12
Rocznica mordu w Miednikach

Mord w Miednikach jest jednym z najbardziej krwawych wydarzeń z historii odradzającej się Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Granica państwowa to chyba najbardziej widoczny znak niepodległości każdego państwa. Nic więc dziwnego, że nowo powstające punkty oddzielające niepodległą Litwę od upadającego Związku Sowieckiego musiały bardzo drażnić tych, którzy nie pogodzili się z końcem systemu. Drażniły tak bardzo, że od początku swojego istnienia punkty graniczne stały się przedmiotem ataku ze strony sowieckich służb. 31 lipca obchodzimy rocznicę najtragiczniejszego z napadów, który przyniósł 7 śmiertelnych ofiar.

Punkty celne na litewsko-białoruskiej granicy były w 1991 r. napadane aż 18 razy. W czasie incydentów były podpalane budynki, niszczone dokumenty, znieważana flaga Litwy a funkcjonariusze państwowi – bici. O napady na posterunki oskarżany był OMON (Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia) – jednostka, która znana była ze starań, by przeciwdziałać ruchom niepodległościowym w byłych republikach.
20 stycznia 1991 roku OMON zaatakował np. łotewskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, zabijając 5 osób. Siedmiu członków formacji uznano w ryskim procesie za winnych i skazano zaocznie na kary dożywocia.

Punk graniczny w Miednikach, do wydarzeń z 29 lipca, również był już napadany wielokrotnie. Pograniczników napadano 27 stycznia, 25 marca, 19 kwietnia 25 maja. Po ostatnim napadzie załogę wzmocniono. Nieuzbrojonych celników mieli ochraniać policjanci z grupy szybkiego reagowania Aras.

31 lipca 1991 r., ok. 4 rano, atak się powtórzył. Tym razem jednak celem napastników nie było zastraszenie funkcjonariuszy, ale wymordowanie całej załogi strażnicy. Celnikom i policjantom kazano położyć się na ziemi, a następnie strzelano im w tył głowy. Na posterunku w Miednikach zginęli podczas pełnienia służby funkcjonariusze jednostki Aras: Mindaugas Balavakas i Algimantas Juozakas, funkcjonariusze policji drogowej: Juozas Janonis i Algirdas Kazlauskas, celnicy: Antanas Musteikis i Stanislovas Orlavičius. Celnik Ričardas Rabavičius zmarł dwa dni później w szpitalu od ran postrzałowych w głowę. Jedyny ocalały z tragedii, to celnik Tomas Šernas, który na całe życie został przykuty do wózka inwalidzkiego.

– Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Tak naprawdę nie różnił się on niczym od innych. Pracowaliśmy jak zwykle. Wiedzieliśmy, że Rosjanie coś szykują, ale myśleliśmy, że to będzie raczej atak polityczny. Nikt nie mógł nawet pomyśleć, że może dojść do morderstwa niewinnych ludzi. Nikt nie był wtedy przygotowany na taką śmierć. Nagle w nocy wpadli mężczyźni, nie mieli na sobie żadnych masek, bo byli pewni, że nikt z nas nie zostanie żywy i nie rozpozna ich. Kazali nam kłaść się na podłogę i strzelali w tył głowy. Cudem zostałem żywy, ale jestem przykuty na całe życie do wózka inwalidzkiego. O ile pamiętam, pomoc nie przyszła od razu, bo nie było słychać wystrzałów, ponieważ korzystali z broni z tłumikiem. Pamiętam tylko, jak „leciały” karetki jedna za drugą – opowiadał w jednym z wywiadów dla „Kuriera Wileńskiego” Tomas Šernas, obecnie generalny superintendent Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.

Gdy nie ma możliwości wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec sprawców, szczególnego znaczenia nabiera pamięć Fot. ELTA

Mord w Miednikach jest jednym z najbardziej krwawych wydarzeń z historii odradzającej się Litwy, obok 13 stycznia 1991 roku, kiedy pod sowieckimi czołgami lub od kul zginęło 14 osób, a kilkaset zostało rannych. Został zakwalifikowany przez prokuratorów jako przestępstwo przeciwko ludzkości, które nie ma terminu przedawnienia. Wciąż jednak nie udaje się ukarać winnych. Podejrzani w sprawie są obywatele Rosji: Andriej Łaktionow, Czesław Mlinyk i Aleksandr Ryżkow. Rosja odmawia wydania ich Litwie.

