36
Królewiec-Karaliaučius z polsko-litewskiej perspektywy

Na obecny konflikt pomiędzy Polską a Litwą nie wolno patrzeć wyłącznie z perspektywy polskiej mniejszości narodowej na Litwie, czy litewskiej w Polsce. Są kwestie strategicznie ważne dla obu krajów. Jedną z nich jest stosunek do obwodu kaliningradzkiego, dawnych Prus Wschodnich. Ten graniczący z Polską i Litwą obszar tradycyjnie odgrywał dużą rolę w dziejach obydwu państw.

Na początku trochę historii tego regionu. Obwód kaliningradzki, pierwotnie uznawany za Prusy Wschodnie, był zamieszkiwany przez plemiona bałtyckich Prusów. To się zmieniło w 1226 roku, gdy osiedli się na tych terenach wysiedleni z innych części Europy Krzyżacy. Zostali oni sprowadzeni przez polskiego księcia Konrada Mazowieckiego, by pokonać pruskich pogan. W ten sposób rozpoczął się podbój krzyżacki w północno-wschodniej części Morza Bałtyckiego, ogólnie znany pod nazwą „Drang nach Osten”.

Głównym miastem Prus był Königsberg (po polsku Królewiec, po litewsku Karaliaučius), twierdza założona w 1255 roku. Nazwa Königsberg w języku niemieckim oznacza „Królewska Góra”, na cześć Czeskiego Króla Przemysława Ottokara II (ur. ok. 1233, zm. 26 sierpnia, 1278), który był sojusznikiem Krzyżaków i brał udział w krucjatach przeciwko pogańskim Prusom. Miasto przyciągnęło wielu Niemców, przyczynili się oni znacznie do jego bogactwa.

W 1340 Königsberg dołączył do Hanzy i stał się liderem w handlu między Europą a Rosją. Potęga militarna Zakonu Krzyżackiego i jego siła ekonomiczna rosła szybko i stała się zagrożeniem dla katolickiej Polski i pogańskiej — na ów czas — Litwy. Dzięki dynastycznemu związkowi Litwa przyjęła chrześcijaństwo zachodnie przez Polskę w 1385 roku. A w roku 1410 roku Krzyżacy zostali pokonani w bitwie pod Grunwaldem (lit. Žalgiris, niem. Tannenberg). U boku polskiego króla walczyły i inne środkowo-europejskie potęgi, takie jak Czesi, Żmudzini, Mołdawianie, Rusini i Tatarzy.

Znaczenie zwycięstwa i wynik bitwy jest kontrowersyjny i od wieków jest dyskutowany wśród historyków.
Jednak rzeczą niekwestionowaną jest to, że siła Krzyżaków pod Grunwaldem została unicestwiona przez wojska polsko-litewskie (a konkretnie przez siły środkowo i wschodnioeuropejskie, ponieważ nie tylko Litwini i Polacy walczyli pod przywództwem króla Polski i wielkiego księcia litewskiego).

W roku 1454/55 Krzyżacy zostali pokonani ponownie przez Polskę i Litwę. Wtedy Prusy Królewskie zostały włączone do Polski. W 1525 roku wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego musiał złożyć hołd królowi Polski. Krzyżacy poddali sekularyzacji Prusy Książęce w 1525. Kraj ten stał się lennem polskim.

Wszystkie ślady w oryginalnym języku pruskim zaginęły na przełomie XVII wieku. W 1613 roku Prusy zostały włączone w skład Brandenburgii. Tym niemniej Brandenburgia należała do Świętego Cesarstwa Rzymskiego, natomiast Prusy pozostały związane z Polską.

W połowie XVII wieku Prusy Wschodnie uwolniły się od zależności Polski, a w 1701 roku stały się królestwem rządzonym przez Fryderyka I, który Królewiec ogłosił stolicą swego państwa. W odrodzonym Cesarstwie Niemieckim, Prusy były największe zarówno pod względem terytorialnym, jak i demograficznym. Stały się centrum „Kulturkampf” (walki kulturalnej). Pod koniec XIX wieku Otto von Bismarck, kanclerz Niemiec i prezydent królestwa wydał antykatolickie prawa i zarządził „germanizację” mniejszości narodowych, w szczególności Polaków.

Königsberg przeżywał burzliwe losy. Po Traktacie Wersalskim po I wojnie światowej, Prusy Wschodnie oddzielono od reszty Niemiec i stały się one głównym czynnikiem rozpoczęcia II wojny światowej.

Scenariusz podziału Prus Wschodnich został opracowany w 1943 roku, w Teheranie. Tam w listopadzie 1943 roku siły sojusznicze omówiły szczegółowo przyszłość Europy. Stalin wykorzystał tę okazję do przedstawienia powojennych, historycznych roszczeń terytorialnych.

