206
Władze Litwy obiecują rozpocząć dialog z Polakami

Polska społeczność na Litwie oczekuje od najwyższych władz Litwy prezydent Dali Grybauskaitė i przewodniczącej Sejmu Ireny Degutienė konkretnych czynów Fot. Marian Paluszkiewicz

Minął tydzień od rozpoczęcia w polskich szkołach na Litwie bezprecedensowej akcji protestacyjnej — strajku przeciwko dyskryminacyjnej nowelizacji Ustawy o Oświacie, który został zawieszony po wizycie premiera polskiego rządu Donalda Tuska.

Społeczność polska na Litwie czeka na wyniki prac komisji ekspertów powołanej przez premierów obydwu krajów, a władze Litwy ustami przewodniczącej Sejmu RL Ireny Degutienė zapowiadają rozwiązanie poszczególnych „polskich” problemów.

W ciągu minionego tygodnia kwestia dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie stała się jednym z kluczowych tematów dla czołowych polskich polityków różnych opcji oraz mediów.

Szef polskiego rządu Donald Tusk w wileńskim kościele św. Teresy oświadczył, że stosunki Polski z Litwą będą na tyle dobre, na ile będą dobre stosunki Litwy z polską mniejszością.

Legenda „Solidarności”, były prezydent Polski, noblista Lech Wałęsa nie przyjął wysokiego litewskiego odznaczenia — Krzyż Wielkiego Orderu Witolda Wielkiego. Zaprotestował w ten sposób przeciw sytuacji polskiej mniejszości na Litwie. Z kolei prezes opozycyjnej partii „Prawo i Sprawiedliwość” Jarosław Kaczyński podczas wizyty w Puńsku ostro skrytykował politykę władz Litwy wobec polskiej mniejszości narodowej na Litwie.

Jednak, chyba najmocniejsze słowa padły z ust prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, który oświadczył, że „z Litwinami liczenie na to, że »przyjdzie koza do woza«, nie sprawdzi się. »Litewska koza« nie przyjdzie do żadnego woza”.

W czwartek wieczorem, w telewizji „Lietuvos rytas TV” przewodnicząca Sejmu RL Irena Degutienė zapowiedziała rozwiązanie kilku spraw nurtujących Polaków na Litwie.

Przewodnicząca Sejmu przyznała, że błędem wszystkich kolejnych władz Litwy w ciągu 20 lat było składanie obietnic Polakom i nic nie robienie dla ich realizacji.

„Ja tu absolutnie rozumiem pretensje zgłaszane przez obecne władze Polski. Dlatego mamy teraz taką negatywną reakcję” — oświadczyła Irena Degutienė. Przewodnicząca z kolei obiecała, że Sejm zajmie się pisownią polskich nazwisk. Jako rozwiązanie zaproponowała przyjąć tak zwany „łotewski wariant”, gdy nazwisko przedstawiciela mniejszości narodowej w języku ojczystym pisze się na drugiej stronie paszportu. Przypomniała przy tym, że Konstytucja Litwy nie pozwala na pisanie po polsku na pierwszej stronie paszportu.

Co dotyczy kwestii polskich tabliczek z nazwami ulic i miejscowości przewodnicząca parlamentu oświadczyła, że „z nazwami ulic dawno wszystko można było rozwiązać i załatwić i moglibyśmy dzisiaj o tym nawet nie mówić. Teraz musimy do tego tematu wrócić”.
Z kolei komentując najbardziej drażliwą kwestię w polsko-litewskich stosunkach Ustawę o Oświacie, Degutienė powiedziała, że litewska ustawa jest o wiele bardziej przychylna mniejszościom niżeli obowiązujące w Europie podobne normy, jednak przyznała, że „można dyskutować”, czy nie warto byłoby wydłużyć okres przejściowy składania ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego dla uczniów w szkołach mniejszości narodowych.

Z kolei, jak powiedział dla „Kuriera” przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie poseł do Parlamentu Europejskiego Waldemar Tomaszewski, musimy zaczekać, aż władze Litwy przejdą od słów do konkretnych czynów.

„Po pierwsze, władze Litwy powinny przywrócić działanie Ustawy o Mniejszościach Narodowych, która nam w zupełności odpowiadała, a której działanie nie przedłużył obecny Sejm, po drugie, domagamy się zmiany Ustawy o Oświacie i powrotu do starej jej redakcji. Bo przecież, jak mówi Europejska Ramowa Konwencja Ochrony Praw Mniejszości Narodowych, władze nie mają prawa pogarszać sytuacji mniejszości narodowych, a to zrobiły obecne władze Litwy. Jednak jeśli ten Sejm nie potrafi dokonać tego, to dokona tego następny Sejm”.

206 odpowiedzi to Władze Litwy obiecują rozpocząć dialog z Polakami

  1. Astoria mówi:

    @ cluster:

    Dodam, że w pociągach metra nowojorskiego trwa akurat kampania reklamowa, namawiająca tych, którzy ucierpieli z powodu 9/11, do zgłaszania się po odszkodowania zdrowotne. Ponieważ chmura pyłu z World Trade Center dotarła nad polską dzielnicę Greenpoint, reklama namawia poszkodowanych Polaków – w nienagannej polszczyźnie – do zgłaszania się po odszkodowania.

  2. Kmicic mówi:

    do astoria 100:
    Nie tak dawno kpiłeś z możliwości zaistnienia zmiany opinii publicznej w RP na temat litewskich szachrajstw.Potem kpiłes z mozliwości zaistnienia protestów w Polsce i w Stanach.Potem z masowych wieców i strajku w szkołach na LT.Żebyś wiedział ,że bardzo , bardzo było już blisku do ,ostrzegawczej na razie , blokady dróg.
    Wniosek jest jeden ,że to raczej Twoje prognozy trzeba traktować jako utopię.
    Jedynym podmiotem decydującym o negocjacjach są SUWERENNI litewscy Polacy. To oczywiste ,że bez ich protestów do tej (kolejnej i moim zdaniem bezsensownej) komisji doszło. Wypowiadasz się jak strona Lt i chciałbyś, by tymi negocjacjami znowu rządzili(jak bywało) Lt. Nie kolego , to są tak naprawdę negocjacje z mniejszością polską. Nareszcie NIC o NAS bez NAS i absolutnie wbrew NAM. Aby tak było, konieczna jest mocna reprezentacja i stanowcze stanowisko. Tusk sam zadeklarował ,że współpraca Polski z Lietuvą będzie dokładnie taka , jak władze LT dogadają się z polską mniejszością.Czyli jednoznacznie przeniósł CAŁY ciężar polsko-litewskich stosunków na to , jak traktowani będą Polacy na LT przez litewskie władze.I na poziom usatysfakcjonowania tejże,bardzo skromnej w swych żądaniach, polskiej mniejszości.Czyli bezdyskusyjnym podmiotem całego spotkania są litewscy Polacy.To są negocjacje polskich autochtonów z litewskimi władzami , a delegacja z RP pełni role wspierającą. Identycznie jak podmiotem rozmów w Stoczni Gdańskiej z komuchami był cały polski Naród.
    ps.
    To nie jest żaden standardowy, kolejny zjazd ekspertów. Mamy sytuację strajkową , błyskawicznie w związku z tym przyleciał premier RP (szef UE) i w błyskawicznym tempie zaczynają się negocjacje.Przy najmniejszym wykazaniu przez LT złej woli, strajk będzie kontynuowany. To oczywiste. Jeżeli władze RL będą chciały znowu odwlekać z konkretnymi decyzjami,wymigiwać się mglistymi obiecanakami, rozmywać problem , to należy pamiętać ,że strajk jest zawieszony tylko do najbliższego poniedziałku.

  3. Kmicic mówi:

    Dodam jeszcze ,że kompromisem może być np. nieprzekazywanie w tym roku wszystkich szkół litewskojęzycznych pod zarząd demokratycznie wybranych samorządów.Należy pamiętać,że kompromis obowiązuje dwie strony , a strona litewska przez wiele lat tzw.kompromisy zawierała wyłącznie jednostronnie, na zasadzie Kalego. Czas tą wieloletnią dysproporcję w kompromisach wyrównać, teraz czekamy na RADYKALNA POPRAWĘ sytuacji polskiej mniejszości.
    ps.
    Zza ocenau i zza kanału przychodzą same dobre wieści. Niebawem stamtąd Wilniucy mogą oczekiwać istotnego wsparcia(po przedwakacyjnej drobnej rozgrzewce)

  4. Astoria mówi:

    Post ursusa brzmi autentycznie i supercelnie. Warto zacytować fragmenty:

    –>Brak nam na Wilenszczyznie polskiej inteligencji…Z edukacja w szkole – to juz sprawa powazniejsza, tylko ze nawet przy najlepszym programie nauczania nie ksztaltuja nasze szkoly polskiej inteligencji. Te osoby, ktore dobrze zdadza mature i ida na studia, zapominaja jakos o swojej polskosci jeszcze bedac fuksami,bo na studiach polskosc nie jest potrzebna. Ci zas, co ida po szkole do pracy nawet rozmawiac po polsku nie umieja i to po polskiej szkole. Znam tez i takich, ktorzy ukonczyli studia w Polsce, no to oni tam i pozostali…I co my mamy?Nie ma inteligencji-nie ma narodu.

    Dokładnie tak jest i jak temu proponuje zaradzić AWPL i koronne miecze typu Kmicica i co tu może wynegocjować RP? Tu mamy do czynienia z wewnętrzną, fundamentalną słabością polskiej mniejszości, która coraz bardziej odchodzi od polskości i się miniaturyzuje z własnego wyboru. Polskie szkoły się sypią na amen, nie z powodu asymilacyjnej agresji Litwy, ale przede wszystkim dlatego, że nie są zdolne edukować polskiej inteligencji, która mogłaby polskość na Litwie odrestaurować i utrzymać na poziomie alternatywnym dla litewskości. Są tak nieatrakcyjne edukacyjnie i kulturowo, że ilość uczniów zmalała w nich z ponad 20 tys. w szczycie do 13 tys. dzisiaj i jeśli ten trend się utrzyma, to w ciągu dekady z polskiego szkolnictwa na Litwie pozostanie tyle, co na Łotwie, Białorusi i Ukrainie. Starzy ciurkiem oglądają rosyjską telewizję i czytają rosyjskie gazety (a nie “Polonię” czy “Kuriera”), a młodym obecna polska “cywilizacja” na Litwie nie ma nic do zaoferowania poza historycznymi sporami etnicznymi dziadków i folklorem w tańcu i katolickiej obrzędowości. Za dekadę lub dwie “Kurier” umrze śmiercią naturalną wraz z garstką swoich ostatnich starych czytelników, bo młodym niczego nie zdołał zaoferować. Podobnie jak AWPL – partia zombie czyli jeszcze żywych trupów.

    Z dyskryminacją Polaków przez Litwę z pewnością należy walczyć, jak z każdym przejawem niesprawiedliwości, nietolerancji, nieakceptacji, szowinizmu państwa. Ale nawet drobne zwycięstwa w tej wojnie, gdyby takie kiedyś zaistniały, nie zmienią trendu polskiej mniejszości do samounicestwienia się. Tragicznym nie jest ten trend, który ma swoje historyczne powody, ile to, że reprezentanci polskiej mniejszości nie stanęli na wysokości zadania i nie byli intelektualnie zdolni go nawet dostrzec i zaakceptpwać jako fakt, a cóż dopiero wymyśleć jakiś sposób, żeby mu zaradzić. Więc AWPL będzie walczyć z Litwą, przy okazji pogrążając rejony polskie, w których rządzi, w postępującym zacofaniu gospodarczym i kulturowym, a Polacy na Litwie będą masowo odchodzić od takiej wersji polskiej “cywilizacji”.

  5. ben mówi:

    do 87:
    Kiedfy próbowałem robić podobnie, dlaczego odbierałeś mi do tego prawo, kpiąc w żywe oczy? 🙂

  6. stasis mówi:

    “Lietuvos rytas:

    Korespondent: sytuacja Polaków w sferze oświaty jest najlepsza na
    świecie. Mało tego można to potwierdzić liczbami.

