Świńska grypa bezkarnie szaleje na Litwie

206
Mimo zagrożenia pandemicznego mieszkańcy nie panikują i takie obrazki należą jeszcze do rzadkości na ulicach litewskich miast Fot. ELTA
Mimo zagrożenia pandemicznego mieszkańcy nie panikują i takie obrazki należą jeszcze do rzadkości na ulicach litewskich miast Fot. ELTA

Na Litwie gwałtownie się zwiększa liczba zachorowań na grypę. Specjaliści oceniają, że około połowę chorych zaatakował wirus A/H1N1 — nowa i groźna odmiana dolegliwości dróg oddechowych tzw. świńska grypa. Nie ma na to jednak oficjalnych potwierdzeń, gdyż w ubiegłym tygodniu litewski resort zdrowia postanowił wycofać się z badań na wykrycie groźnego wirusa u chorych. Badani będą tylko ciężko chorzy przebywający w szpitalach. Szacuje się, że takich osób na razie jest około 10. Niemniej, tempo wzrostu zachorowań na grypę sugeruje, że takich osób z każdym dniem będzie gwałtownie przybywać.

Jak podaje litewski resort opieki zdrowia, jeszcze w ubiegłym tygodniu na Litwie chorowało średnio około 50 osób na 10 tys. Dziś ten wskaźnik zwiększył się dwukrotnie, przez co w niektórych rejonach ogłoszono epidemię. Epidemię ogłasza się w przypadku 100 zachorowań na 10 tys. osób. Tymczasem w rejonie janowskim oraz Olicie i Mariampolu te liczby są znacznie wyższe.

W Wilnie we wtorek wieczorem ogłoszono epidemię. Liczba zachorowań gwałtownie wzrośnie. Jak wynika z naszych informacji, spora liczba chorych na razie nie zgłaszała się do gabinetów lekarskich, które w ostatnich dniach nie nadążają z obsługą pacjentów. O wizytę lekarza w domu nie ma co marzyć.

„Powiedzieli, że nawet do małych dzieci z taką temperaturą nie wyjeżdżają” — opowiada nam wilnianin Zenon, który bezskutecznie próbował wezwać lekarza do nastoletniej córki z temperaturą powyżej 39°. Tymczasem zalecenia epidemiologów wręcz przeciwnie wskazują, by lekarze częściej wyjeżdżali do chorych do domów, żeby ci nie musieli wychodzić z domu do przychodni i godzinami czekać w kolejkach, co znacznie zwiększa zagrożenie epidemiologiczne.

A tego Litwa, wydaje się, powinna obawiać się najbardziej, ponieważ zapas leków przeciw grypie jest bardziej niż skromny. Jak poinformował wczoraj wiceminister ochrony zdrowia Artūras Skikas, w magazynach znajduje się około 115 tys. dawek leków antywirusowych. Zdaniem wiceministra, w najbliższym czasie „w ciągu miesiąca, kilku”, zostanie zakupionych jeszcze 30-40 tys. preparatów. Jest to według standardów europejskich stanowczo za mało jak na 3,3 mln populację kraju.

Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja z zakupem szczepionki przeciwko nowej odmianie grypy, która już zbiera swoje śmiertelne żniwo wokół — na Białorusi, Łotwie, w Polsce i wielu innych krajach. Resort zdrowia prognozuje, że pierwsze szczepionki mogą dotrzeć na Litwę dopiero na wiosnę. A tymczasem wiceminister Skikas zauważa, że już dziś mamy szczyt zachorowań na grypę, w tym też tę sezonową, chociaż tradycyjnie na Litwie jest to okres styczeń-luty.

Mieszkańcy jednak nie wpadają w panikę i przechodniów w maskach na twarzy na ulicach litewskich miast jest jak na lekarstwo. Przynajmniej na razie. Jak dowiedzieliśmy się w wileńskich aptekach, chociaż sprzedaż maseczek w ostatnich tygodniach wzrosła, na ogół nie są one najczęstszym towarem kupowanym w aptekach. Co innego leki na przeziębienie i witaminy oraz odżywki wzmacniające odporność organizmu.

„Schodzą dobrze” — mówi nam farmaceutka w jednej z wileńskich aptek „Eurovaistinė”.

Nie najgorzej sprzedają się naturalne źródła wzmocnienia organizmu — czosnek, cytryna, miód i cebula oraz różne odmiany herbat ziołowych. Niektóre supermarkety dostrzegły tę tendencję i poszły na spotkanie samozachowawczym instynktom konsumentów — wszystkie te produkty układają na półkach obok siebie albo w pobliżu, żeby kupujący cytrynę koniecznie sięgnął również po czosnek oraz miód. Ludzie w pracy, w transporcie miejskim, w sklepach wymieniają się receptami na swoje oryginalne „zaparzanki”.

Żeby tradycji stało się zadość „Kurier” również proponuje swoim Czytelnikom przepis na prawdziwy „dopalacz” (patrz w ramce), ale wyjątkowo naturalny i zdrowy. Który jeśli niekoniecznie zapobiegnie grypie, to na pewno wzmocni organizm każdego przed decydującą batalią z wirusem świńskiej, czy tej „zwykłej” grypy.


PRZEPIS „NA ZDROWIE”

Wieczorem do 1/2 szklanki gorącej wody wrzucić plasterek cytryny oraz kawałek (około 1 cm) startego w płatki korzenia imbiru. Gdy woda ostygnie do około 40 °C, wymieszać w niej łyżeczkę miodu. Całość odstawić na noc. Miksturę należy wypić z rana.

Do smaku można też dodać herbatkę ziołową lub z malin. Napój ten nie tylko doda nam energii na cały dzień, ale też dostarczy organizmowi niezbędnych witamin i elementów naturalnie wzmacniających immunitet. Słowem, każdy red bull niech się schowa.