jako Polacy, mają świadomość, że są Polakami, ale mimo wszystko ich język nie jest polskim. Właśnie dlatego Litwini czasami im wytykają: „Jakimi wy jesteście Polakami, jeżeli nie rozmawiacie po polsku”. To stanowisko jednak nie jest prawidłowe, ponieważ moim zdaniem najważniejszym kryterium tożsamości nie są rzeczy obiektywne, a subiektywne – wszystko zależy od świadomości.

Interpretacja tych czy innych wydarzeń, między innymi tych, o których z Panem rozmawiamy, potrafi poróżnić niejednego historyka z Litwy czy Polski. Dlaczego mimo wspólnej historii, dobrze znanej i opisanej – Polacy i Litwini ciągle nie potrafią dojść do zgody na temat wielu wydarzeń?

Wydaje mi się, że tak było i będzie. Ludzie, którzy uważają, że są po różnych stronach barykady, zupełnie inaczej odbierają to samo zdarzenie. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli gdzieś trwa czy miał miejsce jakiś konflikt zbrojny, nigdy nie ma jednej oceny. Co do faktów zanotowanych w kronikach – tu jeszcze można się zgodzić, jakoś dojść do porozumienia, ale wspólna ocena… już nie. Czy można oczekiwać, że Żmudzini będą pozytywnie oceniali umowę, na mocy której Witold Wielki zgodził się przekazać ich kraj Zakonowi Krzyżackiemu? Żmudzini mają pełne prawo powiedzieć np. że Witoldowi nie należy się pomnik, to samo ma miejsce i w polsko-litewskich stosunkach.
W tych punktach historii, gdzie rozeszły się drogi Litwy i Polski, szczególnie w kwestii Wilna – opinie zawsze będą różne. Zresztą, jak one mogą być wspólne np. przy ocenie wydarzeń tragicznych w Gojcieniszkach i Dubinkach w 1944 roku? Oczywiście, być może opinie i oceny wydarzeń historycznych mogą znaleźć się z czasem na zbieżnych torach, szczególnie gdy teraz w Polsce jest wiele mądrych historyków, z którymi można dyskutować, starać się szukać porozumienia.

Giedroyc, zdaniem Bumblauskasa jest jednym z najsłynniejszych polskich myślicieli (litewskiego pochodzenia) Fot. archiwum

Wpływy polskiej kultury Litwini bardzo często oceniają jako dominację czy nawet „imperializm kulturalny”. Nie polityczny, ale właśnie kultury. Te słowa pochodzą od najsłynniejszego polskiego (ale litewskiego pochodzenia!) myśliciela, Jerzego Giedroycia. Jest jak jest i nic z tym się nie da zrobić, zresztą dlatego są potrzebni historycy, aby rozładowywać napięcie, szukać porozumienia na historycznej płaszczyźnie. Najważniejsze, żeby opinie historyków nie stały się powodem do politycznego konfliktu.
Wobec tego, kim są spadkobiercy spuścizny Wielkiego Księstwa Litewskiego, to: „tutejsi”, Litwini, Polacy czy Białorusini?

Podstawowymi spadkobiercami spuścizny WKL są Litwini i Polacy. O tym można wywnioskować z formuły Unii Lubelskiej – tam stworzono Rzeczpospolitą Obojga Narodów – Polski i Litwy. Dużo mówiono też o niezrealizowanej idei Rzeczpospolitej Trojga Narodów, z Rusią polsko-litewską.

Wydaje mi się, że spadkobiercami są wszyscy, o których wspomniałem powyżej. Szczególnie trzeba uwzględnić „tutejszych”. Wymieniłbym również przodków obecnych Białorusinów, którzy pierwsi w Wilnie stworzyli przedmieście, tak zwane „Civitas Rutenica” albo inaczej „Miasto Ruskie”. W pewnym stopniu do spadkobierców Wielkiego Księstwa Litewskiego można również zaliczyć przodków nie tylko Białorusinów, ale też i Ukraińców. „Civitas Rutenica” to było przedmieście, w którym mieszkali nie tylko przybysze z Połocka na Białorusi, ale również z dalekiego Wołynia na Ukrainie, z Łucka i Włodzimierza, których Witold oceniał jak swoją ojczyznę. Dodałbym również do nich – Żydów, czyli Litwaków, którzy stworzyli na Litwie historycznej swoją ojczyznę – Lite.

