2
Litwa a współczesne monarchie

Granitowy pomnik Mendoga, jedynego króla Litwy, został odsłonięty 6 lipca 2003 r. w centrum Wilna, dla upamiętnienia 750. rocznicy koronacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak co roku, 6 lipca, Litwa będzie hucznie świętować Dzień Koronacji Mendoga, nazywany również Dniem Państwa. To właśnie koronacja króla Mendoga w 1253 roku jest uznawana za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Litwy.

Utworzyła podwaliny państwa europejskiego i dała Litwie respekt w Europie, a przede wszystkim zakończyła proces jednoczenia kraju. Pomimo wielu prób koronowania następców, Mendog Wielki zapisał się na kartach historii jako jedyny król Litwy.

Chociaż Dzień Koronacji Mendoga jest jednym z najbardziej lubianych i najhuczniej obchodzonych dni świątecznych w naszym kraju, a postać króla Mendoga po dziś dzień jest darzona ogromnym szacunkiem, stanowcza większość mieszkańców nie chciałaby, żeby Litwa była monarchią.
Badanie opinii publicznej w tej sprawie zostało przeprowadzone jeszcze w roku 2006, gdy Litwę odwiedziła królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II. Wówczas za wprowadzeniem monarchii parlamentarnej opowiedziało się 8,3 proc. ankietowanych mieszkańców, ponad 31 proc. nie potrafiło się zdecydować, zaś ponad 50 proc. respondentów nie poparło takiego pomysłu. Większość osób, niepopierających idei Litwy jako monarchii, miało wyższe wykształcenie i mieszkało w miastach. Tymczasem mieszkańcy mniejszych miasteczek i wsi raczej nie byli przeciwko monarchii.

Gdyby Litwa jednak postanowiła zostać państwem monarchicznym, to miałaby nawet kilku pretendentów na tron, o czym „Kurier Wileński” pisał już przed kilku laty. Jednym z pretendentów zostałby książę Inigo von Urach ― wnuk niedoszłego króla Mendoga II (właśc. Wilhelm Karol Florestyn von Urach, hrabia Wirtembergii), który w roku 1918 został proklamowany królem Litwy.

4 czerwca 1918 roku litewska Taryba ogłosiła Litwę królestwem i zaproponowała tron księciu Wilhelmowi von Urach z bocznej, morganatycznej linii dynastii wirtemberskiej. 11 lipca Wilhelm wyraził zgodę i przyjął imię Mendoga II. Jednak jego królowanie trwało niedługo (dlatego też jest nazywany „królem na 100 dni”), ponieważ już 2 listopada Taryba odwołała swoją wcześniejszą decyzję i uchwaliła nową konstytucję, wprowadzającą ustrój republikański. Wilhelm nie miał okazji przyjechać na Litwę i nie został oficjalnie koronowany.

Książę Inigo von Urach – wnuk niedoszłego króla Mendoga II Fot. archiwum

Wnuk Mendoga II, urodzony w Bawarii, w Niemczech, książę Inigo (właśc. Eberhard Friedrich Inigo Antonius Maria von Urach), uważa się za głowę królewskiego domu Litwy i promuje swoją osobę – wspiera centrum kultury litewskiej w Niemczech oraz uczy się języka litewskiego. Używa tytułu księcia koronnego Litwy.

Książę Inigo von Urach odwiedził Litwę w 2009 r. oraz w lutym tego roku. Co prawda, jego ostatnia wizyta nie była związana z pretensjami o koronę – książę w najbliższym czasie planuje założyć na Litwie organizację charytatywną mającą na celu pomoc porzuconym tuż po porodzie dzieciom.
Przyznał jednak, że chociaż jego celem nie jest zostanie królem, to jeśli społeczeństwo tego zechce oraz zostanie zaproponowany mu tron, jest gotowy go przyjąć. Książę zaznaczył również, że powrócenie do monarchii byłoby wygodne dla mieszkańców.