Winston Churchill wskazał, że „dom państwa i narodu polskiego” powinien znajdować się między tzw. linią Curzona a linią Odry, miały obejmować całe Prusy Wschodnie. Stalin wyraził żądanie: „Rosjanie nie mają wolnych od lodu portów na Bałtyku. Dlatego Rosjanie potrzebują takiego portu jak Królewiec i Memel; odpowiednią część terytorium Prus Wschodnich”.
Pod koniec lata 1944 roku Armia Czerwona przekroczyła granicę Prus Wschodnich i rozpoczęła atak. Zwycięska ofensywa zaczęła się 1 stycznia 1945, a ostatecznego ataku dokonano 6 kwietnia 1945.

Po wkroczeniu w 1945 roku wojsk radzieckich do Prus Wschodnich Niemcy byli mordowani lub deportowani na Zachód. Okupacyjne władze miały za zadanie usuwanie wszelkich śladów przeszłości germańskiej i pamięci o obecności kultury niemieckiej na tych terenach. Spowodowało to zastąpienie wszystkich nazw germańskich miejscowości przez rosyjskie nazwy wybrane w sposób arbitralny. Królewiec został przemianowany na Kaliningrad na cześć Michaiła Kalinina, przewodniczącego Rady Najwyższej ZSSR. Przyszłość Kaliningradu w nowej Europie Wschodniej została przesądzona na Konferencji Poczdamskiej w 1945 roku. Obszar miasta Königsberg został włączony do Socjalistycznej Republiki Sowieckiej Rosji. Największa część terytorium, na południu Prus Wschodnich, wróciła do Polski, a część na północy została włączona do Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Obwód pozostawał pod dominacją Związku Radzieckiego do 1991 roku.

Zastanawiając się, dlaczego Kaliningrad nie był włączony do Litewskiej Radzieckiej Republiki, można wnioskować, że litewscy komuniści chcieli stworzyć bardziej monoetniczną republikę socjalistyczną bez wielu przyjezdnych z głębi ZSSR, którzy zajęliby miejsce wypędzonych Niemców, a Stalin chciał utrzymać swoją twierdzę militarną, aby kontrolować kłopotliwych Polaków i Litwinów.

Do tego tła historycznego należy dodać polski i litewski punkt widzenia.

Z polskiego punktu widzenia trzeba uznać, że to polski książę, Konrad Mazowiecki zaprosił Krzyżaków, żeby tłumić „bałtyckie” Prusy, które mimo etnicznych podobieństw do dawnej Litwy były również zagrożeniem dla Żmudzinów i Litwinów. Również z polskiego punktu widzenia trzeba dodać, że Prusy od XV do XVII wieku należały z politycznego punktu widzenia do Polski. Zjednoczenie Niemiec było nowym ewenementem.

Co ciekawe, że z neolitewskiego punktu widzenia obwód kaliningradzki (Karaliaučius) jest uznawany za „Małą Litwę”, bo Karaliaučius był miejscem wydania pierwszej książki w języku litewskim, Katechizmu Luterańskiego napisanego przez Martynasa Mažvydasa, opublikowanego w 1547 roku i miejscem opublikowania w 1701 roku pierwszej litewskiej Biblii: Nowego Testamentu. Karaliaučius jest także miejscem, gdzie pod koniec XVIII litewski luteranin, Kristijonas Donelaitis napisał pierwszy litewski wiersz klasycznym językiem („Pory roku”, po litewsku „Metai”).

Mimo tego, że Kristijonas Donelaitis w Wilnie nigdy nie mieszkał, przy Uniwersytecie Wileńskim znajduje się dzisiaj jego pomnik. Interesujący jest fakt, że w czasach radzieckich w obwodzie kaliningradzkim zostało założone i istnieje do dziś muzeum Kristijonasa Donelaitisa.

Również należy pamiętać, że w czasach międzywojennych Prusy Wschodnie były głównym sojusznikiem Litwy Kowieńskiej i że w obronie Litwy przed bolszewikami (grudzień 1918 – sierpień 1919), w litewskiej amii walczyło więcej żołnierzy niemieckich z Prus niż Litwinów oraz że pierwszy litewski rząd chciał obrać niemieckiego króla, który nazywałby się Mindaugas II. Są to fakty sprzeczne z „Duchem Grunwaldzkim”.

Dzisiejsi litewscy ideolodzy wrócili do tych międzywojennych sentymentów i badają prawdopodobieństwo pochodzenia litewskiego wielkiego niemieckiego filozofa XVIII wieku urodzonego w Królewcu, Immanuela Kanta. Działają oni, jako „neo Prusacy” ze swoją „Kulturkampf” przeciwko polskiej kulturze.

