18
Budzą się upiory z przeszłości – konserwatyści wracają do pomysłu rozszerzenia nauczania litewskiego

Audronius Ažubalis, Laurynas Kasčiūnas i Agnė Bilotaitė zaproponowali wprowadzenie większej liczby przedmiotów po litewsku w szkołach nielitewskich Fot. ELTA

Konserwatyści zaproponowali rozszerzenie nauczania w języku litewskim w szkołach mniejszości narodowych. Na wtorkowej konferencji prasowej w sejmie zaprezentowali projekt poprawek do ustawy o oświacie.

Proponują, by 60 procent przedmiotów w szkole podstawowej i średniej było nauczanych w języku litewskim, 40 proc. – w językach mniejszości narodowych. Jak uzasadniają, zmiany pozwolą przedstawicielom mniejszości narodowych odnaleźć się na rynku pracy, zmniejszyć emigrację, a nawet zapobiec wojnie hybrydowej prowadzonej przez Kreml. Zmiany miałyby wejść w życie od 2023 r. Poprawki przedstawili Agnė Bilotaitė, Laurynas Kasčiūnas i Audronius Ažubalis ze Związku Ojczyzny – Chrześcijańskich Demokratów Litwy.

Laurynas Kasčiūnas, uzasadniając „potrzebę” wprowadzenia poprawek, posłużył się wynikami bliżej niesprecyzowanych badań socjologicznych, przeprowadzonych na Litwie wśród mniejszości narodowych. Powołał się na badanie z 1994 roku, w którym „52 proc. Polaków litewskich opowiedziało się za tym, by ich dzieci uczyły się w języku litewskim”. Inne badanie, z 2006 roku, wykazało, że „ten wynik jeszcze bardziej wzrósł, do 62 proc.”.

Kasčiūnas odwołał się też do innego argumentu – dużo gorszych wyników z państwowego egzaminu z języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych. „Tegorocznych danych jeszcze nie posiadamy, ale w ubiegłym roku państwowy egzamin z języka litewskiego złożyło około 90 proc. uczniów ze szkół litewskich i tylko 80,5 proc. uczniów ze szkół mniejszości, wspólnot narodowych” – uzasadniał.

Gwoli przypomnienia, w 2011 r., wbrew licznym protestom polskiej społeczności, została przeforsowana nowelizacja ustawy o oświacie, która od 2013 r. wprowadzała ujednolicenie maturalnego egzaminu z języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych i szkołach litewskich. Stało się tak choć, jak podkreślali niejednokrotnie lituaniści, opanowanie tego języka w identycznym stopniu jest niemożliwe z racji na to, że dla uczniów z rodzin nielitewskich nie jest to język ojczysty, poza tym mieli oni dużo mniej godzin lekcyjnych na jego opanowanie. Od września 2017 r. obowiązują również ujednolicone programy nauczania litewskiego we wszystkich klasach – od pierwszej do dwunastej (przed nowelizacją w litewskich szkołach litewski traktowano jako język ojczysty, zaś w szkołach mniejszości narodowych – jako państwowy).

Audronius Ažubalis podkreślił, że poprawki do ustawy o oświacie są konieczne, by zniwelować wpływ ataków hybrydowych prowadzonych przez Kreml. Konserwatysta twierdził, że w krajach bałtyckich mniejszości narodowe są bardzo wdzięcznym celem kremlowskich wojen hybrydowych.

„Widzimy, jak często – zaczynając od finansowania, kończąc na różnych prowokacjach – wspólnoty narodowe są rozbijane, nastawiane przeciwko państwu” – argumentował.

Podkreślił, że poprawki do ustawy były wzorowane na przykładzie Estonii, dlatego będzie się dążyło, „by nie 3 przedmioty były wykładane po litewsku, ale 60 proc. Sądzę, że byłoby to 6 przedmiotów w starszych klasach. Nie idziemy jeszcze tak daleko, jak Łotysze, którzy postawili sobie za cel, by w latach 2020-21 wszystkie przedmioty w 10-12 klasach nauczać po łotewsku” – mówił konserwatysta.