    Sikorski:Ale ja nie spieram się o to”.

  7. ben mówi:

    do 85:
    A nie wybierali? 🙂

  8. kubator mówi:

    Co za nadęty bufon i pozer z tego bena!

    Jakie ma znaczenia dla sprawy Polakow na Wileńszczyżnie,Kowieńszczyźnie,Laudzie ma to co jakiś internetowy wpisywacz pisał do bena?

    Żadne!

    A ten nieustanie się nadyma i nadyma.

    Od tego nadęcia co jakiś czas, merytorycznie smrodliwe pierdnięcia na forum puszcza i oczekuje że czytelnicy, niczym perfumy Diora będą je traktować.

    Precz z kabotynizmem egocentryków na tym forum!

    Niech żyje SPRAWA !
    Polaków w Lietuvie.

  9. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    W oczach Astorii wszystkiemu winni są sami Polacy. Zwłaszcza AWPL. Stara śpiewka, niezwykle tendencyjna i nie warta dalszego komentarza.

  10. ben mówi:

    do 108:
    Dziękuję! 🙂
    Twój prymitywny wpis jeszcze bardziej mnie utwierdza w przekonaniu, ze to co piszę, ma sens! 🙂

  11. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Ben ( 107) : Nie wybierali. Uwzględniając nawet współpracę Walęsy z SB w latach 1970-1972, przypomnę, że w hali Stoczni Gdańskiej stajkujących reprezentowali także Andrzej Gwiazda ( wiceprzewodniczacy komitetu strajkowego), Bogdan Borusewicz ( faktyczny inijator strajku), jego późniejsza żona Alina Pieńkowska, Anna Walentynowicz ( za sprawą której cały strajk się zaczął) i jeszcze kilku innych.
    Nikogo z nich nie wybierali komuniści.

  12. ben mówi:

    do stasis:
    I teraz dobrze się zastanów. Min. Sikorski potwierdził/zaprzeczył słowom komentatora? 🙂

  13. stasis mówi:

    Edyta Maksymowicz:

    “poza granicami Polski najlepsze warunki polska oświata ma właśnie na Litwie. To prawda!”

  14. Szmaukszta mówi:

    Stasis tosz ty wtej gazecie paracujesz to musisz tanczyc jak tobie zagrajo.

  15. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Stasis : Już to tłumaczyłem. Chodzi o to, że na Wileńszczyźnie Polacy są autochtonami, czyli gospodarzami tej ziemi z dziada pradziada. Gdzie indziej są imigrantami ( tylko na Zaolziu jest podobnie jak na Wileńszczyźnie i tam też istnieje rozbudowana sieć polskich szkół).
    Można do tego dodac jeszcze duże obszary Grodzieńszczyzny. Myślę, że niedługo również o oświatę na tamtym terenie powalczymy.

  16. pšv mówi:

    to Stasys

    Sytuacja Anatolijusa Lapinskasa w sferze litewskoci jest najlepsza na
    świecie. Mało tego można to potwierdzić liczbami głupawych wpisów i całych artykułów.

  17. ben mówi:

    Dobrze że przywołałeś nazwisko s. p. Anny Walentynowicz. Ona widziała to inaczej.

  18. ben mówi:

    post 117 do 107.

  19. ursus mówi:

    Do pani: pisalem wlasnie, ze przy puszczy rudnickiej, a mianowicie na poludnie od niej.W rejonie solecznickim jest taka miejscowosc Podborze(Pabare).Od polnocnej strony tej wsi, poprzez bor, w kierunku wioseczek Cieciorka,Wisincza, Popiszki ciagnie sie szeroka lesna droga.Nie jest zwirowana, ani asfaltowana, tylko popielaty lesny piach.Wedlug historykow jest to autentyczny fragment traktu krolewskiego, ktory skancza sie obecnie na brzegu rzeki.Drewnianego mostu, spalonego przez sowieckich partyzantow, nikt juz nie odbudowal.Nikt wiec po wojnie do Wilna tedy nie jezdzil.A tak jeszcze do wybudowania szosy im.Pilsudskiego Wilno-Grodno(1928),trakt krolewski byl najblizsza droga moim przodkom spod Ejszyszek do Wilna.

  20. Wlodyjowski mówi:

    Litvini w Polsce tež mają najlepiej w swiecie.

  21. stasis mówi:

    do Krzysz

    “Można do tego dodac jeszcze duże obszary Grodzieńszczyzny. Myślę, że niedługo również o oświatę na tamtym terenie powalczymy”.

    Nikt tam nie walczy.A na Zaolziu jedna srednia polska szkola na 50000 Polakow. Na Litwie 14 srednich na 200000 polakow.To znaczy ze stosunek trzykrotnie wiecej.

  22. halszka mówi:

    oooo, glowe popiolem posypuja i mowia “mea culpa” :)))) nikt rozsadny nie uwierzy:))) ciekawe co teraz jest uwierajacym odciskiem ,ze tak z tonu spuscili???!!!!!!!!!!

  23. marek mówi:

    ad 102 i 104
    Ach, żeby tak stworzyć bardziej europejską partię Polaków na Litwie. Demokratyczną i mniej wodzowską, Broń Boże katolicką (co to za pomysły z tą Intronizacją?). Stworzyć taką delegaturę Unii Wolności w Solecznikach. Wtedy wszystko byłoby takie proste i ambasador miałby lżej i rząd też i może w ogóle nie byłoby żadnego problemu.

    Mieliśmy już taką ingerencję na Białorusi, gdzie postawiono na niskich lotów paniusię, która przez dużą cześć Polaków była postrzegana, jako “producentka afer”, a w najlepszym razie “idiotka”. Polityka ta dała skutek wiadomy- rozwalenie kilkunastotysięcznej polskiej organizacji.

    Zamiast narzekać na to, że AWPL źle rządzi rejonami wileńskim i solecznickim, (nawiasem mówiąc inne rejony Litwy, to są oczywiście oazy dobrobytu), zamiast ronić krokodyle łzy na niską jakość działaczy i brak pomysłu na postępującą asymilację, lepiej byłoby pomyśleć o stworzeniu think tanku dla Wileńszczyzny. Koszt niewielki, korzyść może być duża. Zamiast ubolewać nad obecnymi polskimi działaczami (jakoś inni nie znajdują wielkiego posłuchu wśród Polaków wileńskich), może lepiej byłoby wesprzeć tych co już są i stopniowo przygotować grupę ludzi do sprawnego zarządzania regionem.

    Wreszcie sprawa podstawowa. Mniejszości mają to do siebie, że podlegają procesom asymilacji. Jednakże stwarzając odpowiednie warunki można ten proces osłabiać, a w przypadku zwartych skupisk mniejszości można wręcz asymilację zahamować. Wileńszczyzna stanowi ten drugi przypadek, ale zahamowanie tendencji asymilacyjnej może nastąpić, przy spełnieniu trzech kategorii warunków. Są to:
    1) utrzymanie spójnego systemu oświaty od przedszkola, do uniwersytetu uznawanego przez władze państwowe,
    2) stworzenie prawnych podstaw ochrony i preferowania mniejszości na szeroko rozumianej płaszczyźnie kulturalnej, w tym stworzenie telewizji dla mniejszości oraz państwowego teatru oraz placówki naukowej dokumentującej życie mniejszości narodowej,
    3) stworzenie podstaw do rozwoju ekonomicznego mniejszości, w szczególności poprzez hamowanie tendencji emigracyjnych oraz zwalczanie jakichkolwiek zachowań dyskryminacyjnych na rynku pracy.

    Oczywiście władze RL dzisiaj nie są bynajmniej zainteresowane tego typu działaniami, ale też niektórym z tych działań nie są w stanie się przeciwstawić z racji członkostwa w UE. Z kolei realizację niektórych innych postulatów trzeba po prostu wymusić.

    Problem polskiej mniejszości nie sprowadza się bynajmniej, ani do reformy oświaty, ani też do osławionej już kwestii nazwisk. To jest cały kompleks spraw. I na szczęście wydaje się, że min. Sikorski, chyba jako pierwszy szef MSZ to widzi i podkreśla, że normalizacja stosunków jest uzależniona od spełnienia szeregu ciągle tych samych postulatów. Kompromis w sprawie oświaty, będzie realnie rzecz biorąc cofnięciem się o krok do tyłu, uchylenie nowelizacji ustawy będzie po prostu zachowaniem status quo, pierwszy krok do przodu to załatwienie któregokolwiek postulatu zgłaszanego od dwudziestu lat.

    A jeśli władze RL się na nic nie zgodzą? To prędzej, czy później Litwa za to zapłaci. Potrzeba tylko naszej konsekwencji w działaniu.

  24. von Judenstein mówi:

    @ ben, Wrzesień 12, 2011 at 08:54 –
    “A nie wybierali?”

    Twierdzisz że komuchy wybierali kto z nimi ma rozmawiać w Stoczni 1980? No może wybrali Bolka,raczej tak, ale innych? chyba nie? wiesz coś o tym? mów!

  25. pšv mówi:

    to Pani, Ursus
    Mapa WIG 1935, 1:100000, pas 31, słup 40, arkusz “Olkieniki wschód”. Droga od Podborza do Rudnik.

  26. Kmicic mówi:

    porównanie jeszcze sprzed ustawy;
    wypada zatem zaproponować w pierwszej kolejności:
    1*
    Status placówek mniejszości narodowych dla polskich placówek oświatowych i kulturowych i związane z tym przywileje (jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    2*
    Przywrócenie obowiązku egz. z jęz.ojczystego na maturze i liczenie się oceny do średniej ocen na egz. dojrzałości(jak odpowiedniou Litwinów w RP)
    3*
    Przekazanie wszystkich publicznych placówek oświatowych(w tym tzw. szkół powiatowych-rządowych), przedszkoli,domów dziecka, pod zarząd demokratycznie wybranym samorządom.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    4*
    Oficjalne zezwolenie na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz szkół (flaga , godło państwowe, hymn).(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    5*
    Dokumentacja szkolna w jęz. ojczystym(jak wolno Litwinom w RP)
    6*
    W dzienniczkach uczniów w rubryce jęz. ojczysty – język polski, a nie jak dotąd litewski,a polski jako jęz. obcy.(jak odpowiednio u Litwinów w w RP)
    7*
    Identyczne zasady finansowania szkół i przedszkoli poprzez samorządy, taki sam poziom koszyka ucznia (150-300% jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    8*
    Zerwanie ze skandalicznym tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich (dodatkowo poza już istniejącymi samorządowymi) na terenach, gdzie zwarcie zamieszkują Polacy.(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    9*
    Wybudowanie sieci szkół i przedszkoli na terenach ,gdzie żyją Polacy , a nie mają w ogóle dostępu do polskich przedszkoli i szkół(patrz komentarze pod artykulem „W spisie stawiam na Polskość” w Kurier Wileński. Dotyczy między innymi Kowna, Kowieńszczyzny, Laudy, Suwalszczyzny, Jonawy i każdego większego miasta na LT,gdzie żyją Polacy(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    10*
    Pedagodzy mogą się kształcić w kraju macierzystym i tam zdobywać dyplomy(jak odpowienio u Litwinów w RP)
    11*
    Dodatki finansowe dla pedagogów pracujących w placówkach mniejszości narodowych.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    12*
    Możliwość przerzucania koszyczka uczniów.(jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    13*
    Najważniejsze decyzje pozostawia się rodzicom, środowiskom szkolnym, organizacjom mniejszości, samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP)
    14*
    W szkołach litewskich(na całej Lietuvii) jako język obcy ( na życzenie) język polski(jak litewski, na życzenie,w szkołach polskich w RP)
    15*
    Tłumaczenie wszystkich podręczników i ćwiczeniówek na język polski.
    16*
    Wzięcie poprawki na otoczenie, w którym żyją uczniowie obu mniejszości.W Polsce język litewski jako pomocniczy, dwujęzyczność nazw ulic, miejscowości i wszelkiej informacji.Każdy może sobie wywiesić litewską flagę i z nią się przespacerować itd.
    Na Litwie zakazy,nakazy, sądy, nagonka medialna,kary pieniężne.
    Litewski uczeń w RP wychodząc ze szkoły widzi litewską nazwę ulicy,po litewsku reklamy w sklepach,po litewsku informację turystyczną,po litewsku menu w restauracjach i kawiarniach,napisy na pomnikach narodowych bohaterów.Jak spojrzy do swojej legitymacji szkolnej, to wolno mu tam mieć swoje litewskie imię i nazwisko.
    A co widzi polski uczeń po wyjściu ze szkoły? Jeżeli zobaczy jakiś napis po polsku ,to jest on nielegalny i obłożony grzywnami .
    17*
    Należy koniecznie dokonać rzetelnej analizy treści podręczników historii,wychowania obywatelskiego i geografii. Tam nie może być siania nienawiści do polskości i historycznych kłamstw.