Dzisiaj Polska i Litwa są sojusznikami w NATO i w EU. Nie mają jednak konkretnej wspólnej polityki wobec obwodu kaliningradzkiego, mimo że stanowi on wspólne zagrożenie militarne, energetyczne oraz zagrożenie dla ochrony środowiska. W obwodzie kaliningradzkim są zainstalowane od niedawna rakiety Iskander przeznaczone do ataku na cele naziemne w promieniu 280-500 km, czyli wystarczająco blisko, by uderzyć w Wilno lub Warszawę. Rakiety te mogą być wyposażone w głowice jądrowe. W obwodzie kaliningradzkim budowana jest elektrownia atomowa celem eksportowania prądu na Zachód. Obwód boryka się z poważnymi problemami ekologicznymi. Duża liczba Kaliningradczyków jest nosicielami wirusa HIV.

Litwa ma zawartą umowę z Rosją o tranzyt pociągiem ludzi, towarów i materiałów militarnych przez jej terytorium. Umowa ta też może być zagrożeniem, gdyż nie wiadomo, jaka broń jest przewożona przez Litwę. Podkreślając te zagrożenia, jest ciekawe, że mówi się obecnie o bezwizowym reżimie dla Rosji w EU.

Biorąc pod uwagę zagrożenia wynikające z obwodu Kaliningradzkiego mimo to, że Litwa i Polska należą dzisiaj do struktur euroatlantyckich być może należałoby stworzyć coś w rodzaju nowoczesnego sojuszu Grunwaldzkiego, gdzie wspólne wartości i zagrożenie wytworzyłoby możliwość wspólnego, niezależnego działania tych dwóch państw, jako liderów regionu.

Patrick Dole
politolog

36 odpowiedzi to Królewiec-Karaliaučius z polsko-litewskiej perspektywy

  1. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Dwa błędy merytoryczne wkradly się do tego artykułu.
    Wojna trzynastoletnia ( 1454-1466) była prowadzona tylko przez Polskę. Litwa nie brała w niej udziału. Pozostawała neutralna.
    W roku 1618 nie nastąpiło połączenie Brandenburgii z Prusami Książęcymi. Zawarto wówczas jedynie, za zgodą Zygmunta III Wazy, unię personalną. To jednak jest zasadnicza różnica.

  2. ciocia mówi:

    No ale poza tym to chyba bardzo porzadnie napisane – dystansem i szacunkiem i pokora? Studjowalam w Krolewcu. Niektorzy Rosjanie woleli by nazywac go Korolewiec. To bylo by blizkie innym nazwom.

  3. marek mówi:

    Na dzień dzisiejszy obwód ma charakter rosyjski i nie można tego faktu ignorować. Niewątpliwie dla Polski korzystna byłaby demilitaryzacja tego obszaru i powiązanie go ekonomiczne z UE. To ostatnie mogłoby nastąpić przede wszystkim poprzez zniesienie obowiązku wizowego dla mieszkańców, wprowadzenie ułatwień do inwestowania na terenie obwodu, i do zakupu tam nieruchomości, a może w przyszłości realne by było wejście tego terenu do wspólnotowego obszaru celnego.

  4. pruss mówi:

    ostatnie zdanie mnie rozbroilo…niech wiec ten lider sam sie o siebie troszczy a nie za naszymi plecami bedzie sie chowal jak zwykle

  5. jarema mówi:

    A propos tych pierwszych wydan otoz pomija sie tu fakt,ze to dzieki pasjonatom etnografom pruskim w domysle niemieckich zawdzieczaja te zapisy a nie sobie. Nic wiec dziwnego ze tez w Krolewcu byly wydane a prawa lietuvy do tego regionu sa takie jak do klajpedy

  6. EWA mówi:

    Pokażcie mi państwo, które tak rozszerzyło swoje terytorium po II wojnie światowej, jak Rosja…. Na “konferencjach pokojowych” czyli spotkaniach trzech panów, bez zainteresowanych innych państw, Rosja zawłaszczyła część terytorium Polski, na które napadła w 1939 roku z porozumieniu ze swoimi przyjaciółmi Niemcami. I na to nasi zachodni “sojusznicy” wyrazili zgodę. Dodatkowo Rosja zawłaszczyła Królewiec z okolicami ( i nie tylko). Moim zdaniem, należy Obwód Kaliningradzki izolować i nie myśleć o żadnym ruchu bezwizowym z uwagi na liczne zagrożenia.

