Koniec Zgromadzenia pustych gestów

136

Strona litewska nie była przygotowana na tak otwartą, czasami nawet ostrą dyskusję — oceniają czwartkowe spotkanie w Wilnie członkowie grupy polskich parlamentarzystów z Delegacji Parlamentarnej do Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i Sejmu Republiki Litewskiej.

— Wystarczy pustych gestów. Trzeba podejmować konkretne decyzje i je realizować. Przyjechaliśmy do Wilna, żeby powiedzieć to naszym litewskim partnerom. Wyraźnie nie byli przygotowani na taką rozmowę. Chyba liczyli, że to spotkanie, podobnie jak szereg poprzednich, będzie zwykłą formalnością i wymianą wzajemnych życzliwości — powiedział w rozmowie z „Kurierem” poseł na Sejm RP, Witold Gintowt-Dziewałtowski.

Uczestnicy spotkania grupy polsko-litewskiej podkreślają, że spotkanie rozpoczęło się tradycyjnie od wzajemnych życzliwości i strona litewska liczyła, że w takim też tonie dyskusja będzie przebiegała. Tymczasem potoczyła się „bardzo emocjonalna” dyskusja, jak ją oceniła przewodnicząca polskiej grupy, posłanka Urszula Augustyn. Z kolei wiceprzewodniczący litewskiego Sejmu, współprzewodniczący Zgromadzenia, poseł Algis Kašėta określił nastawienie polskiej delegacji jako „bojowe”.

— Przedstawiliśmy stronie litewskiej swoje zatroskanie wobec problemów polskiej mniejszości na Litwie, która, uważamy, jest zakładnikiem pewnych kompleksów. Rozmawialiśmy głównie o zmianach prawa w systemie oświaty, które są krzywdzące wobec szkolnictwa polskiego na Litwie — powiedział poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski.

Czwartkowe spotkanie określił on jako „mały kroczek” naprzód. Strony postanowiły bowiem, że każda z nich, po konsultacjach z przedstawicielami mniejszości narodowych — polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce — sporządzi specyfikację najważniejszych problemów mniejszości narodowych oraz przedstawi propozycję ich rozwiązania, które przedłożą wzajemnie podczas następnego spotkania. Ma ono odbyć się w najbliższym terminie, jaki będzie możliwy.

Niektórzy litewscy posłowie próbowali ostudzić zapał polskich parlamentarzystów do dyskusji, tłumacząc im, że problemy, o których mówią, są eskalowane przez niektórych polskich polityków, którzy mają negatywne nastawienie.

— Nie jest to prawdą. Zapewniliśmy, że polscy politycy, niezależnie od ich poglądów, mają wspólne stanowisko wobec poruszanych problemów polskiej mniejszości narodowej. Uważamy zgodnie, że obecne relacje z Litwą są dziś najgorsze w ciągu ostatnich lat. Należy to zmieniać, więc czas zacząć rozwiązywać problemy, o których mówimy — powiedział nam poseł Gintowt-Dziewałtowski.

Wobec tego polska delegacja nie przystała na propozycję litewskiej strony o zwołanie kolejnego posiedzenia Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i Sejmu Republiki Litewskiej, na czym stronie litewskiej bardzo zależało. Polscy parlamentarzyści odpowiedzieli, że Zgromadzenie nie odbędzie się dopóty, dopóki nie zostaną być rozstrzygane problemy.

— Nie chcemy pustych gestów — powiedział nam poseł. Jego zdaniem, zwołanie Zgromadzenia byłoby właśnie takim gestem.

Chociaż podczas czwartkowego spotkania parlamentarzystom Polski i Litwy nie udało się dojść do porozumienia w temacie spotkania, podjęto jednak konkretną decyzję, ważną dla szkolnictwa polskiego na Litwie oraz litewskiego w Polsce.

— Strony porozumiały się, że w ciągu najbliższych dwóch lat żadna polska szkoła na Litwie nie zostanie zamknięta. Takie same zobowiązanie wobec szkół litewskich przyjęła na siebie strona polska — powiedział w rozmowie z „Kurierem” poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, Jarosław Narkiewicz. Jak zaznaczył poseł, trudno na razie oceniać, czy to „moratorium” zostanie wypełnione, bo jak zauważył, polskie władze nie mają większego wpływu na decyzje lokalnych rad w sprawie zamykania szkół.

— W przypadku Polski, to sama mniejszość litewska decyduje u nas, jakie szkoły mają być zamykane, czy też otwierane. Litwini sami również decydują o używaniu języka ojczystego w nazewnictwie ulic i miejscowości oraz w innych swoich sprawach — zaznaczył poseł Gintowt-Dziewałtowski.

Z kolei poseł Narkiewicz zauważył, że aby strona litewska mogła dotrzymać słowa w sprawie niezamykania szkół, należy zmienić rozporządzenia rządowe, którymi samorządy zobligowane są kierować się podejmując decyzje w sprawie funkcjonowania szkół.