  27. Kmicic mówi:

    Polacy jasno wyrazili swoje stanowisko:www.znadwilii.lt.
    Zapowiadany 5000 wiec w piątek przed sejmasem.

  28. ben mówi:

    Do von Judenstein:
    Biorę pod uwagę wypowiedzi Anny Walentynowicz. Nie znasz ich? O! 🙂

  29. ben mówi:

    do 123:
    I właśnie, ze jest to “kompleks spraw”, należy zacząć je hierarchizować, obierając cel nadrzędny. Póki co jest to wyliczanka większych i mniejszych “spraw niezałatwionych”. Pora, by polska mniejszość określiła wreszcie cel nadrzędny i go bezwzględnie realizowała. Reszta przyjdzie sama.
    Ponadto ciągłe pozostawanie kilka kroków w tyle za nacjonalistami litewskimi i oczekiwanie na to, co zrobią, by później lamentować, nie jest chyba dobrym rozwiązaniem.

  30. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Ben ( 117) : Ale sama brała udział w tych negocjacjach. Gwiazda, Borusewicz, Pieńkowska też brali udział. To są niezaprzeczalne fakty. Komuniści ich nie wybierali.

  31. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Stasys ( 121) : Rozumiem, że twoim zdaniem tych szkół powinno być trzykrotnie mniej. No ale skoro wzorujesz się na Zaolziu, to pomyśl także o tamtejszych tabliczkach dwujęzycznych. Według prawa czeskiego wystarczy, że w danej gminie mieszka 10 procent przedstawicieli mniejszości, to już można stawiać takie tablice (po głosowaniu w danym samorzadzie)

  32. von Judenstein mówi:

    @ ben
    “Biorę pod uwagę wypowiedzi Anny Walentynowicz. Nie znasz ich?”

    Nie znam.Oświeć mnie.Poważnie.

  33. ben mówi:

    do 130:
    Ależ ja tego nie neguję, że wymienione przez ciebie osoby brały udział w negocjacjach. Znając natomiast opinie ś.p. Anny Walentynowicz zadałem to pytanie i tyle. Nie mam powodów, by jej słowa podważać, ani też nie mam zamiaru potwierdzać. Zatem pytam, a nie odpowiadam. A to różnica. Ty natomiast masz już gotową odpowiedź na wszystko. I w tym się przede wszystkim różnimy. 🙂

  34. Maur Litwin mówi:

    Do Pani; chcesz mapę to Ci wyślę. Z dorgą o której pisze Ursus. I jest tak jak Ursus pisze. Mam przedwojenne mapy. Na ich podstawie układałem sobie marszrutę zeszłorocznego pobytu na Wileńszczyźnie.
    Zrobiłem kilka fotek w tych okolicach. Możesz je zobaczyć na Google Earth. Są: szkoła w Tietiancach, wjazd do Podborza od strony Ejszyszek, Bujwidy (skąd moi rodzice), Stare i Nowe Rakliszki, Bytrymańce, Kalitańce i Koniuchy.
    Na Google Earth już tej drogi, o której Ursus wspomina, nie znajdziesz. Teraz jest droga do Butrymańców z Podborza na wschód lub przez Półstoki i dalej Tietiance do Wilna na północ.
    Natomiast na przedwojennej mapie jest to wyraźnie droga o większym znaczeniu. Przy wsi Cieciorka przekraczała rz. Solczę, przy osadzie Huta Wisincza -rz. Wisinczę.Obok m. Rodniki przekracza rz. Mereczankę i dalej obok jeziora Popis przez wsie Miszkuny i Popiszki prowadzi dalej do Wilna.
    Napisz na maila citi-net@o2.pl W tytule wyraźnie napisz PANI albo MAPA. Chodzi o to, że kasuję codziennie wiele spamu od nieiteresujących mnie adresatów.

  35. Maur Litwin mówi:

    Rudniki oczywiście, nie Rodniki jak w 132.

  36. marek mówi:

    129
    Cel nadrzędny, wychodzi z tego, że teoretycznie wszystko rozwiązuje autonomia. Teoretycznie.

  37. Maur Litwin mówi:

    Do Ursus,
    Wygląda na to, że mieszkach w okolicach o których wiem co nieco.

    Przy drodze 105, w pobliżu wsi Półstoki, przy rozwidleniu drogi na Podborze lokalna społeczność polska ustawiła kamienny pomnik z napisem upamiętniającym wizytę w Podborza prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Wizyta była głośna i na pewno jest odnotowana w księgach choćby parafialnych. Choćby z tego powodu, że kościół w Podborzu był jeszcze nie ukończony, ks. Zasztowt zbierał zapisy dobrowolnych datków na to czy owo a Mościcki dał mu wówczas czek na 5000zł. Słyszałem: Mościcki jechał w kawalkadzie samochochodów z Wilna do Warszawy. Przy rozwidleniu drogi na Podborze zebrał się tłum ludzi z wszystkich okolicznych wiosek, osad i zagród. Mościcki kazał zatrzymać swoją kawalkadę kilkaset metrów przed tłumem. Dalej poszedł pieszo. Na powitanie ruszył ze strony tłumu ks. Zasztowt oraz kilku co znaczniejszych. Było to wydarzenie spektakularne. Nie wiem czy zaplanowane czy zaimprowizowane przez Ks. Zasztowta.Kto wie co nieco o Mościckim, jest zorientowny również w jego upodobaniu do spektakularnych gestów. W każdym razie napisem wykutym w kamieniu upamiętniono to zdarzenie. Rzecz miała miejsce (CHYBA???) w 1934 roku. Opowiedziała mi o tym Zofia z domu Połukord równo rok temu, wówczas kilkunastolatka z Tietianców, obecnie mieszkanka Wilna ul. G…. nr.1
    Po wojnie ,jak wiemy, nastały nowe porządki. Przyszła dyspozycja do miejscowego kołchozu aby ten pomnik zlikwidować. Oszczędzając szczegółów i paralel rodzinnych tego zdarzenia powiem tylko, że skończyło się na przewróceniu tegoż kamienia napisem do ziemi. I on tam sobie leży do dziś.
    Może warto zająć się przywróceniem go do stanu właściwego?

    Pomyśl, popytaj, zobacz co da się zrobić.
    Powiem i tak, że jeśli pojawi sie potrzeba poniesienia jakichś kosztów, traktor, podnośnik, itp. w związku z przywróceniem pomnika do stanu właściwego -proszę dać znać. Coś zorganizuję i to expresowo.
    Tyle tymczasem

  38. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Ben ( 133) : W tej materii rzeczywiście mam zdecydowany pogląd. Komuniści nie wybierali rozmówców spośród przedstawicieli strajkujących robotników w Stoczni Gdańskiej. Opinie Walentynowicz dotyczyły tylko samego Wałęsy. Gdyby był jedynym negocjatorem ze strony stoczniowców, można byłoby nad tym się zastanowić. On jednak jedynym negocjatorem nie był.

  39. ben mówi:

    Do 136:
    Nie wiem, nie mnie o tym decydować, czego może pragnąć Polacy w RL. Muszą się wreszcie sami na coś zdecydować.
    Przy okazji powtórzę, oczekiwanie jedynie na to, co może zrobić druga strona, jest dla mnie świadectwem wypalenia się jakiej tam kiedyś przyjętej formuły. Dwa kroki z tyłu i w efekcie skarga na cały świat: Znowu nas gnębią ci Litwini! Marzyło mi się, że pojawią się ludzie nowi, wyniesieni być może przez FRSzPnL, ale niestety. Znowu w sprawach strajku jako “inicjatywy oddolnej” odzywali się jedynie dawni wyjadacze. Nie twierdzę, że ich robota jest zła, ale póki co, efektów nie przynosi, a i na “salony” polityczne, czyli rozmowy RP – RL nie są proszeni. Coś jest na rzeczy. Brak własnie “celu” w ich polityce? A może wiąże się to jedynie z ich postawą roszczeniową? 🙂
    do 138:
    Anna Walentynowicz nie wypowiadała się tylko o Lechu Wałęsie. Poza tym nie tylko ci, których wymieniłeś, mieli ogromny wpływ na negocjacje w stoczni i niekoniecznie musieli siedzieć przy stole. Mylę się? 🙂
    Powtórzę raz jeszcze, ja pytałem, ty natomiast masz jak zwykle gotową odpowiedź. 🙂

  40. von Judenstein mówi:

    Czytam że negocjacje odbędą się między stroną RL a PL,a więc Polacy na Litvie mają być zaledwie przedmiotem negocjacji,bydłem targowym.No to gratuluję!
    Kolejny raz zrobiono was w trąbę! A mówiłem,a ostrzegałem! Nikt wam nie pomoże,tylko wy sami!Porzućcie nadzieję że RP jest po waszej stronie.Ona nie jest po stronie Polaków w RP,a co mówić po stronie Polaków na Litvie!

  41. czarek mówi:

    Mnie sie wydaje ze strona “wilenska nie odrobila “pracy domowej ” Opinie moja opieram na wiadomosciach jakie docieraja do mnie via Kurier ,Wilnoteka ,radio i gazety z Polski .
    2 Wrz.,zaczyna sie strajk .Akcja ta spotyka sie z entuzjazmem an Wilenszczyznie .Wielkie zainteresowanie i poparcie w Polsce i wsrod Poloni . Rzadnej reakcji ze strony Litewskiej
    4 Wrz. Tusk pojawia sie w Wilnie i strajk zostaje zawieszony wzamian za nic nie mowiace obietnice . Nadal rzad litewski ignoruje polska mniejszosc .
    Komitety strajkowe ,reprezentanci polskiej mniejszosci maja czas aby wybrac swych reprezetantow na przyszle spotkanie .Jest czas na dialog z delegacja polska aby miec m.w podobne poglady .
    9 wrz. dwoch ludzi z posrod polskiej mniejszosci otrzymuje propozycje , nie do odrzucenia ,aby uczestniczyc w obradach . Ponownie jest czas aby skonsultowac z komitetami strajkowymi i zaakceptowac lub nie wybranych ludzi .
    12 Wrz.. zaczynaja sie obrady – niech Bog ma w opiece Polakow na Wilenszczyznie poniewaz :
    strona litewska zaproponowala udzial w grze ktora oni wymyslili,oni ustanowili reguly gry ,oni wybrali graczy i oni beda zwyciescami.

  42. czarek mówi:

    DO astoria post 100

    Delegacja polska i przez to Tusk bedzie musial wyniki obrad “sprzedac ” takze polskiej opini publicznejJezeli opinia polska uzna wyniki za porazke bedzie to wiec i porazka Tuska .Tak wiec polska delegacja nie bedzie dzialac wedlug wlasnego “widzi misie ” ale co moze byc uznane za sluszne przez innych ludzi .
    Tak na marginesie to mysle ze to byl duzy blad Wilniukow pozwolic aby szef obcego panstwa stal sie reprezetantem ich postulatow .Konflikt byl przeciez miedzy obywatelami panstwa litewskiego i litewskim rzadem .W tym momecie litewska strona odniosla pierwsze zwyciestwo :udowodnila ze Polacy tamtejsi to “obcy “i potrzeba obcego zaangazowania by sie z nimi dogadac .

