134
„Dbajcie o polskość, bo spotka was nasz los…”

Bronisław Piotrowski nie tylko pieczołowicie pielęgnuje przez dziesięciolecia swoją polskość, ale też dba o zachowanie polskich śladów w swoich okolicach Fot. Marian Paluszkiewicz

Bronisław Piotrowski z Birż nie mógł długo zasnąć, gdy przeczytał zamieszczone na łamach „Kuriera” streszczenie wypracowania Katarzyny Andruszkiewicz „Skutki polskiej okupacji dla Litwy Wschodniej”. Potem źle spał, kiedy szykował się w podróż do Wilna do redakcji „Kuriera”.

— Bałem się zaspać, bo autobus z Birż wyjeżdża o 4. nad ranem. Myślałem też, żebym nie zapomniał najważniejszych rzeczy, o których chciałbym wam powiedzieć — tłumaczy nam gość redakcji z miasteczka na pograniczu litewsko-łotewskim.

— Oficjalnie tam już nie ma Polaków. I gdy przyjeżdżają zagraniczne delegacje, w tym też polskie, mówią im oficjalnie, że w rejonie nie ma Polaków. Faktycznie mało już nas tam pozostało, ale my jednak jesteśmy — mówi z żalem Bronisław Piotrowski, zaś „oficjalnie” Bronislovas Petrauskas, jak ma zapisane w dowodzie osobistym.

— Gdy przeczytałem wypracowanie tej dziewczynki, zabolało mnie. Rozumiem, że tak młoda osoba nie może mieć w sobie sama z siebie tyle nienawiści i zakłamania. To skutki „prania mózgu”, jakiego zapewne doznała w szkole. Smutne to i napawa niepokojem — mówi Bronisław Piotrowski. Przypomina mu bowiem sytuację sprzed dziesięcioleci, w jakiej znaleźli się litewscy Polacy, kiedy w okresie międzywojennym na Kowieńszczyźnie, Laudzie, czy w okolicach jego Birż Polacy stanowili liczną społeczność. Dziś „oficjalnie” ich tam nie ma. Nie znikli oczywiście i nie wyparowali gdzieś wszyscy. Owszem, część została wywieziona na Sybir, część potem sama opuściła te tereny podczas „repatriacji” do Polski. Inni, na skutek prowadzonej przez lata polityki „integracyjnej” właśnie „zintegrowali się”, że dziś próżno szukać ich śladów w oficjalnych statystykach. Gdy spotykają się, starają się rozmawiać ze sobą po polsku, ale coraz mniej osób zna swój język.

— Jest nas już bardzo mało. Może kilkadziesiąt osób, a tych, którzy znają jeszcze swój ojczysty polski, jeszcze mniej — wyjaśnia nam kustosz polskości z Birż, który nie tylko pieczołowicie pielęgnuje przez dziesięciolecie swoją polskość, ale też dba o zachowanie polskich śladów w swoich okolicach. Jak zaznacza, tam dotlewa historia wielkich polskich rodów, w tym rodu Komorowskich, z którego właśnie wywodzi się obecny prezydent Polski Bronisław Komorowski.

Bronisław Piotrowski tłumaczy, że uczennica z Solecznik nie może mieć w sobie z siebie tyle nienawiści i zakłamania, że to skutki „prania mózgu” przez różnej maści ideologów „nowowiedzy” historycznej Fot. Marian Paluszkiewicz

Poznaliśmy naszego bohatera też w „historycznych” okolicznościach, kiedy przed laty zaalarmował redakcję o niszczejących i pozostawionych na pastwę losu pozostałościach dworów rodu Komorowskich. Pan Bronisław od lat zabiega chociażby o zabezpieczenie tych resztek historycznej spuścizny, przecież też litewskiej, lecz jak mówi, wszystko pozostaje bez zmian.

