By tradycja słowiańskich świąt nie zanikała

286
Jan i Janina z Jaszun oraz dwie Janiny  „Znad Mereczanki” w dniu swych imienin otrzymali moc najserdeczniejszych życzeń Fot. Teresa Markiewicz
Jan i Janina z Jaszun oraz dwie Janiny „Znad Mereczanki” w dniu swych imienin otrzymali moc najserdeczniejszych życzeń Fot. Teresa Markiewicz

Rokrocznie, od szesnastu już lat, w noc z 23 na 24 czerwca w Jaszunach, w  rejonie solecznickim odbywają się imprezy świętojańskie. Są to imprezy ogólnorejonowe, które tradycyjnie organizuje Samorządowe Centrum Kultury. Impreza jest wspierana  finansowo przez Administrację Zarządu Rejonowego oraz Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Zabawa w Noc Świętojańską nad Mereczanką w Parku Balińskich  słynie dobrą renomą i skupia mieszkańców rejonu jak też przybywających z innych miejscowości kraju.

Toteż miłośnicy spędzania magicznej nocy gremialnie przybyli i tym razem do Jaszun na wspólną zabawę, w której udział wzięły zespoły krzewiące autentyczną kulturę ludową z Polski, Białorusi, Ukrainy.

Na imprezie  był obecny Leonard Talmont, mer rejonu, który powitał zebranych i złożył życzenia solenizantom — Janinom, Janom, Jonasom i Iwanom…

Do słów pozdrowień mera dołączyli się też goście honorowi — przedstawiciele Ambasady RP w Wilnie — Stefan Hatys, I radca Ambasady RP oraz Marek Martinek, radca Ambasady RP, który zaznaczył, że odbywająca się impreza to „generalny pomysł, aby  tradycja świąt słowiańskich nie zanikała”.

Wstępem do koncertowej nocy posłużył występ „Ejszyszczan”, który na cześć solenizantów zaintonował „100 lat!”, odśpiewanych wspólnie z zebraną publicznością. A na koncert „Ejszyszczanie”  przywieźli solidną wiązankę polskich piosenek ludowych wraz z „Krakowiakiem” po ejszysku, jak to  określiła prowadząca imprezę Anna Adamowicz. „Ejszyszczanie” przywieźli do Jaszun również Taniec Cieszyński i Kadryla. Przywieźli i Poleczkę Niemenczyńską, która do tańca porwała nawet „pampersowe” maleństwa licznie zebrane przed sceną, a które to samodzielnie prowadziły swoje korowody.

Tym razem była piękna okazja, aby  usłyszeć autentyczną litewską muzykę średniowieczną. Toteż widzowie oraz uczestnicy rzęsiście oklaskiwali występ Ludowego Zespołu Gęślarzy „Vaivora” z Akademii Muzyki i Teatru w Wilnie pod kierownictwem prof. Liny Naikielienė oraz śpiew solistki Gėnė Paliulionytė. Zespół wykonał średniowieczne utwory muzyczne, znamionując tysiąclecie nazewnictwa Litwy.

Doskonałe i klasyczne brzmienie litewskiej muzyki ludowej  wzbudziło też zachwyt wśród gości z Białorusi.

Zespół „Szklary” z Biarozauki po raz pierwszy odwiedził Litwę. Liczy 40 lat istnienia i często uczestniczy w festiwalach i koncertach poza granicami swego kraju. Zespół wykonuje popularną muzykę — w Parku Balińskich  zaśpiewał tematycznie dobrane piosenki, jak np. „Kupalinka, kupalinka…” i in. Jak stwierdzili członkowie zespołu, mimo że na Białorusi Noc Kupały też jest obchodzona, jednakże  nie tak efektownie, jak na Litwie.

Zespół Dziecięcy Litewskich Tańców i Pieśni Ludowych z Ośrodka Kultury z Białej Waki swoim występem starał się to potwierdzić, wykonując taniec „Młócka Grochu”.

Z kolei wielkie pole do popisu miał zespół gospodarzy imprezy „Znad Mereczanki”, który w br. obchodzi 15–lecie twórczej pracy. Maria Alencynowicz, kierowniczka zespołu, opowiedziała, że zespół uczestniczy w imprezach kresowej kultury, a ostatnio „Znad Mreczanki” zaproszono na I Festiwal Cyryla i Metodego w Radomiu.

„Zachować tutejszy folklor, kontynuować twórczość naszych  przodków, taki jest cel naszego, młodego, lecz ambitnego zespołu” — powiedziała „Kurierowi” kierowniczka.

„Znad Mereczanki” sprawnie wykazała się w tańcu i w pieśniach. Odpowiednio dobrany repertuar zespołu dał możliwość wspólnego śpiewania wraz z publicznością lubianych  tu takich piosenek jak:  „Jadą goście, jadą”, „Zaśpiewaj, słowiku”, „W zielonym gaju” i wiele in. Zespół zatańczył też Suitę Łowicką.

Dzień był słoneczny, ale, jako że zwykle na Jana pada, o północy niebo się zachmurzyło. I chociaż płonące świętojańskie ognisko rozjaśniało park, a na scenę zaproszono „Światlicę” z Ukrainy, która przypomniała niegdyś śpiewaną „Czerwoną rutę”, nie powstrzymało to jednak ulewy. Nawet  Cyganie z Ejszyszek — rozśpiewane i roztańczone „Romane Jaguri” —  powstrzymać deszczu nie potrafili.  Tak więc, w ciemnościach nocy i w deszczu musiał wystąpić Teatr Młodzieżowy z  Łomży.

Była też zaplanowana dyskoteka świętojańska jak też poszukanie kwiatu paproci…