Jak dotąd tylko jedna osoba została pociągnięta do odpowiedzialności. Wiosną 2011 roku Wileński Sąd Okręgowy skazał na dożywocie byłego funkcjonariusza OMON, obywatela Łotwy, Konstantina Michajłowa.
W sytuacji, gdy nie ma możliwości wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec sprawców, szczególnego znaczenia nabiera pamięć o tragicznych wydarzeniach. W tym roku obchody rocznicy mordu w Miednikach rozpoczęły się 29 lipca, od tradycyjnego biegu Miedniki-Wilno. 34 km trasy przebiegło 85 drużyn. Najszybciej, bo zaledwie w godzinę 49 min. 49 sek. trasę przebiegli zawodnicy wileńskiego klubu „F.O.C.U.S. running“. Drugie miejsce zajęli policjanci z Kowna, a trzecie – policja z Wilna.

30 lipca wieczorem w kościele ewangelicko-reformowanym w Wilnie, świadek wydarzeń, Tomas Šernas, zorganizował wieczór pamięci. Centralne uroczystości rozpoczną się 31 lipca o godz. 8 rano Mszą świętą w wileńskiej katedrze. O godz. 10.00 ofiary zostaną uczczone na miejscu zbrodni, przy pomniku w Miednikach, a o godz. 11.15 – na cmentarzu wojskowym na Antokolu.

Fot. Marian Paluszkiewicz

12 odpowiedzi to Rocznica mordu w Miednikach

  1. Litwin mówi:

    Podobnie jak w przypadku mordów pod wieżą TV w Wilnie w styczniu 1991, również za zamordowanie załogi strażnicy w Miednikach w lipcu 1991 pełną odpowiedzialność ponosi laureat Pokojowej Nagrody Nobla (!) M.Gorbaczow, który – tak jak dzisiaj przestępca międzynarodowy Putin- decydował o każdej najdrobnieszej interwencji swoich wojsk i jednostek specjalnych.
    Niestety, reżim rządzący dzisiaj Rosją nie wydaje swoich przestępców, więc poznanie pełnej prawdy o zbrodniach sprzed lat nie będzie w najbliższym czasie możliwe.

    Niedawno byłem pod pomnikiem.
    Szkoda, że na trasie z Wilna do granicy (nowa szosa mińska), powiedzmy 100 metrów przed pomnikiem, nie ma dużej tablicy infomującej o pomniku. Nie spotkałem też takiej informacji jadąc starą szosą mińską i następnie dojeżdżając ulicą K.Kalinowskiego w Miednikach do granicy.
    Warto o zbrodni informować Rosjan i Białorusinów przekraczających granicę w Miednikach.

  2. Rebus mówi:

    Rezyserem wydarzen styczniowych byl Butkevicius i on tego nie skrywa i nie skrywal. Czytalem jego wywiad, przy dobrej checi mozna i dzis go upolowac w internecie, ze on dzialal na podstawie ksiazek Gene Sharp’a i mowil, ze byly uwzgledniane ofiary wsrod cywilow. cywilne ofiary mialy tylko sluzyc do zwiekszenia nastrojen antyradzieckich. W dodatku kule w ofiarach sa nie od AK, a tylko maja pochodzenie z karabinow poczatku XX wieku. I to, ze na Litwie przyjeta jest ustawa, zabraniajaca wypowiadac inne zdanie tych wydarzen, niz oficjalne, tez moze o czyms swiadczyc.
    W sprawie wydarzen miednickich. dlaczego litewscy pogranicznicy nie stawiali zbrojnego oporu swoim oprawcom. Wyglada na to, ze sie znali. Zreszta z czasem historia postawi swoje kropki na i, i duzo kto bedzie tym wynikiem bardzo rozczarowany.

  3. Dudak mówi:

    Boję się ,że Litwin z czasem zostanie na gołym piachu z tą wydumaną przez same władze litewskie wersją wydarzeń.Czy to nie pan V.L. powiedział : kuo daugiau aukų,to sveresnė pergale.Smuci też ,że niektórzy przedstawiciele AWPL – ZChR – ci najbliżsi centralnych władz litewskich – powtarzają oficjalną wersję wydarzeń.Ale cóż,ciepłe miejsca zobowiązują.

  4. ViP mówi:

    Kraj bez historii sam sobie ją tworzy.

  5. ViP mówi:

    Kraj bez historii sam sobie ją tworzy.

  6. Mir mówi:

    Kogo w ogóle interesuje jak i przez kogo został zabity jakiś litwin. Ich zabici, ich sprawa

  7. Litwin mówi:

    do Mira
    Człowiek pozbawiony jakiejkolwiek empatii, nie solidaryzujący się w bólu z innymi ludźmi – bez względu na narodowość – jest pozbawiony człowieczeństwa. Twoja wypowiedź jest typowa dla polskich narodowców, którzy są ortodoksyjnymi katolikami, kołtunami i zaściankowcami, o wygórowanym poczuciu własnej wartości.

