X
    Categories: Wiadomości

Czy wileńska publiczność cierpi na przesyt polskiej muzyki?

Co roku na scenach Wileńszczyzny pojawia się plejada polskich gwiazd Fot. Marian Paluszkiewicz

Muzyka, spektakle czy kabarety w wykonaniu artystów z Polski cieszą się wielką popularnością wśród Polaków Wilna i Wileńszczyzny od zawsze. Co roku na naszych scenach pojawia się plejada polskich gwiazd. Koncerty dla lokalnej społeczności są czasem jedyną okazją, by spotkać artystów i posłuchać muzyki na żywo.
Ostatnio jednak w mediach pojawiła się informacja o odwołanym koncercie popularnego wykonawcy Sławomira.

– Bardzo nam przykro, ale zaplanowany koncert w Ogrodzie Botanicznym UW w Zakrecie nie odbędzie się z powodu zbyt niskiej frekwencji. Nie udało się sprzedać minimalnej, wymaganej puli biletów – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Paweł Żemojcin, dyrektor Agencji Artystycznej „Polskie imprezy na Litwie”.
Sławomir Zapała jest znany z takich przebojów, jak „Miłość w Zakopanem”, „Megiera” czy „Ni mom hektara”. Ma tysiące fanów w Polsce i poza jej granicami. Czy więc wileńska publiczność cierpi na przesyt muzyki w wykonaniu polskich gwiazd?
– Nie jest tajemnicą, że wileńska publiczność najchętniej wybiera się na koncerty wykonawców starej generacji. Maryla Rodowicz, Krzysztof Krawczyk czy Ryszard Rynkowski tradycyjnie zbierają pełne sale. My zaś, zapraszając do Wilna niezwykle popularnego w Polsce wykonawcę Sławomira, stawialiśmy przede wszystkim na młodzież. Wiele wysiłku włożyliśmy w reklamę, ustaliliśmy też dosyć przystępną cenę na bilety – 10 euro. Niestety, tym razem nie udało się – powiedział Paweł Żemojcin.
Dyrektor agencji artystycznej twierdzi, że stara się zapraszać do Wilna wyłącznie wykonawców, którzy prezentują wysoki poziom artystyczny.

– Chciałbym zapewnić widzów, że nasza agencja organizuje koncerty na skalę krajową, w których z reguły udział biorą profesjonaliści, prawdziwe gwiazdy polskiej estrady. Szczerze zachęcam zaufać naszym gustom i przyjść na koncert nawet wtedy, gdy wykonawca nie jest znany szerszej publiczności w naszym kraju. Najlepiej samemu ocenić możliwości artysty niż kształtować swoją opinię o jego twórczości na podstawie filmików na YouTube – zachęca organizator koncertów.
Podkreśla ponadto, że chociaż od 4 lat działa w branży koncertowej, jak dotychczas nie jest zorientowany, jakie są gusta polskiej publiczności Wileńszczyzny.
– Za jakieś 4-5 lat będę mógł odpowiedzieć na takie pytanie. Dziś mogę stwierdzić jedynie, że koncerty rosyjskich wykonawców cieszą się większą popularnością wśród naszych Polaków – zaznaczył Paweł Żemojcin.
Grażyna Zaborowska, dyrektor Centrum Kultury w Solecznikach jest zdania, że organizacja każdego koncertu komercyjnego wiąże się z pewnym ryzykiem.
– Takie projekty wiąże się umową, warunki której każdy organizator powinien spełnić. Jeżeli bilety nie są sprzedane, trzeba dołożyć do honorarium artysty, a jeśli nie ma sponsora, wówczas organizator z reguły dokłada z własnej kieszeni. Jeżeli nie jest w stanie zebrać potrzebnej kwoty, impreza zostaje odwołana, jak w przypadku koncertu Sławomira. Nasze centrum zajmuje się organizacją przede wszystkim imprez niekomercyjnych, tzn. tych, które nie przynoszą nam zysku. Często są to imprezy darmowe. Kierujemy się naszym budżetem, szukamy także sponsorów. Wówczas nie istnieje ryzyko odwołania koncertu – mówi dyrektor centrum.

Wileńska publiczność najchętniej wybiera się na koncerty wykonawców starej generacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Pani Grażyna, która zajmuje się organizacją różnego rodzaju imprez od ponad 20 lat, zaznacza, że podejmując się organizacji koncertu, należy przeanalizować, co się ludziom podoba, jakie przeważają gusta wśród publiczności.
– Jest to także kwestia doświadczenia. Im dłużej pracuje się w tej branży, tym lepiej wiadomo, jakie są tendencje, czego ludzie bardziej oczekują, potrzebują. Jednak wiadomo, że każda impreza będzie miała swego widza. Dla mnie osobiście liczba widzów nie świadczy o poziomie czy sukcesie imprezy. Nie można przecież porównywać koncertu muzyki klasycznej czy festiwalu muzyki chóralnej z dożynkami, na które przychodzi najwięcej ludzi. Zapraszamy na przeróżne imprezy, bo jak już wspomniałam, każda ma swego widza. Obecnie, szykujemy kolejną edycję projektu „Muzyka w Pałacu Balińskich”. Pracowaliśmy nad tym, by przyszło więcej widzów i udało nam się, bo z roku na rok impreza ta cieszy się coraz większą popularnością – dodała Grażyna Zaborowska.
Bożena Mieżonis, organizatorka imprez kulturalnych Domu Kultury Polskiej w Wilnie, jest zdania, że koncert muzyki popularnej lub ludowej gwarantuje wypełnioną po brzegi salę koncertową.

– Jako przykład można podać Marylę Rodowicz czy zespół „Mazowsze”. Od wielu lat na ich koncertach największe areny stołeczne są przepełnione. Zaproszenie wykonawcy „niszowego”, jak w przypadku Sławomira, zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Wtedy sporo czasu trzeba poświęcić na reklamę. Z własnego doświadczenia mogę twierdzić, że trudno też zebrać publiczność na koncerty muzyki elektronicznej. Podstawowym celem naszej placówki jest promowanie kultury polskiej na Litwie także poprzez estradę, dlatego przynajmniej raz do roku zapraszamy jakiegoś polskiego wykonawcę, który jest obecnie popularny w Polsce. Ostatnio była to Justyna Steczkowska i oczywiście nasza sala była wypełniona po brzegi. Teraz prowadzimy rozmowy odnośnie koncertu innej polskiej gwiazdy. Jeżeli dojdą do skutku, wystąpi ona na scenie DKP w grudniu. Kim będzie ten wykonawca, na razie pozostanie tajemnicą – powiedziała Bożena Mieżonis.
Justyna Giedrojć

Justyna Giedrojć :

View Comments (4)

  • Osobiście uważam pomysł koncertu Sławomira i przyciągnięcia młodzieży na koncert topowego polskiego wykonawcy za b.dobry ale realizacja była do d...y.
    Mogę tylko zasugerować p. Dyrektorowi podpatrzenia jak robią to lepsi i bardziej doświadczeni- Rosjanie.

  • A może młodzież w Wilnie rozwinęła się muzycznie...? "Co roku na naszych scenach pojawia się plejada polskich gwiazd" :) :) :) Bardzo przepraszam ale najczęściej zapraszani są jacyś grajkowie z przysłowiowej Koziej Wólki wykonujący skoczne przyśpiewki w stylu disc
    o polo lub też sroki z minionej epoki...