Panie profesorze, skoro spuścizna Wielkiego Księstwa Litewskiego w znacznym stopniu, jak pan twierdzi, należy do Litwinów i Polaków, dlaczego w życiu społecznym tak niewiele o niej się mówi, a pomników dedykowanym postaciom czy wydarzeniom historycznym z tamtej epoki jest tak niewiele? Wydaje się wręcz, że czas WKL jest bardziej czczony na Białorusi niż na Litwie czy w Polsce.

Być może dlatego, że i na Litwie, i w Polsce ciągle jest obecna tradycja selektywnego odbioru historii Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wolą patrzeć na WKL nie jako na twór stały i ciągły w historii, ale na jakieś fragmenty z historii Księstwa, które zgadzają się z ich wizją świata, a fakty które przeczą ich koncepcji, są skrzętnie przemilczane.

Józef Mackiewicz Fot. archiwum

O tym pisał utalentowany publicysta wileński Józef Mackiewicz, którego słowa trzeba zacytować: „Są trzy rodzaje patriotyzmu. Patriotyzm narodowy, patriotyzm doktryny i patriotyzm pejzażu. Narodowy interesuje się tylko ludźmi zamieszkującymi dany pejzaż, ale nie pejzażem. Doktrynalny ani ludźmi, ani pejzażem, tylko zaszczepieniem doktryny. Dopiero patriotyzm pejzażu obejmuje całość. Narodowi patrioci, na przykład, dla nich największe szczęście ludzkości, żeby jak najwięcej ludzi mówiło konieczne tym językiem, ale broń boże nie innym. Gdzie stała cerkiew, postawić koniecznie kościół. Czy włoski barok, czy bizantyjska kopuła i minaret i synagoga tak samo należą do pejzażu, jak jezioro, czy rzeka, czy rynek przy którym stoją”.

Czy można coś jeszcze dodać? Chyba tylko to, że spadkobiercami Wielkiego Księstwa Litewskiego są ludzie, który patrzą na pejzaż szeroko pojętej Litwy, nie zapominając, że obok są Białoruś, Ukraina i Polska…

15 odpowiedzi to Kim są „tutejsi” według profesora Bumblauskasa

  1. Wereszko mówi:

    Bumblauskas mówi:
    “Podstawowymi spadkobiercami spuścizny WKL są Litwini i Polacy.”
    Ma rację! Litwini i Polacy ale nie Lietuvisi! Lietuvisi nie mają prawie nic wspólnego z WKL. Nie ma odwagi, ten lietuviski historyk, przyznać, że w WKL Lietuvisi, przez setki lat, nie znaczyli NIC. Nie wnieśli do WKL ani swojej populacji, ani języka, ani kultury, ani religii, ani architektury, ani idei politycznych…To wszystko do WKL wnieśli SŁOWIANIE czyli Rusini (zwani wówczas Litwinami) i Polacy. To podobnie jak z np. Kaszubami w Polsce: czy Kaszubi wnieśli jakikolwiek wkład w kształt Państwa Polskiego? Jak siedzieli na swoim skrawku ziemi kiedyś, tak siedzą do dzisiaj!
    Bumblauskas mówi:
    “Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że… „tutejsi” to nie są polskojęzyczni”
    i snuje różne dywagacje: czy to są Białorusini czy Polacy. A nie mówi jednego najważniejszego: “tutejsi” (na szeroko rozumianej Wileńszczyźnie) NA PEWNO nie są Lietuvisami! Nikt z “tutejszych” nie mówi, i nigdy nie mówił, o sobie “Jestem Lietuvisem”.
    Bumblauskas na koniec mówi:
    “spadkobiercami Wielkiego Księstwa Litewskiego są ludzie, który patrzą na pejzaż szeroko pojętej Litwy, nie zapominając, że obok są Białoruś, Ukraina i Polska”.
    A to ciekawe! “Szeroko pojętej Litwy” (czyli Lietuvy)? A JAK szeroko pojętej, panie Bumblauskas ? Zwłaszcza, że tuż “obok są Białoruś, Ukraina i Polska”. Czy ta “szeroko pojęta Litwa”, wg pana, sięga po Suwałki, Grodno i Białystok? A może do Kijowa?
    Do Polaków na Wileńszczyźnie:
    uważajcie na tego lietuvskiego wilka przebranego za miłą owieczkę!