  7. Lubomir mówi:

    Mieliśmy w Europie kolorowe rewolucje, to może Polsce udałoby się zapoczątkować na próbę kolorową unię np unię bursztynową, regionalną unię Warmii, Mazur, Niziny Pruskiej i Litwy. Chodzi głównie o obszar kultury, chociaż z czasem można byłoby również włączyć do kooperacji lokalne rynki pracy. Być może polska prezydencja będzie czasem stosownym na tego typu rozwiązanie.

  8. po dt mówi:

    http://www.youtube.com/watch?v=uEmn4CYM1h8&feature=related

    “Przyłożony do pnia topór jak do gardła brzytwa
    Poszły wici po zaściankach, będzie wielka bitwa
    Jeden w rękę szable chwyta, drugi bierze topór
    Poszły wici po zaściankach stawić zbrojny opór

    Wicher powiał wieści rozniósł i dlatego bitwa
    Gdy Korona w ogniu staje – podnosi się Litwa
    Kiedy Litwa żarem płonie, ostrogami dzwoni
    Orzeł skrzydła rozpościera nad znakiem Pogoni

    Już w ordynku nad Wiliją stają polskie wojska
    A na drugim brzegu rzeki zebrał armie Moskal
    Pewnie zaraz zagrzmią działa i zabłysną szable
    Jazda polska i litewska zmiecie plemię diable

    Poszło wojsko kruszyć mury, burzyć kazamaty
    Przeszli rzekę szarpią ciało moskiewskiego kata
    Śmierć nad nimi się uwija nie marnuje czasu
    Musi zdążyć zanim słońce skryje się za lasem

    Zanim słońce zajdzie krwawo nad Polską i Litwą
    Poświęcimy naszą młodość – lub wygramy bitwę
    A po bitwie wieczność czeka lub rodzinny dom
    I pójdziemy bić się znowu gdy uderzy grom”

    to juz historia…

  9. Czarek mówi:

    Nie rozumie dlaczego Polska powinna organizowac uklady ktorem celem jest konfrontacja z Rosja .Aby Zachod czul sie bezpieczniej? I wrazie czego bedzie ponownie zgoda poza plecami naszymi i my znowu po tylku dostaniemy.Tak sie ciekawie zlozylo ze my nawet granicy z Rosja nie mamy . Istnieja inne panstwa ktore bardziej przydatne sa do tworzenia zapory dla Zachodu. Respektowac Rosje i tego samego wymagac od niej wstosunku do nas .

  10. Maciek K. mówi:

    Chce skromnie nadmienic, ze w roku 1990, jeszcze przed rozpadem Rosji Sowieckiej nikt inny, jak Jelcyn wystapil z planem wysiedlenia z oblasti kaliningradzkiej wszystkich Rosjan i osadzenie na ich miejscu Polakow z glebi Rosji wraz z rozlegla autonomia dla regionu. W wypadku trudnosci z utrzymaniu Krolewca w matuszce okreg, historycznie i geograficznie zwiazany z Mazurami mial dostac sie … Polsce.
    Niestety – pomysl upadl jeszcze w tym samym roku. A szkoda…

  11. Scyzor mówi:

    co za brednie, a w czas wojy polsko-bolszewickiej to lietuvisy po której stronie stały?

  12. Lubomir mówi:

    Re: Czarek. Tego domaga się najwyrażniej Berlin. To Rosja jest jednym z głównych gwarantów europejskiego status quo. Rosja neutralna wobec Polski denerwuje Berlin. Niemieccy politycy marzą o tym, by Rosja stała się czynnym wrogiem Polski, by gotowa była atakować Polskę i paktować przeciwko Polsce, Polakom i polskości. Niemieccy agenci i konfidenci {głównie ci z Pomoorza}, to najwyrażbniej forpoczta wszelkich propagandowych wojen polsko-rosyjskich.

  13. Mykolas mówi:

    I co do faktow historycznych. Czy Konrad Mazowiecki byl ksieciem polskim? W tamtym okresie bardzo intensywnie ksztaltowala sie swiadomosc mazowiecka wyrazajaca sie w samodzielnosci od pozostalej Polski. Echa tego mozemy znalezc nawet w Krzyzakach Sienkiewicza (pisanych przeciez Ku pokrzepieniu serc – poslkich) Przeciez dzis mowimy o ksiazetach slaskich a nie polskich na Slasku. Konrad byl ksieciem mazowieckim a nie polskim.

  14. po dt mówi:

    do Mykolas: tak Konrad Mazowiecki, książęta mazowieccy, książęta śląscy to książęta polscy. Wszyscy oni to Polacy, wszyscy chcieli być w Polsce władcami zwierzchnimi nad innymi polskimi książętami, czy to mazowieckimi, czy śląskimi itd.