— Nic się nie dzieje. Od lat bez zmian. Niby to władze chcą wystawić na sprzedaż te ruiny, ale czy znajdzie się ktoś chętny do ich nabycia. Przecież tam same ruiny — kustosz dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Tam, w okolicach Birż, Poswola, Rakiszek oraz innych litewskich prowincji, osoby i budynki o polskim rodowodzie mają albo „zintegrować się”, albo do końca dni swoich niszczeć w swojej polskości. Bronisław Piotrowski, który będzie obchodził 82. urodziny, obawia się, że Polaków Wileńszczyzny czeka podobny los, że będą musieli „zintegrować się”, albo…

— Musicie przede wszystkim dbać o szkolnictwo, bo to przesądzi, czy za jakiś czas będą tu jeszcze Polacy. Owszem, nie jest to łatwe, trudne nawet, ale musicie — mówi nam pan Bronisław i przypomina swoje szkolne lata, kiedy w okresie międzywojennym z grupką rówieśników chodził do polskiej szkoły w Birżach.

— Nasza droga krzyżowała się z drogą, którą chodzili uczniowie do szkoły litewskiej. Za każdym razem, gdy spotykaliśmy się, rzucano w nas obelgi, najłagodniej wyzywano „Polaczkami” — wspomina pan Bronisław i dodaje z żalem: — A przecież nasi przodkowie tak samo walczyli o niepodległość Litwy, wielu z nich poległo w tych walkach, chociażby w oddziałach Szynkarskiego, o którym dziś mało kto chce u nas pamiętać. A pamiętać trzeba — mówi pan Bronisław. Zauważa, że gdy w miejsce pamięci staje się pustka, to różnej maści ideolodzy starają się zaraz ją zapełnić „nowowiedzą” o byłych dziejach. Stąd potem biorą się takie wypracowania, jakie przedstawiła uczennica solecznickiej szkoły z okazji „90. rocznicy okupacji Wileńszczyzny”.

Za oknem redakcji pada deszcz. Pan Bronisław zaczyna zbierać się w drogę powrotną: — Jeszcze tylko wstąpię na Rossę oddać hołd Marszałkowi, a potem na Jagiellońską do mlecznego baru coś zjeść — żegnając się mówi gość redakcji i dodaje: „Bo tam panie jeszcze mówiły po polsku…”

134 odpowiedzi to „Dbajcie o polskość, bo spotka was nasz los…”

  1. Kmicic mówi:

    do Maur 98 cd:
    Co do “wypowiedzi” litewskiego ministra: Najwyższy zatem czas, aby wprowadzić na Wileńszczyżnie i w Wilnie język polski jako pomocniczy -urzędowy. Aby tak akcentowana przez ministra bariera językowa( w praktyce nie istniejąca)nie była przeszkodą w zajmowaniu przez ludność polską wyższych i najwyższych stanowisk w państwie.Polski jako język pomocniczy, również w Wilnie , jest jedyną odpowiedzią na “troski” Pana ministra 🙂

  2. Kmicic mówi:

    POLACY NA LITWIE SĄ CORAZ BARDZIEJ ŚWIADOMI SWOICH PRAW
    Przykład z Zaolzia.
    http://www.tygodnik.lt/201043/
    “Dwujęzyczność nie przeszkadza”

    “Zaimponowały nam na Zaolziu dwujęzyczne napisy informacyjne na sklepach i drogowskazy: w języku czeskim i polskim. Nikomu to nie przeszkadza, nikt nie boi się rozpraw sądowych, bo to zjawisko powszechne i normalne.