– Budzą się upiory przeszłości – komentuje Jarosław Narkiewicz z sejmowego komitetu oświaty i nauki (AWPL-ZChR). – Przypomina to 2008 rok i konserwatystów u władzy, którzy składali już podobne propozycje do ustawy o oświacie. Wtedy udało nam się wspólnie zapobiec temu. Jak zwykle, przykrywają się oni hybrydowym zagrożeniem, a w rzeczywistości chcieliby realizować hasło „Litwa dla Litwinów”. Bardzo wyraźny jest nastrój przedwyborczy. My robimy swoje – podkreśla poseł.

W kwietniu Sejm Litwy w pierwszym czytaniu poparł poprawkę do ustawy o oświacie przewidującą możliwość wprowadzenia zróżnicowanych programów nauczania języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych i szkołach litewskich. Projekt poprawki został przedstawiony przez posła AWPL-ZChR Jarosława Narkiewicza. Jesienią tym tematem zajmie się sejmowy komitet oświaty i nauki. Swoje wnioski przygotuje również rząd.

Starosta rządzącej partii Związku Chłopów i Zielonych Litwy, Ramūnas Karbauskis, powiedział, że ostateczne decyzje w sprawie rozszerzonego nauczania języka litewskiego zapadną po tym, gdy Ministerstwo Oświaty i Nauki, a także sejmowy komitet oświaty i nauki, przedstawią swe opinie.

– Zwiększenie liczby przedmiotów wykładanych po litewsku uszczupla objętość języka ojczystego w szkole. Celem takich zmian jest dalsze pomniejszenie roli języka ojczystego. Nie widzę korzyści tej propozycji. Praktyka pokazuje, że np. w ministerialnych szkołach litewskich wyniki z języka litewskiego bynajmniej nie są lepsze niż w szkołach mniejszości – uważa Józef Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”.

 

 

18 odpowiedzi to Budzą się upiory z przeszłości – konserwatyści wracają do pomysłu rozszerzenia nauczania litewskiego

  1. czarek mówi:

    Budzą się upiory z przeszłości bo wtedy w 2011 nie bylo zdecydowanego oporu przeciw dyskryminujacej ustawie . Gdyby ten opor byl nie byloby tamtej ustawy i nie byloby obecnych propozycji poprawek . Jezeli uda im sie wprowadzic zmiany to nie beda one ostatnie . Odczekaja i za kilka lat wprowadza ” poprawki do poprawek “. I tak az do konca . I wiecie gdzie ten koniec sie znajduje . Ich intencje byly i sa jasne : zniszczenie polskosci na Litwie .
    Swoja droga jak to dobrze ze takie putiny istnieja . Czy to USA , Anglia, Polska czy Litwa : Putin jest zawsze wszystkiemu winny ..

  2. Jur mówi:

    Oczekiwać należy zdecydowanego stanowiska ze strony Sejmu w Warszawie,Prezydenta Dudy i Ambasadora RP w Wilnie w sprawie nie realizowania postanowień umowy Polska-Litwa z 1994r, oraz intensyfikacji wynaradawiania Polaków na Litwie, oraz kontynuowania nie przestrzegania praw mniejszości.
    Dotychczasiwe zapewnienia i deklaracje słowne o polepszaniu stosunków z Polską i polską mniejszościa na Litwie są całkowicie rozbieżne z działaniami, obietnicami oraz deklaracjami Litwy.

  3. jan K. mówi:

    Jur, ale ty naiwny jesteś. Rozejrzyj się co się dzieje. Obecne władze w Polsce postanowiły rozwiązać ciągłe problemy z Polakami na Litwie przez likwidację Polaków. Nie będzie na Litwie Polaków nie będzie problemów. Czy ty w ogóle słyszałeś aby władze, którekolwiek, Korony zrobiły kiedykolwiek, cokolwiek, oprócz gadania do ściany oczywiście, aby zahamować bezprawne działania Litwinów wobec Polaków litewskich. Możesz nie szukać, bo nie zrobili nic.