  15. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Mykolas : Konrad Mazowiecki był wnukiem Boleslawa Krzywoustego i zarazem pradziadem w linii prostej Kazimierza Wielkiego. Był księciem polskim, gdyż państwo polskie wówczas istniało, chociaż podzielone za poszczególne dzielnice. Dzielnicą senioralną była dzielnica krakowska. Książę krakowski Kazimierz Sprawiedliwy był ojcem Konrada Mazowieckiego.
    O książętach śląskich, a nie polskich na Śląsku mówimy dzisiaj dlatego, że Kazimierz Wielki zrzekł się praw Polski do Śląska, chociaż nadal panowali tam książęta piastowscy. Ostatni z nich zmarł w połowie XVII wieku. Nie był księciem polskim, bo Śląsk nie należał już do Polski.

  16. po dt mówi:

    Panie Krzysztofie ( Bydgoszcz) to, że Śląsk nie należał do Polski nie znaczy, że książęta nie byli polskimi.

  17. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Do 16 : Prawda jest taka, że ci książęta śląscy byli już w tamtych czasach mocno zgermanizowani. Nie podejmuję się jednak orzekania, czy w XV lub XVI wieku uważali się bardziej za Polaków, czy bardziej za Niemców. Po prostu tego nie wiem.

  18. pani mówi:

    tez fajny watek.

  19. KKKK mówi:

    to, że musieliśmy walczyć przeciw Rosji, to była TRAGEDIA i SMUTNA KONIECZNOŚĆ, nie powód do radości. Skoro Rosja na nas napadła, to musieliśmy się bronić i walczyć o wolność. Ale nie należy dążyć do tego, aby to się powtórzyło. Lepiej, abyśmy byli w przyjaźni z tym krajem. A polskim i litewskim bohaterom tamtych walk – SŁAWA i CHWAŁA!!

  20. KKKK mówi:

    teraz jesteśmy niepodlegli i to nasza niepodległość powinna być dla nas najważniejsza, a nie wojenki w imię Zachodu. Zachód i tak nas sprzeda prędzej czy później, za to co by nie mówić o Rosji, to przynajmniej nie wypina się na swoich sojuszników, vide Afganistan (gdzie Rosjanie ponieśli ogromne straty wspierając swoich), czy – z dzisiejszej perspektywy – Syria czy Iran. Dla Zachodu nie jesteśmy nawet przedmurzem, które warto wspierać… Po prostu wykorzystuje nas, gdy chce, a potem nas porzuca jak zużytą chusteczkę do nosa…

  21. Pafnucy mówi:

    Królewiec odwieczne polskie lenno. Zawsze polski.

  22. Polak mówi:

    W roku 1945 dawne Prusy Wschodnie podzielono pomiędzy Polskę i ZSRR. Polska odzyskała Warmię utraconą podczas I rozbioru i do Polski dołączono bliżej nieokreślone terytorialnie Mazowsze Pruskie, czyli Mazury. Z kolei po drugiej stronie granicy pozostała także nieokreślona terytorialnie Litwa Pruska, czyli Mała Litwa. Terytorium to z historycznego i moralnego punktu widzenia powinno być dołączone do Litewskiej SSR, a nie Rosyjskiej FSSR, co jest geograficznym nonsensem. Gdyby się tak stało nie było by dzisiaj problemu z rosyjską eksklawą wewnątrz NATO. Moim zdaniem w interesie Polski i całego NATO i UE jest wspieranie Litwy w jej aspiracjach do przejęcia tego terytorium, co jej się słusznie należy. Nie czas i miejsce tu na polsko-litewskie „wojenki”. Tu chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa nam wszystkim.

  23. Ali mówi:

    Nie wiem dlaczego Kaliningrad miałby należeć do Litwy. Prusy Książęce były lennem Polski, a nie Litwy. Od państwa litewskiego terytorium to nigdy nie było uzależnione.
    Gdyby Federacja Rosyjska miała ulec dalszej erozji i dekompozycji terytorialnej, Litwa z całą pewnością przez brak potencjału ludnościowego, a także gospodarczego, nie mogłaby przejąć władztwa nad Obwodem Kaliningradzkim. Co innego Polska, przynajmniej teoretycznie. Tam zresztą mieszka dzisiaj ludność słowiańska, bliższa etnicznie Polakom niż Litwinom. Łatwiej byłoby im zasymilować się w Polsce niż na Litwie.