  2. Aurum mówi:

    @Wereszko
    Odpowiem w trollowym języku, jak przystało:

    Panie WERESZKO dość tych KŁAMSTW !1!!1!!
    ile pan się uczył HISTORII a ile PanPROFESOR BUMBLAUSKAS ?!!?!
    należy się zastanowić ,, kto ma większy : AUTORYTET prosze pana ……….

    A na serio, to Pani/Panie Wereszko — czekam na jakieś odniesienie do materiału naukowego. Podkreślam: naukowego, a nie wypowiedzi narodowców, szurów i innego rodzaju dziwacznych ludzi.
    Jak podesłany przez Panią/Pana materiał faktycznie będzie naukowy i będzie potwierdzał Pani/Pana tezę, zdejmę czapkę i przyznam rację.

  3. Wereszko mówi:

    @ Aurum
    Zabolało? to dobrze! o to mi chodziło!
    Ja uczyłem się historii 55,2 lat, a prof. Bumblowski 45,3. No i co z tego wynika, drogi Aurum? A gdyby prof. Bumblowski uczył się historii 100 lat a ja 120 lub odwrotnie? to kto byłby dla ciebie większym autorytetem? No po prostu czysta komedia! 🙂 Puknij się w swój pusty łeb!
    ” czekam na jakieś odniesienie do materiału naukowego. Podkreślam: naukowego, a nie wypowiedzi narodowców, szurów i innego rodzaju dziwacznych ludzi”.
    No właśnie wypowiedź Bumblowskiego jest wypowiedzią “narodowca, szura, i innego rodzaju lietuvskich dziwacznych ludzi” którzy nie odróżniają Litwy od Lietuvy.

  4. Aurum mówi:

    @Wereszko
    Przyjmijmy, że zabolało. Niech Pani/Pan ma tą satysfakcję, korona mi z głowy nie spadnie ani duma nie ucierpi.
    Jednak chodzi mi o badania naukowe i zasługi dla historii jako nauki, a nie ile ktoś żyje bądź posiada umiejętność czytania.
    Nawet pomijając już dorobek naukowy i doświadczenie w prowadzeniu badań historycznych, pomijając też “stukanie się w pusty łeb”, do którego mnie Pani/Pan odesłał(a), może mogę się doczekać jakiegoś referatu o tym, czym się różni Litwa od rzekomej Lietuvy, z jakimiś badaniami historycznymi, danymi źródłowymi, analizami? W końcu ma Pani/Pan rację, tytuł naukowy nic nie znaczy, a sposób rozumowania — tak więc potraktujmy to miejsce jako dogodną na to przestrzeń.
    Bardzo chętnie bym takie coś przeczytał.

  5. Ali mówi:

    @Wereszko
    Uważam, że nie można wymagać od ludzi doskonałości. Bumblauskas jest Litwinem, a wśród Litwinów uchodzi za polonofila, którym moim zdaniem jest naprawdę. Trudno natomiast domagać się od niego, aby przyjął w stu procentach polski punkt widzenia na omawiane sprawy. Cieszmy się, że taka osoba, o dużym dorobku naukowym, zajmuje stanowisko w sumie przyjazne dla Polaków, czym mocno irytuje liczne rzesze litewskich szowinistów ( na forach internetowych piszą nawet jego nazwisko w wersji “Bumblowski” – że niby renegat zaprzedany Polakom).