  43. ursus mówi:

    Do Maur Litwin: szczerze mowiac tamtych szczegolow o Moscickim nie wiedzialem. Wiedzialem, ze tu przebywal i tyle. Kamien upamietniajacy tamto wydarzenie lezy do dzis dnia przy szosie, nazywany jest”bialym kamieniem”.Tylko ze z tego co mi opowiadano wynika, ze kamien nie jest przewrocony tylko odkuta jest tablica metalowa z napisem, tresci ktorej juz nikt tu nie pamieta.3 kilometry od Polstok,na tej samej drodze w miejscowosci Wojsiaty jest jeszcze wiaduk kamienny z wykutymi bialymi orlami, ale rok tam 1928.
    A droka krolewska naprawde istnieje, jezdze tam po niej czesto na rowerze.
    Znam tez dobrze Bujwidy, to bardzo blisko mego domu.

  44. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Ben : Po raz ostatni w tej sprawie. Otóż to, że ty pytasz, nie obliguje mnie do tego, abym ja również ograniczał się do zadawania pytań. W tej sprawie nie mam wątpliwości. Skoro sama Anna Walentynowicz była wśród przedstawicieli strajkujących stocniowców, to znaczy, że komuniści nie mieli wpływu na skład tego gremium lub co najwyżej mieli wpływ ograniczony.

  45. ursus mówi:

    Do Maur Litwin: Kamien, o ktorym wspominasz, potocznie nazywany”bialym kamieniem” faktycznie istnieje, lezy przy szosie. Tylko ze z tego co dla mnie opowiadano wynika, ze on nie jest przewrocony. Odkuta ponoc jest od niego tylko metalowa tablica upamietniajaca tamte wydarzenia.3 km. na polnoc od tego kamienia przy tej samej drodze jest kamienna wiaduka z wykutymi polskimi orlami, ale rok tam jest1928.
    A droga krolewska, mimo ze nie ma jej na dzisiejszych mapach, istnieje de fakto i to bardzo blisko Bujwid. Pozdrawiam ziomka spod Podborza!

  46. ben mówi:

    do von Judenstein:
    Vide post 139 i wcześniejsze na ten temat. To jedyna alternatywa, by w negocjacjach być podmiotem a nie przedmiotem. 🙂

  47. Kmicic mówi:

    Widać,że całą inicjatywę musi przejąć Forum Rodziców Szkół Polskich na LT i komitety strajkowe.
    Polskie władze Was znowu sprzedają, a wybrani przez LT polscy negocjatorzy już na samym początku negocjacji totalnie się kompromitują i nie radzą sobie.. Ach ta zwierzęca uległość przed władzą zaszczepiona jeszcze przez sowietów.

  48. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ursus 90:

    “Poprawne nazwiska tabliczki na domach nie zrobia z nas Polakow”

    I dlatego właśnie Polacy na Litwie walczą o swą polskość na wielu frontach, walczą o polskie szkoły, o odzyskanie ziemi zagrabionej przez Litwinów. Zresztą nazwiska też są bardzo ważne, bo wskazują na przynalezność do narodu polskiego i są przekazywane następnym pokoleniom.

    “Te osoby, ktore dobrze zdadza mature i ida na studia, zapominaja jakos o swojej polskosci jeszcze bedac fuksami,bo na studiach polskosc nie jest potrzebna”

    Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski??? Na studiach młody Polak po polskiej szkole na pewno nie zapomni kim jest i kim byli jego przodkowie. Tutaj najważniejszy jest ten fundament, jeśli od najmłodszych lat polskość będzie odpowiednio pielęgnowana, nie zginie. Dlatego rodzice polskich dzieci, którzy to rozumieją walczą teraz o polskie szkoły na Litwie.

  49. ben mówi:

    do Kmicic:
    Tobie też polecam post 139 i wcześniejsze na ten temat. Zacznij trochę myśleć.

  50. von Judenstein mówi:

    @ kmicic
    “Ach ta zwierzęca uległość przed władzą zaszczepiona jeszcze przez sowietów.”

    Kmicic,jeśli nie widziałeś tego jeszcze to polecam:
    http://www.youtube.com/watch?v=-MBfGB3zAqo
    Ziemkiewicz mówi o sprawach aktualnych.

  51. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria:

    “Post ursusa brzmi autentycznie i supercelnie.”

    A od kiedy to post jakiegoś jednego człowieka uważasz za dowód na cokolwiek? Ursus bardzo mocno generalizuje a ty razem z nim. No nic gratuluję “wnikliwości”

    “Polskie szkoły się sypią na amen, nie z powodu asymilacyjnej agresji Litwy, ale przede wszystkim dlatego, że nie są zdolne edukować polskiej inteligencji, która mogłaby polskość na Litwie odrestaurować i utrzymać na poziomie alternatywnym dla litewskości.”

    Na prawdę uważasz, że asymilacyjna polityka Litwy nie pozostaje bez wpływu na polskie szkoły? Jak zawsze już odpowiedzialnością za wszystko obarczasz Polaków i AWPL, a nie zauważasz, że straszy się polskich rodziców iż po polskiej szkole ich dzieciom będzie trudniej znaleść pracę itp. Zresztą czego można się spodziewać po kimś dla kogo polska szkoła jest “nieatrakcyjna kulturowo”…

  52. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Astorio, jesteś bardzo nie fair i widać bardzo chcesz poniżyć AWPL i jej rolę dla polskiej społeczności na Litwie. Stosunki między RP i AWPL są bardzo dobre, nie to co między RP a RL. AWPL jest bardzo demokratyczną partią bo staje w obronie ludności polskiej i pomaga jej. Niedemokratyczny jest za to rząd litewski, który nie dba o swoich polskich obywateli. Pisząc o rządzeniu w polskich rejonach chwytasz się litewskiej propagandy. Polskie rejony jako jedne z nielicznych nie mają długów, są przeprowadzane różne inwestycje m.in. z funduszy UE (ostatnimi czasy jeden z najlepszych wskaźników na Litwie).

  53. pani mówi:

    Do ursusa, psv, Maura. Swietnie. Widze ze Szlak Krolewski wciaz utrzymuje wlasne genius locci. Lubie Puszcze Rudnicka. Mam w poblizu troche nieruchomosci. Fascynujace sa opisy krolewskiego dworu w Rudninkach.Trzeba rewitalizowac odcinek Szlaku az do Mikaszun tak obecnie nazywa sie, przypuszczam, to co tu bylo jako Miszkuny jako trase konnej jazdy. Zaangazujemy do tego projektu inne zainteresowane osoby … Maurze speszyles mnie swoim wielkodusznym gestem. Lecz… mozesz wyslac mape na adres stowarzyszenia prawnikow wilniukow w Sieci, lub personalnie (porozmawiam) tak bedzie najlepiej az nie zmienie tu operatora, co najmniej.

  54. pani mówi:

    Astoria napisal ze ludzi mozna traktowac przedmiotowo? To nowy trend w ideologii wolnosci USA?

  55. Budzik mówi:

    do 149 Pani

    Polityka USA to wdzięczny temat dla politologów:) Wyniki badań dla wielu mogą być wielkim szokiem

  56. Budzik mówi:

    Wszystko w rękach… Was samych, moi mili. Reprezentanci RP w Druskiennikach są dobrze przygotowani merytorycznie. Oznacza to tylko, że komplikacja materii jest tak duża, że polskie Ministerstwo Kultury odwaliło kawał dobrej roboty aby zrozumieć co jest przedmiotem sporu i pośrednio “jądrem konfliktu”. Jeśli ktoś w tej sferze jest optymistą, to podziwiam jego entuzjazm:) Strona polska w negocjacjach reprezentuje “wproszonego” ale także “schodzącego” Donalda Tuska, czyli gra tylko na wybory parlamentarne, vide nie zrobi nic, co mogło by być odczytywane jako działanie agresywne, czy destabilizujące. Jednak to Kubilius i Grybauskeite przestraszyli się strajku szkolnego pomimo relatywnie “dobrego czasu” na swojego rodzaju “Endloesung der Polenfrage” w kwestii polskiej edukacji na Litwie. Wysiłek organizacyjny strajku, rozbudzone nadzieje są marnotrawione zbytnią uległością i zbytnim podporządkowaniem urzędnikom z Polski.

  57. Kmicic mówi:

    Żeby Wam pomogli Polacy na całym świecie musicie Wy, drodzy zaniemeńcy Rodacy bardzo mocno się pokazywać. Tak jak ostatnio i nie przez tydzień, dwa czy trzy. Chyba żeby Wam się chciało jak za największych polskich zrywów w historii naszego narodu.
    Bardzo trafne było nawiązanie do strajku poskich dzuieci we Wrześni 110 lat temu.Wtedy to był zamordyzm pruski. Ale teraz? – To prawdziwa zgroza ,że w UE i NATO polskie dzieci muszą walczyć z całym państwem LT o zachowanie swojego języka ojczystego i możliwości wyboru profilu szkoły.

  58. Kmicic mówi:

    korekta 157:
    Trzeba żeby Wam się chciało, jak za największych zrywów w historii naszego narodu.
    Bardzo trafne było nawiązanie do strajku poskich dzieci we Wrześni 110 lat temu.Wtedy to był zamordyzm pruski. Ale teraz? – To prawdziwa zgroza ,że w UE i NATO polskie dzieci muszą walczyć z całym państwem LT o zachowanie swojego języka ojczystego i możliwości wyboru profilu szkoły.

  59. ursus mówi:

    Do Piotrek Trybunalski:No i chwala Najwyzszemu, jezeli polska szkola na Litwie potrafi polskosc w nas zaszczepic.We mnie tez zaszczepila, choc jeszcze tamta, sowiecka, ale cos tam polskiego z niej wynioslem. Byly to inne czasy, Polska byla wtedy bardzo dla nas atrakcyjna i pociagajaca, polski jezyk tez. Do Polski jezdzilo sie jak do innego swiata, po dzinsy,cole, gumy do zucia, odtwarzacze video.Sam montowalem i ustawialem ludziom samopalne anteny TV, bo kazdy pragnal obejrzec choc raz w zyciu Dynastie. U nas bylo szaro, brudno,po chamsku i po rusku.A w Polsce kolorowo, ciekawie, smacznie, kulturalnie,katolicko, przebojowo…
    Tamte czasy dawno juz minely.Media rosyjskie, bialoruskie nasycaja nas szerokim asortymentem, mentalnie sa blizsze mieszkancom Wilenszczyzny. Polska nie jest dla wiekszosci tutejszych Polakow atrakcyjna, moze nawet czasem jest nudna.Polska mentalnosc jest obca, niezrozumiana zrusyfikowanemu polskiemu spoleczenstwu.Jezyk polski nie ma na Litwie perspektyw, a w dobie dzisiejszej takie argumenty sa bardzo wazne.Bardzo mi zal,ale wlasnie tak jest.

  60. ben mówi:

    Do krzysztof (Bydgoszcz)
    Ja pytam, a ty jak zwykle znasz odpowiedź. 🙂
    Zresztą sam w niej przyznajesz: “Skoro sama Anna Walentynowicz była wśród przedstawicieli strajkujących stocniowców, to znaczy, że komuniści nie mieli wpływu na skład tego gremium lub co najwyżej mieli wpływ ograniczony”.
    Mam na myśli szczególnie końcówkę (… lub co najwyżej mieli wpływ ograniczony)! 🙂

  61. Paweł1 mówi:

    Do pani, Wrzesień 12, 2011 at 23:57 –

    Link do mapy chyba z 1927 r.
    http://www.kami.net.pl/kresy/

    W wyszukiwarkę po lewej stronie wpisz poszukiwaną miejscowość i będziesz miała fragment mapy .