  24. eko mówi:

    Jeszcze jedna uwaga do artykułu o Królewcu, z akcentem wileńskim: krewny uciekł z łagru. Najpierw do Moskwy, gdzie pałętał się czas jakiś (szukał sposobu, jak się wydostać). Ustalił, że jeżdżą (m.in.przez Wilno) pociągi, w których nie ma kontroli, ale co jakiś czas trzeba się NKWD-zistom opłacać – „czapka” idzie przez cały pociąg – były to pociągi, którymi szabrownicy (w tym wypadku z Moskwy) jechali do Królewca i wracali z fantami z powrotem. Krewny znalazł miejsce, a przed samym Wilnem, wyskoczył z pociągu. Szczęśliwie dobrnął na ul. Sierakowskiego, gdzie pojawił się po ~1,5 roku nieobecności (nabór „Ostrobramsk”,i VII.1944).

  25. @Ali mówi:

    Pierwszymi mieszkańcami tej ziemi byli Prusowie, etnicznie blisko spokrewnieni z Litwinami. I tak po przejęciu Małej Litwy i Królewca przez Litwę, historia zatoczyłaby koło. Na pewno nie jest to terytorium niemieckie, a tym bardziej rosyjskie. Co do hołdu Prus Książęcych, to książę Albrecht złożył go królowi polskiemu i wielkiemu księciu litewskiemu Zygmuntowi Staremu.

  26. Ali mówi:

    Cały problem polega na tym, że ci krewni Litwinów dawno temu zniknęli z powierzchni ziemi. Na takiej samej zasadzie „pokrewieństwa etnicznego” Polska mogłaby rościć sobie pretensje do Berlina i wschodnich landów niemieckich, bo tam przecież jeszcze w średniowieczu zamieszkiwali spokrewnieni z Polakami Słowianie Połabscy.
    Swoją drogą owi „krewni” nie byli Litwinami i gdyby nadal mieszkali w dzisiejszym Okręgu Kaliningradzkim, należałoby w pierwszym rzędzie ich samych zapytać, czy chcą, by te ziemie wchodziły w skład państwa litewskiego. Coś mi się mocno wydaje, że wyniki takiego hipotetycznego referendum ludności pruskiej rozczarowałyby gorzko nacjonalistów litewskich.
    Co do hołdu pruskiego, to książę Albrecht składał go Zygmuntowi Staremu jako królowi Polski. Wyłącznie chodziło o Polskę. To były czasy sprzed zawarcia Unii Lubelskiej. Sama treść Traktatu Krakowskiego kończącego formalnie wojnę polsko-krzyżacką i ustanawiającego pruskie lenno książęce wyraźnie tak stanowi. O Wielkim Księstwie Litewskim nie ma tam mowy. Ówcześnie Polskę i Litwę łączyła wyłącznie unia personalna, która po śmierci każdorazowego władcy mogła zostać zerwana. Tak właśnie było za czasów króla Jana Olbrachta, starszego brata Zygmunta Starego. Traktat Krakowski natomiast był traktatem międzypaństwowym obowiązującym każdoczesnego władcę Prus Książęcych i każdoczesnego króla Polski.

  27. Polak mówi:

    Cała ta nasza konwersacja, miła z resztą, jest czysto hipotetyczna. Nikomu z nas na pewno nie wydaje się, by aktualny okupant tej ziemi z niej dobrowolnie zrezygnował. Jest długa kolejka państw, które mają powód do upominania się w Moskwie o swoją ziemię ( Japonia, Gruzja, Ukraina, Finlandia, etc.).

  28. Ali mówi:

    @Polak : Jasne, że jest to konwersacja czysto hipotetyczna. Niemniej, imperia mają to do siebie, że upadają. Rosja ( jako ZSRR) po przełomie z lat 1989-1991 już znacznie osłabła, ale jeszcze się trzyma. Nie można wykluczyć, że za jakiś czas nastąpi drugi etap tej degradacji ( wątpliwy natomiast jest powrót do wielkości z okresu wcześniejszego). Jeżeli tak się stanie, wszystkie opcje geopolityczne będą otwarte.

  29. Dudak mówi:

    A czy kto wspomniał o wojnie polsko – krzyżackiej z roku 1422,w której dawni Litwini,już raczej tylko z pochodzenia, nie brali udziału.Po Grunwaldzie zaś Krzyżacy byli jedynie nadłamani i po cicho przejęli od Polaków prawie wszystkie zamki,więc należało z nimi faktycznie zaczynać od nowa.Z tego wynika,że nie przeceniam skutków bitwy grunwaldzkiej,jak to robią szczególnie dzisiejsi “Litwini’.