    O oświacie w Czechach, polskim szkolnictwie na Zaolziu opowiedział Kazimierz Worek, inspektor czeskiego Kuratorium Oświaty. Otóż mniejszość polska ma o wiele lepsze warunki, co do kompletowania klas i koszyczka ucznia. Dla przykładu, mniejszości narodowe mają koszyczek ucznia plus 20 proc. na każdego ucznia w szkole mniejszości narodowej. Jeżeli w klasie chce uczyć się chociażby jedno dziecko w swym języku ojczystym (np. polskim), to samorząd ma prawo dofinansowania. Dlaczego nasze samorządy nie mają takiego prawa, jeżeli są w stanie dofinansować i udostępnić pobieranie nauki dla uczniów w języku ojczystym? “

  3. Kmicic mówi:

    do redakcji:
    Może przetłumaczmy powyższy tekst na litewski i opublikujmy w litewskich mediach(np.delfi)?

  4. maur mówi:

    Do Kmicic; Jak widzisz -generalnie zgadzam się z Tobą. I nawet rozumiem Twoją “nadaktywność” 😉 ? w powtarzaniu pewnych oczywistych prawd. Sa one oczywiste dla stałych i długoletnich bywalców tego forum. Zauważyłem jednak “wysyp” nowych internautów i dla nich jest to potrzebne. I bez wątpienia jest to również Twoja zasługa.
    Skoro generalnie się zgadzam to dla odmiany z czym się nie zgadzam. Nie akceptuję używania zwrotu PAN do jakiegokolwiek urzędnika państwowego. Szczególnie do MINISTRA. Ten zwrot tłumaczy się na j.polski jako SŁUGA. W historii był to właśnie sługa jakiegoś króla, cara, cesarza czy innego uzurpatora. Ich czas minął bepowrotnie… z zwrot PANIE SŁUGO brzmi cokolwiek schizofrenicznie…
    Poza tym pozdrawiam 🙂

  5. Zagłoba mówi:

    Przy niedzieli posiedziałem nieco na stronach Kuriera, poczytałem, zadumałem się i policzyłem. I tak wyszło:

    Sobota 23 października: 15.15, 16.36, 17.10, 17.16, 18.00, 18.18, 18.30, 18.55, 19.58, 20.00, 20.24, 20.51, 20.52, 21.34, 22.26, 22.41. Niedziela 24 października: 00.24, 00.28, 12.42, 13.27, 14.33.
    To nie wylosowane liczby w totalizatorze, a wpisy słonia pod artykułem: Polska/MSZ: ubolewamy, że nie było litewskiej reakcji na polskie gesty.

    Sobota 23 października: 14.09, 15.13, 15.43, 16.34, 17.14, 17.56, 18.28, 18.44, 18.59, 19.51, 20.02, 20.04, 20.15, 20.56, 21.08, 21.11, 21.13, 21.20, 21.27, 22.20. Niedziela 24 października: 13.29, 14.31.
    A to słoń pod niniejszym artykułem: Dbajcie o polskość…

    Słoń to szalenie pracowity internauta, miłośnik forum KW, posiadający wszechstronną wiedzę na każdy temat – byle tylko dołożyć Polsce i Polakom z Wileńszczyzny. No i szerzyć zdrową nacjonalistyczno – szowinistyczną wersję historii i teraźniejszości Litwy. Słoń nie ma wolnego, jest obecny na forum KW właściwie bez przerwy, 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę.

    Oczywiście trudno założyć, by słoń był jedną osobą (musiałby słoń mieć zdrowie jak koń), więc zapewne słoniem jest doborowa grupa etatowców saugumy podpisująca się jednym nickiem. I pisząca w kółko to samo w myśl starej zasady Goebbelsa: Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Na szczęście słoniowi trochę jeszcze brakuje do poziomu pierwszego nazistowskiego propagandzisty, więc jego radosna tfu… twórczość wzbudza głównie zażenowanie i współczucie dla niego i jego przeciążonych myśleniem szarych komórek.