  62. pani mówi:

    Pawelowi Pierwszemu dziekuje, takze ursusowi, Psv-kowi, Maur[-icemu?] Litwinowi. Niestety nie wiem tez ktorzy historycy twierdza ze to autentyczny fragment Via Regia. W miejscu urwnia sie mozna by pokusic sie i archeologiczne badania. A i wogole Caly szlak nie jest dlugi. Tez Rudniki do rozpoznania.

  63. ursus mówi:

    Do pani:po raz pierwszy przeczytalem o autentycznosci tej drogi w “Salcios krasto istorija”(autora niestety nie pamietam). Rozmawialem tez na ten temat z panem Zbigniewem Siemienowiczem, autorem licznych artykulow historycznych w tym i w KW. Historyk Malewski(imienia tez nie przypominam)twierdzi to samo.

  64. pani mówi:

    Ursusie, Czeslaw Malewski po prawej stronie marginsu tego E-wydania ma swoj portal (Genealogia W..), zajrzyj czas od czasu.

  65. Astoria mówi:

    @ Kmicic:

    –>To są negocjacje polskich autochtonów z litewskimi władzami, a delegacja z RP pełni role wspierającą. Identycznie jak podmiotem rozmów w Stoczni Gdańskiej z komuchami był cały polski Naród.

    Dwóch polskich autochtonów w tych negocjacjach, Dawidowicz i Kwiatkowski, nie jest negocjatorami, ale członkami grupy eksperckiej, powołanej z woli, wyboru i na życzenie premierów Polski i Litwy. Litwa nie negocjuje ani z własną grupą ekspercką, co byłoby negocjatorskim nonsensem, ani z żadnymi innymi polskimi autochtonami, których notorycznie ignoruje, ale negocjuje wyłącznie z Polską. W tym sensie polska mniejszość jest przedmiotem (tematem) negocjacji dwóch negocjujących podmiotów: Polski i Litwy.

    Twoja analogia jest nieadekwatna, gdyż negocjacje w stoczni były wewnątrzpaństwowe: komuchy negocjowały z przedstawicielami niezadowolonego społeczeństwa – czyli podmiotami w negocjacjach były władza i obywatele. Litwa, natomiast, od lat nie chce dyskutować ze swoimi obywatelami narodowości polskiej, lecz im cały czas coś narzuca odgórnie, prawnie, ustawowo, zwykle wbrew ich woli i interesowi, prowadząc politykę nie dyskursu, ale faktów dokonanych.

    @ marek:

    –>Ach, żeby tak stworzyć bardziej europejską partię Polaków na Litwie. Demokratyczną i mniej wodzowską, Broń Boże katolicką (co to za pomysły z tą Intronizacją?). Stworzyć taką delegaturę Unii Wolności w Solecznikach.

    Interesująca spekulacja, przyjrzyjmy się jej bliżej. Unia Wolności – którą można scharakteryzować jako partię lewicującą (socjaldemokratyczną), areligijną i antynarodową – nie miałaby w Solecznikach najmniejszych szans. Wśród tamtejszego elektoratu szansę ma partia taka jak AWPL: lewicująca (socjaldemokratyczna), chadecka i narodowa czyli lustrzane odbicie PiSu, choć z niższj ligi.

    @ czarek:

    –>Delegacja polska i przez to Tusk bedzie musial wyniki obrad „sprzedac ” takze polskiej opini publicznej. Jezeli opinia polska uzna wyniki za porazke bedzie to wiec i porazka Tuska.

    Nie mam zupełnie odczucia – śledząc polskie media i fora dość wnikliwie – żeby opinia publiczna (więc i elektorat w zbliżających się wyborach) miała wpływ na działania polskiego rządu w relacjach z Litwą. Choć o problemach Polaków na Litwie pisze się i mówi znacznie więcej niż przed rokiem, to dla ogółu Polaków w RP jest to nadal sprawa marginalna. Jednym z tego powodów jest to, że nikt nie wymyślił i nie wyeksplikował, jaką politykę z Litwą należałoby prowadzić, by była ona skuteczniejsza. Tę bezsilność Polski dobrze scharakteryzował Komorowski – “Litewska koza nie przyjdzie do żadnego woza”. Co bowiem można zrobić, gdy Litwą rządzą oślo uparci nacjonaliści o wręcz samobójczym instynkcie, przedkładający interes etniczny ponad interes państwa; gdy nie pomaga nawet wytoczenie takiej armaty, jak “szantaż”, który Polska stosuje od lat, odcinając Litwę od Europy i nie dopuszczając do zbudowania litewskiej elektrowni atomowej. Co Polska, jako członek UE i NATO, twoim zdaniem, może więcej zrobić dla Polaków na Litwie bez narażenia na szwank swojego własnego interesu państwowego?

    –>Tak na marginesie to mysle ze to byl duzy blad Wilniukow pozwolic aby szef obcego panstwa stal sie reprezetantem ich postulatow.

    To wynikło z tego, że polska mniejszość jest za słaba, żeby cokolwiek wywalczyć od Litwinów własnymi siłami. Od 20 lat ponosi przecież klęskę za klęską. Przez to postrzega RP jako deskę ratunku, choć trzeba zaznaczyć, że ta deska RP jest tylko deską, a nie ratunkiem. RP też, jak polską mniejszość, ponosi w zmaganiach z Litwą klęskę za klęską. Różnica tylko w tym, że Litwa się z polską mniejszością kompletnie nie liczy, a z RP się nieco liczy, przynajmniej na tyle, żeby rozmawiać. Nie na tyle szczerze, bynajmniej, żeby w czymkolwiek RP ustąpić, jak dotąd, nawet kosztem interesu własnego państwa.

    @ Piotrek Trybunalski:

    Naprawdę uważasz, że asymilacyjna polityka Litwy nie pozostaje bez wpływu na polskie szkoły? Jak zawsze już odpowiedzialnością za wszystko obarczasz Polaków i AWPL, a nie zauważasz, że straszy się polskich rodziców iż po polskiej szkole ich dzieciom będzie trudniej znaleść pracę itp.

    Dla mnie świat jest zbyt skomplikowany i wielowymiarowy, żeby kogokolwiek obarczać odpowiedzialnością za wszystko. Nawet Pana Boga nie obarczam odpowiedzialnością za wszystko, bo wbrew potocznej opinii o jego wszechmocy jest on Panem wielce ograniczonym w swoich boskich możliwościach. Polityka asymilacyjna Litwy jest dla mnie oczywistym faktem. Akurat wczoraj przeczytałem świeży raport o sytuacji polskiego szkolnictwa na Litwie, przygotowany dla Senatu RP, z którego to jasno wynika. Raport stwierdza np., że Litwa nadal zabrania używania w polskich szkołach podręczników przygotowanych przez RP i dopuszcza tylko podręczniki przygotowane przez RL, których jednak nie drukuje od lat z powodu, jak twierdzi, kłopotów finansowych. Trudno o jaskrawszy przykład szowinistycznej patologii państwa w stosunku do własnych obywateli i w dodatku szkolnej dziatwy. Dokładnie też jest tak jak mówisz, że polskich rodziców się namawia i straszy, iż dzieci po polskich szkołach będą miały gorszą perspektywę studiów i kariery zawodowej. Z pewnością jest to jednym z powodów, dlaczego przeszło połowa polskich rodziców rezygnuje z polskich szkół i posyła dzieci do szkół litewskich.

    Takie są fakty, świadczące o antypolskiej, asymilacyjnej polityce Litwy, które można mnożyć, i obaj się z nimi wszystkimi najpewniej zgodzimy, ale co z tego wynika?

    Dla ciebie to tylko dowód litewskiej dyskryminacji i polskich ofiar. Dla mnie, prócz tego, to też dowód słabości polskiej mniejszości. Gdy rodzice, mimo nacisków i lepszych perspektyw, posyłają dzieci do polskich szkół, to dowód przywiązania do polskości i siły mniejszości. Ale takich rodziców pozostała na Litwie mniej niż połowa. Dlatego mówię o słabości polskiej mniejszości, gdyż więcej niż połowa Polaków rezygnuje z polskości swoich dzieci – pod namową, presją czy z własnej rodzicielskiej kalkulacji, nie robiąc tego z konieczności i pod przymusem. Liczba uczniów w polskich szkołach zmalała do ponad 13 tys. i maleje od kilku lat o około tysiąca rocznie, więc grozi to temu, że za 10 lat niewiele z tych szkół przetrwa, jeśli Polacy na Litwie nie znajdą recepty, jak ten trend we własnym środowisku zahamować i odwrócić.

    Kmicic walczy o matury po polsku. Tymczasem teraz Polacy mogą zdawać matury po polsku, ale mało kto to robi. Matura po polsku nie jest brana pod uwagę przy przyjmowaniu na studia, więc chcący studiować muszą zdawać ją po litewsku. Ale mogliby ją również zdawać powszechniej po polsku jako przedmiot dodatkowy, gdyby to miało dla nich edukacyjne i patriotyczne znaczenie. Ewidentnie dla większości polskich uczniów nie ma.

    Cóż z tego, że polscy nauczyciele naprawdę się starają – jak pokazuje raport – gdy efektem są absolwenci, jakich opisuje ursus.

    Cóż z tego, że się dziecko uczy w polskiej szkole, gdy po przyjściu do domu nie znajdzie tam ani jednej polskiej książki i gazety, a rodzice gapią się w ruską telewizję?

    Ja tego nie oceniam bron Boże negatywnie, a staram się tylko odkryć, jaka jest prawda o polskiej społeczności i jaką ona rokuje dla niej przyszłość.

    Mniejszości giną, asymilują się – i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Sam mieszkam wśród społeczności polskiej, która nie ma perspektywy prztrwania i za 20 – 30 lat niewiele z niej pozostanie. Póki co cieszy się jednak swoją polskością i ochoczo w niej uczestniczy.

    Polska społeczność na Litwie wydaje mi się w swoim obecnym kształcie tak słaba kulturowo, gospodarczo i politycznie, że gdyby nawet Litwa w cudowny sposób spełniła jej wszystkie postulaty, to nie miałoby to istotnego wpływu na jej siłę i perspektywę przetrwania. Gdyby Polacy mieli możliwość zapisywania nazwisk po polsku, to wątpię, by więcej niż 5 – 10% z tego skorzystała. Gdyby w rejonie wileńskim ojcowizna w całości trafiła w ręce Polaków, to co by to praktycznie zmieniło? Albo stałaby odłogiem, jak większość tam ziemi, albo by ktoś na niej próbował wyżyć z niedochodowej uprawy zbóż lub rzepaku, jak to ma miejsce teraz, a z pewnością nie mógłby się wzbogacić na jej sprzedaży, bo ziemia jest tam tania i nikt jej nie chce kupować. Ziemia w Wilnie jest dalece cenniejsza, ale miasto będzie robić wszystko, żeby jej nikomu nie zwrócić, Polak nie Polak, z koalicjantem AWPL czy bez. Nie sądzę też, by nawet anulowanie obecnej ustawy oświatowej uczyniło polskie szkoły atrakcyjniejszymi dla odchodzących od nich Polaków. Niby co takiego miałoby ich od tego powstrzymać? Dalsze uczenie litewskiego jako państwowego i zdawanie matury na tym poziomie? Nieatrakcyjność polskich szkół dla coraz szerszej rzeszy Polaków musi mieć jakieś głębsze przyczyny, których, niestety, nikt w polskim środowisku na Litwie nie bada i nie chce badać, bo modnym jest zaklinanie rzeczywistości.

    –>Astorio, jesteś bardzo nie fair i widać bardzo chcesz poniżyć AWPL i jej rolę dla polskiej społeczności na Litwie.