  30. Alo mówi:

    Ja bym porównał Grunwald do Stalingradu. Klęska III Rzeszy pod Stalingradem jeszcze niczego nie przesądzała. Niemcy nadal posiadali inicjatywę operacyjną na Wschodzie. Dopiero Kursk był przełomowy. Niemniej Stalingrad mocno nadwerężył siły niemieckie. Nadwerężył do tego stopnia, że później możliwy był Kursk i dalsze zwycięskie działania Armii Czerwonej.
    Myślę, że podobnie było z Grunwaldem. Tak samo postrzegali to sami Niemcy. W moim mieście, włączonym w roku 1939 bezpośrednio do Rzeszy, była przed wojną ulica Marii Konopnickiej, autorki „Roty”. Niemcy w roku 1939 przemianowali ja na Ulrich von Jungingen Strasse. Znamienne i symboliczne !

  31. @Ali mówi:

    Jeśli chodzi o przynależność Królewca po hipotetycznej destrukcji Rosji. Nie bądźmy zbyt pazerni. Potępiając nacjonalizm litewski, przy okazji demonstrujemy nacjonalizm polski. Dawne Prusy Książęce od południa zasiedlali Mazurzy, a od północy Żmudzini. Polska po II wojnie światowej swoją część otrzymała, a Litwa niestety nie. Niestety, bo to terytorium pod rządami imperialistycznej Rosji jest dużym zagrożeniem w naszym regionie.

  32. Ali mówi:

    W roku 1920 na Warmii, Mazurach i Powiślu odbył się plebiscyt, w którym ludność wypowiedziała się na temat przynależności państwowej. Plebiscyt nie obejmował nawet wszystkich ziem, które po roku 1945 zostały wcielone do Polski. Północne obrzeża tych ziem pozostawały poza terenem plebiscytowym. Plebiscyt okazał się wielką klęską Polski. Ludność mazurska była na tyle zgermanizowana, że gremialnie opowiedziała się za pozostaniem w Niemczech.
    Analogiczny plebiscyt dotyczący przynależności do Niemiec lub Litwy nigdy nie odbył się w północnej części Prus Wschodnich. Widocznie uznano, że na tych terenach mieszkają tylko Niemcy, a nie ma tam Litwinów. Gdyby zresztą plebiscyt taki przeprowadzono, wynik byłby podobny jak w południowej części Prus Wschodnich. Pośrednio świadczą o tym wyniki wyborów samorządowych w Kraju Kłajpedzkim w okresie przynależności do przedwojennego państwa litewskiego. Zawsze wygrywali tam zdecydowanie miejscowi Niemcy ( a przecież Kraj Kłajpedzki uchodził za najbardziej zlituanizowaną część dawnych Prus Wschodnich).
    Tak więc nie chodzi tutaj o żadną pazerność. Jeżeli ma ona miejsce, to tylko w marzeniach Litwinów. Nic mi bowiem nie wiadomo, aby Polacy zgłaszali pretensje do objęcia władztwa nad Obwodem Kaliningradzkim.
    Ja natomiast dywagując wyłącznie we własnym imieniu wysuwam argumenty historyczne, demograficzne i gospodarcze, ale to wszystko razem wzięte na dzień dzisiejszy trąca fantazją, z czego doskonale zdaję sobie sprawę.

  33. @Ali mówi:

    Plebiscyt na Warmii, Mazurach i Powiślu w 1920 roku był moim zdaniem bardzo udaną zagrywką polityczną Niemców. Weźmy pod uwagę takie czynniki jak: trwała wojna polsko-bolszewicka, nikt nie był w stanie przewidzieć rezultatu jej zakończenia. W razie gdyby młode państwo polskie tę wojnę przegrało, a wynik plebiscytu byłby korzystny dla Polski, wówczas Mazury znalazłyby się w Rosji bolszewickiej. Wybrano przewidywalność. Po drugie, Mazurzy byli ewangelikami, co było o tyle istotne, że znając nietolerancyjność polskiego kleru katolickiego, chciano sobie tego zaoszczędzić.
    No cóż, jeśli chodzi o siłę propagandy i zmysł organizacyjny, Niemcy zdecydowanie biją na głowę Polaków i Litwinów razem wziętych.