  4. Mir mówi:

    W tym momencie można stwierdzić, że atak warszawskiego MSZ na Związek Polaków był przeprowadzony po to właśnie, by rozbicie go i jego podział miał doprowadzić m.in. do niemożności obrony Polaków przed takimi antypolskimi projektami.
    Jur, niezły żartowniś jesteś:-)

  5. Dworzak mówi:

    Dlatego potrzebujemy naszych organizacji, partii i naszych działaczy. Lietuvisi tylko czekają na nasze podziały

  6. Rebus mówi:

    A moze mi ktos powiedziec na takie pytanie. Sytuacja polskiej mniejszosci w ciagu ostatnich trzech dekad, jednak Polska nie podejmuje wedlug Litwy zadnych krokow. Widzimy ciagle sie bratanie na plaszczyznie rusofobii i ukrainofilii.Przeciez Polska jest dziesieciokrotnie wieksza od Litwy i moglaby roznymi sposobami zmusic Litwe do zmiany swej polityki wobec polskiej mniejszosci.

  7. Jur mówi:

    Polecam słowa piosenki :”.. polskiej ojczystej nam mowy nie wydrze żaden wróg…”
    patrz : you tube https://www.youtube.com/watch?v=4v323srz5RM

  8. Jur mówi:

    Brak znajomosci niedawnej histori Wilna można uzupełnić.Oto adres:Ponary 2_2 – YouTube
    Video for You Tube Ponary 2/2

  9. Mir mówi:

    Rebus, sprawa jest prosta. W III RP, niezależnie która opcja polityczna rządzi, we wschodniej polityce jest wyznawany szkodliwy dla polskiej racji stanu, mit Giedroycia. W skrócie, zjednoczenie Polski, Białorusi, Ukrainy i Litwy przeciw Rosji. Dlatego w tym planie problemem byli m.in. Polacy na Kresach, których w ciągu 3 dekad konsekwentnie marginalizowano i dzielono. Wiadome jest, że przy stanowczej postawie POLSKIEGO rządu taka Litwa w chwilę by wykonywała “prośby” z Warszawy, ale przy takiej polityce jak wyżej, jest to niemożliwe

  10. Rebus mówi:

    do Mir: To jakie jest wyjscie. Jest oczywistym faktem, ze sytuacja polskiej mniejszosci na Litwie w ciagu
    ostatnich kilku dekad nieustannie sie pogarsza, szczegolnie jest to widoczne w szkolnictwie. Tutaj wladze litewskie dzialaja, zeby j.polskiego bylo jak mniej w szkolach, a w ideale, zeby jego zlikwidowac.
    spolecznosc polska na Litwie nie jest w stanie to zmnienic i jedyna nadzieja jest na Polske, na bardziej stanowcze dzialanie jej w stosunku do Litwy. A tutaj widzimy ciagle bratanie sie, ciagla budowa nowych wspolnych projektow gospodarczych i tyle.Jaka mial racje Tusk, gdy powiedzial, ze stosunki polsko-litewskie maja byc na tyle dobre, na ile dobra jest sytuacja Polakow na Litwie. Gdyby tego przestrzegala Polska, sytuacja powoli by sie zmieniala.

  11. Jur mówi:

    To jest ewidentnie zaostrzenie kursu aby wynarodowić i litwinizować Polaków..

