111
Konstytucja, jak i ziemia, nie dla Polaków

Na przejmowanej przez miasto na „potrzeby publiczne” byłej własności wileńskich Polaków najczęściej wyrastają prywatne biurowce i centra handlowe Fot. Marian Paluszkiewicz

W konstytucjach chyba wszystkich demokratycznych krajów jest utwierdzona zasada nietykalności własności prywatnej.

W Konstytucji Republiki Litewskiej mówi o tym 23 artykuł, który teoretycznie powinien bronić własności majątkowej wszystkich obywateli kraju, jednak w praktyce okazuje się, że ta norma prawna nie dotyczy (przynajmniej nie zawsze) litewskich obywateli polskiego pochodzenia. Mogą to potwierdzić tysiące wileńskich Polaków, którzy w niepodległej i demokratycznej Litwie od 20 lat walczą o zwrot ziemi zagrabionej im jeszcze w latach sowieckiej okupacji. I chociaż władze Litwy „z ubolewaniem” zawsze tłumaczą, że nie chodzi tu o Polaków, bo problem ze zwrotem ziemi jest ogólnokrajowy i dotyczy każdego obywatela niezależnie od jego narodowości, to wydarzenia ostatnich tygodni wyraźnie potwierdzają, że proces restytucji praw własności dla Polaków jest celowo wyhamowywany, żeby jak najmniej ziemi zwrócić Polakom.

Pierwsza i bez ogródek zaczęła o tym pisać prasa litewska, która starania miejscowych Polaków o odzyskanie własności przedstawia w kategorii ich rzekomej pazerności, którą sztucznie przeciwstawiają społeczeństwu litewskiemu, rzekomo cierpiącemu w wyniku tej pazerności.

„W walce o ziemię — Polacy górą” — brzmi tytuł artykułu w stołecznym dodatku dziennika „Lietuvos rytas”. Gazeta opisuje „nikczemność” byłych właścicieli ziemi w jednej z wileńskich dzielnic — Turniszkach, którzy po latach „walki” w końcu odzyskali decyzją sądu prawo do zagrabionej im kiedyś własności. Według rozmówców gazety „nikczemność” Polaków polega na tym, że chcą odzyskać ziemię kosztem dzieci i mieszkańców dzielnicy, bo na byłej ich ziemi dziś urządzono prowizoryczny plac zabaw oraz parking. Przy okazji gazeta przypomina też, że w podobny sposób Polacy domagają się też zwrotu ziemi w innych dzielnicach Wilna, gdzie również urządzono prowizoryczne place zabaw, czy też sportowe.

Wicedyrektorka samorządowego Departamentu Rozwoju Miasta Raimonda Rudukienė otwarcie wyznaje gazecie, że samorząd nie chciał, by tę ziemię odzyskali byli właściciele. Rudukienė doradza też obecnym mieszkańcom Turniszek, żeby złożyli zawiadomienie do prokuratury, co na jakiś czas odwlecze wykonanie orzeczenia sądu w sprawie zwrotu ziemi.

— To są działania systematyczne, ponieważ wszelkie starania byłych właścicieli o zwrot ziemi urzędnicy samorządu zazwyczaj zaskarżają do sądu, bo zanim sprawa przejdzie przez sądy wszystkich instancji, miasto zdąży sprzedać sporną działkę na aukcji — tłumaczy w rozmowie z „Kurierem” Artur Ludkowski, radny Wilna oraz były wicemer miasta.

W jego opinii obecna, w pewnym sensie, nagonka medialna na Polaków, byłych właścicieli ziemi, dodatkowo jest podyktowana trwającą walką o władzę w Wilnie po ostatnich wyborach samorządowych, bo ugrupowania dążące do władzy w mieście za wszelką cenę nie chcą dopuścić Polaków do udziału w koalicji rządzącej.

— A takie materiały prasowe mają propagandowy cel uświadomienia społeczności „katastrofalnych skutków” dopuszczenia Polaków do władzy w Wilnie — zauważa Ludkowski.

Bez ogródek o tym mówi redakcyjny komentarz w „Lietuvos rytas” autorstwa Bronė Vainauskienė. Redaktorka dziennika, a prywatnie żona jego redaktora naczelnego i współwłaścicielka dziennika, straszy czytelników, że skutkiem dopuszczenia w Wilnie Polaków do władzy będą wielomiliardowe ich roszczenia z tytułu rekompensaty za niezwrócone mienie w stolicy.