    Szczyt aktywności zawodowej słonia przypada na godziny wieczorne. Między 18.00 a 22.00 dokonał 23 wpisów pod dwoma artykułami (bravo!). Pisze jak natchniony, przeskakuje z artykułu na artykuł i z wątku na wątek, polemizuje z wieloma internautami naraz, a przy tym zachowuje jasność umysłu i rewolucyjną czujność w krzewieniu jedynie słusznej ideologii. Od tej niestrudzonej pracy mógł się nabawić choroby zawodowej, czyli bąbli na palcach i wrzodów na tyłku. Tym większa mu cześć i chwała.

    Niniejszym oficjalnie wnioskuję do naczalstwa saugumy, by doceniając pracowitość, zaangażowanie i pełne oddanie sprawie, nagrodzić słonia stosownym orderem wraz z kopertą zawierającą dodatek motywacyjny. By jeszcze żarliwiej, jak na przodownika pracy przekraczającego wszelkie możliwe normy przystało, krzewił litewskość i zwalczał pierwiastek polski na Wileńszczyźnie.

    P.S.
    Może by tylko jeszcze dodatkowy kurs polskiego zorganizować, bo niektóre „złote myśli” słonia są cokolwiek niezrozumiałe.

  6. Rzeczpospolita mówi:

    po prostu, proponuję nie rozmawiać ze słoniem i tyle 😀 pogada, pogada i jak nie będzie żadnej reakcji to dostanie wypowiedzenie z saugumy 😀 “i budiet “sudievo”” 😛

  7. Jaro Suwalski mówi:

    Się to u nas nazywa pójdzie sprawdzić czy go za bramą nie ma xDDD

  8. Vytau mówi:

    Komentarz usunięty. [b]

  9. Zbigniew mówi:

    PANIE BRONISŁAWIE.
    ŻYCZĘ DUZO,DUZO ZDROWIA.UKŁONY DLA PANA

  10. esmal mówi:

    Jako przykład rzetelnego wypełniania treści wzajemnych umów:
    http://www.tvp.pl/bialystok/mniejszosci/panorama-litewska/wideo/10102010/2974253

  11. Jaro Suwalski mówi:

    @108 – Jasne boki zrywam odszyfrowując Ciebie xDDD

  12. esmal mówi:

    A jak czyta się posty takich nawiedzonych etatowców np.: …słoń…, Vytau i innych, to tylko jedno można rzec: pisz pan na Berdyczów, ulica zachlapana, numer zamazany. Do normalnych Litwinów i Polaków to nie trafia. Szkoda waszych wypocin.

  13. gdańszczanka mówi:

    Polecam opowiadanie “W leju po bombie” Andrzeja Sapkowskiego ( http://www.sapkowski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=410)Tu fragment na zachętę:

    “Sprawa, widzicie, miała się następująco: jakieś dwa lata temu nazad zaczęła się moda na – jak to określano – korzenie. Znaczna część mieszkańców Suwałk i okolic, w tym i rodzina Indyka, poczuła się znienacka Litwinami z dziada pradziada – takimi, co to razem ze Świdrygiełłą chodzili na Ragnetę i Nowe Kowno i z Kiejstutem przelatywali Niemen napadać Teutony. W podaniach pisanych do Związku Patriotów Lewobrzeżnej Litwy i Żmudzi powtarzały się wzruszające enuncjacje o miłości do brzegów rzeczki Wilejki, pól malowanych zbożem rozmaitem, pałającej dzięcieliny i Matki Boskiej Ostrobramskiej oraz nie mniej wzruszające pytania, czy stoi aby nadal Wielki Baublis tam, gdzie winien stać, albowiem cała rodzina uzależnia swoje dalsze szczęście od tego, czy stoi. Powód przebudzenia się patriotyzmu był prozaiczny – Litwini, w myśl ustawy o mniejszościach narodowych, mieli mnóstwo przywilejów i ulg, w tym podatkowych, i nie podpadali pod Kurię.
    Bardzo wielu moich kolegów ze szkoły zostało nagle Litwinami – skutkiem, rzecz jasna, odpowiednich deklaracji i podań rodziców. Nieledwie z dnia na dzień Wochowicz zażądał, by nauczyciele nazywali go Vochaviciusem, z Maklakowskiego zrobił się rdzenny Maklakauskas, a ze Złotkowskiego stuprocentowy Goldbergis.”

