Polonistyce na Litwie grozi wyginięcie

133
Obchodzącą 50 lat istnienia polonistykę na Uniwersytecie Pedagogicznym dziś może uratować jedynie dodatkowa rekrutacja Fot. Marian Paluszkiewicz

Wyniki pierwszego etapu rekrutacyjnego wykazały, że bez studentów zostało 67 programów studiów na litewskich uczelniach wyższych. Wśród pechowych znalazła się w tym roku również polonistyka na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym.

W tym roku podczas pierwszego etapu rekrutacji żadna osoba nie zgłosiła się na studia polonistyczne na UWP. Filologia polska walczy o przetrwanie od ubiegłego roku akademickiego, kiedy to zgłosiły się zaledwie cztery osoby. Zgodnie z wymogami grupa ma liczyć 8 osób, jednak wówczas filologię polską udało się zachować.

Dziś, mającą chlubną 50-letnią tradycję polonistykę na Uniwersytecie Pedagogicznym, która przetrwała różne okresy w dziejach Litwy, może uratować jedynie dodatkowa rekrutacja, która się odbędzie w dniach 5-8 sierpnia.

Zdaniem doc. dr Romualda Naruńca, prodziekana wydziału slawistyki Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, wpływ na mniejszą popularność filologii polskiej ma również prowadzona w państwie polityka względem mniejszości polskiej.

— Polityka państwowa zrobiła swoje. Wszechobecna nagonka na Polaków, nowa Ustawa o Oświacie, niszczą szkolnictwo polskie od podstaw. Nauczyciel polonista jest podstawą szkoły polskiej. Nie będzie polonistów — zniknie szkoła polska. Do tego małymi kroczkami zmierzają nasze władze. Okazuje się, że na przykład język irański jest na Litwie bardziej potrzebny niż polski — oburza się w rozmowie z „Kurierem” doc. dr Romuald Naruniec.

Nie cieszą się popularnością w tym roku również studia magisterskie na polonistyce. Podjęły się ich zaledwie dwie osoby, choć państwo przeznacza na nie w tym roku 4 koszyczki.

Jak nas poinformował prof. Gintautas Kundrotas, dziekan wydziału filologicznego WUP, tendencja zmniejszania się liczby chętnych utrzymuje się na wszystkich filologiach. Większą popularnością w tym roku cieszy się jedynie język niemiecki, na co, jak przypuszcza, zapewne wpłynęło otwarcie rynku pracy przez Niemcy w maju br.

— Nawet filologia angielska w tym roku nie cieszyła się taką popularnością jak zwykle. Ledwo udało się również zebrać grupę na rusycystyce — zaznaczył dziekan.

Jeśli chodzi o ogólne tendencje, mimo z roku na rok zmniejszającej się liczby maturzystów, w tym roku uczelnie wyższe przeżyły prawdziwe oblężenie.

— W tym roku w ogólnokrajowym systemie rekrutacyjnym zarejestrowało się ponad 44 tys. osób. Zakwalifikowało się 37 tys. 896, o 2 tys. 619 więcej niż w roku ubiegłym. 26 tys. 577 osób z ogólnej liczby — to tegoroczni maturzyści. Na studia dostało się 30 tys. 774 osób, z nich 18 tys. 380 — na finansowane przez państwo miejsca — podała w rozmowie z naszym dziennikiem tegoroczną statystykę Lina Lengvenienė, rzecznik prasowy Litewskiego Stowarzyszenia Uczelni Wyższych ds. Rekrutacji Ogólnej.

67 programów studiów na uniwersytetach i w kolegiach nie doczekało się ani jednego przyszłego studenta. Najwięcej — w Kolegium Biznesu Litwy Zachodniej, Kolegium Mariampolskim, Uniwersytecie Szawelskim, Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym.

Jak podaje Ministerstwo Oświaty i Nauki, od lat liderami pozostają Uniwersytet Wileński, Wileński Uniwersytet Techniczny im. Giedymina, Kowieński Uniwersytet Technologiczny, Uniwersytet im. Witolda Wielkiego.

Najwięcej koszyczków powędrowało na ekonomię, medycynę i prawo na uniwersytetach. Jeśli chodzi o kolegia — na kierunki: komunikacja wizualna, techniczna eksploatacja pojazdów, gospodarka leśna, księgowość i zarządzanie żeglugą morską.

Wśród ubiegających się o indeksy studenta wciąż przodują nauki społeczne, nadal mało chętnych jest studiowania na kierunkach technicznych.

Jak poinformowała wiceminister oświaty Nerija Putinaitė, w tym roku już podczas pierwszego etapu rekrutacji rozdano wszystkie koszyczki na uniwersytetach, w kolegiach tymczasem pozostał jedynie kierunek artystyczny, a mianowicie — tańce. W ubiegłym roku po pierwszym etapie rekrutacji pozostawały jeszcze setki finansowanych przez państwo miejsc w kolegiach.  Dlatego w ciągu drugiego etapu rekrutacji i podczas rekrutacji dodatkowej w tym roku zaoferuje się mniej finansowanych przez państwo miejsc na uczelniach niż w latach poprzednich.

— Drugi etap zależy od tego, ilu przyszłych studentów podpisze umowy z uczelniami. Obecnie ubiegający się o studia otrzymali po dwie oferty — jedno finansowane z budżetu państwa miejsce i jedno płatne. Możliwe, że niektórzy wybiorą płatne, ale bardziej atrakcyjne dla nich studia i zrezygnują z nieodpłatnych — powiedziała Putinaitė.

Drugi etap rekrutacji podstawowej potrwa jeszcze do 30 lipca. Jeśli pozostaną wolne finansowane przez państwo miejsca na uczelniach, w dniach 5-8 sierpnia zostanie zorganizowana rekrutacja dodatkowa. Udział w niej mogą wziąć wyłącznie osoby, które zarejestrowały się w tym roku w systemie rekrutacyjnym. Ale formularze będą musiały wypełnić na nowo.

W ogólnokrajowej rekrutacji uczestniczą w tym roku 44 państwowe oraz prywatne szkoły wyższe: 21 uniwersytetów i 23 kolegia.

 


START FILII UB

W tym roku po raz pierwszy w ogólnokrajowej rekrutacji uczestniczy również Filia Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie, która czekała na to przez cztery lata.

W tym roku państwo zamierza opłacić blisko 19 tys. miejsc dla studentów pierwszego roku — 9,7 tys. na uniwersytetach i 9,2 tys. w kolegiach. Pozostali mogą wybierać płatne studia.