„32 mld litów!” — tyle, zdaniem Vainauskienė, Litwę będzie kosztował udział przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie w koalicji rządzącej w Wilnie, do której Polaków rzekomo namawiają konserwatyści. I chociaż Konstytucja wyraźnie też mówi, że za własność zabraną zgodnie z prawem na potrzeby społeczne należy się sprawiedliwe odszkodowanie, w opinii redaktorki gazety, to sprawiedliwe odszkodowanie byłoby nie czym innym, jak „wystawną biesiadą dla jednej grupy społecznej, kosztem drugiej grupy” (czyt. dla Polaków kosztem społeczeństwa litewskiego).

Tymczasem dla Polaków zwrot ziemi w Wilnie jeśli i ma coś wspólnego z „wystawną biesiadą”, to to, że została ona spożytkowana przez napływową ludność, która z całej Litwy poprzenosiła swoje majątki na ich ziemię, a Polakom pozostawiając zaś okruchy z „biesiadnego stołu”.

— Urzędnicy chętnie oddają byłym właścicielom ziemię nikomu niepotrzebną, która jest w miejscach nieatrakcyjnych, często też ograniczona różnymi serwitutami. Tam zaś, gdzie ziemia leży w atrakcyjnym miejscu i nadaje się do zagospodarowania, napotykam ogromny opór urzędników — mówi w rozmowie z „Kurierem” Aleksander Popławski, były poseł na Sejm, który z grupą kilkunastu innych właścicieli stara się o odzyskanie ojcowizny w dzielnicy Fabianiszki, którą wybudowano w miejscu byłej polskiej wioski. Byli właściciele starają się o odzyskanie tu około 80 arów wolnej ziemi. Tymczasem samorząd, broniąc rzekomo interesu publicznego, zaskarżył ich pretensję do sadu, bo zwrot ziemi byłym właścicielom pozbawi miejscowych dzieciaków placu do zabaw.

— Jaki to może być interes publiczny, dobrze widzimy na przykładzie podnóży Góry Szeszkińskiej — zauważa Popławski. Przypomina on sytuację sprzed kilku lat, kiedy miasto zamiast przeznaczyć kilkadziesiąt hektarów wolnej ziemi na restytucję własności byłym jej właścicielom, przejęło ziemię na potrzeby publiczne. Dziś te potrzeby uosabiają wybudowane tu centra handlowe i biurowe oraz bloki mieszkalne.

Podobne sytuacje, kiedy zamiast zwracać byłym właścicielom, władze parcelują i sprzedają ziemię na aukcji, nie są rzadkością.

— Proces zwrotu ziemi w Wilnie praktycznie się zatrzymał, od kiedy nie jesteśmy w koalicji — mówi nam były wicemer z ramienia AWPL, Artur Ludkowski.

Jak nam udało się dowiedzieć, w ciągu tych dwóch lat samorząd sformował zaledwie kilkanaście działek przeznaczonych na potrzeby restytucji byłej własności. Nie wiadomo jednak, kiedy te działki zostaną przekazane byłym właścicielom.

Nie wiadomo również, kiedy zostaną sformowane następne działki z około 72 ha wolnej ziemi.

— Te plany miały być przygotowane do 31 marca, lecz wygląda na to, że sprawa się przewlecze i zostaną one sporządzone w późniejszym terminie — mówi „Kurierowi” Grzegorz Sakson, prezes Związku Polaków Prawników na Litwie. Dodaje, że nie ma obiektywnych przyczyn takiej zwłoki.

— Brak dobrej woli. Nic poza tym — uważa Sakson. Dodaje też, że przygotowane plany miały trafić pod obrady Rady, która formalną decyzją miała przekazać parcele na potrzeby byłych właścicieli.

Opóźnienie oznacza jednak, że dobijająca końca swojej kadencji Rada może już nie zdążyć podjąć decyzji. Więc o zwrocie (czy też nie) kolejnych kilkudziesięciu hektarów ziemi byłym właścicielom prawdopodobnie zadecyduje już nowa Rada.

 

111 odpowiedzi to Konstytucja, jak i ziemia, nie dla Polaków

  1. józef III mówi:

    ad. 100, faktycznie ; zeznania świadków mają moc prawną o ile sąd da wiarę. Nie mniej każdy proj. ustawy wskazywał na pierwszeństwo dokumentów na czele z wypisem z księgi wieczystej. Dla “Zabużan” – dokument PUR – u. Na przedwojennym terenie PRL księgi takie (o dziwo) w większości się zachowały. Poza tym w archiwach wojewódzkich są inne dokumenty o mocy dowodowej ; sam takie po uciążliwych staraniach odnajdywałem.