    😉

  14. Antek mówi:

    Ten Pan ma racje.Oby wiecej rodakow wzielo te mysli do swego serca.

  15. ak mówi:

    Świetny artykuł , poza tym nieźle nieźle poradziliście sobie z tym niejakim “słoniowatym” …

    Jeśli zaś można choć jedną uwagę w temacie tablic dwujęzycznych to i ja nie mam żadnych przeciwwskazań z wyjątkiem sytuacji kiedy to nie ma reakcji po drugiej stronie na podobne uprawnienia Polaków np. w Niemczech . W polskim sejmie obligatoryjnie przysługują im 2 mandaty jako mniejszości niemieckiej w Polsce pomimo tego że Polaków w Niemczech jest kilka razy tylu nie są traktowani nawet w sposób zbliżony .
    Prawda jest taka że póki co nie mają żadnych praw .

  16. elpopo mówi:

    Polacy w Niemczech nie zamieszkują zwartego etnicznie terenu, a Niemcy w Polsce tak. Generalnie jest taka różnica.

  17. tomasz mówi:

    Wydaje mi się że problem “słonia” został już rozwiązany. Moim zdaniem pisał też jako “Vytau” i zaprocował na bana.
    Podobała mi się analiza “Zagłoby”. 🙂
    Dodam jeszcze jedno. Ostatnio było dość kiepsko z ilością komentarzy. Dzięki “słoniowi” znacznie się to poprawiło. 🙂

  18. Czytelnik mówi:

    Do maur 104:Wybaczy Pan ze tak zwracam sie,bo nie wiem w jakim wieku jest,ale widocznie mlody,ze nie wie,ze zwrot przez Pan zawsze byl wyrazem grzecznosci oraz dobrego wychowania,tylko w rodzinie to nie obowiazuje,bo tam sa inne zwroty.Jako zart przytocze przyklad zwracania sie przez pewnego znajomego,ktory w sowieckie czasy zwracal sie przez Pan-towariszcz,wiec jezeli ma takie twarde z bylych wladz zasady,mozna uzywac ten zwrot.

  19. Piotrek Trybunalski mówi:

    Pan Bronisław mimo już słusznego wieku, ma w sobie jeszcze tyle energii do obrony polskości, że nic tylko pozazdrościć i stawiać jego osobę za przykład godny naśladowania

  20. Tomasz Otocki mówi:

    Podziwiam energię, którą ma w sobie 82-letni pan Bronisław. Chwała mu za zachowanie polskości w trudnych czasach. Notabene w czasach Smetony polska szkoła w Birżach była, w czasach ZSRR – nie. To też trochę mówi do kogo, narzekając – często słusznie – na Litwinów, można mieć pretensję…

  21. Kmicic mówi:

    a tak przemawia znajomy psychiatra powołując sie na przykład Łotwy, dlaczego nie na lepszy przykład w Puńsku?:
    http://www.znadwilii.lt/aktualnosci/20101028/posel-chce-wiecej-jezyka-litewskiego-w-szkolach-mniejszosci
    Tyle że Polacy na Litwie tego nie chcą.Koniecznie chcą pogorszyć sytuacje polskiego szkolnictwa i każdy przykład na to będzie dobry.wszystko w ramach troski.
    Ps. tak na marginesie na Łotwie nie do pomyślenia jest takie wychowywanie antypolaków jak w szkole tysiąclecia w Solecznikach.

  22. do Ekscelencji mówi:

    Podsumujmy problem z punktu widzenia Korony i mojego prywatnego:

    1. Wnoszę o spowodowanie uczynienia Pana Bronisława Piotrowskiego z Birż konsulem honorowym Rzeczypospolitej Polskiej w Birżach.