    Katonacjonaliści biorą przykład z Kościoła watykańskiego, który podobną do twojej ideologię wyznawał wobec Polski w czasie II wojny światowej.
    Tuż po agresji Niemiec na Polskę Watykan zerwał jednostronnie konkordat z Polską, uznając natychmiast niemieckich biskupów na ziemiach włączonych do III Rzeszy. Tym samym zaakceptował de facto niemiecką okupację i upadek państwa polskiego.
    Państwo watykańskie nie było zainteresowane tym, za co i przez kogoś został zabity jakiś Polak podczas II wojny światowej, a milczenie papieża Piusa XII wobec ogromu zbrodni hitlerowskich odpowiada twoim słowom “Ich zabici, ich sprawa”.

    Twój post dowodzi, że nie rozumiesz duszy ludzi zamieszkujących tereny dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

  8. Mir mówi:

    Twoi bracia litwini mają empatię, solidaryzują się z Polakami i mają człowieczeństwo po swoim tchórzliwym mordzie na cywilach w Ponarach? Polak zamieszkujący czy Soleczniki, czy Zgorzelec, czci polskie ofiary, a nie incydent, w którym ginie ktoś obcy

  9. Ali mówi:

    @Litwin : Watykan nie zerwał konkordatu z Polską. Konkordat został wypowiedziany dopiero po wojnie przez polskich komunistów. Watykan w diecezji chełmińskiej i diecezji gnieźnieńskiej wyznaczył jedynie ADMINISTRATORÓW APOSTOLSKICH, a nie nowych biskupów ordynariuszy. Wiązało się to z tym, że w diecezjach chełmińskiej i gnieźnieńskiej w roku 1939 zabrakło biskupów polskich ( tak ordynariuszy jak i biskupów pomocniczych), a okupacyjne władze niemieckie nie wyrażały zgody na powołanie na TYMCZASOWE stanowiska jakichkolwiek Polaków. W tej sytuacji władze watykańskie musiały, chcąc nie chcąc, powołać administratorów niemieckich.
    Nowy administrator tymczasowy diecezji chełmińskiej i zarazem biskup gdański w jednej osobie, Splett czynił starania o włączenie go w skład Konferencji Episkopatu Niemiec. Watykan stanowczo odmówił spełnienia tej prośby powołując się na to, że kwestie granic państwowych Rzeszy rozstrzygnie po wojnie dopiero traktat pokojowy. Na razie, tj. w czasie trwania działań wojennych, dla Watykanu ani Wolne Miasto Gdańsk, ani diecezja chełmińska nie są częściami Rzeszy Niemieckiej.
    Są to wprawdzie subtelności historyczno-prawne, ale po wojnie komuniści, wyzyskując niewiedzę wielu Polaków i opierając się na półprawdach, rozpętali kłamliwą propagandę jakoby Watykan w roku 1939 zerwał konkordat z Polską.

  10. Litwin mówi:

    Watykan zerwał konkordat swoją dzialalnością wobec Polski w czasie II wojny światowej. Formalne zerwanie nastąpiło nieco później, bo 12 września 1945 i dokonał tego Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej podejmując odpowiednią uchwałę.

    Powodem podjęcia tej uchwaly bylo pogwalcenie przez Watykan postanowień konkordatu w czasie okupacji hitlerowskiej (papież natychmiast uznal biskupów niemieckich na zajętych przez hitlerowcow ziemiach polskich). Dodatkowym powodem był fakt nieuznawania przez Watykan Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej i utrzymywania stosunków dyplomatycznych z rządem emigracyjnym.
    Uchwala stwierdzala, ze Krk posiada pelną swobodę dzialania w ramach obowiązujących ustaw.

    Pomimo zerwania konkordatu, do 1949 roku Krk ciszył się daleko idącą swoboda działania, zachowując niemal wszelkie formy swojej przedwojennej działalności.
    Bez większych przeszkód działały stowarzyszenia katolickie, seminaria duchowne, zakony, ochronki, domy opieki, szpitale,żlobki, internaty i szkoly prowadzone
    przez duchowieństwo. Bez przeszkód działala organizacja charytatywna Caritas, prowadząca w 1946 roku 1771 zakladów. Początkowo wladze
    komunistyczne zachowaly rownież nauczanie religii w szkołach państwowych, aczkolwiek pozbawily je charakteru przedmiotu obowiązkowego.