  6. Dudak mówi:

    Na miejscu Wereszki nie negowałbym faktu,że bałtyccy Litwini też stali u źródła WKL,ale gdzieś w połowie wieku XIV zrusieli,kiedy mówimy o bajorach,ale wieś na terenach Wileńszczyzny – jak jest długa i szeroka – jeszcze długo mówiła w domu po litewsku,z księdzem po polsku,a z Białorusinami i carskim urzędnikiem w zruszczonej formie białoruskiego.Tak dziś mówią jeszcze starzy ludzie w StrakIŠKach,ZienkIŠKach,SarafinIŠKach i dalej na połuniowy wschód – ku białoruskiej granicy.Moi dziadkowie,a i ojcowie,jako mieszkańcy ziemi trockiej,też mówili faktycznie w trzech językach.Język litewski należy do starej grupy języków indoeuropejskich i utrzymał się do naszych dni mimo “reform” takiego Jabłonskisa.Dzisiejsza jego wersja mało odbiega od tej dawnej,wiejskiej.W tamtej starej sporo było słowianizmów,które ten “działacz od języka” usunął,jakby nic nie wiedzial o dawnej wspólnocie bałto – słowiańskiej i że taka naprawdę była.Interesowałem się tym tematem.

  7. Wereszko mówi:

    @ Aurum
    referatu ode mnie (na temat różnicy między “Litwą a rzekomą Lietuvą”) nie doczekasz się bo nie zamierzam Tobie udzielać lekcji za darmo. Krótko mówiąc: Litwa (WKL) to państwo słowiańskie, początkowo tworzone przez Rusinów, potem dołączyli do tego Polacy. Bumblowski bajki opowiada o Rzeczpospolitej Obojga Narodów jako państwie polsko-litewskim (w jego pustym łbie “polsko-lietuvskim”). O tym pisałem np. w moim pierwszym wpisie 21:24.

  8. Wereszko mówi:

    @ Ali
    Słusznie! Nie Bumblauskas lecz Bumblowski! Lietuvisy piszą naszego Adama Mickiewicza jako “Adomas Mickevičius”, dlaczego więc my nie możemy pisać Bumblowski zamiast Bumblauskas? Dalia Grybauskaitė zamiast Dalia Grzybowska?
    Ten Bumblowski jest takim samym “polonofilem” jak Żyd Jonny Daniels i Szewach Weiss, czyli wilkiem w owczej skórze.
    “Trudno natomiast domagać się od niego, aby przyjął w stu procentach polski punkt widzenia na omawiane sprawy.”
    Nie chodzi o jakikolwiek punkt widzenia lecz o FAKTY.

  9. Wereszko mówi:

    @ Dudak
    Zgadzam się z Tobą w pełni. Napisałem przecież: “Lietuvisi nie mają PRAWIE NIC wspólnego z WKL.”

  10. Mir mówi:

    Przeprowadzający wywiad raczy żartować, że Giedroyć to “najsłynniejszy polski myśliciel”. Jak się teraz dobitnie okazuje, był on wyjątkowym szkodnikiem, którego myśl jest realizowana przez “polskich” polityków od 1989r. a jest wyjątkowo szkodliwa i niebezpieczna dla państwa polskiego.
    Ten profesor w wydaniu litewskim z tymi “tutejszymi” mocno kręci. On chyba nie wie, że w j. polskim istnieją gwary i jedną z nich jest gwara wileńska. Stosuje jakąś dziwną zasadę dzielenia Polaków z Wileńszczyzny ze względu na różnice językowe, a później słusznie twierdzi, że wszystko zależy od świadomości. Najśmieszniejsze na końcu, że spadkobiercami WKL są obecni wielcy, niewiele ponad 2 milionowi litwini i ci mali obok jak Polacy czy Białorusini:-) Rzeczpospolitą Obojga Narodów tworzyli przede wszystkim Słowianie, z którymi obecni litwini, nie-słowianie nie mają nic wspólnego. Bez Polaków to państwo nie miało prawa w takim kształcie funkcjonować