  12. Ali mówi:

    Tak naprawdę Litwa musiałaby liczyć się z Polską tylko w dwóch przypadkach :
    1) Gdyby Polska stała się mocarstwem, przynajmniej w skali regionalnej;
    2) Gdyby pojawiło się śmiertelne zagrożenie dla litewskiej państwowości, a jedyny ratunek mógłby nadejść tylko ze strony Polski.
    Na dzień dzisiejszy żaden z tych przypadków nie istnieje. Wobec tego Litwa, pewna siebie z racji osłony Berlina, Brukseli i Waszyngtonu, kpi sobie z Polaków w żywe oczy. W tych warunkach geopolitycznych nie pomógłby żaden polski rząd, nawet najdalszy od realizowania koncepcji Giedroycia. Tylko dynamiczny rozwój cywilizacyjny Polski i zdobycie przez nią pozycji niekwestionowanego lidera Europy Środkowo-Wschodniej może zmienić w przyszłości tę sytuację. Jeżeli to się nie stanie, nic się nie zmieni. Litwini nadal będą mieli nas w tzw. głębokim poważaniu.

  13. Mir mówi:

    Rebus, przede wszystkim odrzucenie przez rządzących samobójczej polityki giedroyciwskiej. Niestety obecnie się to nie zmieni, więc jest tu duża rola polityków wileńskich i działaczy społecznych. Powinni prowadzić na miejscu twardą politykę obrony interesów Polaków, a jednocześnie znajdować sprzymierzeńców u polskich posłów, senatorów, europarlamentarzystów, mediów, społeczników, organizacji kresowych. ŻADNYCH zgniłych układów z kimkolwiek, bo to prowadzi na manowce. Z pokojowych rozwiązań jest to jedyne wyjście, innego nie ma.
    Ali, nie trzeba być mocarstwem, żeby prowadzić narodową politykę. Jaką potęgą jest Albania, która z pomocą USA oderwała serbskie Kosowo, a w Macedonii j. albański został drugim j. urzędowym. Madziarzy pokazują jak się powinno prowadzić politykę wobec swoich rodaków mieszkających teraz poza obszarem dzisiejszego państwa węgierskiego. Egzystencja litwy jest uzależniona od 104 km granicy z Polską. Odcięcie tego oznacza ich koniec. “Osłona” litwy przez Berlin, Brukselę czy Waszyngton jest tylko teoretyczna. Mogą się jeszcze w praktyce przekonać, że tak na prawdę gwarancji nie mają żadnych. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a warszawscy politycy nie zaslużyli, więc jest jak jest

  14. Rebus mówi:

    do Mir: politycy Wilenszczyzny nie moga prowadzic polityki w obronie wlasnej tozsamosci ze wzgledow oczywistych, w sejmie RL jestich nikczemna wielkosc. W dodatku jesli sprawa dotyczy polskiej dyskryminacji, to takie pytanie bardzo konsoliduje partie litewskie. Rzecz jasna, ze nie w obronie polskosci. W czym by polska stracila, gdyby postepowal za zasada: stosunki polsko-litewskie maja byc na tyle dobre, na ile dobre sa stosunki panstwa litewskiego z polska mniejszoscia.
    Polska byla adwokatem Litwy w forsowaniu jej czlonkowstwa w UE i NATO. Litwa ciagle obiecala, ze sprawy polskiej mniejszosci zostana rozwiazane. Polska, niczym naiwniak spoza polityki, zawsze tym obiecankom wierzyla. Teraz litwa znowu stara sie swoje sprawy rozwiazywac kosztem Polski: zlacza energetyczne, kolej RailBaltic. Ani jedne. ani drugie nie jest potrzebne Polsce, jednak polska znowu daje sie w to wrobic. teraz wladze litewskie nawet nic nie obiecaja w poleprzaniu sytuacji polskiej mniejszosci, gdyz i tak wiedza, ze Polska to przelknie. Ile wreszcie ma trwac ta obluda. Ta cala giedroycowna polityka jest sprawa wewnetrzna Polski i my ja mamy gdzis. Nam jest potrzebna taka Polska, ktora walczy o swoich rodakow, gdyz minie jeszcze kilka dekad i wladze litewskie naz zasymiluja, to znaczy zniszcza. Czyzby i wtedy bedzie usprawiedliwieniem to, ze winna jest polityka gidroyca. Naprawde to byloby smieszne, gdyby nie byloby takie smutne i tragiczne.