    W kraju ukazywały się liczne pisma katolickie i odbudowywano zniszczone świątynie r-k. Nie tknięto również nieruchomości rolnych należących do Krk o powierzchni blisko 150 tysięcy ha.. Dekret PKWN z 6 września1944, ze względów politycznych nie objął tych dóbr reformą rolną (dokonała tego ustawa z 20 marca 1950 o przejęciu przez państwo dóbr tzw. martwej ręki).

    Bardziej szczegółowo stosunki między Watykanem a Polską w okresie powojennym opisano w linku

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/11/prawda-relacjach-polski-z-watykanem-i-jego-wspolpracy-z-hitlerem/
    Wiele ciekawych informacji skrywanych przez wielebnych fałszerzy historii można znaleźć w książce Karlheinza Deschnera “Z bogiem i faszystami. Watykan w przymierzu z Mussolinim, Franco, Hitlerem i Pavelicem”.

    PS
    1) Kosciół miał dobrze w czasach komunistycznych i cieszył się dużym poparciem społeczeństwa, choć wielu biskupów i księży było tajnymi współpracownikami służby bezpieczeństwa. Dzisiaj Kosciół stał się największą partią polityczną i jego armia agresywnych polityków w czarnych sukienkach narusza kolejny raz umowę międzynarodową zawartą między państwem polskim i watykańskim. Wypowiedzi hierarchów o nadrzędności “prawa Bożego” naruszają zagwarantowany Konstytucją RP i konkordatem rozdział Kościoła i państwa oraz zagrażają wolności sumienia obywateli RP.

    2) Konkordat, jaki Watykan podpisał z Hitlerem w roku 1933, obowiązuje do dziś.

  11. Ali mówi:

    Litwinie, przeczytaj raz jeszcze mój poprzedni wpis, a gdy to nie pomoże, przeczytaj kolejny raz. Watykan nie naruszył postanowień konkordatu z roku 1925. Komuniści zrywając konkordat świadomie podawali nieprawdę.
    Kościół miał tak dobrze w czasach komunistycznych, że komuniści więzili Prymasa Wyszyńskiego i kilku innych biskupów. Uwięzili także wielu zwykłych księży i zakonników. Na dodatek kilku księży skrytobójczo zamordowali. Każdy duchowny był indywidualnie inwigilowany przez bezpiekę. Każdy miał swoją “teczkę”. Pod tym względem była to jedyna taka grupa zawodowa w Polsce.
    Postulat przestrzegania “prawa Bożego” nie ma nic wspólnego z polską Konstytucją ani z rozdziałem Kościoła od państwa. Postulat odnosi się wyłącznie do praktykujących katolików. Kto nie chce się do tego dostosować, nie musi. Prawo państwowe tego nie wymaga ( np. rozwody).
    P.S. 1) Sprzeczny z prawem kanonicznym jest pogląd, że “papież natychmiast uznał biskupów niemieckich”. Otóż papież nie uznaje biskupów powoływanych przez władze państwowe, ale sam powołuje duchownych na stanowiska biskupów ( bardzo często w porozumieniu z władzami świeckimi, ale nominacja zawsze pochodzi ostatecznie od papieża). Tak samo było na okupowanych przez Niemców ziemiach polskich. Żadnego z biskupów niemieckich na tych ziemiach papież nie powołał na stanowisko ordynariusza diecezji.
    2) Bierut w roku 1947 składał w sejmie przysięgę prezydencka kończąc ja słowami ” Tak mi dopomóż Bóg”. Jaroszewicz jako wiceminister obrony narodowej w procesji w Boże Ciało prowadził pod baldachimem księdza pod rękę. Była to cyniczna maskarada. Komuniści najpierw chcieli uporać się z podziemiem niepodległościowym, by dopiero po roku 1949 przystąpić ( wieloetapowo) do zwalczania Kościoła. Od razu na wszystkich frontach walczyć nie mogli, bo byli wtedy zbyt słabi. Dlatego właśnie w roku 1944 nie objęli reformą rolną dóbr martwej ręki. W roku 1950 mogli już to uczynić, jak również zlikwidować w praktyce Caritas.

  12. Wereszko mówi:

    @”Litwin”
    to zagorzały głupek, antyPolak i i antyKatolik. Szkoda czasu na takiego prymitywa. Niech smaży się w piekle! jego wybór!
    Litwin!
    Masz jeszcze szansę, nawróć się na jedyną i prawdziwą wiarę katolicką. Piekło jest straszne!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.