    Od poniżania AWPL jest Maciejkianiec. Mnie interesuje, dlaczego polskie rejony pod rządami AWPL tak słabo sobie radzą. Rejon wileński, mimo bliskości stolicy, to rejon bardzo biedny z perspektywą jeszcze większej bidy z nędzą. Merem jest tam polityk, której wizją rozwojową jest królestwo jezusowe, jak się wydaje, a nie doczesny dobrobyt mieszkańców. Rejon pogrążą się coraz bardziej w nieracjonalnym i nieopłacalnym rolnictwie i w ogóle się nie urbanizuje. Ciągłe podkleślanie, że Samorząd nie ma zadłużenia jest naiwnością, gdyż świadczy to tylko o tym, że Samorząd nie prowadzi własnej polityki inwestycyjnej dla rejonu, opierając się wyłącznie na subwencjach – państwowych, unijnych, RP. Samorząd rejonu wileńskiego nie jest zdolny finansować nawet remontów własnych szkół, co w połowie finansuje RP. Nie stać go na własny transport szkolny i niektóre dzieci chodzą do szkoły kilometrami, jak podaje senacki raport. Raport określa transport publiczny w rejonie mianem szczątkowego.

    Jak sugerowałem w odpowiedzi markowi, dla AWPL nie ma w polskich rejonach ideologicznej alternatywy, gdyż AWPL zasadniczo reprezentuje światopogląd większości tamtejszych wyborców – lewicowy, katolicki i narodowo-etniczny. Partia alternatywna dla AWPL musiałaby więc podzielać jej światopogląd, a różnić się posiadaniem polityków kompetentniejszych od Rekść. Taka partia mogłaby najpewniej wyłonić się z AWPL jako silna i energiczna frakcja niezależna. Byłoby to niezwykle trudne i wymagało przechytrzenia awupeelkowskiej machiny wyborczej, która każdy przejaw frakcyjności z mety zabija i szufladkuje jako zdradę interesu Polaków na Litwie.

  66. Wincukowa mówi:

    Gdy 60000 litewskich obywateli plunięto w twarz, nie zwracając żadnej uwagi na ich podpisy, 55000 jak zwykle, przecież, nie pierwszy raz, otarło się, a 5000 tysięcy wyszło na plac.
    Ale… nie dotrzymanie podpisanych umów z rządem Polski to już plunięcie w twarz 38 mln. Żal obywateli Litwy, „mężowie stanu” której zamiast rzadzić krajem potrafią pluc kto mocniej i dalej już nie tylko na własnych obywateli ale i na sąsiedzi z prawej i z lewej strony.

  67. Kmicic mówi:

    Do Wincukowej:
    Tak, to plunięcie w twarz 60 mln Polaków. I oplucie znacznej części kultury i tradycji narodu polskiego.

  68. Jotvingis mówi:

    ir čia dauguma komentarus rašo Lietuvos respublikos piliečiai? 🙂 Mažiausiai ką reiktų padaryti – tai atimti iš tokių pilietybę, juk turite ko gero jau Lenkijos kortas ir jaučiatės Lenkijos piliečiais ? 🙂

  69. Maur Litwin mówi:

    Do Ursus, 145;
    Dziękuję za pozdrowienia i równie szczerze je odwzajemniam.
    Co do Traktu Królewskiego -też o tym słyszałem.
    Co do kamienia wiem tylko to co słyszałem. A słyszałem od mojej cioci, obecnie mieszkanki Wilna. Słyszałem też, że w dobie walki z symboliką “Pańskiej Polski” kołchoz otrzymał zadanie likwidacji tego pomnika. Nawet imiennie wskazano kto ma się tym zająć. Ten odpowiedzialny nie był taki skory do tej pracy. A to z tego powodu, że pod jedną sosną miał zakopane kilo medali i orderów polskich, pod inną bolszewickich a pod jeszcze inną “białej” rosji. Wcześniejsze doświadczenia z wielokrotną zmianą władz nauczyły ludzi minimum przezorności. Efektem tego było wydumanie aby kamień przewrócić napisem do ziemi.

    Da się jakoś sprawdzić?

    Do Pani. Też te mapy zyskałem dzięki życzliwości innych. Mam je zapisane w specjanym folderze ułatwiającym natychmiastowe wysłanie jako załącznika do emaila. Widzę, że inny -nie mniej uczynny internauta dał namiar na link bezpośredni.
    Nie mniej kto inny skorzystał z podanego maila i nawiązał ze mną kontakt. Czym bardzo mnie ucieszył.
    Pozdrawiam Panią.
    Pana K. również.

  70. Paweł1 mówi:

    Do Maur Litwin, Wrzesień 12, 2011 at 17:07 –

    Jak podaje Cz. Malewski – prezydent Mościcki uczestniczył w otwarciu drogi Wilno – Grodno, wybudowanej w 1928 r. O tym wydarzeniu informowała pamiątkowa tablica umieszczona na białym kamieniu. Zniszczona przez Sowietów w 1939 r.

  71. pani mówi:

    Astoria pisze: “…Polacy na Litwie nie znajdą recepty, jak ten trend [zmniejszania liczby %-owej uczni polskich szkol] we własnym środowisku zahamować i odwrócić. …” Problem jest szerszy – dokad Polacy (i Polska) przez RL beda spostrzegane negatywnie dotad ludzie beda unikac manifestowania i rozwoju polskosci. Prawda jest mowiona o mozliwosciach pracy i placy. Przeciez ci rodzice od paru pokolen na losach i doswiadczeniach wlasnych (osobistych i rodzinnych) to doswiadczaja. Tu wykazano ze, nawet, wielkie polskie firmy ulegaja tu tej polityce kadrowej. Przez nas jest robiona hanba dla calego globalnego narodu polskiego. Nigdy nie zgodze sie na przedmiotowe traktowanie nie tylko ludzkiej osoby lecz nawet indywidow zwierzecych! Sama mysl o innej jako o przedmiocie jest absolutnie przestepcza i prowadzi do zaglady biologicznej formy zycia.

  72. pani mówi:

    Pozdrawiam wszystkichzainteresowanych watkim historycznym Via Regia. W swoim czasie takze Kmicic mial zamiar nawiazac kontakt z Klimkeviciusem o ktorym slyszalam iz jest jedna z najbardziej wplywowa osoba w partii centroliberalow. Posel seimu(sejmasu jak wola tu Koroniarzy) AWPL Talmont,zna go z poprzedniej pracy w samorzadzie. Wiec przyjemny i patryotyczny watek traktu krolewskiego ma szanse materialnego rozwoju.

  73. Kmicic mówi:

    Do Pani 173:
    Rozumiem, że chodzi o stworzenie trasy końskiej wspólnie z szefem wyprawy na żmudzinach(konikach żmudzkich )do Krakowa. Czy o tym jeżdżcu jest mowa ? Dobrze pamiętam ?
    Jeszcze nie zdążyłem dojechać do Wilna. Teraz tutaj mogę więcej zdziałać.

  74. pani mówi:

    >174. Dobrze zrozumiales, Kmicicu. Tez pozdrawiam. Milo ze masz jeszcze glowe nie tylko do strajku o szkolnictwo. Powiem Ci cos waznego dla twojej nadzwyczajnej walki o godnosc Wilniukow. Jak znam zycie w RL, czyli z doswiadczenia – zapewne w tym momencie pod medialny szum o szkolnictwie moga wejsc przykre ustawy dotyczace innych dziedzin zycia. Musimy byc na bacznosci na wszystkich frontach.

  75. Budzik mówi:

    Pani 175

    To się nazywa “przykrywka”. Bardzo niebezpieczne narzędzie polityczne. To jest jak w “marchewkowym polu” zespołu Lady Punk ….” wszystko się może zdarzyć”…

  76. Kmicic mówi:

    do Pani 175:
    Zaatakowanie na innych frontach, by odwrócić uwagę od oświaty jest właściwie pewne.Już to się zaczyna dziać z tym prymitywnym zagraniem z tablicami i za chwilę nastąpi jego cd. ..Sztaby Vilnijii przy sejmasie i w mediach pracują ..
    Dlatego ,obok oświaty, trzeba mówić, powtarzać i walczyć o wszystkie prawa rownolegle.Wtedy i z oświatą będzie łatwiej,gdy do postronnego polityka w Europie ta “wszechstronność” litewskiej dyskryminacji ludności polskiej zacznie docierać z wielu stron na raz . Gdy okaże się ,że nie ma dziedziny życia ,której pełen nienawiści antypolonizm nie zatruwał by.
    ps.
    Laptopy to za mało.Stanowcze NIE rodziców dla ujednolicenia egz. maturalnego w szkołach polskich i litewskich jest bardzo znamienne i świadczy o dużej świadomości Polaków, o co w tej antypolskiej ustawie chodzi.
    Polacy chcą przywrócenia matury w języku polskim i to naturalne , by dwunastoletni cykl nauczania kończył się takim egzaminem.Zakazywanie tego wbrew samym zainteresowanym jest swoistym KURIOZUM .
    Litwini dążą do tego , aby w polskich domach zaczęto mówić po litewsku.

    W przygotowaniach do litewskiej matury przewidziano przerabianie Konwickiego, Miłosza i Mickiewicza po litewsku i to w bardzo marnym i ubożącym oryginał przekładzie.
    Obłęd.

  77. pani mówi:

    >177.Kmicic, Wrzesień 15, 2011 at 00:51 – tak, tylko skopiowac i multiplikowac na caly swiat twoj post. By swiat to zrzumial trzeba by podrzucic do internetu kilka odwrotnych przekladow swiatowej literatury, chociaz by po kilka zwrotek z najbardziej znanych kanonicznych przykladow poezji.Dobra zabawa dla lingwistow. Mielismy w dziecinstwie podobna. Nazywalismy “gluchy telefon”.

  78. Kmicic mówi:

    DO Pani 178:
    Takie tłumaczenie na polski np.Dziadów Mickiewicza wprost z litewskiego tłumaczenia dopiero by uprzytomniło koroniarskim oświatowcom co tu się naprawdę dzieje i o co jest walka. Pewnie by zresztą nie mogli uwierzyć ,że to dzieje się naprawdę, w realu, w kraju należącym do UE.

  79. pani mówi:

    Mialam, jak juz tu pisalam podobna propozycje – przetlumaczenia z powrotem na polski przetlumaczonej z polskiego na litewski bajki, podobno, ze zbiorow etnografow. Momo ze propozycja padla od jednej z najbardziej znanych, zasluzonych etc., profesor po legkim oniemieniu uznalam iz to czystej wody prowokacja do zdeskredytowania mojej osoby. Teraz juz sklaniam sie nawet do mysli iz intencje tej Pani byly szczere i jak najbardziej zyczliwe wobec mojej osobistej pozycji w hierarchii RL. Lecz dobrego wyjswcia nie bylo. Lecz by swiatu, w tym Litwinom, uswiadomic absurdalnosc pomyslu dzwiganego niemalym wysilkiem i pieniedzmi podatnikow brakujacymi dla zapewnienia minimum w wielu domach warto w internecie chociaz by po pare zdan porzekladac z przekladow obowiazujacych w programach nauczania.

  80. Kmicic mówi:

    A Pani by dokonała kilka takich przykładowych przekładów ?