  34. Ali mówi:

    Teoria ta byłaby całkiem interesująca, gdyby nie fakt, że plebiscyt na Warmii i Mazurach, podobnie jak plebiscyt na Górnym Śląsku, postanowiono na mocy Traktatu Wersalskiego. A Traktat ten był nazywany przez Niemców Dyktatem Wersalskich, gdyż nie mieli żadnego wpływu na jego postanowienia. Obrady toczyły się bez udziału delegacji niemieckiej. Niemcom pozostawało tylko podpisać ów Traktat, bądź odmówić podpisania, ale państwo niemieckie było w roku 1919 chwilowo bezsilne, więc delegacja niemiecka nolens volens Traktat ten podpisała ( a 10 stycznia 1920, jeszcze przed plebiscytem na Warmii i Mazurach, niemiecki Reichstag ratyfikował ów Traktat).
    To, że plebiscyt warmińsko-mazurski zbiegł się w czasie z ofensywą bolszewicką na Polskę było dziełem dziejowego przypadku. Inaczej już przebiegał dużo ważniejszy plebiscyt na Górnym Śląsku w marcu 1921, trzy dni po podpisaniu pokoju z Rosją w Rydze. Tutaj Niemcy uzyskali tylko ( jak na te warunki) 60 procent głosów, a potem utracili około 80 procent górnośląskich kopalń i hut.
    Reasumując, nie tacy Niemcy wspaniali jak mogłoby się wydawać
    Jeszcze co do „nietolerancyjności” polskiego kleru katolickiego : Na Mazurach rzeczywiście mieszkali ewangelicy, ale Warmia ( główne miasto Olsztyn) była katolicka. Wyniki plebiscytu w obydwu częściach były podobne. Tak więc nie względy religijne miały decydujące znaczenie ( na Warmii zresztą kler katolicki tworzyli niemal wyłącznie Niemcy; Polaków wśród księży tam praktycznie nie było).

  35. Ali mówi:

    Jeszcze tytułem ciekawostki a propos propagandy i zmysłu organizacyjnego Niemców : Otóż na mocy Traktatu Wersalskiego oraz polskich przepisów wykonawczych, wszyscy mieszkańcy dawnej Rzeszy z terenów włączonych do odrodzonego Państwa Polskiego, którzy zamieszkiwali tam na stałe najpóźniej począwszy od 31 grudnia 1907, zostawali z mocy prawa polskimi obywatelami. Mogli jednakże w ciągu 2 lat od ratyfikacji Traktatu przez Reichstag dokonać tzw. opcji, to znaczy oświadczyć, że wybierają obywatelstwo niemieckie. Łączyło się to z koniecznością opuszczenia na stałe terytorium RP najpóźniej do roku 1925.
    Niemieckie organizacje mniejszościowe w Polsce, chcąc zachować jak najliczniejszą grupę tej ludności nawoływały, aby nie dokonywać opcji i pozostawać na miejscu w oczekiwaniu na przywrócenie dawnych granic. Czekała ich jednak spora niespodzianka. Otóż w tymże roku 1920, gdy ratyfikowano Traktat Wersalski, wybuchła wojna polsko-bolszewicka ( jej zasadnicza faza). Młodzi Niemcy, którzy nie złożyli oświadczeń o opcji, jako polscy obywatele podlegali obowiązkowemu poborowi do Wojska Polskiego. W tej sytuacji niemieckie organizacje mniejszościowe zaczęły nawoływać poborowych, aby czym prędzej składali oświadczenia o wyborze obywatelstwa niemieckiego. Odzew był wręcz masowy .Uczyniło tak wielu młodych Niemców. Później jednak, po zwycięskim dla Polski zakończeniu wojny z bolszewikami, za namową organizacji mniejszościowych zaczęli znowu masowo składać przed polskimi urzędami oświadczenia o wycofaniu decyzji o opcji. Już jednak było za późno. Według prawa oświadczeń o wyborze obywatelstwa nie można było cofnąć. W przeciwnym wypadku powstałby niesamowity bałagan prawny. Władze polskie pozostawały nieugięte. Intencje ich były oczywiste : Jeżeli nie chciałeś bronić państwa polskiego w okresie największego zagrożenia, to jaki będzie z ciebie obywatel w przyszłości ? Teraz wyjeżdżaj do Niemiec, tak jak rzekomo chciałeś.
    Organizacje mniejszościowe podnosiły larum i składały skargi się do Ligi Narodów. W tym przypadku bezskutecznie. Niemieckie cwaniactwo było aż nadto widoczne. Na dodatek czołowi działacze mniejszościowi stanęli później przed polskim sądem oskarżeni o celowe szerzenie propagandy defetystycznej i osłabianie mocy obronnej państwa polskiego w chwilach największego zagrożenia jego dalszego istnienia. Wyroki orzeczono raczej symboliczne, gdyż władze polskie musiały liczyć się z wciąż potencjalnie silnymi Niemcami. Niemniej, wyroki orzeczono.

  36. @Ali mówi:

    I tym sposobem zawędrowaliśmy z Prus Książęcych na Śląsk. Polska historia jest niesamowicie skomplikowana. Cieszę się, że miałem okazję wymienić poglądy z prawdziwym patriotą i miłośnikiem polskiej historii. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.