    O tym, że taka potrzeba istnieje – wystarczy choćby przyjrzeć się zabudowaniom w tle pana Bronisława na zdjęciu.
    Należy także ustanowić do pomocy Panu Bronisławowi stanowisko sekretarza – pełniłby je wolontariusz ze znajomością języków: litewskiego, łotewskiego, rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego (ewent. któregoś ze skandynawskich), obsługą komputera.
    I mimo, że trwa ustalanie czy majątek Komorowskich to na pewno majątek krewnych obecnego Prezydenta RP – warto wszelkie ślady polskości na tamtych ziemiach ratować.
    Konsulat honorowy mógłby pełnić rolę centrum kulturalnego w tym rejonie i służyć pomocą coraz liczniej pojawiającym się tam Polakom.

    2. Wnoszę o wszczęcie śledztwa IPN w sprawie zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jaka miała miejsce na Kowieńszczyźnie, Laudzie i w innych rejonach obecnej Litwy w latach 1918 – 1990.

    3. Wnoszę do MSZ o przekazywanie mediom w Polsce półrocznych raportów na temat przestrzegania praw Polaków zamieszkałych na Litwie i tendencji w tym zakresie.

    Wiadomo, że wnioski kieruję do MSZ RP i Prezydenta RP – czas pokaże, czy były “pisane na Berdyczów”.

  23. Irena mówi:

    Do redakcji KW – moim zdaniem artykul-wywiad z B.Piotrowskim powinien stac sie poczatkiem cyklu o naszej historii opowiedzianej przez zwyklych ludzi,ktorzy mieszkali na terenach Litwy smetonowskiej.Nalezy wykorzystac fakt,ze dzisiejsi 80latkowie pamietaja tamte czasy,ale jest juz ich coraz mniej.Jezeli KW podejmie sie takiej misji – zbierac wspomnienia starych ludzi i moze jakos usystematyzowac np.wedlug regionow.

  24. ak mówi:

    116 elpopo

    A północna Westfalia ( Nord Wsetfalen) w której zamieszkuje około 1 do 1.5 mln. przesiedleńców z Polski w większości ze względów ekonomicznych, to w ogóle proces traktowany tak przez naszą jak i ich stronę wręcz po macoszemu.
    Mec. Chambura usilnie podejmuje ów temat na szerokim forum międzynarodowym jak widać strona niemiecka dba o to by nie można było posunąć sprawy cokolwiek naprzód.
    Przyjmowanie tego typu poglądu jakoby to stanowiło jedyne kryterium jest co najmniej nieuprawnionym .
    – – – – – – – – – – – – –
    Proponuje za to więcej dobrej woli w postrzeganiu problemu .

  25. elpopo mówi:

    Fajnie, ale Polacy w Niemczech (wiem, że duże ilości Ślązaków mieszka w Zagłębiu Ruhry) nie są autochtonami. Nikt ich tam na siłę nie przesiedlił. Pojechali za pracą. Masz pojęcie czy oni w ogóle identyfikują się z Polską? Zapytaj się potomków “dobrowolców” w Rosji. Większość z nich uważa się za Rosjan polskiego pochodzenia i nie czują sentymentu do kraju przodków. Są oczywiście tacy co to czują i nawet znają polski, ale są w mniejszości. Każdy dobrowolny imigrant powinien integrować się w miejscowe społeczeństwo. Jestem oczywiście zadowolony z tego że w Niemczech jest spora rzesza Polaków którzy chcą być Polakami, a nie Niemcami polskiego pochodzenia. Tylko się cieszyć, ale argument Niemców, że nie są oni autochtoniczna ludnością jest tego samego kalibru jak polski aby Ślązaków nie nazywać narodem tylko grupą etniczną.