  2. Jerzy mówi:

    Bardzo dobry i potrzebny artykuł. Gratulacje dla autora. Tyle tylko, że te wszystkie komentarze w swoim gronie nic nie dadzą. Tym bardziej takie anonimowe epitety jak “kuzynek” lub oskarżenia bez faktów wobec Grzegorza Saksona. Proponowałbym zamówić przedruk tego artykułu w tym że “Lietuvos rytas “, myślę że AWPL lub ZPL znalazłoby środki na ten cel-a efekt powinien być. Jak LR odmówi zamieszczenia tego artykułu (jako sprostowanie), tym gorzej dla LR.

  3. Zagłoba mówi:

    Robią wszystko, by ziemi Polakom nie oddawać.
    Konstytucja i jej zapisy… Wiadomo nie od dziś, że wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są najrówniejsze.

  4. nepoliokas mówi:

    Varykit namo

  5. nepoliokas mówi:

    Kas lenkui gali priklausyt ?Suplyse triusikai nebent.:)

  6. Cziburaszka mówi:

    krzyś 28, do obelg uciekają się ludzie słabi. @58 podpisałem anonima. Czepiasz się bo argumentów brak – typowe dla marnych aplikantów lub niespełnionych adeptów prawa.

  7. Zbigniew mówi:

    Litwini ! Przepadniecie ze swym nacjonalizmem i nikt wam nie pomoże.Jestescie w smietniku.

  8. hem mówi:

    Jak stoją sprawy w tej materii w Polsce już zrozumieliśmy. A co słychać, u nas, w Wilnie?
    Po przegranej w pierwszej turze medialnych rozgrywek o władzę w Wilnie i po doznaniu przez Waldka afrontu ze strony konserwatystów (fiasko w sprawach oświaty), temat podjęty w artykule teraz już nie zejdzie z ekranów dopóty, dopóki trwają intensywne pertraktacje AWPL i TS-KD w sprawie przejęcia władzy i podziału wpływów (?) w stolicy. Paksiści w tych rozgrywkach przejmą role drugorzędne, ale potrzebne.
    Problem (zwrotu ziemi), któremu w programie wyborczym naszej “partii dla wszystkich” było poświęcone pół zdania, dzisiaj nabrał szczególnej wagi i powinien pomóc (propagandowo) obejść wszystkie możliwe występujące w drodze do władzy “rafy”.
    Ale jak to wytłumaczyć ludziom?
    No właśnie, mamy przecież dużo wspólnego z konserwatystami – to i obrona i krzewienie wartości chrześcijańskich i nie dążenie do władzy za wszelką cenę, i założenia programowe, i wspieramy się wzajemnie głosami swoich wyborców … A teraz i obopólne poparcie i zrozumienie, że ziemię ludziom jednak trzeba zwracać (gdy tej ziemi do zwrotu już nie pozostało).
    Po tym wszystkim nikt już chyba na serio nie pomyśli (jakby śmiał), że chodzi tu o jakieś tam stołki, urzędy czy protekcje – po prostu chodzi o to, aby ludzie nareszcie zrozumieli (szczególnie ci o najmniejszych dochodach i ci bez najmniejszych nawet dochodów), że żyć trzeba zgodnie z …, bo….
    No i można będzie jeszcze wilnianom poobiecać, że “budowa” stadionu w Szeszkinie będzie kontynuowana.

  9. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do hem: jeszcze nie ma sformowanej żadnej koalicji a ty już się wymądrzasz. Skoro jesteś taki rozumny to powiedz z kim AWPL powinna stworzyć koalicję?

  10. Kmicic mówi:

    Do Kazimierz Kransztadzki 110:
    Rzeczywiście wyboru nie ma. Podziwiam naszych negocjatorów, nie można im wyjść i trzasnąć drzwiami ze względu na polskich i mniejszościowych wyborców. Rozgrywać tą partię pokera mając świadomość, że wokół sami wrogowie grający znaczonymi kartami to umiejętność, o której nawet nie śnią politycy w RP.Myślę że AWPL, jak dotąd się jej udawało, ominie wszelkie rafy(jest ich mnóstwo na każdym kroku) i wybierze najlepszy z możliwych wariantów.Wiedzą co robią, mają wieloletnie doświadczenie.

  11. Romuald mówi:

    Co za rzad, co za panstwo,gdzie Konstytucja,gdzie AWPL,ktora z obowiazku musi bronic i troszczyc sie o prawa Polakow na Litwie! Gdzie?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.