„Koszty monarchii mogą być po prostu niższe” – powiedział Inigo von Urach w rozmowie z dziennikarzem Edmundasem Jakilaitisem. „Podczas obliczeń możemy korzystać z przykładu Niemiec. Oto mamy prezydenta, który urzęduje 5 albo 10 lat, jeżeli jest wybrany na drugą kadencję. Otrzymuje on rezydencję, ochronę, obsługę – również po tym, gdy kończy swoje urzędowanie. Potem przychodzi następny prezydent i otrzymuje to samo. Wszystko to przecież kosztuje. Mając natomiast jednego króla, podatnicy zapłaciliby mniej” – powiedział książę.
Wymieniając swoje kolejne promonarchistyczne argumenty, książę von Urach zaznaczył, że prezydent i król zupełnie inaczej traktują państwo oraz jego mieszkańców. „Monarcha myśli nie o swoich własnych interesach, ale o całym narodzie, za który czuje odpowiedzialność. Król jest swoistym ojcem narodu, dlatego myśli nie o krótkim okresie „kilka lat do przodu”, ale o całych pokoleniach swojego narodu. Politycy zazwyczaj są wybierani na okres 4-5 lat. Więc, nieco ironizując, można stwierdzić, że niektórzy z nich myślą „muszę zrobić wszystko, żeby w ciągu tych kilku lat wzbogacić się jeszcze bardziej”. Monarcha natomiast rozważa w inny sposób, bo rozumie, że przez całe życie będzie związany z państwem i swoim narodem” – wyjaśnił Inigo von Urach, dodając, że ruch monarchistyczny na Litwie nabiera coraz większej popularności, a nieskończone skandale korupcyjne powodują coraz mocniejsze rozczarowanie obywateli obecnymi politykami.

Królem Litwy chciałby zostać też mieszkający w Australii Szkot, Ronald Victor Charles Mann. Mężczyzna, tytułujący siebie Romanem, królem Imperium Europejskiego i Królestwa Litewskiego, twierdzi, że został koronowany w 2009 roku w australijskim mieście Darwin. Swój tytuł rzekomo uzyskał od swojego ojca, księcia Romana Drambskiego I. Toteż Szkot już kilkakrotnie zasypywał litewskie instytucje, m. in. Urząd Prezydenta i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, prośbami o przyznanie mu korony. Mimo że żadnej korony król Roman dotychczas nie uzyskał, nadal nie traci nadziei oraz prowadzi stronę internetową www.kingroman.eu, na której zamieszcza informacje o swoim pochodzeniu oraz możliwości kupna od niego tytułów szlacheckich arystokratycznych, m.in. baroneta, barona, wicehrabiego, hrabiego, markiza, księcia i ich kobiecych odpowiedników.

Warto zaznaczyć, że litewscy stronnicy monarchii mogą nieco pocieszyć się faktem, że jedna z najbardziej znanych postaci na świecie – królowa Elżbieta II – ma nieco… litewskiej krwi. Poszukiwania więzi pokrewieństwa między brytyjską a litewską arystokracją bardzo się wzmocniły właśnie z okazji trzydniowej wizyty królowej Elżbiety II i księcia Filipa na Litwie, która miała miejsce w październiku 2006 roku.

Historyk prof. Alfredas Bumblauskas stwierdził wówczas, że „królowa Elżbieta II jest potomkiem księcia Giedymina w 20. pokoleniu lub potomkiem Kazimierza Jagiellończyka w 17. pokoleniu, którego córka Zofia wyszła za mąż na Fryderyka Hohenzollerna, syna margrabiego brandenburskiego Albrechta III Achillesa. Myśl o tym, że między Elżbietą II a dynastią Giedyminowiczów mogą istnieć więzi pokrewne prof. Bumblauskasowi zasugerował brytyjski historyk Stephen Christopher Rowell, który w zbiorze dokumentów „Chartularium Lithuaniae res gestas magni ducis Gediminae illustrans“ analizował listy księcia Giedymina, napisane na początku XIV wieku do miast Hanzy.

