0
Rozstrzygnięto XV edycję konkursu „Mistrz ortografii”

Doc. dr Barbara Dwilewicz i doc. dr Irena Masojść przygotowały dyktando, które porusza tematykę niepodległościową Fot. Iwona Klimaszewska

Blisko 30 uczestników z dziesiątych klas polskich szkół Wileńszczyzny w piątek, 26 października, w Domu Kultury Polskiej w Wilnie stanęło w szranki o tytuł „Mistrza Ortografii”. Zaszczytny tytuł w tegorocznej, XV edycji konkursu, powędrował do Katarzyny Stefanowicz (nauczycielka Anna Jasińska) ze stołecznego Gimnazjum im. Jana Pawła II.

„Dyktando w tym roku jest szczególne. Po pierwsze, jest to edycja jubileuszowa. Po drugie, mamy rocznicę niepodległości Litwy i Polski. Doc. dr Barbara Dwilewicz i doc. dr Irena Masojść przygotowały dyktando, które porusza tematykę niepodległościową” – witając uczestników, powiedziała Krystyna Dzierżyńska, wiceprezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”, które jest organizatorem konkursu.

Za motto XV edycji konkursu „Mistrz ortografii” jego organizatorzy obrali słowa Jana Lechonia: „I jak w Ojczyźnie, tak i w obcym kraju czuwam i strzegę skarbu polskiej mowy”.

„Cieszę się, że widzę na sali uczniów, których interesuje poprawne pisanie, bez błędów ortograficznych. To błędy ortograficzne najbardziej nas rażą w tekście pisanym. Cieszymy się, że młodzież pamięta o tym, że naszą najważniejszą wartością, którą mamy, którą odziedziczyliśmy po naszych rodzicach, jest język ojczysty” – powiedziała doc. dr Barbara Dwilewicz z Akademii Edukacji Uniwersytetu Witolda Wielkiego.

Jak mówiła w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polonistka Elżbieta Zacharewicz, z Gimnazjum im. św. Urszuli Ledóchowskiej w Czarnym Borze, uczniowie chcą pisać poprawnie i chętnie biorą udział w „pojedynkach” ortograficznych podczas lekcji polskiego. Jak przyznała, ortografia w języku polskim jest bardzo zawiła, co mógłby potwierdzić niejeden cudzoziemiec.

Po napisaniu dyktanda uczniowie ocenili, że dyktando było dość trudne Fot. autorka

– Wystarczy wspomnieć gżegżółkę, pszczołę i Pszczynę. Mamy wyraz „naprawdę” pisany łącznie, ale „na pewno” już rozłącznie. Im dłużej ćwiczymy z uczniami ortografię, tym więcej powstaje pytań, bo kiedy się osiąga pewien poziom „tak, już wiem”, wtedy natychmiast pojawia się „ale” i trzeba zaczynać ćwiczyć od nowa – mówiła polonistka.

Po napisaniu dyktanda uczniowie ocenili, że dyktando było dość trudne, a największy kłopot sprawiły nieznane wyrazy z dziedziny wojskowej. Wątpliwości budziła również interpunkcja, łączna i rozłączna pisownia wyrazów.

Grupa wyróżnionych uczniów zostanie zaproszona 7 listopada na wręczenie nagród podczas odbywającego się w tym dniu finału konkursu recytatorskiego „Kresy 2018”. Laureatom I-III miejsca przyznano dyplomy, statuetki i nagrody rzeczowe, zaś osobom wyróżnionym – dyplomy, statuetki oraz słowniki. Wspólną nagrodą dla wszystkich uczestników dyktanda będzie wycieczka na Litwie albo do Polski.

 

LAUREACI KONKURSU „MISTRZ ORTOGRAFII”

Mistrz ortografii: Katarzyna Stefanowicz z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie (polonista Anna Jasińska)

I wicemistrz: Kamila Zujewicz z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie (polonista Anna Jasińska)

II wicemistrz: Gabriela Jackiewicz z Gimnazjum Inżynieryjnego im. Joachima Lelewela w Wilnie (polonista Regina Sinkiewicz)

Wyróżnienia zdobyły:

Reta Samonczik ze Szkoły im. Sz. Konarskiego w Wilnie (polonista Jolanta Pacyno )
Paulina Pieszko z Gimnazjum im. M.Balińskiego w Jaszunach (polonista Krystyna Turkot)
Dorota Rud z Gimnazjum im. Wł.Syrokomli w Wilnie (polonista Łucja Minowicz)
Magdalena Wojnicz z Liceum im. A.Mickiewicza w Wilnie (polonista Elwira Bielawska)
Katarzyna Żuromska z Gimnazjum im. J.I.Kraszewskiego w Wilnie (polonista Joanna Szczygłowska )

DYKTANDO DLA KLASY X (2018)
Żywa historia
Mój dziadek Julian, mając trzydziestopięcioletni staż pracy w przedsiębiorstwie przemysłowym, przeszedł na zasłużoną emeryturę. Zdecydował zostać ekorolnikiem specjalizującym się w hodowli bażantów, przepiórek i kuropatw. Złożył on-line wniosek o dofinansowanie z funduszy unijnych i zajął się odnawianiem na wpół zrujnowanego domu rodzinnego położonego nieopodal Czarnego Boru.
Porządkując poddasze, natknął się na płaski drewniany kufer zamknięty na zardzewiałą kłódkę, która ustąpiła w mgnieniu oka. Z jednej strony kufra znajdowały się umundurowanie i maciejówka z orzełkiem, a z drugiej – menażka i związany postrzępionym sznurkiem plik listów. Wzdłuż kufra w skórzanej pochwie spoczywała szabla z zakrzywioną klingą. Najwartościowsza jednakże okazała się korespondencja, która uchyliła rąbka tajemnicy rodzinnej, skrzętnie ukrywanej w czasach sowieckich. Niemal wszystkie listy rozpoczynały od słów: „Mój drogi Kaziu”, co oznaczało, że były adresowane do prapradziadka Kazimierza. Autorem listów był jego towarzysz broni, który pochodził z ówczesnego województwa tarnopolskiego. Obaj należeli do I Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. O czym do siebie pisali? Po prostu wracali pamięcią do niezatartych wydarzeń wojennych sprzed lat, kiedy to walczyli na froncie polsko-rosyjskim, broniąc do upadłego granic nowo odrodzonej Polski przed Armią Czerwoną. Oddawali się wspomnieniom o ciężkich bitwach, przywoływali nazwiska żołnierzy, z którymi łączyła ich dozgonna przyjaźń, snuli mrożące krew w żyłach opowieści o niebezpiecznych potyczkach i szarżach.
Pod wpływem tego odkrycia mój dziadek niezmiernie zainteresował się tym arcyważnym okresem w dziejach Polski. Zaczął gromadzić przeróżne pamiątki z zamierzchłej przeszłości, nawiązał kontakt w sieciach społecznościowych z rodzinami żołnierzy walczących o niepodległość Polski i prowadził ożywioną korespondencję e-mailową. Historia stała się jego pasją życiową, którą zaraził młodzież. Kilkakrotnie uczestniczyliśmy w organizowanych przez dziadka rekonstrukcjach historycznych, które były dla nas niesamowitym przeżyciem emocjonalnym.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.