  15. Mir mówi:

    Rebus, jednak ta grupa polskich posłów zainicjowała parę projektów ustaw, które zostały przyjęte, nawet przez jakiś czas byli w koalicji rządowej, a przede wszystkim na bieżąco mogą reagować na antypolskie projekty, które litwini by chcieli przyjąć. W samorządach gdzie rządzą Polacy to nasi rodacy większych problemów z załatwieniem spraw nie mają. Oczywiście Polska nic by nie straciła gdyby dopilnowała realizacji przez litwę dwustronnego porozumienia, ale według prowadzonej wypaczonej polityki można pozwolić temu kraikowi na łamanie prawa o mniejszościach narodowych. To jest zupełnie oczywiste, że na różnych projektach z Polską będzie korzystała jedynie litwa, która sama nie ma wielkiego pola manewru. Doktryna Giedroycia, która obowiązuje nieprzerwanie od 1989 w MSZ powoduje uległość wobec litwy i ukrainy, a także traktowanie Polaków na Kresach jako niepotrzebny balast. Niestety fakt jest taki, że taka jest realizowana polityka wschodnia wyznaczona przez tego człowieka. Dopóki jej się nie wyrzuci na śmietnik, to nie będzie realnego wsparcia dla Kresowiaków

  16. Ernest mówi:

    Konserwy tylko to potrafią. To kolejny dowód, że konserwatyści w swoim programie mają tylko jeden punkt – lituanizację Polaków. Dodatkowo mszczą się za lustrację.

    “Niedawno na Litwie ukazała się lista współpracowników KGB na której znalazł się Czesław Okińczyc.”

    Po kilku miesiącach (sic!) milczenia odezwał się sam Okińczyc na łamach własnego portalu ZW i zgodnie z przewidywaniami zaprzeczył tym doniesieniom. Podważył samą listę opublikowaną w lutym przez “Respublikę”, chełpi się swym udziałem w 1991 roku w komisji Rady Najwyższej Republiki Litewskiej do spraw likwidacji KGB, a także wystąpił do Komisji Lustracyjnej i otrzymał odpowiedź, że Komisja nie posiada danych o jego potajemnej współpracy z KGB.

    A zatem po kolei.
    Podważanie całości tzw. “listy Tomkusa” jest niepoważne, nawet jeśli można się tam doszukać pewnych błędnych danych. Nie chodzi przecież o nazwiska wszystkich, ale konkretnie o samego Czesława Okińczyca. I z tym pan mecenas-biznesmen-sygnatariusz ma jak widać wyraźny problem.

    Jak informuje sam Okińczyc, w czasach pełnej władzy Landsbergisa na początku lat 90-tych działał jako „likwidator” KGB na Litwie. A to oznacza, że mógł buszować w teczkach bezpieki, miał okazję poznać nazwiska kagiebistów, miał także dostęp do materiałów na swój temat (jeśli takie były, a z pewnością były, gdyż Okińczyc to przecież nie byle kto…), on i reszta „likwidatorów” mieli czas i możliwości z tej wiedzy zrobić odpowiedni użytek.
    Zresztą podobnie działo się w Polsce, a w komisji penetrującej archiwa polskiej bezpieki był Adam Michnik, który najpierw poznał nazwiska, a potem stał się zagorzałym przeciwnikiem lustracji. Tylko garstka wybranych/wyselekcjonowanych jako jedyni (!!!) mieli możliwość zbadania tajnych archiwów, które potem zostały szczelnie zamknięte nawet przed historykami, zarówno na Litwie jak i w Polsce. Tylko nieliczni zapoznali się z tajnymi zbiorami, w tym Okińczyc i Michnik – dziś wielcy przyjaciele, szefowie bliźniaczych mediów o liberalno-lewicowym charakterze. Taki stan rzeczy przez wiele lat umożliwiał spekulowanie, rozmaite rozgrywki, zapewne też szantażowanie osób o nieładnej przeszłości, którzy po zmianach ustrojowych pozostali aktywni w sferze publicznej.

