MSZ nie słyszy Polaków

267
Litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zgadza się z opinią ZPL, że Litwa nie przestrzega międzynarodowych umów i Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych Fotomontaż Łucja Stankevičiutė

„Nasze prawa są ewidentnie łamane. Mamy uzasadnione wymagania i mamy prawo, by domagać się ich realizacji. Żaden dialog nie będzie miał sensu, zanim nie będą podejmowane konkretne decyzje polityczne. Na razie ma miejsce jedynie stwarzanie pozorów” —  skomentował dla „Kuriera”, spotkanie ministra spraw zagranicznych Audroniusa Ažubalisa z przedstawicielami społeczności polskiej, poseł na Sejm Jarosław Narkiewicz.

Litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zgadza się z opinią Związku Polaków na Litwie, że Litwa nie przestrzega międzynarodowych umów i Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych.

„Żadna z organizacji międzynarodowych nie postawiła Litwie dotychczas żadnego prawnego zarzutu, że nie przestrzega zobowiązań międzynarodowych” — napisano w liście MSZ, który szef resortu Audronius Ažubalis osobiście wręczył w poniedziałek przedstawicielom społeczności polskiej. List jest odpowiedzią na wystosowane w czerwcu do ministra pismo ZPL. Przedstawiono w nim punkty Traktatu Polsko-Litewskiego i Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych, których Litwa nie realizuje. W swym piśmie ZPL zaznaczył m. in., że Litwa wbrew zawartym umowom międzynarodowym pogarsza sytuację oświaty polskiej na Litwie, nie zezwala na zapis polskich nazwisk w oryginale. ZPL zwrócił się też z prośbą do MSZ o przedstawienie sposobów realizacji międzynarodowych zobowiązań.
— Według prawa międzynarodowego wyższość mają umowy międzypaństwowe. Więc Ustawa o Języku Państwowym nie powinna przeczyć Traktatowi. To MSZ powinno odpowiednio reagować, nadzorować, by nie było tej sprzeczności. Tymczasem resort jedynie udaje, że coś w tym kierunku robi i twierdzi, że nie mamy żadnych podstaw do swoich roszczeń — oburzał się Narkiewicz.

„Zawsze opowiadam się za rozwojem dialogu ze wszystkimi wspólnotami mniejszości narodowych, wszyscy bowiem jesteśmy obywatelami Litwy. Bez wątpienia, rząd powinien zatroszczyć się o bardziej racjonalny i uargumentowany dialog” — czytamy w poniedziałkowym komunikacie ministra Ažubalisa rozpowszechnionym po spotkaniu z przedstawicielami społeczności polskiej.

Tymczasem do racjonalnego dialogu dotychczas nie doszło. Jak zaznaczył Narkiewicz, spotkanie w ministrem Ažubalisem, w którym uczestniczyli też wiceminister oświaty Vaidas Bačys i kierownik działu mniejszości narodowych w Ministerstwie Kultury Kąstytis Minkauskas, „raz jeszcze potwierdziło stanowisko społeczności polskiej”.

— Stanowczo mówimy, że chodzi nam o to, by nas wreszcie usłyszano. Wymieniliśmy 7 punktów Traktatu, które są ewidentnie łamane. Na razie była jedynie ostra wymiana zdań, kolejna rozmowa, która jedynie stwarza pozory polepszenia sytuacji społeczności polskiej. W wyniku każdy pozostał przy swoim — poinformował nas poseł na Sejm.

Jak zaznaczył Narkiewicz, minister Ažubalis uporczywie twierdzi, że wszystkie zmiany, jakich się ostatnio dokonuje, i które wywołują ostry sprzeciw mniejszości polskiej, są wyłącznie… dla dobra tejże mniejszości i roszczenia Polaków nie mają podstaw…

— Zebraliśmy ponad 60 tysięcy podpisów w sprawie oświaty. Państwo nie może na to nie odreagować. Opinia naszej społeczności powinna być uwzględniana. Nie może być dialogu, jeżeli zaczyna się rozmowę od tego, że nie mamy podstaw do roszczeń — uważa Narkiewicz.