  81. Kmicic mówi:

    O niefortunnym przydzielaniu orderów.Nawiąznie do odmowy odbioru odznaczenia przez Wałęsę i Tomaszewskiego.
    http://www.awpl.lt/index.php?option=com_content&view=article&id=223%3Ao-niefortunnym-dekorowaniu-krzyami&catid=42%3Aaktualia&Itemid=59&lang=pl

  82. Kmicic mówi:

    do gazela 184:
    Powoływanie się na jakąkolwiek wypowiedż Widackiego czy Maciejkańca jest policzkiem dla nadwilejskich Polaków. To za jego czasów ograbiono z ziemi polskich właścicieli,zlikwidowano polskie samorządy i wprowadzono litewskich komisarzy, zlikwidowano egz. z języka ojczystego-polskiego na maturze, zmieniono okręgi wyborcze i wprowadzono próg wyborczy dla AWPL, zaczęto budować luksusowe kolonizacyjne szkoły litewskie na Wileńszczyżnie. Widacki nawet nie protestował, uciszał tylko głosy protestu ze strony okradanych Polaków.To taki drugi Landsbergis czy Maciejkaniec tyle ,że z obywatelstwem polskim. Totalnie skompromitowana osoba . Teraz jest na garnuszku litewskich władz i sprawuje urząd konsula RL w K-wie.Oby nie miał nic wspólnego z Polakami na LT, a niestety udziela mu sie często głosu na ten temat.W tym samym czasie , gdy Lech Wałęsa odmówił odebrania orderu Witolda Wlk, Widacki ochoczo przyjmował odznaczenie z rąk polakożercy Ażubalisa.Nie ma o kim mówić.
    Powtarzany ostatnio zarzut radykalizmu ze strony polskiej ,jest niczym nieuzasadnionym naużyciem . Radykalizmem w obecnej sytuacji było by np.żądanie pełnej niezależności Wileńszczyzny od LT.
    To mieści się w standardach międzynarodowych!
    Domaganie się języka lokalnego ,zwrotu własności-ziemi, posiadania wpływu na własne szkolnictwo jest samoograniczeniem się polskiej mniejszości do minimum .Żądania komitetów strajkowych to minimum , by tylko przetrwać, nie dać się okraść i wynarodowić.
    Chyba Pan Valadka (często go cenię) nie wie co to radykalizm. Niech się przejedzie do Katalonii,Kosowa czy kraju Basków.
    Myślę ,że Polacy na LT ppowinni bez ogródek domagać się tych samych praw , które mają Szwedzi w Finlandii.Tam obu tym nacjom żyje się obok siebie dobrze i twórczo.Dlaczego tutaj trzeba wyrywać kawalądek po kawałku najprostsze prawa ,takie jak dwujęzyczne oznakowania,decydowanie owłasnych szkołach, czy język lokalny ?

  83. marek mówi:

    Astoria
    Uważam, że zbyt pochopnie kreuje Pan sądy odnośnie kondycji polskości na Litwie.
    Na ten stan, jaki jest złożyło się szereg czynników, których źródeł trzeba szukać w szeroko rozumianych skutkach traktatu Ribbentrop – Mołotow, czy umowy teherańskiej.
    Polska mniejszość po wojnie została zepchnięta na margines życia politycznego i ekonomicznego, pozbawiona elit oraz ograbiona z majątku, a także zastraszana terrorem władzy i tej dalszej sowieckiej i tej bliższej sowiecko- nacjonalistycznej. Na dodatek przez 45 lat istniała silna bariera utrudniająca wymianę między Macierzą, a Wileńszczyzną, która powodowała, że polska grupa etniczna funkcjonowała w izolacji od głównego nurtu polskiego życia. Okres “niepodległej Litwy” też specjalnie nie sprzyjał rozwojowi polskości.
    Dlatego nie możemy dzisiaj wymagać, żeby po tych doświadczeniach Polak z Wileńszczyzny miał ten sam system wartości, czy styl życia jak Polak z Warszawy. Ale też nie możemy nie zauważyć, że pomimo tych negatywnych czynników, to właśnie na Wileńszczyźnie przetrwało społeczeństwo o silnej polskiej świadomości etnicznej, różniące się co prawda systemem wartości od przeciętnego mieszkańca RP, ale zachowujące też ważne dla nas Polaków cechy.
    Ja zresztą nie wiem, co jest bardziej wartościowe: możliwość dostępu do pełnej palety polskiej kultury i jednocześnie sprowadzenie swojej aktywności kulturowej do oglądania durnych seriali, co dotyka jakąś część populacji w RP, czy też deklarowanie polskości w niezbyt sprzyjającym temu otoczeniu i akulturacja w kulturze dominującej, co dotyka Polaków litewskich.

    Trudno mi też jest się zgodzić z tym poglądem: “gdyby nawet Litwa w cudowny sposób spełniła wszystkie postulaty, to nie miałoby to istotnego wpływu na siłę i perspektywę przetrwania…”
    Owszem, jak już napisałem w innym poście mniejszości ulegają procesowi asymilacji. Fakt nawet w Finlandii, która ma wzorcową wręcz politykę ochrony szwedzkojęzycznej mniejszości:
    http://www.magwil.lt/archiwum/2003/mww4/bal8.htm
    jakieś tam procesy asymilacyjne zachodzą.
    Gdyby jednak polska mniejszość na Litwie dysponowała takimi przywilejami, jak szwedzkojęzyczni mieszkańcy Finlandii, to jestem przekonany, że asymilacja do litewskości byłaby znacznie mniejsza, a na pewno też akulturacja na gruncie kultury rosyjskiej w istotny sposób by osłabła. Oczywiście nie mam na to twardych dowodów, bo najlepiej wykazać to byłoby empirycznie, co daj Boże amen.
    PS. Pisanie o PiS, jako partii “narodowej” pokazuje, że tam za Oceanem macie słabe rozeznanie w różnicach ideologicznych polskiej sceny politycznej.

  84. pani mówi:

    Kmicicowi. >181.Nie wiem co powiedziec i dzis. Warod Polakow , jak piszesz nadwilejskich filologow najwiecej (Polonistyki w 2 uczelniach wyzszych w Wilnie przez cale wieki i nawer sowietska ere) natmiast ja sie uczylam polskiego z “Przyjaciolki” i “Kobiety i zycia” w niej – Humoru w krotkich majteczkach etc. Sa nawet dynastie filologow w tym filologii obcych. Redaguja polska prase… Z drugiej strony filolodzy profesjonalisci zbyt dobrze znaja polskie arcydziela i by nawiazywali do pierwowzoru. A moze by zrobili prawdziwe blyskotliwe recenzji przekladow? A moze by powstaly opracowania doktorskie, magisterskie licencjackie o przecietnym odbiorze przekladu z polskiego? W takim badaniu, jako ten laik moge sie pokusic zaistniec.

  85. pani mówi:

    Errata do 187 3 zdanie: Wsrod Polakow …Dalej nie sprawdzalam,

  86. pani mówi:

    gazelko, bardzo fajne linki. Valadka jest fajny, dobrz przetlumaczony prze Antosze Radczenkow. W polskim tego Rafczenki Rimvydas nabral prawdziwego splendoru

  87. von Judenstein mówi:

    @ gazela, Wrzesień 16, 2011 at 12:17
    Gazela,dzięki,baaaardzo ciekawy wywiad.

  88. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria:

    “Mnie interesuje, dlaczego polskie rejony pod rządami AWPL tak słabo sobie radzą. Rejon wileński, mimo bliskości stolicy, to rejon bardzo biedny z perspektywą jeszcze większej bidy z nędzą.”

    Polecam niedawny artykuł w Kurierze, dotyczący rankingu przeprowadzonego przez tygodnik Veidas. Samorząd Rejonu Wileńskiego zajął 7 miejsce na 60 samorządów.

    “Samorząd nie prowadzi własnej polityki inwestycyjnej dla rejonu, opierając się wyłącznie na subwencjach – państwowych, unijnych, RP.”

    Inwestycje są, samorząd potrafi bardzo dobrze pozyskiwać środki z UE, przeznacza fundusze na inwestycje także w własnych środków a przy tym nie ma zadłużenia ale jak ktoś chce się doczepić, to się doczepi…

    “Taka partia mogłaby najpewniej wyłonić się z AWPL jako silna i energiczna frakcja niezależna. Byłoby to niezwykle trudne i wymagało przechytrzenia awupeelkowskiej machiny wyborczej, która każdy przejaw frakcyjności z mety zabija i szufladkuje jako zdradę interesu Polaków na Litwie.”

    Każdy może założyć swoją partię i próbować przekonać do siebie wyborców. Winą za swoje niepowodzenia nie można obarczać konkurentów na scenie politycznej, tylko co najwyżej siebie samego, dlatego obarczanie AWPL winą za to że nie ma godnego siebie konkurenta uważam za absurdalne

  89. robert mówi:

    Wywiad może i ciekawy ale tok myślenia niewiele różni się od innych lietuvisów. Klisze propagandowe podobne tylko rozłożenie akcentów inne – “Winne są obie strony, a lietuvę trzeba zrozumieć” bo “przechodzi taki etap” i “jest mniejsza a Polacy okupywali Wilno”. Jeśli jest jakaś wina po stronie Polaków na wileńszczyźnie to chyba taka, że istnieją. Lietuvę rozumieliśmy 20 lat i dość a o okupacji samych siebie nie chce mi się nawet wspominać. Świadczy to, że nie można liczyć na żadne pojednanie z tamtą stroną. Skoro nawet ludzie ewidentnie rozsądni powtarzają jak mantre propagandowe klisze i chyba sami w nie wierzą. Niestety LT jest wrogim państewkiem u naszych granic i problem ten będzie musiał zostać rozwiązany. Jeśli szybko nie zmienią się problem LT będzie musiał być rozwiązany prawdopodobnie przy współpracy z Rosją. Niestety chyba w pakiecie z Łotwą ( zwycięstwo Rosjan w ostatnich wyborach )Nie zostawią nam innego wyjścia, Polska nie może sobie pozwolić zeby taki karzełek pluł jej wiecznie w twarz. Choćby z powodu szacunku dla samego siebie i przykładu dla innych państw że lepiej z nami nie przeginać.

  90. Kmicic mówi:

    W 1992 r. litewskie ministerstwo oświaty nakazało wycofanie ze szkół polskich podręczników, które zostały przygotowane w Polsce w ramach wsparcia dla polskiej mniejszości. Litwini wydali wówczas książki w języku polskim, ale były one mocno krytykowane przez stronę polską, albo – jak w przypadku podręcznika do historii – ze względu na odmienną interpretację wydarzeń, albo za niski poziom polszczyzny. Pod koniec lat 90. zaprzestano druku polskojęzycznych podręczników na Litwie..
    http://wolnapolska.pl/index.php/Kultura/2011090714512/lituanizacji-mowi-nie/menu-id-207.html

  91. pani mówi:

    Valatka bardzo kontrowersyjna osoba. Jest ostry w swoich tekstaxh. Czasami wogole z nim sie nie zgadzam i sie burze przeciwko. Tu, jednak, i tak w srodku rozmowy wydaje niebanalne zdania. I temu sie ciesze. Gdy by Polacy od poczatku Sajudisu przejrzeli by wrednosc i szkodliwosc antypolskich postaw zapewne swiadomosc absurdu okupacji samych siebie gorowala by nad teoretycznym historycznym klisze okupacji przez Polakow XX w. odwiecznej stolicy Giedymina ich Wielkiego Litewskiego sredniowiecznego Ksiecia.

  92. pani mówi:

    > 193. “…Efekt tego jest taki, że do dzisiaj większość Litwinów żyjących na Wileńszczyźnie zna język polski, zaś językiem litewskim posługuje się biegle zaledwie połowa tamtejszych Polaków, a część starszego pokolenia naszych rodaków w ogóle nie zna języka litewskiego…” – tez klisze. Gdzie ta wiekszosc Litwinow? Sa tacy budzetowcy najezdzajacy Polske za podwojne – polskie i litewskie wynagrodzenia po powrocie z RP szkalujacy Polakow z korony a zawsze Polakow RL(chyba po to by dalej otrzymywac pieniendzy z litewskiegu skarbu za agenturalne “bohaterskie” wojaze i ukrywac ze w Polsce rowniez odbieraja nagrody pieniezne, granty i stypendia; odepchnac tez litewskich Polakow od podobnych mozliwosci). W Wilnie i okolicach, natomiast nie znam zadnej osoby nieposlugujacej sie potocznym litewskim. Czasami w tv reportazach ze wiosek na poludnie od Wilna starsze osoby przez litewskich dziennikarzy pytane po rosyjsku tak i odpowiadaja. T tez przyczynek o zywotnosci historycznych klisze. A w ogole narodowcy zrobili wielka destrukcje jezykowi litewskiemu – w ciagu 20 lat nawt srednie pokolenia z potrzeby nadrzednej, obowiazku obywatelskiego a i z luboscia opanowali litewski w tym ze stopniu co i sami Lietvini w zakresach odpowiednich grup wyksztalceniowych. Lituanisci staraj sie ksztaltowac litewski w opozycji, alternatywach do slowianskich. Upodobniajac do innych jezykow indo-europejskich. Wprowadza sie do uzytku mnostwo dwurdzennych slow. Jak w niemieckim. Przykladowo – zemetvarka. Zlozony z “zeme” (ziemia) i “tvarka” (porzadek).To jest nazwa bardzo waznych urzedow. My nawet nie wiemy jak nazywany jest polski odpowiednik tych hierachicznie zbudowanych dzialow administracji panstwowej. W skrocie mowiac – nie ma takiej mozliwosci panstwowego litewskiego nie znac. Od praw i urzedow przez reklamy i masowe rozrywki po instrukcje uzywania lekow – wszystko idzie po litewsku.

