Polska wspiera rodziny na Litwie oddające swe dzieci do szkół polskich

297

Startują programy pomocy szkołom polskim na Litwie. Każda rodzina, która wysłała w tym roku dziecko do pierwszej klasy w polskiej szkole na Litwie, ma otrzymać 1 000 złotych. Właśnie ten rodzaj wsparcia oburzył środowisko litewskie. Na litewskich portalach pojawiły się informacje o tym, że pieniądze są wykorzystywane do przekupywania rodziców.

„Decyzja władz Polski przeznaczenia po 1 000 złotych rodzicom pierwszaków polskich szkół na Litwie wprawiła w konsternację władze Ministerstwa Oświaty i Nauki. Bo się okazuje, że te pieniądze są wykorzystywane również do zwabiania dzieci z litewskich szkół” — czytamy we wczorajszym artykule na portalu Delfi. Dalej — gorzkie żale Dali Peciūnienė, dyrektorki maleńkiej szkoły w Werusowie o tym, że liczba dzieci w szkole „…topnieje, bo za zabranie dziecka ze szkoły litewskiej wiejskim rodzinom, z trudem wiążącym koniec z końcem, proponuje się zapłatę w wysokości 1 000 złotych (ok. 780 Lt)…”.

Jak podaje Delfi, to władze rejonowe rozdysponowują tę kwotę i wykorzystują pieniądze nie we właściwym celu i w dodatku niezgodnie z prawem…

Fakty, jakie podają rozmówcy, wydają się mało przekonujące, bo jak powiedział w rozmowie z „Kurierem” Stanisław Kargul, kierownik wydziału konsularnego ambasady RP w Wilnie, wsparcie otrzymają wyłącznie rodzice, których dzieci już są pierwszakami w polskich szkołach i którzy już złożyli podanie o pomoc.

— Adresatami pieniędzy są rodzice. Ale wyłącznie ci, którzy pisali podania, żeby otrzymać pomoc finansową. Zebraliśmy dokładną informację ze szkół o liczbie pierwszaków, z imionami i nazwiskami. Pomoc otrzymają wyłącznie rodziny, których dzieci już są uczniami pierwszych klas w szkołach polskich. Dlatego informacje o tym, że to wsparcie może być wykorzystywane do przekupywania rodziców nie ma żadnych podstaw — oświadczył w rozmowie z „Kurierem” Stanisław Kargul, konsul RP w Wilnie.

Jak nas poinformował, pieniądze mogą zostać przeznaczone wyłącznie na cele edukacyjne.

— To mogą być podręczniki, książki, różne pomoce naukowe, ale także — na przykład wycieczki, ubrania. Uczuliliśmy dyrektorów szkół, żeby we własnym zakresie zadbali o to, by pieniądze zostały wykorzystane właśnie na cele edukacyjne dla dzieci — sprecyzował konsul.

Programy wsparcia Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Edukacji Narodowej RP dla szkół polskich na Litwie już startują. Dla uczniów rozpoczynających naukę w tych placówkach przewidziano wyprawki, a wybrane szkoły otrzymają pomoce multimedialne.

Jan Borkowski, sekretarz stanu w MSZ zaznaczył, że Polska będzie chciała systematycznie doszkalać nauczycieli i wyposażać polskie szkoły na Litwie w nowoczesny sprzęt audiowizualny. Jak poinformował, każda rodzina, która wysłała w tym roku dziecko do pierwszej klasy w polskiej szkole na Litwie, ma otrzymać 1 tys. zł. Do udziału w tym programie zgłosiło się niemal tysiąc rodzin.

Nie jest to jedyny zarzut pod adresem szkół polskich jaki wysunięto w tym tygodniu. Przedstawiciele oddziału żmudzkiego Litewskich Związków Zawodowych Pracowników Oświaty oświadczyli wczoraj, że problemy szkół mniejszości narodowych na Litwie są rozwiązywane kosztem szkół litewskich. Chodzi im o koszta wdrażania w szkołach nowej Ustawy o Oświacie.

Z kolei urzędnicy Ministerstwa Oświaty i Nauki rozpoczęli od poniedziałku akcję w ramach której spotkają się z uczniami szkół mniejszości narodowych. Na tych spotkaniach zachwalają decyzję ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego we wszystkich szkołach.

— To są próby wywierania nacisku na uczniów i szkoły — jednoznacznie skomentował takie wizyty Mirosław Szejbak, przewodniczący Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie.

Rodziców niepokoi brak informacji o celach takich spotkań i ich charakterze. Jak powiedział Szejbak, dyskusji zabrakło przed przyjęciem ustawy, dlatego „dziwnie wyglądają obecne działania, zmierzające nie wiadomo w jakim kierunku”.