    Wreszcie zwrócenie się do przewodniczącego Komisji Lustracyjnej prof. dr Algimantasa Urmonasa to już zwyczajna hucpa i kpina z ludzi. Przecież każdy jako tako rozgarnięty człowiek wie, a Okińczyc jako prawnik wie najlepiej, że w świetle obowiązującego prawa (Sejmas na kolejne 75 lat utajnił nazwiska osób współpracujących z KGB), Komisja nie mogła udzielić innej odpowiedzi jak odmowna. Zwrócił na to uwagę poseł Zbigniew Jedziński, a wie co mówi, bo to on w Sejmasie forsuje ujawnienie kagiebistów, którzy przecież jako potencjalne ofiary szantażu obcych służb mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Litwy.

    Na portalu zw pod tekstem Okińczyca skasowano wszystkie komentarze. Taka to jest demokracja w rozumieniu co niektórych… Być może odzywają się przyzwyczajenia z dawnych czasów, gdy prawda mogła być tylko jedna, a mających inne zdanie po prostu się ucisza i odmawia głosu.

    Dlaczego Okińczyc po miesiącach milczenia zdobył się na zabranie głosu? Bo atmosfera bardzo zgęstniała i ludzie nabrali przekonania, że kagiebiści przefarbowani na saugumistów nadal panosza się w kraju. Z pewnością również w Polsce już zauważono, że bezwarunkowe wspieranie prywatnych okińczycowych mediów wielkimi dotacjami Senatu za pośrednictwem fundacji czy pieniędzmi Orlenu, w świetle mocno podejrzanej przeszłości samego Okińczyca, jest mało roztropne i zakrawa na skandal.
    Okińczyc i jego akolici wyszli z norek i zawyli. Zabolało, a to znaczy że trafiło celnie!!!

  17. Rebus mówi:

    W sprawie tej listy Tomkusa. Dlaczego ci, ktorzy sa na liscie, a nie wspolpracowali z KGB, milcza, dlaczego nie podaja sprawe do prokuratury.

  18. Jur mówi:

    Jeśli chodzi o historie nauczaną na Litwie po litewsku szczególnie polską młodzież to ma ona utrwalić zamiast dumy Polaków poczucie wstydu i winy.
    Może zamiast efektu Katarzyny Andruszkiewicz ,która w wyniku nauczania szkolnego powiedziała publicznie na zebraniu z p.V.Landsbergisem w Ratuszu że wstydzi się być Polką.,warto byłoby p V.Landsbergis przyznł się do niepięknych kart niedawnej historii i prosił o przebaczenie.Te nie piękne karty ta walka Litwinów u boku sowietów po stronie armi czerwonejm przeciw Polakom w Bitwie nad Niemnem w 1920r.Zaś w czasie II Wojny Światowej to wspieranie Niemców litewskimi żołnierzami w Wermachcie [gen.Plechanoviczius], oraz oddziałami specjalnymi Ypatyngas Burys w Gestapo a więziennictwie np na Łukiszkach i wykonawstwo mordu na pk 100 tys obywateli polskich – narodowości żydowskiej i Poaków w Ponarach.Nie piękne jest też usuwanie tablic ,rzeźb ,posągów {np Katedra w Wilnie] polskich twórców i autorów i właścicieli zabytków lub zmienianie im nazwisk na litewsko brzmiące.
    Czy przypadkiem nie nadszedł czas aby wyprostować ,i ujawnić te sprawy.Podszywanie się pod cudzą własnoiść lub okradanoie zpraw autorskich to po prostu wstyd.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.