Wyprawki szkolne — nie dla biednych

175
Wielu rodziców wydatki związane z wyprawką szkolną zostawia na ostatni weekend Fot. Marian Paluszkiewicz

Coraz bliżej 1 września. Supermarkety i sklepy z artykułami biurowymi już od kilku tygodni kuszą szeroką ofertą przyborów szkolnych. Jak na razie ani sklepy, ani bazary nie przeżywają oblężenia. Wielu rodziców wydatki związane z wyprawką szkolną zostawia na ostatni weekend przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Pierwszaki z polskich szkół na Litwie jak co roku otrzymają wyprawki zakup których sfinansują „Wspólnota Polska” oraz  oddział ZPL rejonu wileńskiego. Szacuje się, że 1 września na Litwie do szkół z polskim językiem wykładowym pójdzie ponad 1000 pierwszaków.

— Na razie chcemy tylko porównać ceny. Wyposażenie dziecka do szkoły nigdy nie kosztowało tanio. W tym roku mamy trochę lżej, bo córka ma jeszcze plecak z poprzednich lat, piórnik, inne przybory. Nie musimy wielu rzeczy kupować, dlatego tak się nie śpieszymy, ale czatujemy na jakieś promocje. Ale z tego co widzę, kredki i pędzelki trochę zdrożały. Potrzebujemy też papieru kolorowego. Akurat jest zniżka. Na pewno kupimy więcej. A z kredkami jeszcze się zastanowimy. Może znajdziemy tańsze — zastanawia się Wioletta, mama prawie 10-letniej Eweliny, która niebawem pójdzie do 4 klasy. Dodaje, że wydatki związane ze szkołą „rozrzuca” na całe lato. To mniej obciąża finansowo.

Edyta wspólnie z 8-letnią córką Pauliną, która w tym roku pójdzie do 2 klasy, wybiera zeszyty.

„Mamo, ten jest ładny. Zobacz, tam są wróżki z tej bajki. Pamiętasz?” — woła zafascynowana Paulinka. „Córciu, to przecież tylko okładka. Zobacz, jak jest cienki papier w tym zeszycie. Przecież po piórze zostaną ślady nawet na odwrotnej stronie i papier ci się skurczy” — próbuje przekonać córkę mama.

— Musimy jeszcze kilka rzeczy dokupić. Skusił nas rabat na zeszyty, ale widzę, że są marnej jakości. Wiadomo, dla dziecka liczy się okładka. Poszukamy jeszcze, może znajdziemy ładne i bardziej jakościowe zeszyty. Zawsze staram się stawiać na jakość. W ubiegłym roku, kiedy córka szła do pierwszej klasy, wydaliśmy prawie 400 Lt na wyprawkę, ale w tym roku wiele rzeczy jej jeszcze posłuży, bo wybieraliśmy choć droższe, ale jakościowe — mówi Edyta.

Handlujący na bazarze w Gariunai zauważają, że mimo kryzysu rodzice starają się dzieciom kupować nie najtańsze rzeczy.

— Rodzice szukają złotego środka między ceną a jakością. Wybierają plecaki, które posłużą kilka lat. Co prawda, kupujących trochę się w tym roku zmniejszyło. Choć mamy konkurencyjne ceny, jednak wielu wybiera zakupy w marketach. Nie wiem, może promocjami zwabiają? — zastanawia się Diana, która już od wielu lat handluje plecakami. Ma w ofercie plecaki od 40 do 70 Lt.

Na bazarze w Gariunai w powszedni dzień nie widać tłumów. Raczej skromna jest również oferta przyborów szkolnych. Rodzice z dziećmi najczęściej przystają przy stoiskach z plecakami, których jest akurat spory wybór. Ceny — na każdą kieszeń, od 15 do 80 Lt. Kilku sprzedających proponuje również piórniki, co prawda, bez wyposażenia. Ceny — od 7 do 15 Lt.

Za wyposażone piórniki w marketach zapłacimy od 25 do nawet 60 Lt.

Największe wydatki, jak zwykle, czekają na rodziców przyszłych pierwszaków. Długa lista niezbędnych przyborów szkolnych dla pierwszoklasistów prawie się nie zmienia, ale co roku takie zakupy coraz mocniej uszczuplają portfele rodziców. W tym roku również, mimo promocji, około połowa potrzebnych dla pierwszaka rzeczy jest droższa niż przed kryzysem. Handlowcy twierdzą, że na wszystkie niezbędne dla pierwszaka przedmioty wystarczy 50-100 Lt. Jednak tyle może kosztować jedynie plecak, jeżeli jest praktyczny i wygodny, odpowiadający wszelkim normom higieny. Drugie tyle będziemy musieli wydać na mundurek, jeżeli szkoła tego wymaga. Do tego dochodzi również dres, obuwie sportowe. Taka wyprawka dla dziecka może kosztować więc nawet 400 Lt.

Pierwszaki z polskich szkół na Litwie jak co roku otrzymają takie wyprawki dzięki „Wspólnocie Polskiej”. Już od ośmiu lat głównym fundatorem jest Oddział Kujawsko-Pomorski Wspólnoty w Toruniu.

— Wyprawki mają już zapewnione pierwsze klasy w szkołach polskich w Wilnie, rejonie solecznickim i trockim. Na razie  również 15 szkół rejonu wileńskiego. Resztę dofinansuje Oddział ZPL rejonu wileńskiego. Szacujemy, że będziemy mieli ponad 1000 pierwszaków w tym roku — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Krystyna Dzierżyńska, wiceprezes „Macierzy Szkolnej”.