  93. pani mówi:

    ps Miedzy innymi z takich delegacji do Polski korzystali historycy uzgodniajacy pozycje do poszczegolnych kwestii historycznych w ciagu 20 lat by napisac wspolne podreczniki. Dzis akademiccy ich liderzy twierdza ze oni wszystko uzgodnili. To dla czego nie mozna w polskich szkolach korzystac z polskich podrecznikow???

  94. Kmicic mówi:

    Po­la­cy z Wil­na okre­ślą Do­nal­da Tu­ska ła­mi­straj­kiem?
    Raj­mund Pol­lak
    pią­tek, 16 wrze­śnia 2011 08:10

    5 wrze­śnia 2011 r, na­za­jutrz po wy­jeź­dzie Pre­ze­sa Ra­dy Mi­ni­strów RP pre­mier Li­twy stwier­dził Nie pla­nu­je­my zmie­niać usta­wy i nie wi­dzę ku te­mu żad­nych po­wo­dów” – cy­tu­je Ku­bi­liu­sa dzien­nik „Lie­tu­vos Ry­tas”. W wy­wia­dzie dla pol­skiej roz­gło­śni w Wil­nie po­seł Ak­cji Wy­bor­czej Po­la­ków na Li­twie (AWPL) Le­onard Tal­mont, ko­men­tu­jąc wy­po­wiedź sze­fa li­tew­skie­go rzą­du po­wie­dział: To jest wy­raz złej wo­li ze stro­ny li­tew­skiej!
    Wca­le się nie zdzi­wię je­że­li Po­la­cy na Li­twie ogło­szą, że uwa­ża­ją Do­nal­da Tu­ska za ła­mi­straj­ka.

    2 wrze­śnia 2011 ro­ku roz­po­czął się na Li­twie strajk szkol­ny prze­ciw­ko dys­kry­mi­nu­ją­cej Po­la­ków usta­wie oświa­to­wej.

    Na­si ro­da­cy po­sta­no­wi­li za­pro­te­sto­wać prze­ciw li­tew­skiej dyk­ta­tu­rze ję­zy­ko­wej, gdzie nie dość, że za­bra­nia się Po­la­kom uży­wać oj­czy­stej pi­sow­ni ich wła­snych na­zwisk i ścią­ga z ulic pol­sko­ję­zycz­ne ta­blicz­ki, to na do­da­tek ka­rze się man­da­ta­mi za od­mo­wę de­mon­ta­żu z pry­wat­nych do­mów pol­skich na­pi­sów.

    Przy­ję­ta usta­wa o oświa­cie za­kła­da obo­wiąz­ko­wą ma­tu­rę z ję­zy­ka li­tew­skie­go w za­kre­sie po­sze­rzo­nym rów­nież w szko­łach pol­skich oraz, że od 1 wrze­śnia w szko­łach mniej­szo­ści na­ro­do­wych lek­cje hi­sto­rii i geo­gra­fii Li­twy oraz wie­dzy o świe­cie w czę­ści do­ty­czą­cej Li­twy ma­ją być pro­wa­dzo­ne po li­tew­sku. W ca­ło­ści po li­tew­sku bę­dzie wy­kła­da­ny przed­miot o na­zwie „pod­sta­wy wy­cho­wa­nia pa­trio­tycz­ne­go”.
    Za­miast wy­sto­so­wać no­tę dy­plo­ma­tycz­ną do pre­zy­den­ta Li­twy i ofi­cjal­nie po­przeć strajk dzie­ci, mło­dzie­ży i na­uczy­cie­li na Wi­leńsz­czyź­nie, rząd PO pod przy­wódz­twem Do­nal­da Tu­ska wy­słał pre­mie­ra na roz­mo­wy roz­wad­nia­ją­ce ca­ły pro­blem.

    Naj­praw­do­po­dob­niej Pre­zes Ra­dy Mi­ni­strów sam sie­bie wy­słał na Li­twę z mi­sją wy­ga­sze­nia straj­ku, choć dla po­trzeb kam­pa­nii wy­bor­czej mia­ło to wy­glą­dać na „part­ner­skie roz­mo­wy pre­mie­ra z pre­mie­rem” w ku­ror­cie bał­tyc­kim, aby mo­gli obaj wy­po­cząć… „z da­la od po­li­ty­ki”.

    Ja­ki był re­zul­tat tych roz­mów w czte­ry oczy?
    Agen­cja PAP za­cy­to­wa­ła sło­wa Do­nal­da Tu­ska:
    ”Przy­ją­łem do wia­do­mo­ści de­kla­ra­cję na­szych li­tew­skich przy­ja­ciół, że usta­wa nie ma na ce­lu po­mniej­sze­nia upraw­nień, czy zmniej­sza­nie kom­for­tu ucze­nia się pol­skich dzie­ci w szko­łach na Li­twie” – po­wie­dział pre­mier Do­nald Tusk na kon­fe­ren­cji pra­so­wej po spo­tka­niu sze­fów rzą­dów Pol­ski i Li­twy.

    Za­tem nasz pre­mier nie wy­ra­ził ostre­go pro­te­stu prze­ciw li­tew­skiej usta­wie!
    Do­nald Tusk nie wy­ra­ził na­wet słow­ne­go po­par­cia dla straj­ku szkol­ne­go Po­la­ków na Wi­leńsz­czyź­nie!
    Czo­ło­wy przed­sta­wi­ciel Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej „przy­jął do wia­do­mo­ści” tak jak żoł­nierz przyj­mu­je do wia­do­mo­ści po­le­ce­nie do­wód­cy!

    Pre­zes Ra­dy Mi­ni­strów RP nie po­tę­pił Li­twi­nów za dys­kry­mi­na­cję ję­zy­ka pol­skie­go, lecz na­zwał ich przy­ja­ciół­mi!
    Przy­po­mi­na­ją mi się cza­sy PRL, kie­dy na­si pre­mie­rzy na­zy­wa­li do­stoj­ni­ków ra­dziec­kich przy­ja­ciół­mi, bez wzglę­du na to, co w ZSRR wy­pra­wia­no z Po­la­ka­mi!
    Dla uga­sze­nia straj­ku i za­my­dle­nia oczu dys­kry­mi­no­wa­nym ję­zy­ko­wo Po­la­kom na Li­twie zo­stał po­wo­ła­ny… „ze­spół do spraw edu­ka­cji, w skład któ­re­go wej­dą wi­ce­mi­ni­stro­wie z obu kra­jów, eks­per­ci, a tak­że przed­sta­wi­cie­le mniej­szo­ści pol­skiej i li­tew­skiej”

    Pre­mie­rzy Pol­ski i Li­twy Do­nald Tusk i An­drius Ku­bi­lius, fot. PAP/Ra­dek Pie­trusz­ka

    Po­wsta­nie jesz­cze je­den ze­spół dys­ku­syj­ny, któ­ry za­miast roz­wią­zać pro­blem i po­móc Po­la­kom na Li­twie, tyl­ko wy­ka­że, że spra­wa jest tak zło­żo­na, że wy­ma­ga na­stęp­nych kon­sul­ta­cji, dys­ku­sji, kon­fe­ren­cji, re­fe­ra­tów, a w mię­dzy­cza­sie rząd li­tew­ski bę­dzie two­rzył fak­ty do­ko­na­ne i bę­dą za­my­ka­ne pol­skie szko­ły i wy­rzu­ca­ne z pla­ców i ulic pol­sko­ję­zycz­ne ta­bli­ce!

    Pan Do­nald Tusk bar­dzo chęt­nie po­wo­łu­je się na ro­do­wód „So­li­dar­no­ści”, ale za­po­mi­na, że bez straj­ków w ca­łej Pol­sce nie by­ło­by ani Po­ro­zu­mie­nia w Szcze­ci­nie 30.​sierpnia 1980 ro­ku, ani po­ro­zu­mień gdań­skich 31.08.1980 ro­ku na Wy­brze­żu, ani Po­ro­zu­mień Ja­strzęb­skich 3 wrze­śnia 1980 ro­ku na Ślą­sku!
    Pan pre­mier Tusk po­stą­pił ana­lo­gicz­nie jak Edward Gie­rek w XX wie­ku, któ­ry po­je­chał w stycz­niu 1971 ro­ku do Szcze­ci­na by wy­ga­sić tam strajk!

    Nie każ­dy o tym wie, ale strajk w Szcze­ci­nie trwał jesz­cze dłu­go po zaj­ściach gru­dnio­wych. Na wła­sne oczy wi­dzia­łem w grud­niu 1970 ro­ku spa­lo­ny bu­dy­nek KW PZPR w Szcze­ci­nie, a po­tem z na­dzie­ją, już w Go­le­nio­wie, oglą­da­łem w te­le­wi­zji w stycz­niu 1971 ro­ku, jak Gie­rek pro­sił stocz­niow­ców nie­opo­dal Wa­łów Chro­bre­go o wy­ga­sze­nie straj­ku. Wo­łał wte­dy: …”to­wa­rzy­sze po­móż­cie! Po­mo­że­cie?”Te­raz nasz pre­mier po­je­chał na Li­twę i za­miast po­przeć strajk, po­mógł swo­je­mu przy­ja­cie­lo­wi wy­ga­sić ten pro­test.

    Na od­po­wiedź, jak po­trak­to­wa­li tę de­kla­ro­wa­ną przez Do­nal­da Tu­ska przy­jaźń Li­twi­ni nie trze­ba by­ło dłu­go cze­kać!

    5 wrze­śnia 2011 r, na­za­jutrz po wy­jeź­dzie Pre­ze­sa Ra­dy Mi­ni­strów RP pre­mier Li­twy stwier­dził Nie pla­nu­je­my zmie­niać usta­wy i nie wi­dzę ku te­mu żad­nych po­wo­dów” – cy­tu­je Ku­bi­liu­sa dzien­nik „Lie­tu­vos Ry­tas”. W wy­wia­dzie dla pol­skiej roz­gło­śni w Wil­nie po­seł Ak­cji Wy­bor­czej Po­la­ków na Li­twie (AWPL) Le­onard Tal­mont, ko­men­tu­jąc wy­po­wiedź sze­fa li­tew­skie­go rzą­du po­wie­dział: To jest wy­raz złej wo­li ze stro­ny li­tew­skiej!

    Wca­le się nie zdzi­wię je­że­li Po­la­cy na Li­twie ogło­szą, że uwa­ża­ją Do­nal­da Tu­ska za ła­mi­straj­ka.

  95. Kmicic mówi:

    Wystarczy przeczytać oświadczenie rodziców polskich uczniów , by stwierdzić ,że jakiekolwiek rozmowy o matut=rze po litewsku jako języku ojczystym (!) dla Polaków(!) nie wchodzi w rachubę.

  96. aaaa mówi:

    Oby się nie skończyło na obiecankach. Bulwersuje mnie stosunek władz Litwy do mieszkańców ich własnego kraju (czyli litweskich Polaków) – bo tak to właśnie wyggląda – Władze Litwy (i niektóre środowiska litewskie) dzielą własnych obywateli na kategorie. To odrażające. “Dzięki” temu Litwa jawi się jako kraj rasistowski.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.