  26. Adam81w mówi:

    @elpopo Ślązacy nie są narodem tylko częścią narodu polskiego, Polakami. Większość Ślązaków czuje się Polakami. Tak, rodowitych Ślązaków. I tak ma zostać.

    I swoją drogą ja nie jestem za tym by imigrant musiał się integrować do nowego kraju. Bo co to znaczy? Tzn. jestem za tym by np. Francuz w PL się integrował w Polaka ale żeby Polak we Francji nie integrował się w Francuza.

  27. Jorg mówi:

    Z mózgiem słonia a rozumkiem komara (natura nie zna litości – współczuję) pisze: „W Punsku nastepuje polonizacja, bo mlodziez wyjezdza na studia do Litwy i nie wraca. Ciekaw jestem czemu? Pewnie dla tego, ze maja tak dobrze w macosze”.
    Wy także – Żmudzinów (i nie tylko Ż.) ogłaszacie natio-Litwinami. A co w historii bywało? Już Mendog usunąwszy głównych książąt żmudzkich zapoczątkował proceder późniejszych władców litewskich cedowania praw do Żmudzi na rzecz Zakonów w zamian za doraźne korzyści polityczne. Żmudzini byli na przemian poddanymi wielkich książąt litewskich albo mistrzów zakonu krzyżackiego. Mówiąc krótko, sprzedawaliście ich jako nie-Litwinów. Ta zmienna przynależność państwowa i kulturowa, częste odstępstwa Litwy od Żmudzinów, ciągłe walki przeciw najeźdźcom ukształtowały poczucie niezależności od ludów sąsiednich, w tym i LITWINÓW. To normalny proces. Czuli się i byli odrębną grupą etniczną. Różnili się od ZRUSYCYZOWANEJ elity litewskiej.
    Nawet litewski wiersz z 1529 komentuje używanie języka ruskiego jako urzędowego w Wielkim Księstwie.
    Litwa kwitniet ruszczinoju,
    (…)
    Bez siej w Litwie błaznom budiesz.
    Dzisiaj Litwinów zrobiło się w statystykach litewskich prawie 3 mln (i ta liczba i tak MALEJE!). Deklaracje narodowości żmudzkiej nie są uznawane przez rząd Litwy i nie są wpisywane do dokumentów, mimo że Żmudzini stanowią ok. 1/3 (ok. 1 mln.) ludności Litwy. Widać jak Litwa dba o innych. Ot Matuszka, w morde … .

  28. Kmicic mówi:

    Do Internautów 123.
    Popieram postulat 123, dobrze byłoby wysłać kilkanaście tysięcy takich emaili do Komorowskiego, Tuska,Sikorskiego.I do Rzepy,GW, i ND.

  29. Marek Ż. mówi:

    Potrzebna jest dobra książka o historii i kulturze Polski na przestrzeni wieków. Potrzebny jest film, książka, teatr itd,Potrzebny jest dostęp dzieci do herbarzy, dokumentów rodowych, mówiący o przeszłości przodków…ale to do tych na “górze”, przestańmy się spierać o Krzyż, a całą energie poświęćmy na pomoc kulturalną dla Polaków czekających na naszą pomoc.

  30. Marek Ż. mówi:

    wspaniale byłoby pokazać na Litwie film z Gustawem Holoubkiem w roli głównej…jeden odcinek można zobaczyć w You Tube…wspaniale nakręcony film. Obecnie jego emisja trwa na TVP Polonia (7 odcinek)-polecam!

  31. Marek Ż. mówi:

    oczywiście idzie mi o film …

  32. Prokomunistyczne tendencje i wyobcowanie z wlasnej kultury i inteligencji narodowosciowej litwinow ,obdarci rzucaja sie na niewinnych temu .Ksztaltuja demony zamiast budowac i cenic co posiadaja .

  33. MKzakiewicz mówi:

    Moja roodzia pochodzi z Birz i Poniewieza.Prosze o kontakt.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.