  11. Ali mówi:

    @ Wereszko : Tutaj nie chodzi o to, że przodkowie Bumblauskasa nosili zapewne nazwisko “Bumblowski”, tak jak przodkowie Grybauskaite nosili nazwisko ” Grzybowski”, bo to jest raczej oczywiste. Chodzi o to, że litewscy nacjonaliści celowo, intencjonalnie sugerują, że Bumblauskas powinien posługiwać się polską wersją nazwiska, gdyż w ich oczach jest osobą zaprzedaną Polakom.
    Z Danielsem i Weissem bym go nie porównywał. Inna jest materia, inne sedno sporów polsko-żydowskich i polsko-litewskich. Pomimo pewnych podobieństw występują kolosalne różnice. Przede wszystkim Litwini nie żądają od Polaków zapłaty kilkuset miliardów dolarów prawem kaduka, a nade wszystko są nieporównywalnie mniej wpływowi na świecie niż Żydzi. Używając języka sportowego, Litwini i Żydzi grają w zupełnie innej lidze.

  12. LT- PL mówi:

    Dzisiejsza polityka historyczna Lietuvy, której przedstawicielami są Bumblowscy, Garszwy……jest pochodną polityki carskiej Rosji i kajzerowskich Niemiec dla których Polacy na kresach wschodnich i zachodnich tych imperiów stanowili “główny problem” To właśnie carska ochrana i kajzerowski wywiad stworzyły, czy też może odtworzyły lietuviską nację jako przeciwwagę dla polskiego żywiołu na Kresach Wschodnich. Dzięki ich poparciu ” Akcja Lietuva” odniosła ogromny sukces. Z kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców żmudzch wiosek stworzono na przestrzeni 100 lat prawie 2 milionowy naród, wyparto, wymordowano i lituanizowano Polaków na terenach dotychczasowych ich małych ojczyzn.

  13. Jur mówi:

    Idąc tym tropem tutejszym był “Adomas Miciewiczius” jak napisano na pomniku przy Kościele Bernardynów.

  14. Wereszko mówi:

    @ Ali
    Nie interesuje mnie jakie nazwisko nosili przodkowie tego gościa. Uważam jedynie, że wszystkie nazwiska Lietuvisów powinniśmy spolszczać. Jeśli oni lituanizują naszych pisząc np. Kacynskas lub Mickevicius, to my powinniśmy pisać lietuvskie nazwiska jako np. Grzybowska, Bumblowski itd. Symetria!
    A z Żydami Danielsem i Weissem to jednak bym takiego Bumblowskiego i Landsberga porównywał, jak najbardziej. I jedni i drudzy to niby przyjaciele Polaków a tak naprawdę, jeśli chodzi o pryncypia, to są wilkami udającymi owce, farbowanymi lisami. Taki np. “przyjaciel Polski” jak Sz. Weiss przecież uważa, że powinniśmy zapłacić żydowskim organizacjom z USA za tzw. mienie bezspadkowe pozostawione w Polsce a zawodowy propagandysta sierżant J. Daniels powiedział wprost: “Choćby i 40 mln. Polaków żądało ekshumacji w Jedwabnem, to ekshumacji i tak nie będzie”.
    Wiem, że “Litwini i Żydzi grają w zupełnie innej lidze” ale… i jedni i drudzy są zdeklarowanymi wrogami Polaków. Z tym, że każdy z nich szkodzi na tyle na ile może. Żydzi na skalę globalną, Lietuvisy na skalę lokalną (Wileńszczyzna).

  15. tak mówi:

    Profesor Bumblaskas jest Zmudzinem ,a nie Litwinem.Plynac lodzia rzeka Niemen , organizowana przez telewizje litewska z dziwieniem poznawal historije WKL,Miejscowy baciuszka na Bialorusi pokazal , gdzie pochowany Mindog i inne miejsca o ktorych profesorius z dziwieniem dowiadywal sie, Tego w czasy radzieckie nie mowiona i nie uczono w uczelniach.Bumlauskas stara sie naladzic dobre stosunki miedzy Polska a Litwa, ale komosc na Litwie to strasznie nie podoba sie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.