Brytyjska rodzina królewska w dniu ślubu księcia Harry’ego i Meghan Markle Fot. archiwum

Według brytyjskiego historyka, litewskich korzeni brytyjskiej królowej należałoby poszukiwać poprzez niemiecką dynastię Hohenzollernów, która od 1415 roku panowała w Brandenburgii. Jak zaznaczył prof. Bumblauskas, właśnie według linii żeńskiej można ustalić pokrewieństwo między litewskimi Giedyminowiczami a szkockimi Stuartami i niemieckimi Hanowerami, z których wywodzi się obecnie panująca w Wielkiej Brytanii dynastia Windsor. Zgodnie z tłumaczeniem historyków, początek linii Stuartów-Hanowerów dała przedstawicielka Hohenzollernów, Wilhelmina Karolina Hohenzollern, która poślubiła Jerzego II Hanowerskiego, przez co spokrewniła się ze Stuartami. Dlatego, jak zaznaczył litewski historyk, mimo że chodzi o pokrewieństwo typu „dziesiąta woda po kisielu”, można jednak stwierdzić, że obecna brytyjska monarchini ma „przynajmniej procencik litewskiej krwi”.

„Wiadomo, że ludzie o błękitnej krwi mogli kiedyś pobierać się jedynie z przedstawicielami arystokracji. Nie były wyjątkiem też nasze dynastie książęce, które wykorzystywały swoje córki jako instrumenty polityczne i starały się wydawać je za jak najlepszych kawalerów, a najlepiej, żeby zachodnich. Tak wówczas troszczono się o rozwój i bezpieczeństwo kraju. To, co dziś politycy robią podczas różnego rodzaju konferencji międzynarodowych, w ciągu wieków robili władcy za pośrednictwem swoich córek” – powiedział prof. Bumblauskas.

Co do obecnie istniejących monarchii, na mapie świata można naliczyć ich nieco ponad 50. Są to: Andorra, Antigua i Barbuda, Arabia Saudyjska, Australia, Bahrajn, Bahamy, Barbados, Belgia, Belize, Bhutan, Brunei, Dania, Grenada, Guernsey, Hiszpania, Holandia, Jamajka, Japonia, Jersey, Jordania, Kambodża, Kanada, Katar, Kuwejt, Lesoto, Liechtenstein, Luksemburg, Malezja, Wyspy Man, Maroko, Monako, Niue, Norwegia, Nowa Zelandia, Oman, Nowa Gwinea, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Samoa, Suazi, Szwecja, Tajlandia, Tonga, Tuvalu, Watykan, Wielka Brytania, Wyspy Cooka, Wyspy Salomona, Wyspy Maltańskie, Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Mniej więcej co czwarte państwo posiada monarchę. W dodatku, w 16 państwach, w których mieszka ponad 129 mln osób, monarchinią jest Elżbieta II.

Zdecydowana większość istniejących obecnie monarchii to monarchie parlamentarne (monarcha nie ma wpływu na politykę państwa) i konstytucyjne (monarcha rządzi razem z parlamentem). Są jednak wyjątki w postaci monarchii absolutnej, która istnieje w Arabii Saudyjskiej, Brunei, Katarze, Omanie, Suazi, Tonga i Watykanie. W większości monarchii obowiązuje prawo dziedziczenia tronu. Wśród wyjątków można wyróżnić Watykan, gdzie głowa państwa – czyli papież – wybierany jest przez kardynałów podczas konklawe.

W Europie można naliczyć ogółem 12 monarchii. Cztery z nich to księstwa:- Andory, Liechtensteinu, Luksemburga i Monako. Z kolei królestwami są Belgia, Dania, Hiszpania, Holandia, Norwegia, Szwecja i Wielka Brytania.

Ciekawe, że w Księstwie Andory głową państwa są dwaj współksiążęta. Jednym z nich jest „współksiążę francuski (świecki)” – czyli prezydent Francji, obecnie Emmanuel Macron, zaś drugim „współksiążę episkopalny” – biskup hiszpańskiego miasta Seo de Urgel – Joan Enric Vives Sicilia.

 

 

 

2 odpowiedzi to Litwa a współczesne monarchie

  1. John mówi:

    Pretendenci do tronu litewskiego nadają się do kabaretu, albo do psychologa.

  2. Skomand mówi:

    A nie ma tutaj choćby Giedyminiwoców z rodu Czartoryskich czy z jakiegoś odłamu Wiśniowieckich (o ile jeszcze nie wygaśli). Do tego jakiodłam Wazów (o ile nie wygrasł). Ale Czartoryscy wciąż istnieją. Z tym, ze to chyba poważni ludzie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.